Saturday, July 11, 2026
Home / Fundacja Miasto Kobiet  / Kobiety Krakowa  / Kobieta Krakowa: Joanna Wąsowska

Kobieta Krakowa: Joanna Wąsowska

Najważniejsza jest dla mnie wolność

Joanna Wąsowska

Joanna Wąsowska / fot. Barbara Bogacka

Joanna Wąsowska: Wierzę, że w biznesie jesteśmy dokładnie tą samą osobą, którą jesteśmy w życiu, dlatego każda ważna decyzja wewnętrzna zmienia również naszą drogę zawodową

Kim jesteś i czym się zawodowo zajmujesz?

Joanna Wąsowska: Jestem krakuską z urodzenia i fizjoterapeutką z powołania. Od ponad 16 lat pracuję z kobietami, specjalizując się w fizjoterapii uroginekologicznej, terapii czaszkowo-krzyżowej oraz terapii polarity. W tym czasie pomogłam terapeutycznie kilku tysiącom kobiet, wspierając je na różnych etapach życia ‒ od przygotowania do ciąży, przez czas ciąży i połogu, po powrót do równowagi zdrowotnej.

 

Bliska jest mi również praca z kobietami z endometriozą ‒ wspieram je terapeutycznie i angażuję się w lokalne krakowskie środowiska kobiet mierzących się z tą chorobą. Ukończyłam studia doktoranckie na Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie, a rozwój i poszerzanie kompetencji zawsze były dla mnie naturalną drogą. Dlatego przeszłam też liczne szkolenia terapeutyczne, mentalne i rozwojowe, łącząc pracę z ciałem z pracą z umysłem.

Jestem również coachem i jedną z pierwszych fizjoterapeutek w Polsce, pracujących w nurcie Body Connection Practitioner, który integruje świadomość ciała z rozwojem osobistym.

Od 11 lat szkolę studentów i fizjoterapeutów w zakresie fizjoterapii uroginekologicznej. Od trzech lat jestem także liderką w network marketingu. To dla mnie niesamowita szansa skalowania swojego wpływu i oddziaływania na kobiety, a jednocześnie przestrzeń do rozwoju w bardziej przedsiębiorczej sferze i do dywersyfikowania dochodów. Niezależność ‒ finansowa, emocjonalna i życiowa ‒ zawsze była dla mnie jedną z najważniejszych wartości.

Jaką drogę przeszłaś do miejsca, w którym jesteś teraz?

To była droga bez kompromisów. W momencie, kiedy weszłam na ścieżkę szeroko rozumianego rozwoju, wiedziałam, że to droga w jedną stronę ‒ w stronę coraz głębszego poznawania siebie i świadomego budowania swojego życia. Zawsze angażowałam się w to, co robię, na sto procent. Maksymalista to mój talent Gallupa nr 1 ‒ jeśli w coś wchodzę, robię to najlepiej jak potrafię i tylko wtedy, gdy naprawdę w to wierzę. Mam też talent aktywatora, czyli działam natychmiast. Gdy czuję, że coś jest zgodne z moim sercem i wartościami, podejmuję decyzję i po prostu ruszam. Nie odkładam życia na później.

Przez lata rozwijałam się jako fizjoterapeutka, stale poszerzając kompetencje terapeutyczne i mentalne. To, czego się uczyłam, zawsze najpierw przechodziło przeze mnie ‒ przez własną pracę ze sobą, lata terapii i samopoznania.

W tym czasie przeczytałam także kilkaset książek rozwojowych i psychologicznych, które pogłębiały moje rozumienie człowieka i pracy z nim. Dzięki temu mogłam realnie pomóc kilku tysiącom kobiet. W pewnym momencie poczułam jednak, że sama praca w gabinecie to dla mnie za mało ‒ że jest dla mnie zbyt bezpieczna. Zrozumiałam, że mam w sobie dużo większy potencjał do wywierania wpływu. I właśnie wtedy na mojej drodze pojawił się network marketing ‒ przestrzeń, która daje ogromną szansę przedsiębiorczym kobietom takim jak ja, jeśli tylko potrafią ją zrozumieć i dobrze wykorzystać.

Jakie wydarzenie najbardziej Cię zmieniło?

W moim życiu było kilka przełomowych momentów i trudno wskazać tylko jeden, bo dla mnie życie prywatne i zawodowe zawsze się przenikały. Wierzę, że w biznesie jesteśmy dokładnie tą samą osobą, którą jesteśmy w życiu, dlatego każda ważna decyzja wewnętrzna zmienia również naszą drogę zawodową. Jednym z takich momentów była decyzja o rezygnacji ze studiów doktoranckich. Przygotowywałam się do doktoratu przez wiele lat ‒ dostałam się na studia z pierwszego miejsca na liście, na „magisterce” byłam bardzo zaangażowana w działalność w kole naukowym i wszystko wskazywało na to, że pójdę w kierunku kariery akademickiej.

Jednak w trakcie studiów urodził mi się syn, który przyszedł na świat z wadą serca. Czas spędzony w szpitalach i doświadczenia, które temu towarzyszyły, bardzo zmieniły moje priorytety. Zaczęłam patrzeć na wiele rzeczy z poziomu serca, a nie tylko z poziomu ambicji czy planów intelektualnych. To doświadczenie bardzo mnie ukształtowało jako kobietę i jako człowieka.

W tym samym czasie coraz głębiej wchodziłam w pracę terapeutyczną z kobietami ‒ w prawdziwy kontakt 1:1 i w pracę z ciałem, m. in. poprzez terapię czaszkowo-krzyżową. Wtedy zrozumiałam, że moje miejsce jest w praktyce i w realnym wspieraniu kobiet. Decyzja o rezygnacji z doktoratu dojrzewała we mnie dwa lata, ale kiedy ją podjęłam, poczułam ogromną wolność. Zrozumiałam wtedy bardzo ważną rzecz: zawsze możemy zmienić kierunek. To jest nasze życie ‒ nie to, czego oczekują inni, nie schematy i nie konwenanse. Czasem największą odwagą jest powiedzieć: ten pomysł na mnie się wyczerpał, wybieram nową drogę. I właśnie ta decyzja uwolniła mój prawdziwy potencjał.

Joanna Wąsowska

Joanna Wąsowska / fot. Barbara Bogacka

Co uważasz za swój największy sukces ‒ zawodowy i życiowy?

Największym sukcesem w moim życiu jest osiągnięcie siły mentalnej, którą w sobie zbudowałam i buduję wciąż. Nie przyszła ona łatwo ani szybko ‒ jest efektem wielu lat świadomej pracy nad sobą. Kiedy miałam 11 lat, zmarł mój tata. Nie przeżyłam wtedy żałoby w zdrowy sposób i przez wiele lat nosiłam w sobie konsekwencje tego doświadczenia ‒ mierzyłam się m. in. z zaburzeniami odżywiania i depresją. Przez długi czas nie rozumiałam jeszcze, jak bardzo te doświadczenia wpływają na moje życie.

 

Przełom przyszedł, kiedy miałam 21 lat. Wtedy rozpoczęła się moja prawdziwa praca nad sobą ‒ nie tylko mówienie o rozwoju, ale realne przechodzenie przez proces zmiany, konfrontowania się ze sobą i budowania wewnętrznej siły. Dziś jestem z tego najbardziej dumna. Z tego, że zbudowałam w sobie stabilność i moc, która pozwala mi nie tylko świadomie kierować własnym życiem, ale także być oparciem dla innych kobiet ‒ szczególnie dla tych, które czują, że chcą zrobić coś dla siebie i wyjść z energii braku w stronę życia w większej świadomości i sprawczości.

Jakie są Twoje supermoce? Co sprawia, że jesteś dobra w tym, co robisz?

Moją pierwszą i bardzo konkretną supermocą jako fizjoterapeutki są umiejętności manualne. To efekt wielu lat praktyki, pracy z ciałem i tysięcy godzin spędzonych w gabinecie. Wypracowałam bardzo dużą wrażliwość i uważność w pracy dłońmi ‒ to coś, czego nie da się nauczyć tylko z książek, to przychodzi z doświadczeniem i prawdziwym czuciem drugiego człowieka.

 

Drugą moją supermocą jest energia mentalna. Bardzo świadomie dbam o to, na jakim poziomie energetycznym funkcjonuję. Pracuję z wizją, wyobraźnią i wizualizacją ‒ często najpierw widzę w swojej przestrzeni rzeczy, których jeszcze fizycznie nie ma, ale które już podnoszą mój poziom energii i ukierunkowują działanie. Z doświadczenia wiem też, że kobiety wokół mnie wyraźnie czują tę przestrzeń wzrostu. Te, które decydują się wziąć odpowiedzialność za swój rozwój, potrafią z niej naprawdę czerpać. I właśnie to jest dla mnie najważniejsze.

 

Największym wyzwaniem w mojej pracy jest wyczerpanie energetyczne. Pracuję z drugim człowiekiem często bardzo głęboko ‒ a to wymaga ode mnie stałego dbania o własną energię, uziemienie i regenerację. Nie oznacza to jednak braku dyscypliny czy unikania odpowiedzialności ‒ wręcz przeciwnie. W biznesie bardzo ważne jest dla mnie świadome wybieranie, oraz to, jakie komunikaty przyjmuję i jak reaguję. Moja dyscyplina umysłu polega na tym, że z pewnych rzeczy rezygnuję bez kompromisów, a inne konsekwentnie realizuję. To bywa czasem frustrujące, gdy inni w moim otoczeniu nie podchodzą do tego w podobny sposób, ale to też pokazuje, jak bardzo mocno wierzę w własną drogę.

Kompletnie nie daję sobie przyzwolenia na biadolenie czy narzekanie, nawet w trudnych sytuacjach. Gdy mój syn chorował i był w szpitalu, moje podejście było takie: jest, jak jest, biorę to na klatę, bo po coś to jest i widocznie jestem w stanie sobie z tym poradzić. Ta postawa pozwalała mi zachować spokój, skuteczność i koncentrację nawet w najbardziej wymagających momentach.

Równocześnie zdaję sobie sprawę, że moja praca jest wymagająca i wyczerpująca, dlatego regularnie dbam o reset, regenerację i o to, żeby moja energia była zawsze na poziomie, który pozwala mi skutecznie działać i wspierać innych.

Masz jakieś swoje patenty na ułatwienie sobie życia?

Przede wszystkim jestem aktywna ruchowo ‒ świadomie utrzymuję tę aktywność od około 23 lat. Nie jestem zawodową sportsmenką ani trenerką, ale ruch jest dla mnie kluczowy, bo podnosi moją energię mentalną i utrzymuje mnie w dobrej kondycji zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Świadoma aktywność ruchowa to podstawa, ale dbam też o ciało korzystając średnio dwa razy w miesiącu z różnych terapii i masaży. Jako fizjoterapeutka doskonale rozumiem, jak ważna jest równowaga ciała i umysłu, więc regularnie stosuję różne techniki: masaże manualne i podciśnieniowe, terapię bańkami ogniowymi, terapię twarzy czy terapię czaszkowo-krzyżową.

 

Mój główny patent na lepsze życie to pilnowanie własnych standardów i własnej energii życiowej. Nie pozwalam, żeby osoby z mojego otoczenia, które nie mają podobnych marzeń czy wizji życia, ściągały mnie w dół. Każdy może żyć po swojemu, ale ja konsekwentnie trzymam się swoich ambicji i nie pozwalam, aby narzekanie lub negatywne nastawienie innych wpłynęło na mój kurs.

Najlepsza i najgorsza decyzja, jaką podjęłaś w swoim życiu?

Nie było w moim życiu decyzji, której bym żałowała. Wszystko, co robiłam, było w danym momencie moją próbą zadbania o siebie i swoje potrzeby, więc jak śpiewała Edith Piaf: „Non, je ne regrette rien”. Dotyczy to zarówno życia zawodowego, jak i prywatnego. Jestem wdzięczna za każdą osobę, która pojawiła się w moim życiu ‒ każda z nich je wzbogaciła.

A najlepsza decyzja zawodowa, jaką podjęłam, to poszerzenie swojej branżowości i wpływu poprzez otwarcie się na network marketing ‒ obszar, wokół którego krąży wiele stereotypów, ale ja poznałam go z jak najlepszej strony ‒ ludzkiej, dzięki czemu mogłam spotkać grono przedsiębiorców i profesjonalistów, którzy ‒ tak jak ja ‒ stawiają na skuteczność i wysokie standardy. Ta decyzja pozwoliła mi wejść w nowe możliwości, rozwijać się i działać na jeszcze większą skalę.

Ciemne strony Twojego biznesu?

Nie nazwałabym ich „ciemnymi stronami” w sensie negatywnym ‒ życie to wyzwania, a ja wierzę, że trudności pojawiają się po to, abyśmy je przezwyciężyli i stali się silniejsi. W moim biznesie i pracy zawodowej największym wyzwaniem jest praca z ludźmi. Wymaga to dbania o własną energię, wymaga asertywności i nauki komunikacji w sposób, który wywiera pozytywny wpływ, ale nie nagina mnie ani nie rani innych. Po intensywnym dniu, np. po kongresie czy konferencji, potrzebuję wejść w fazę introwertyczną, zregenerować się i naładować swoje zasoby mentalne. To jest naturalne i nie obnoszę się z tym, ale jest częścią mojego sposobu na utrzymanie równowagi i skuteczności w tym, co robię.

Co Cię kręci i motywuje?

Zdecydowanie kręci mnie moja wizja życia. Jestem wizjonerką ‒ to mój kolejny z Top 5 talentów Gallupa ‒ choć kiedyś żyłam bez wizji. Biegłam jak chomik w kołowrotku ‒ przyjmowałam po dziesięciu pacjentów dziennie, w weekendy prowadziłam szkolenia, rozwijałam biznes, podnosiłam standard życia… Wszystko to było poświęceniem dla innych, a dla mnie zostawało niewiele. Kiedy zrozumiałam, że jestem wizjonerką i dostałam narzędzia, by świadomie zbudować swoją wizję życia, dałam sobie przyzwolenie na podróżowanie, rozwijanie talentów poza fizjoterapią i życie w zgodzie ze sobą. To mnie kręci i napędza ‒ świadomość, że mogę tworzyć życie pełne pasji, wolności i wpływu na innych.

Joanna Wąsowska

Joanna Wąsowska / fot. Barbara Bogacka

Kto Cię inspiruje?

Zawsze inspirowały mnie osoby, które osiągnęły w życiu to, do czego sama dążę ‒ nie chodziło o samą osobę, ale o poziom, który reprezentowały. To jest dla mnie punkt odniesienia: ich system decyzji, wartości i sposób myślenia pokazuje, jak można dojść do miejsca, które ja też chcę osiągnąć. To, w jaki sposób czerpię inspirację, jest jednocześnie związane z pokorą. Wiem, że ego może w życiu mocno namieszać i nie potrzebuję być podziwiana. Jestem pewna siebie i swojej ścieżki życiowej, a jednocześnie potrafię uczyć się od innych. Jeśli ktoś, kogo poziom mnie interesuje, pokazuje, jak można tam dojść, po prostu biorę z niego przykład ‒ bez analizowania, bez oporów, bez systemu obronnego. Ta pewność i jednoczesna pokora pozwala mi inspirować kobiety do zmian i rozwoju ‒ tak było w fizjoterapii, tak jest w network marketingu.

Co ostatnio usłyszałaś o sobie?

Ostatnio ktoś powiedział mi: „zmieniłaś się” ‒ w tonie trochę gorzkim. A ja pomyślałam sobie: oczywiście, że się zmieniłam! Jakim człowiekiem miałabym być, oczekując innych rezultatów, nie robiąc nowych rzeczy? Jeśli chcemy innego życia, musimy robić inne rzeczy ‒ to jest proste, prawda? Dla mnie zmiana jest naturalna i nieunikniona. Kiedy ktoś mówi, że się zmieniłam, traktuję to jako komplement. Jestem dumna z tego, kim jestem dziś, i nie chciałabym wracać do siebie sprzed 15 lat. System wartości pozostaje ‒ albo się wzmacnia, albo ewoluują priorytety ‒ ale wszystko, co robię, jest po to, by stawać się lepszą wersją siebie. Oczywiście, kiedy stajemy się bardziej asertywni i wyraziści, niektórzy, którzy przyzwyczaili się do innej dynamiki, mogą poczuć opór. Ale świadomi ludzie wiedzą, że zmiana i rozwój są częścią życia, a nie zagrożeniem.

Co jest dla Ciebie ważne?

Najważniejsza jest dla mnie wolność. Jestem numerologiczną dziewiątką, a to wibracja wolnościowa, dlatego bardzo cenię możliwość życia i działania bez szefa nad głową i bez uzależnienia się od miejsca pracy czy jakiegoś sztywnego grafiku. Ważne jest dla mnie także wywieranie pozytywnego wpływu na innych ludzi ‒ i chciałabym robić to na dużą skalę. Dlatego tak istotne jest dla mnie życie w zgodzie ze swoją misją. To coś, co musiałam w sobie odkryć i nazwać, ale kiedy już to zrobiłam, wszystko zaczęło się układać w spójną całość. Ogromną wartością jest dla mnie rodzina oraz bycie dobrym człowiekiem.

Nie każdy musi mnie lubić, zresztą zdaję sobie sprawę, że jestem kobietą, obok której trudno przejść obojętnie, elektryzuję, ale bardzo zależy mi na tym, żeby ludzie mogli powiedzieć o mnie, że jestem dobrą, życzliwą osobą oraz kobietą inspirującą swoją postawą.

Ważne są dla mnie także pieniądze. Życie nieraz pokazało mi, że pieniądze mogą ratować zdrowie, a czasami nawet życie. A zdrowie jest dla mnie jedną z najwyższych wartości. Dlatego uczę się przedsiębiorczości i rozwijam się w tym kierunku, żeby móc wykorzystywać swoje mocne strony i razem z innymi kobietami budować dobrobyt, jakiego doświadcza zaledwie 1 proc. Polaków.

Na co zawsze masz czas?

Zawsze mam czas na poranną kawę z mężem i na sen. Zasypiam zazwyczaj między godziną dziewiątą i dziesiątą wieczór, bo dla mnie sen nigdy nie był czymś do odkładania czy poświęcania; to priorytet od zawsze. Pamiętam, że raz w życiu zarwałam noc. Było to na studiach i tylko dlatego, że chciałam sprawdzić, jak to jest, bo wszyscy wtedy tak robili. Do piątej rano uczyłam się anatomii i poczułam, jak fatalnie to wpływa na ciało i umysł.

 

Od tamtej pory wiem jedno: sen jest fundamentem wszystkiego. Zawsze mam też czas na głębokie rozmowy i świadome połączenie z bliskimi. Ważne jest dla mnie dostrzeganie wyższego sensu życia, które jednocześnie uziemia mnie i przypomina, że jestem tu na Ziemi w konkretnym celu. To wszystko razem daje mi energię, spokój i równowagę, które są niezbędne, żeby w pełni funkcjonować w pracy i w życiu osobistym.

Jaka jest najcenniejsza rzecz, jaką posiadasz?

Wiele osób odpowiedziałoby pewnie, że najcenniejsze są relacje, a nie dobra materialne – i faktycznie relacje są dla mnie niezwykle ważne. Ale prawda jest też taka, że znam wiele ludzkich historii i widzę, że pomimo deklaracji, iż pieniądze, samochód czy inne rzeczy nie są ważne, w momencie ich utraty ludzie bardzo cierpią i zrobią wszystko, żeby je odzyskać. Im bardziej boimy się czegoś stracić, tym mocniej się do tego przywiązujemy.

 

Sama mam wiele dóbr materialnych, które są dla mnie wartościowe, ale jednym z moich życiowych wyzwań jest nieprzywiązywanie się do nich. Wyjątkiem jest mój aloes ‒ jeśli nie ma go w domu, nie wiem, co pić ‒ i kolagen, który regularnie suplementuję, bo widzę realny wpływ na moje zdrowie. To zdrowie jest zatem dla mnie największą wartością. Obecnie mój biznes mogę prowadzić praktycznie z telefonu, i ta wolność, niezależność i możliwość realizowania się w pracy, która daje realne efekty dla mnie i innych, jest dla mnie najcenniejszą rzeczą.

 

Dodatkowo wierzę, że pieniądze są narzędziem, które wzmacnia to, kim jesteśmy. Jeśli jesteśmy szczęśliwi i spełnieni, pieniądze mogą nas w tym jeszcze bardziej wspierać. Dewaluowanie ich działa wręcz przeciwnie, dlatego dla mnie świadomość finansowa i niezależność mają ogromną wartość.

Co zawsze masz przy sobie, co nosisz w torebce?

Zawsze mam przy sobie kilka rzeczy, które są mi niezbędne: telefon, pomadkę aloesową (tak, mój mały „niezbędnik zdrowia”), i lusterko. Lusterko służy mi nie tylko do poprawienia wyglądu ‒ to mój mały sposób na odbicie wszystkiego złego, co ktoś czasem chciałby sobie o mnie pomyśleć. Przypomina mi, że to, co najważniejsze, odbija się w tym, jak ja sama siebie widzę i czuję.

Co zrobiłabyś z dużą sumą pieniędzy, gdyby spadła Ci z nieba?

Jestem marzycielką, ale jednocześnie profesjonalistką i wiem, że pieniądze z nieba raczej nie spadają. Biorą się z pracy, z właściwego nastawienia i z życia w energii obfitości. Dlatego to pytanie jest dla mnie trochę abstrakcyjne ‒ w moim świecie duże pieniądze są efektem świadomych decyzji i konsekwentnej pracy, która na pewnym etapie już nie musi być ciężka, tylko mądra.

 

Poza tym wiem, że do dużych sum w swoim życiu jeszcze dojdę ‒ taki model biznesowy na kolejne lata świadomie wybrałam. Gdybym jednak dziś miała do dyspozycji naprawdę dużą kwotę, zainwestowałabym ją przede wszystkim w nieruchomości. To dla mnie sposób na mądre pomnażanie kapitału i budowanie jeszcze większej stabilności finansowej. A dopiero z owoców tych inwestycji pozwalałabym sobie na większe przyjemności i realizowanie kolejnych marzeń, głównie podróżniczych.

Gdybyś mogła zamienić się z kimś życiem, kto by to był?

To trudne pytanie, bo bardzo lubię swoje życie i drogę, którą przeszłam. Gdybym jednak miała wybrać, byłaby to osoba wpływowa ‒ ktoś, kto zbudował silną markę osobistą, osiągnął duży sukces finansowy, a jednocześnie wykorzystuje swój wpływ do mnożenia dobra i działa filantropijnie. Ciekawiłoby mnie przede wszystkim to, jak taka osoba myśli i funkcjonuje na co dzień. Jak podejmuje decyzje, jak zarządza swoją energią i jak wygląda jej codzienność, bo wierzę, że ponadprzeciętne życie bierze się z ponadprzeciętnej codzienności.

 

Jedną z takich osób, które przychodzą mi do głowy, jest Oprah Winfrey. Fascynuje mnie to, jak zbudowała swoją pozycję, ogromny wpływ i jednocześnie wykorzystuje go, żeby realnie wspierać innych. Do tego ma 70 lat i trenuje siłowo, w ostatnich miesiącach znacząco redukując masę ciała, pokazuje więc, że wiek nie ma tu znaczenia.

Z drugiej strony inspirują mnie też przedsiębiorcy, którzy zaczynali od zupełnie zwyczajnego życia, a dzięki wybranemu modelowi biznesowemu i konsekwencji przez 20-30 lat stworzyli ogromną wolność dla siebie i swoich bliskich. To pokazuje, że wielkie życie jest często efektem bardzo świadomych decyzji podejmowanych każdego dnia.

Czego o Tobie nikt nie wie?

Jeśli jest coś, czego o mnie nikt nie wie, to najprawdopodobniej dlatego, że jest to gdzieś bardzo głęboko ‒ w podświadomości. Mówię o sobie coraz więcej, bo z czasem mam też coraz więcej pewności, że taka, jaka jestem, jestem wystarczająca i mogę wnosić dobro do życia innych. Natomiast jest coś, czego nikt tak naprawdę nie jest w stanie poczuć ‒ jak to jest być w moich butach. To, kim jestem dziś, jest efektem bardzo wymagających doświadczeń życiowych. Kiedy miałam 11 lat, zmarł mój tata. Przez wiele lat mierzyłam się z zaburzeniami odżywiania ‒ anoreksją, później bulimią i kompulsywnym jedzeniem oraz z depresją. Dziś wiem, że była to próba poradzenia sobie z emocjami, których wtedy nie umiałam jeszcze nazwać i ogarnąć, a od zawsze byłam ta wysoko wrażliwa.

 

To, czego ludzie często nie widzą, to droga, którą przeszłam, żeby wyjść z tej energii. W pewnym momencie wzięłam pełną odpowiedzialność za swoje życie i emocje. Wyszłam z roli ofiary i zaczęłam budować w sobie siłę. Dlatego dziś moim największym kapitałem jest siła mentalna. I mówię o niej z taką pewnością, bo wiem, że wciąż jestem w drodze ‒ i z każdym kolejnym rokiem będę się rozwijać jeszcze bardziej.

Czego chciałabyś się jeszcze nauczyć?

Czuję, że przede mną otworzył się teraz bardzo szeroki obszar związany z przywództwem. Fascynuje mnie to, jak ogromny potencjał mają ludzie i jak często ich talenty pozostają niewykorzystane. Dlatego chciałabym coraz głębiej wejść w temat świadomego leadershipu ‒ takiego, który nie polega na głośnym pokazywaniu siebie, ale na realnym wpływie, spokoju i mocy płynącej z wnętrza.

Uwielbiam gromadzić wiedzę i przekazywać ją dalej. Według The Good Test Formuły Geniuszu moimi naturalnymi talentami duchowymi są właśnie zdobywanie wiedzy, nauczanie i mentor ‒ czyli potrzeba mi ciągłego uczenia się, dzielenia się tym z innymi i wspierania ludzi w ich rozwoju. Dlatego droga coachingowa, którą niedawno rozpoczęłam, a którą wykorzystuję dla mojego zespołu w networku, jest dla mnie niezwykle fascynująca.

Przez wiele lat pracowałam jako terapeutka, pomagając ludziom wracać do równowagi i zdrowia. Ta część mojej drogi jest dla mnie bardzo ważna, ale czuję, że już ją w dużej mierze zrealizowałam. Dziś coraz bardziej ekscytuje mnie to, co można w życiu ulepszyć i rozwinąć, a nie tylko naprawić ‒ i właśnie o tym jest dla mnie coaching i przywództwo. Chciałabym też nauczyć się języka włoskiego na tyle, żeby swobodnie porozumiewać się podczas podróży. Marzę o tym, żeby więcej podróżować po Włoszech i poznawać świat z tej perspektywy. Wiem też, że wybrany przeze mnie model biznesowy będzie mi w tym pomagał, otwierając kolejne miejsca, doświadczenia i inspiracje.

Kiedy się uśmiechasz?

Uśmiecham się właściwie cały czas. Lubię ludzi i lubię być wśród ludzi, a uśmiech jest dla mnie naturalnym sposobem bycia. Nie dlatego, żeby się komuś przypodobać, ale dlatego, że po prostu mam w sobie dużo życzliwości do świata i do drugiego człowieka.

Co robisz w wolny dzień?

Zdecydowanie spędzam go aktywnie. Najlepiej w naturze ‒ na rowerze, na spacerze, w górach. Uwielbiam trekkingi górskie i jednym z moich marzeń jest przejście trasy wokół Mont Blanc. Już sama myśl o tym wywołuje u mnie uśmiech. Czasami jednak najlepszym resetem jest całkowite odłączenie się od świata. Zostawiam wtedy telefon w mieście i jadę z rodziną na działkę, gdzie jest dużo zieleni i ciszy. W takich momentach naprawdę odpoczywam i wracam do siebie.

Ulubione miejsce w Krakowie? Co jest w Tobie najbardziej „krakowskie”?

Kraków jest dla mnie jednym z najpiękniejszych miast i bardzo lubię jego energię. Szczególnie bliski jest mi Rynek, zwłaszcza wczesnym rankiem. Jednym z moich ulubionych miejsc jest restauracja U Zalipianek, prowadzona przez Ewę Wachowicz. To miejsce kojarzy mi się z ważnym etapem rozwoju mojego biznesu w network marketingu i spotkaniami z kobietami, z którymi współtworzę tę drogę. Co ciekawe, przez wiele lat mijałam to miejsce i czułam, że jeszcze nie jestem gotowa, żeby tam wejść. Aż w końcu przyszedł moment, kiedy zaczęłam tam bywać ‒ i było to symboliczne.

 

A co jest we mnie najbardziej krakowskie? Chyba właśnie duma z tego, że jestem krakuską. Lubię podróżować, lubię inne miasta, ale Kraków zawsze jest dla mnie punktem odniesienia. Czuję się tu u siebie i myślę, że tę miejską energię po prostu widać we mnie.

Dokończ zdanie: „Przyszłość zależy od kobiet, które…

… wezmą odpowiedzialność za swoje emocje i swoje życie. Od kobiet, które wyjdą z energii braku i przestaną żyć w przekonaniu, że muszą się poświęcać dla wszystkich wokół. To będą kobiety, które zaczną się rozwijać, poznawać siebie, odkrywać swoje talenty i świadomie z nich korzystać. Kobiety, które będą odważne w byciu sobą i wnoszeniu swojej wartości do świata. Bo kiedy kobieta naprawdę poznaje siebie, zaczyna działać z miejsca mocy, a nie z miejsca braku, zmienia się nie tylko jej życie, ale też życie ludzi wokół niej.

Gdzie Cię znajdziemy?

Swoją markę osobistą buduję w dużej mierze poprzez media społecznościowe. Możecie mnie więc znaleźć na Instagramie, jako joanna_wasowska, a w kontekście fizjoterapii ‒ stacjonarnie, w Wielickim Centrum Rehabilitacji, gdzie pracuję zawodowo. Jestem też bardzo otwarta na spotkania na żywo ‒ networking, rozmowy przy kawie i budowanie wartościowych relacji. Wierzę, że wiele dobrych rzeczy zaczyna się właśnie od zwykłej rozmowy. Dlatego, jeśli przeczytasz mój wywiad i spotkamy się gdzieś na wydarzeniu networkingowym, podejdź, odezwij się, zaczep mnie. Bardzo chętnie porozmawiam.


Projekt #KobietyKrakowa

Fotografia: Barbara Bogacka

Wizaż: Małgorzata Braś

Wnętrza sesji zdjęciowych:  AC Hotel by Marriott

Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Kobiety Krakowa

Dziennikarka, która nie boi się stawiania prostych pytań, w nadziei na usłyszenie nieoczywistych odpowiedzi. Prowadzi portal i media społecznościowe MK, koordynuje spotkania Klubu Miasta Kobiet, odpowiada za patronaty medialne, prowadzi kursy webwritingu. Propagatorka tworzenia i stosowania żeńskich derywatów zawodów.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ