Izabela Siatkowska / fot. Barbara Bogacka
Izabela Siatkowska: Potrafię złapać wspólny język z każdym, niezależnie od tego, czy rozmawiam z ekipą budowlaną, wymagającym inwestorem, czy klientem, który dopiero uczy się nazywać swoje potrzeby
Kim jesteś i czym się zawodowo zajmujesz?
Izabela Siatkowska: Jestem kobietą, matką, przedsiębiorczynią, przyjaciółką, partnerką. Prowadzę w Krakowie autorską pracownię projektowania wnętrz siatkowskadizajns. Aranżuję przestrzeń tak, by było w niej widać styl życia odbiorcy: jego rytuały, tempo, potrzeby. Wnętrze ma działać i poruszać zmysły – dopiero wtedy estetyka naprawdę ma sens.
Jaką drogę przebyłaś, by dotrzeć do punktu, w którym jesteś?
Przez lata pracy w nieruchomościach wchodziłam do pustych, niekiedy chaotycznie wyposażonych wnętrz i odruchowo „meblowałam” je w myślach. Gdy w 2016 roku ukończyłam Krakowskie Szkoły Artystyczne, przekułam ten nawyk w zawód, zakładając autorską pracownię.
Wydarzenia, które Cię zmieniły?
Pierwszym punktem zwrotnym była przeprowadzka z Warszawy do Krakowa – zmiana otoczenia nauczyła mnie elastyczności i otworzyła na nowe inspiracje. Kolejnym były narodziny moich dzieci, dzięki którym jeszcze mocniej doceniłam znaczenie bezpiecznej, funkcjonalnej przestrzeni dla rodziny. Trzecie wydarzenie to kryzys małżeński zakończony rozwodem; trudny, ale oczyszczający proces, który dodał mi odwagi do samodzielnych decyzji i jeszcze wyraźniej ukierunkował moją zawodową pasję.
Co uznajesz za swój największy sukces?
Zawodowo największym sukcesem jest dla mnie to, że nauczyłam się nie bać zmian – potrafię elastycznie reagować na nowe wyzwania i dzięki temu rozwijam pracownię oraz realizuję coraz bardziej wymagające projekty. Najważniejszym sukcesem w szerszej perspektywie pozostają jednak moje córki – to one codziennie przypominają mi, po co tworzę miejsca, w których naprawdę dobrze się żyje.

Izabela Siatkowska / fot. Barbara Bogacka
Jakie są Twoje supermoce?
Moja supermoc to komunikatywność – potrafię złapać wspólny język z każdym, niezależnie od tego, czy rozmawiam z ekipą budowlaną, wymagającym inwestorem, czy klientem, który dopiero uczy się nazywać swoje potrzeby. Dzięki temu łatwiej przekuwam różne oczekiwania w spójny projekt i prowadzę wszystkich do wspólnego celu.
Najlepsza i najgorsza rada, jaką w życiu dostałaś?
„Traktuj każdą zmianę jak szansę, a nie zagrożenie – elastyczność to najcenniejszy kapitał w biznesie.” Ta myśl prowadzi mnie od początku kariery – pozwala spokojnie wchodzić w nowe branże, technologie czy modele współpracy i przekuwać je w przewagę.
„Projektuj pod modne trendy, ludzie i tak chcą tego samego, co wszyscy.” Gdybym poszła za tą radą, każdy projekt byłby tylko kopią kolejnych inspiracji z internetu, a nie autentyczną odpowiedzią na potrzeby klienta.
Masz jakieś swoje patenty lub rady ułatwiające życie, którymi chciałabyś się podzielić z innymi kobietami?
Mój codzienny patent to świadomy oddech. Gdy napięcie rośnie, zatrzymuję się na kilka spokojnych wdechów i wydechów – to szybki reset, który pomaga mi wrócić do równowagi i działać z jasną głową.
Najlepsza/najtrudniejsza decyzja, jaką podjęłaś w życiu?
Najlepszą decyzją okazało się założenie pierwszej firmy w 2001 roku. Najtrudniejszą była decyzja o rozwodzie; wymagała odwagi, ale pozwoliła mi zbudować życie i biznes na nowych, zdrowszych fundamentach.
Ciemne strony biznesu?
Paradoks mojej branży polega na tym, że największym blaskiem i zarazem cieniem jest praca z ludźmi. Z jednej strony spotykam fantastycznych klientów, wykonawców i dostawców – każdy projekt to nowe relacje i świeża dawka inspiracji. Jednak ta sama różnorodność bywa wyzwaniem: odmienne temperamenty, presja terminów i budżetów, nagłe zmiany decyzji. Trzeba ciągle mediować, słuchać uważniej niż mówić i zachować spokój, gdy emocje idą w górę.
Co Cię motywuje, irytuje?
Irytuje mnie bylejakość: „będzie pan zadowolony”, powtarzanie schematów, marnowanie materiałów i czasu tylko dlatego, że „tak się zawsze robiło”. To właśnie przeciwko temu wstaję z łóżka – żeby pokazać, że można inaczej, lepiej i z sensem.
Kto Cię inspiruje?
Inspiruje mnie Frida Kahlo – za bezkompromisową autentyczność, odwagę w mówieniu o trudnych emocjach i umiejętność przekuwania bólu w sztukę pełną koloru. Jej prace pokazują, że osobiste doświadczenie może stać się siłą napędową twórczości; to dla mnie przypomnienie, by w projektach zawsze zostawiać miejsce na prawdziwe historie i silne, nieoczywiste akcenty.

Izabela Siatkowska / fot. Barbara Bogacka
Co ostatnio usłyszałaś na swój temat?
Ostatnio koleżanka powiedziała mi, że podziwia we mnie „niezniszczalny uśmiech” – podobno nawet w środku kryzysu potrafię wysłać światu dobrą energię.
Co powiedziałabyś 18-letniej sobie?
„Nie bój się – jeśli czujesz, że coś ma dla ciebie sens, działaj. Zbieraj doświadczenia, bo nawet potknięcia okażą się później cennym materiałem do budowania własnej drogi.”
Co jest dla Ciebie ważne?
Największą wartość mają dla mnie relacje – uważne, szczere więzi z ludźmi, których kocham i z którymi pracuję. Na pierwszym miejscu stawiam moje córki oraz zdrowie, bo bez nich cała reszta przestaje mieć znaczenie.
Na co zawsze masz czas?
Zawsze, nawet w największym pędzie, znajduję chwilę na medytację – tych kilka minut resetu to mój stały punkt dnia.
Jaka jest najcenniejsza rzecz, jaką posiadasz?
Najcenniejsze, co mam, to ludzie – przede wszystkim moje córki, bliska rodzina i partner. To oni są moją największą dumą i ekstrawagancją, bo żaden przedmiot nie daje tyle siły i radości, co relacje z nimi.
Co zawsze masz przy sobie?
Zawsze mam przy sobie telefon przypięty do długiego sznurka – noszę go jak pasek torebki, więc często zastępuje mi całą torebkę. Dzięki temu ręce mam wolne, a najważniejsze narzędzie i kontakt ze światem dosłownie „wiszą” pod ręką.
Na co przeznaczyłabyś dużą sumę, gdyby spadła Ci z nieba?
Przeznaczyłabym ją na projekty, które realnie poprawiają codzienność: sfinansowałabym budowę studni głębinowej i szkoły tam, gdzie najbardziej brakuje wody i edukacji, a także stworzyłabym dom dla dzieci pozbawionych bezpiecznego dachu nad głową.
Gdybyś miała taką możliwość, z kim zamieniłabyś się życiem na jeden dzień?
Nie zamieniłabym się życiem z żadnym człowiekiem – każdy mój dzień jest dla mnie zbyt cenny. Gdybym jednak mogła wskoczyć w czyjąś skórę choćby na dobę, wybrałabym… delfina. Chciałabym poczuć swobodę nurkowania bez sprzętu, usłyszeć podwodne „rozmowy” i zobaczyć ocean z perspektywy jego prawdziwego mieszkańca.
Czego o Tobie nikt nie wie?
Niewiele osób wie, że gdy zostaję sama w samochodzie, powtarzam swoją ulubioną afirmację, która pomaga mi wyostrzyć cele i dodać sobie odwagi na resztę dnia.
Czego chciałabyś się jeszcze nauczyć?
Marzy mi się nauka surfingu. Chcę złapać pierwszą falę, poczuć rytm oceanu i sprawdzić, jak lekcja równowagi na desce przełoży się na codzienne życie.
Kiedy się uśmiechasz?
Uśmiech mam na twarzy właściwie non stop – nie czeka na „piątek po 17-tej” ani na niedzielne lenistwo. Pojawia się, gdy staję w pustym wnętrzu i już widzę oczami wyobraźni, jak ożyje. Dla mnie każdy dzień ma swój ulubiony moment, więc uśmiech po prostu towarzyszy mi przez cały tydzień.
Ulubione miejsca w Krakowie?
Najchętniej gubię się wśród starych krakowskich kamienic – ich fasady i bruk pod stopami wystarczą, by dzień nabrał smaku.
Gdzie Cię znajdziemy?
Moje projekty i kontakt do mnie znajdziesz tutaj:
strona: www.siatkowskadizajns.pl
Instagram: @siatkowskadizajns
Facebook: facebook.com/siatkowskadizajns
e-mail: kontakt@siatkowskadizajns.pl
Projekt #KobietyKrakowa
Fotografia: Barbara Bogacka
Wizaż: Małgorzata Braś
Wnętrza sesji zdjęciowych: AC Hotel by Marriott
Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Kobiety Krakowa
