Wednesday, July 24, 2024
Home / Fundacja Miasto Kobiet  / Kobiety Krakowa  / Kobieta Krakowa: Katarzyna Mrzygłód

Kobieta Krakowa: Katarzyna Mrzygłód

Jak rozwijać biznes, wsłuchując się w siebie

Katarzyna Mrzygłód

Katarzyna Mrzygłód / fot. Barbara Bogacka

Katarzyna Mrzygłód: Moją misją jest wydobywanie z kobiet ich potencjału i pokazywanie go światu. A robię to poprzez pomoc ekspertkom w tworzeniu WYRAZISTYCH marek. Takich, które ze wsparciem trafnej komunikacji stają się pierwszym wyborem w głowach klientów!

 

Kim jesteś i czym się zawodowo zajmujesz?

Katarzyna Mrzygłód: Pomagam zabieganym ekspertkom rozwijać wyraziste marki poprzez uporządkowanie ich strategii i komunikacji. Tak, aby klienci w pierwszej kolejności przychodzili właśnie do nich, a one aby działały jednocześnie z odwagą i spokojem. I to bez wciskania się w utarte schematy, porównywania się, czy kopiowania konkurencji, ale z zauważeniem ich potrzeb oraz z wykorzystaniem w pełni zasobów i potencjału, który w nich drzemie.

 

Widzę, że moje klientki są często zmęczone tym, że co któryś specjalista próbuje wcisnąć je w ten jeden, jedyny sposób na pozyskanie nowych klientów, wyróżnienie się na rynku, czy zarobienie mnóstwa pieniędzy. A ja pokazuję im inną drogę. Podpowiadam, jak zamiast słuchać wszystkich dookoła (i mieć przy okazji wyrzuty sumienia, że nie działają tak jak oni), zacząć słuchać SIEBIE i wąskiej grupy osób, którzy są ich idealnymi klientami.

 

Pokazuję, jak postawić na rozwijanie marki w oparciu o relacje z lojalnymi klientami oraz spójną strategię i komunikację. Na elementy, które w perspektywie czasu dają znacznie lepsze efekty, niż chaotyczne działania skierowane do przypadkowych, obcych im osób. Dlatego w swojej pracy pomagam ekspertkom rozwijać wyraziste marki poprzez skoncentrowanie się przede wszystkim na nich samych, a w drugiej kolejności na ich klientach.

Na wydobyciu i pokazaniu ich potencjału, w który same nie wierzą lub przestały go dostrzegać. A dodatkowo pomagam połączyć ich wyjątkowość, talenty, umiejętności i zasoby z potrzebami klientów, tworząc jasną i precyzyjną komunikację marki.

 

Tę misję realizuję poprzez indywidualne konsultacje z klientkami, grupowe programy mentoringowe, czy szkolenia. A także dzielę się wiedzą w zakresie strategii, marketingu i sprzedaży poprzez mój podcast „Po ludzku o budowaniu marki” oraz podczas gościnnych wystąpień na wydarzeniach, w podcastach, czy konferencjach.

Jaką drogę przebyłaś, by dotrzeć do punktu, w którym jesteś?

Katarzyna Mrzygłód

Katarzyna Mrzygłód / fot. Barbara Bogacka

Pamiętam dokładnie moment, w którym po kilku latach prowadzenia działalności graficznej zorientowałam się, w czym ja naprawdę chcę pomagać innym. Realizowałam wtedy kolejny projekt strony internetowej i identyfikacji wizualnej dla pewnej marki. Poprosiłam właścicieli tej marki o napisanie tekstów na stronę. I po kilku przypomnieniach w końcu dostałam te teksty. Przeczytałam je i ‒ jak to powiedział Robert Górski w jednym ze swoich kabaretów ‒ witki mi opadły!

 

Gdy po raz kolejny zobaczyłam, że jakaś marka chce napisać na swojej stronie „Wyróżnia nas profesjonalizm i indywidualne podejście do klienta”, to coś we mnie pękło. Zrozumiałam, że strony i identyfikacje wizualne, które tworzę, są pewnego rodzaju wydmuszką. Piękną fasadą, za którą stoją oklepane zdania, które nie mają prawa wybić się na rynku. A jednocześnie wiedziałam, że ludzie, którzy tworzą daną markę, mają ogromną wiedzę, umiejętności, tylko nie potrafią o tym opowiedzieć i pokazać tej wartości innym.

 

Nie chciałam więcej robić sztuki dla sztuki. Wykorzystałam więc moje liderskie i kreatywne talenty, zgłębiłam tajniki budowania strategii marki i strategii komunikacji, i zaczęłam pomagać klientom (głównie kobietom) w układaniu ich marek od środka. Tak, aby wiedziały, czego chcą od swojego biznesu, czego potrzebują ich idealni klienci i aby mistrzowsko to połączyć i jeszcze na tym zarobić!

Co uznajesz za swój największy sukces?

Największym sukcesem zawodowym jest dla mnie każdy moment, w którym dostaję wiadomość od klientki „Kasiu ‒ to, co razem wypracowałyśmy, działa! Dzięki mojej nowej strategii marki i komunikacji mam nowych klientów, moje zarobki są coraz większe i w końcu robię biznes po swojemu i nie marnuję czasu na podglądanie konkurencji. Dziękuję za to, co robisz!”.

Jakie są Twoje supermoce?

Mistrzowsko potrafię łączyć kropki, dostrzegać szanse i zasoby, i wydobywać potencjał z moich klientek. Co przekłada się na ich większą pewność siebie w biznesie oraz lepsze zarobki. Pomaga mi w tym moje niemal dziesięcioletnie doświadczenie w prowadzeniu własnego biznesu, ale też talent learnera, dzięki któremu pochłonęłam już ogrom wiedzy z zakresu marketingu, strategii i sprzedaży, oraz z psychologii i wiedzy o człowieku, które mnie fascynują. A to wszystko spaja moja odwaga oraz empatyczna komunikacja, której uczyłam się na szkoleniu „Porozumienia bez przemocy” wg Marshalla Rosenberga, oraz samodzielnie edukując się w tym temacie.

Najlepsza/najgorsza rada, jaką w życiu dostałaś?

Powiem o dwóch. Pierwszą można zastosować zarówno w życiu prywatnym, jak i biznesowym. A brzmi ona: „Na wszystko jest czas, tylko nie wszystko na raz”. W mojej głowie zawsze jest pierdyliard pomysłów, które oczywiście chciałabym zrealizować OD RAZU. A ta sentencja pozwala mi wziąć oddech i dopuścić do siebie myśl, że nie muszę rezygnować z moich pomysłów, ale niektóre z nich mogę „zaparkować” i wrócić do nich w dowolnym momencie. I naprawdę świat się przez to nie zawali.

 

A druga rada jest typowo biznesowa. Gdy usłyszałam ją pierwszy raz na prywatnym szkoleniu u mentora biznesowego Johna Spence’a, strasznie się wkurzyłam. A dokładniej ‒wkurzyła się moja artystyczna i kreatywna dusza. Rada ta bowiem brzmiała: „Liczby, liczby, liczby”. To jedno słowo bardzo często do mnie wraca, wiercąc mi dziurę w brzuchu, ale muszę przyznać, że już tak wiele razy mnie uratowało. Uratowało mnie przed zaniżaniem swoich cen. Uratowało przed nieustannym dzieleniem się moją wiedzą za darmo, bo docierałam z nią do garstki osób i nie miało to szans na sukces. I uratowało mnie oraz moje klientki przed podejmowaniem pochopnych decyzji, zanim czegoś się nie przetestuje na rynku.

Najlepsza / najtrudniejsza decyzja, jaką podjęłaś w życiu?

Najlepszą decyzją, ale nie wiem, czy też nie najtrudniejszą, była ta, aby nieustanne stawiać na siebie. Marzyłam o tym, żeby pozwiedzać świat i podoświadczać go, więc w czasie studiów pojechałam na Erasmusa do Brukseli, która była bazą wypadową do zwiedzania innych, pięknych miejsc. Zakochałam się w Krakowie, więc przeprowadziłam się 500 km od domu rodzinnego, aby tutaj żyć na własnych warunkach. Nie czułam się swobodnie na etacie (nic dziwnego, skoro moją kluczową wartością jest niezależność), więc go rzuciłam i od prawie dziesięciu lat jestem „na swoim”.

Stawianie na siebie, nie tylko przy dużych decyzjach, ale też przy mniejszych, jak pójście na spacer w ciągu dnia, gdy tego potrzebuję, to coś, co daje mi niesamowite poczucie satysfakcji z życia!

Ciemne strony biznesu?

Czasem jestem zmęczona i sfrustrowana tym, że moje usługi nie są uważane za usługi pierwszej potrzeby. Tym, że moje klientki wierzą w to, że jak mają (według nich samych) świetny pomysł na biznes, zrobią pod niego piękną stronę i logo oraz jak wyprodukują mnóstwo rolek na Instagramie z chwytliwymi nagłówkami, to już to zapewni im sukces w biznesie. I to wcale nie jest ich wina, że tak robią, bo tego właśnie uczy ich rynek. Oferuje utarte schematy, szybkie strategie do skopiowania i obietnicę, że tylko jak będzie ciebie dużo i wszędzie, to przyciągniesz do swojej marki więcej klientów.

A tak nie jest.

Dlatego w swoich działaniach staram się także edukować moje klientki, żeby ‒ zanim zainwestują pieniądze w nową stronę i logo ‒ usiadły i zastanowiły się, jak ONE chcą prowadzić ten biznes i z kim najbardziej chciałyby współpracować. Jaka większa misja stoi za ich działaniami, co chcą osiągnąć, w czym dokładnie chcą pomóc innym i odkryć to, czego potrzebują ich idealni klienci. I dopiero wtedy pomagam im ubierać te założenia w komunikację werbalną, ale też wizualną. Pomagam wdrożyć pomysły i przekuć je w biznes, który zarabia.

Katarzyna Mrzygłód

Katarzyna Mrzygłód / fot. Barbara Bogacka

Co Cię kręci / motywuje / irytuje?

Lubię wstawać rano z łóżka z pomysłem na to, co dzisiaj zrobię (nawet małego!) tylko dla siebie. Czasem jest to zerwanie się wcześnie rano przed wszystkimi domownikami i porozciąganie się na miękkiej macie, której dotykanie jest ucztą dla moich zmysłów. Czasami lubię usiąść w moim ulubionym fotelu, przy ulubionej monsterze i koniecznie przy oknie, z książką w ręku i przeczytać kilka stron. Czasami wkładam słuchawki do uszu i włączam bardzo głośną piosenkę, której słucham w kółko kilka razy! A czasem jest to zjedzenie ciepłego croissanta z rozpływającą się czekoladą w środku, bo taki idealnie komponuje się z ogromnym kubkiem cappuccino!

Kto Cię inspiruje?

Inspirują mnie moje malutkie córeczki. A dokładniej ‒ inspiruje mnie prostota ich życia. Gdy mają jakąś potrzebę, to po prostu ją wyrażają i same lub ze wsparciem kogoś drugiego ją realizują. Bez zastanawiania się, czy to wypada, czy to im się opłaca, kto co mnie pomyśli jak to zrobią, itd. Ich życie jest takie proste! Żyją tu i teraz, są „przy sobie” ‒ przy swoich potrzebach, pragnieniach i emocjach. Lubię wracać do tej prostoty życia, bo czuję, że właśnie wtedy czerpię z niego pełnymi garściami.

Co jest dla Ciebie ważne?

Moimi najwyższymi wartościami są niezależność, wolność, relacje, rozwój i piękno. I szalenie ważne jest dla mnie dbanie o te wartości. Dbanie o siebie, swój dobrostan, granice, rozwój, bliskie relacje. Ale też, gdy tylko mogę, przebywam w pięknych miejscach, czy kupuję piękne przedmioty, które karmią moją artystyczną duszę. Te wartości przekładam też na biznes. W mojej pracy bardzo stawiam na dostrzeganie i opiekowanie się potrzebami moich klientek. Dbam też o estetykę i wizualną oprawę materiałów dla klientek, aby cieszyły ich oczy.

Na co zawsze masz czas?

Na wypicie kawy, do której zawsze musi być coś słodkiego. Także na rozmowę ‒ z mężem, dziećmi, przyjaciółmi, ale też z samą sobą.

Na co przeznaczyłabyś dużą sumę, gdyby spadła Ci z nieba?

Zdecydowanie na zakup ogromnej działki pod lasem, blisko gór i wybudowanie tam dużego, jasnego i przytulnego domu. Na tyle dużego, aby pomieściłaby się w nim moja najbliższa rodzina i byłoby dużo miejsca dla gości ‒ przyjaciół i nowych znajomych, którzy by nas odwiedzali. A na drugim końcu tej ogromnej działki wybudowałabym niewielki, choć pięknie zaprojektowany i urządzony budynek, który byłby miejscem szkoleń, warsztatów oraz studiem nagraniowym pod wywiady czy podcasty.

Co zawsze masz przy sobie? Co nosisz w torebce?

Jeśli mam przy sobie torebkę, to zdecydowanie w wersji mini lub nerkę. W niej zawsze znajdzie się miejsce dla telefonu i słuchawek bezprzewodowych, bo uwielbiam słuchać podcastów, wywiadów i audiobooków, czy zdobywać wiedzę będąc w ruchu. Nie ruszam się też bez nawilżającej pomadki do ust oraz okularów przeciwsłonecznych.

Czego o Tobie nikt nie wie?

Wiele osób nie wie, jakie nietypowe rzeczy robiłam w swoim życiu ‒ takich, do których napędzały mnie moja otwartość i odwaga, i które wzmacniały krok po kroku moją pewność siebie!

Przykładowo, będąc w Brukseli na Erasmusie, co tydzień jeździłam do siedziby NATO ‒ SHAPE’u, niedaleko miasteczka Mons. Tam, na zaproszenie znajomego księdza, udzielałam się muzycznie w niewielkim kościele, do którego chodzili wojskowi wraz ze swoimi rodzinami. Miałam własną przepustkę, którą musiałam okazywać na wjeździe do SHAPE’u. Także podczas Erazmusa, pomiędzy zajęciami na uczelni, udzielałam korepetycji polskim dzieciom (nawet przygotowywałam jedną Polkę do matury z matematyki!), a za zarobione pieniądze podróżowałam, ile się dało, i zwiedziłam w rok więcej miast i krajów, niż przez całe moje pozostałe życie.

 

Natomiast do Krakowa przeprowadziłam się na ostatnim semestrze architektury na Politechnice Białostockiej (tak, na Podlasiu). W Krakowie dostałam pracę i po tygodniu już tu mieszkałam i pracowałam. A studia kończyłam, co dwa tygodnie dojeżdżając pociągiem z Krakowa do Białegostoku. Mam mnóstwo takich historii, które chętnie ci opowiem, jak spotkamy się na kawie.

Plany na przyszłość? W jakim kierunku chcesz się rozwijać?

Marzy mi się zgłębić (jeszcze bardziej!) tajniki psychologii i coachingu. Już teraz pochłaniam ogromną liczbę książek psychologicznych, bo jestem ciekawa ludzi i ich zachowań. Marzą mi się jednak jakieś studia psychologiczne i/lub coachingowe, aby usystematyzować moją wiedzę i wykorzystać ją tak, aby jeszcze lepiej pomagać moim klientkom.

 

A prywatnie chciałabym w końcu nauczyć się swobodnie tańczyć salsę kubańską. Swoją przygodę z salsą zaczęłam już na studiach, ale różne wydarzenia sprawiły, że ta nauka była przerywana. Marzy mi się lot na Kubę, gdzie podczas wieczornego spaceru gwarnymi uliczkami zostałabym „wciągnięta” w ten uliczny taniec, i aby poniosła mnie muzyka, ludzie i to doświadczanie pięknej chwili!

Ulubione miejsca w Krakowie?

Z racji mojego zamiłowania do kawy, moimi ulubionymi miejscami na mapie Krakowa są kawiarnie. Lubię kawiarnię FRESH Coffee w Cricotece, na 4. Piętrze, z widokiem na Wisłę i Kraków. Lubię zaszyć się w Cytat Café, gdzie jest magiczny klimat, a do każdej kawy dostaje się losowy cytat z książek. Ale uwielbiam też kawiarnio-piekarnię MAK w hotelu PURO, gdzie oprócz pysznej kawy można zamówić rozpływającą się w ustach cynamonkę!

 

Mimo, że uwielbiam klimatyczne uliczki Krakowa, to bardzo często szukam zielonych miejsc, w których najlepiej odpoczywam. Takimi moimi ulubionymi zielonymi miejscami w Krakowie są Park Bednarskiego wraz ze stadionem (obok którego można zjeść przepysznego burgera!) i wszelkimi okolicznymi ścieżkami oraz Park Lotników.

Gdzie Cię znajdziemy?

Strona www: sztukabrandingu.pl
IG: @sztuka.brandingu
FB: @sztuka.brandingu
E-mail: kontakt@sztukabrandingu.pl

 


Projekt #KobietyKrakowa

Fotografia: Barbara Bogacka

Wizaż: Małgorzata Braś

Wnętrza sesji zdjęciowych: The Crown Krakow Center – Handwritten Collection

Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Kobiety Krakowa

Dziennikarka, która nie boi się stawiania prostych pytań, w nadziei na usłyszenie nieoczywistych odpowiedzi. Prowadzi portal i media społecznościowe MK, koordynuje spotkania Klubu Miasta Kobiet, odpowiada za patronaty medialne, prowadzi kursy webwritingu. Propagatorka tworzenia i stosowania żeńskich derywatów zawodów.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ