Tuesday, June 18, 2024
Home / Fundacja Miasto Kobiet  / Kobiety Krakowa  / Kobieta Krakowa: Katarzyna Worwa

Kobieta Krakowa: Katarzyna Worwa

Za głosem serca

Katarzyna Worwa

Katarzyna Worwa / fot. Barbara Bogacka

Katarzyna Worwa: Jestem bardzo dumna z tego, że mój salon, jako jeden z pierwszych w Europie, uzyskał autoryzację ScarInk i status salonu, specjalizującego się w terapii blizn metodą ScarInk przy użyciu rekomendowanego sprzętu do pracy z bliznami

 

Kim jesteś i czym się zawodowo zajmujesz?

Katarzyna Worwa: Jestem ekspertką w terapii blizn i defektów skóry. Zajmuję się każdego rodzaju bliznami, bez względu na wiek blizny jak i osoby, która ją nosi. Swoją pracę opieram o technikę ScarInk w terapiach łączonych, m.in. Gen Factor. To moja największa pasja, jeśli chodzi o pracę zawodową. W nawiązaniu do niej wykonuję również zabiegi na okolice twarzy, związane z terapią problemów skórnych i anty-aging.

 

Jednocześnie współpracuję z firmą WellU i rozwijam się w networkingu. Głównie jako opiekunka profesjonalistów różnych branż w Polsce i za granicą. W związku z tym, że moi klienci przyjeżdżają do mnie często z bardzo daleka, postanowiłam znaleźć lokalizację, która im to ułatwi. Tak oto znalazłam się w Krakowie.

Jaką drogę przebyłaś, by dotrzeć do punktu, w którym jesteś?

To co robię dzisiaj i miejsce w którym się znalazłam, jest kompletnie czymś innym, niż moje pierwsze poczynania w kierunku aktywizacji zawodowej, podjęte po wielu latach sprawowania głównej roli jako mama i żona. Zaczęło się od kursu makijażu ‒ chciałam wykorzystać mój zmysł artystyczny. Bardzo szybko okazało się, że to trochę mało i tak ruszyłam ścieżką, wiodącą przez różne kursy i szkolenia.
Z kosmetologią zaczęło się od współpracy z marką Larens Professional. To moja szkoleniowiec, Elżbieta Obczasiak, zobaczyła we mnie potencjał i namówiła, abym rozpoczęła kształcenie w kierunku kosmetycznym. Rozpoczęłam szkołę podyplomową, a obecnie studiuję na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Jednocześnie współpracuję z profesjonalistami różnych branż, jako opiekunka marki Larens.

 

W pewnym momencie trafiłam też do AmazInk School, gdzie ‒ prowadzona przez Sylwię Dobrowolską i dr Sylwię Nawrot z Poznania ‒ zgłębiałam wiedzę na temat pigmentacji skóry. Pod koniec poziomu „1” pokazały nam blizny oraz metodę pracy z nimi. I to była taka „zawodowa miłość od pierwszego wejrzenia”. Nie miałam żadnych wątpliwości, że to jest to, co chcę przede wszystkim robić w przyszłości. Teraz największą część uwagi i rozwoju kieruję właśnie na pracę z bliznami. Jestem wdzięczna Sylwiom za to, że pomogły mi odkryć moją największą pasję. Głównie te dwie drogi rozwoju sprawiły, że dzisiaj robię to, co robię.

Katarzyna Worwa

Katarzyna Worwa / fot. Barbara Bogacka

Wydarzenia, które Cię zmieniły?

Myślę, że wszystko, czego doświadczamy na co dzień, wprowadza w nas jakieś zmiany. Jednak jeśli miałabym wymienić te najbardziej znamienne, to pierwszą wielką zmianę w moim życiu przyniósł moment, kiedy zostałam mamą po raz pierwszy. Miałam 16 lat i całe moje życie obróciło się o 180 stopni. Urodzenie każdego z moich dzieci to były niezwykle ważne momenty, które wprowadzały zmiany również we mnie. Śmierć mojej mamy była trudnym momentem, ale także punktem zwrotnym w moim życiu.

 

Wydarzeniem, które w ogóle naprowadziło mnie na myśl o podjęciu pracy zawodowej, było namalowanie obrazu na ścianie w moim salonie. Scena przedstawia Jezusa z Samarytanką. Ze względu na brak czasu malowałam go kilka miesięcy, ale to był też taki wewnętrzny proces wielu przemian i rozmyślań, który zaowocował właśnie decyzją o podjęciu zatrudnienia – i ta decyzja była największym przełomem w moim życiu od czasu pierwszej ciąży. Po drodze poznałam wiele wspaniałych i inspirujących osób. Wyruszyłam w podróż, przeskakując ze ścieżki na ścieżkę.
Poznanie Sylwii z Poznania i praca z bliznami zdecydowanie było czymś, co w ostatnim czasie mocno zmieniło moje życie. ScarInk to nie tylko technika ‒ to cała bardzo przemyślana koncepcja. Podoba mi się w niej to, że opiera się o indywidualne i holistyczne podejście a także współpracę z innymi profesjonalistami. Zdecydowanie mogę powiedzieć, że blizny mocno zmieniły moje życie.

Co uznajesz za swój największy sukces?

Bycie mamą to moje największe szczęście, a podołanie wychowaniu pięciorga dzieci uważam za ogromny sukces. Jeśli chodzi o kwestie zawodowe, już sam fakt podjęcia decyzji o tym, aby się rozwijać i spełniać zawodowo, uważam za sukces.

Jestem bardzo dumna z tego, że mój salon, jako jeden z pierwszych w Europie, uzyskał autoryzację ScarInk i status salonu, specjalizującego się w terapii blizn metodą ScarInk przy użyciu rekomendowanego sprzętu do pracy z bliznami. Kiedy widzę na efekty mojej pracy i radość w oczach moich klientów, kiedy mam świadomość, że pomogłam im w rozwiązaniu problemu, a dotyka on zarówno sfery fizycznej, jak i często też psychicznej – jest to dla mnie najwspanialszą formą sukcesu zawodowego.

Sukcesem dla mnie jest również to, że znajduję siłę, aby ciągle się rozwijać i uczyć. Podnoszę swoje kwalifikacje i zwiększam możliwości terapii blizn. Znalazłam się również w gronie kilkunastu osób, które uzyskały certyfikację Partnera Gen Factor lvl 3 jako pierwsze w Polsce. W tematyce blizn mam szczęście być w dobrym miejscu i w dobrym czasie.
Awanse związane ze współpracą z WellU i Larens Professional dają mi również dużo satysfakcji, zwłaszcza, że pomimo skupienia się głównie na pracy z defektami skóry, nie przeszkadza to w rozwoju z tą firmą i marką.

Jakie są Twoje supermoce?

Pierwsza, jaka przychodzi mi do głowy, to łatwość nawiązywania relacji, a empatia i wrażliwość mi w tym pomagają. Ja naprawdę bardzo lubię pracę z ludźmi. Jestem osobą stawiającą sobie wysoko poprzeczkę. Jeśli za coś się biorę, to zawsze dążę do tego, aby wykonać to najlepiej, jak tylko mam możliwość. Stąd moja ciągła chęć nauki i podnoszenia kwalifikacji. No i jestem mamą, a to samo w sobie generuje masę super mocy.

Jakie Twoje cechy pomagają Ci w biznesie i życiu, a jakie Ci je utrudniają?

To moja empatia i wrażliwość. Z jednej strony ułatwiają mi kontakt z ludźmi, a z drugiej bywają czasem zgubne. Jestem też osobą ambitną i kreatywną, co przydaje się w mojej pracy, zwłaszcza gdy mam rozwiązać jakiś problem. Taka zdecydowana chęć bycia dobrą w tym co robię dodaje siły i motywacji do nauki i rozwoju, ale czasem napędza mnie za mocno i potrafię sobie nałożyć za dużo na głowę. Biorąc pod uwagę, że jestem też mamą, potrafi to utrudnić utrzymanie balansu pomiędzy pracą a rodziną.

Najlepsza / najgorsza rada, jaką w życiu dostałaś?

Nie pamiętam tych najgorszych, może dlatego, że nie myślę o błędach, a raczej o tym, czego mnie nauczyły. Najlepszą radą, jaką dostaję od osób, które są moimi mentorami, ale też od bliskich przyjaciół, jest: „rób swoje, nie oglądaj się na innych”.

Masz jakieś swoje patenty / rady ułatwiające życie, którymi chciałabyś się podzielić z innymi kobietami?

Ostatnie trzy lata to dla mnie naprawdę bardzo dynamiczny czas rozwoju. Zaledwie dwa lata temu urodziłam moje piąte dziecko. Chciałam mieć wszystko na tip top, stawiałam sobie wysoko poprzeczkę, aby być ze wszystkim na 100 proc. Dałam radę dzięki wsparciu mojego męża, dzieci i bliskich. Jednak ten czas i ogromny wysiłek, który przejściowo przypłaciłam też zdrowiem, nauczyły mnie, że koniecznie trzeba umieć znaleźć dla siebie chwilę na odpoczynek.
Wierz w siebie, dobrze o sobie myśl, dobrze o sobie mów. Na koniec dnia kieruj do Boga chociaż kilka słów wdzięczności za to co masz, bo zawsze jest za co dziękować. Takie działania sprawiają, że stajemy po jasnej stronie naszego życia i mamy siłę, aby stawiać czoła różnym trudnościom.

Katarzyna Worwa

Katarzyna Worwa / fot. Barbara Bogacka

Najlepsza decyzja, jaką podjęłaś w życiu?

Prywatnie – decyzja o tym, aby mieć dużą rodzinę oraz – z kim ją mieć. Mój mąż to dla mnie najważniejsza osoba w moim życiu. To jaka jestem, gdzie jestem i jak sobie radzę, w ogromnej mierze stało się możliwe dzięki jego wsparciu.
Zawodowo – zdecydowanie pójście za głosem serca i decyzja o podjęciu nauki i pracy. To był właśnie pierwszy krok, który zaprowadził mnie tu, gdzie jestem dzisiaj. Bardzo znamienna decyzja o pracy z bliznami była  jedną z najlepszych decyzji, jakie podjęłam.

 

Na pewno też zgłoszenie się do X Edycji Kobiet Krakowa. Czuję, że poznam tu wiele wartościowych osób i będę miała możliwość pokazać swoją pracę. Wasza społeczność jest wyjątkowa i już czuję, że to była kolejna bardzo ważna i dobra decyzja.

Ciemne strony biznesu?

Nie jestem w branży tak długo, jak niektóre moje koleżanki czy koledzy, jednak już poznałam również tę mniej przyjemną część. Myślę, że dotyczy ona każdej gałęzi biznesu. To głównie zazdrość, hejt oraz przedkładanie zysków ponad np. lojalność i uczciwość. Trzymam się tej dobrej rady „rób swoje, nie patrz na innych”, i dzięki temu omijam, jak tylko mogę, tę ciemną stronę.

Co Cię kręci / motywuje do codziennego wstawania z łóżka?

W kwestiach osobistych – moja rodzina. Chociaż czasem nasz dom przypomina „wariatkowo”, to do mojego codziennego wstawania z łóżka jestem motywowana przez moje dzieciaki.
Zawodowo – zdecydowanie efekty mojej pracy. Mam ogromną radość z tego, że pomaga ona innym, zmienia ich życie na lepsze. To mnie ogromnie motywuje do dalszej pracy. Blizny to nie tylko defekt skóry, to również ogromne emocje wewnętrzne. Praca z nimi jest fascynująca.

Kto Cię inspiruje?

Przede wszystkim obie Sylwie – Dobrowolska i Nawrot. Moją największą pasją w pracy są blizny, więc nie może być inaczej. Droga, jaką przeszły, to co zrobiły dla wielu osób i jak się rozwijają, to dla mnie cenne źródło inspiracji. To one wprowadziły do mojego życia wiele wspaniałych, wartościowych osób. Nie sposób wymienić tutaj wszystkich z AmazInka, ale ostatnio ściśle współpracuję m.in. z Izabelą Uhl.
Cenna jest dla mnie współpraca z Wellu i połączenie mojej pasji i pracy z rozwojem w networkingu. Daje mi to tyle wartościowych relacji, że nie wyobrażam sobie, abym mogła z tego kiedykolwiek zrezygnować. Także rozwinięcie współpracy mojego salonu Art Face z utalentowaną wizażystką Renatą Sobczak, stylistką Edytą Spórną i specjalistką od laserów Kingą Hans. Te dziewczyny stworzyły ze mną świetny team, współpracujemy i wspieramy się.

 

Kolejna wartość to współpraca z Joanną Wójcik z Beauty Room, z którą – wraz z Małgorzatą Wasilewską Mańkowską z Centrum Szkoleniowego Mantra w Suwałkach – planujemy otworzyć wkrótce w Krakowie wyjątkowe miejsce. Będzie o nas na pewno głośno. Jesteśmy pełne pasji w tym co robimy, a efekty naszej pracy będą naszą najlepszą reklamą. Cenię sobie też terapię u Małgorzaty Gąski z Fabryki siebie, dzięki której przepracowałam wiele ważnych kwestii z przeszłości i nauczyłam się kochać samą siebie, oraz współpracę z Iloną Adamską, szczególnie dołączenie do „Kampanii Nie hejtuję, motywuję!”. Czuję, że potrafię realnie pomagać i walczyć z hejtem, którego sama doświadczyłam i którego często na co dzień doświadczają moi bliscy.
W tym momencie w moim życiu pojawiła się Roksana Wachnik i czuję, że to będzie bardzo kluczowe dla mnie, zarówno prywatnie, jak i zawodowo.

Najbardziej absurdalna rzecz jaką usłyszałaś na swój temat?

Najbardziej absurdalną rzeczą, jaką ostatnio usłyszałam, było, że jak mi się zachciało piątki dzieci, to powinnam siedzieć w domu, a nie robić karierę.

Na szczęście dochodzą do moich uszu głównie miłe komentarze, w których ktoś mi kibicuje i gratuluje wytrwałości i sukcesów. Staram się dopuszczać do siebie tylko te pozytywne.

Co powiedziałabyś 18-letniej sobie?

Nic. Nie chciałabym mieć takiej możliwości. Mam rodzinę, firmę, ludzi których poznałam – jestem za to wszystko wdzięczna. Gdybym mogła rozmawiać z 18 letnią sobą, na pewno zmieniłoby to jakoś moje życie, a nie chcę zmieniać tego, co mam, wolę skupiać się na tym, co przede mną.

Co jest dla Ciebie ważne?

Bóg jest dla mnie ważny, moja rodzina, moi przyjaciele, moja praca. I ja jestem dla siebie ważna.

Co zawsze masz przy sobie? Co nosisz w torebce?

Przy sobie telefon, taki standard dzisiejszych czasów, bo za jego pomocą możemy wszystko załatwić i mamy ze wszystkimi kontakt. Torebek za bardzo nie lubię, więc mam je tylko, jeśli to konieczne.

Na co przeznaczyłabyś dużą sumę, gdyby spadła Ci z nieba?

Na inwestycje. Moim marzeniem jest nowoczesne centrum terapii blizn i innych defektów skóry, w którym pracowaliby wybitni specjaliści, byłby najlepszy sprzęt do pracy z każdą blizną w terapiach łączonych. No i nie będę ukrywać – duże zakupy w babskim gronie i wycieczka marzeń z rodziną i przyjaciółmi.

Gdybyś miała taką możliwość, z kim zamieniłabyś się życiem na jeden dzień?

Na jeden dzień? Z astronautą. Zawsze marzyłam, aby zobaczyć Ziemię z kosmosu.

Czego chciałabyś się jeszcze nauczyć?

Wszystkiego, czego jeszcze nie wiem, a co jest związane ze skórą, bliznami, nowymi technikami i możliwościami pracy z nimi. Moje plany to rozwój w tym kierunku.

Kiedy się uśmiechasz?

Tak naprawdę to codziennie się uśmiecham. Nawet jak mam gorszy dzień albo źle się czuję, to znajdzie się sytuacja, która wywołuje uśmiech na mojej twarzy.

Ulubione miejsca w Krakowie?

Bardzo lubię rynek w Krakowie. Najpiękniej wygląda nocą.

Gdzie Cię znajdziemy?

Zapraszam na moje profile – terapia blizn, praca w salonie:
Fb: Art Face Katarzyna Worwa,
Instagram: art.face_kw
www: art-face.pl
współpraca w networkingu:
fb: TOP WellU Larens – szkolenia, współpraca, rozwój
insta: artface.wellu.eu

 


Projekt #KobietyKrakowa

Fotografia: Barbara Bogacka

Wizaż: Małgorzata Braś

Wnętrza sesji zdjęciowych: AC Hotel Kraków

Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Kobiety Krakowa

Dziennikarka, która nie boi się stawiania prostych pytań, w nadziei na usłyszenie nieoczywistych odpowiedzi. Prowadzi portal i media społecznościowe MK, koordynuje spotkania Klubu Miasta Kobiet, odpowiada za patronaty medialne, prowadzi kursy webwritingu. Propagatorka tworzenia i stosowania żeńskich derywatów zawodów.

Oceń artykuł
1KOMENTARZ
  • Mirosława 29 czerwca, 2023

    Brawo Kasiu. Jestem dumna że tak prężnie rozwijasz siebie i swoją markę osobistą

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ