Thursday, July 18, 2024
Home / Fundacja Miasto Kobiet  / Kobiety Krakowa  / Kobieta Krakowa: Iwona Szara

Kobieta Krakowa: Iwona Szara

Taniec i kobiece historie

Iwona Szara

Iwona Szara / fot. Barbara Bogacka

Iwona Szara: Po swoich 40. urodzinach stworzyłam taneczną przestrzeń dla kobiet, które przeżyły ból i frustrację jak ja, ale nie zamierzają się poddać i z uporem maniaczek szukają szczęścia na nowo

 

Kim jesteś i czym się zawodowo zajmujesz?

Iwona Szara: Po trzynastu latach pracy w renomowanych korporacjach postanowiłam zmienić swoją ścieżkę zawodową. Tworzę taneczną przestrzeń dla kobiet, które chcą spełnić swoje młodzieńcze marzenia o tańcu i wyładować nieposkromioną energię życiową. Uczę tańczyć, tzn. pomagam kobietom 40 plus puścić wolno „niegrzeczną” dziewczynkę i zamanifestować silną, sensualną kobietę, niezależnie od wieku i bagażu doświadczeń. Tupiemy, trzęsiemy pośladkami i rozpychamy się łokciami w rytm współczesnych hitów z gatunku reggaeton, dancehall, afro.

 

Jestem nie tylko wykwalifikowaną instruktorką tańca, ale i certyfikowaną coachką, gotową pomóc kobietom realizować ich ukryty potencjał. Taniec to przecież tylko pretekst, by zacząć na nowo czerpać z życia również na innych płaszczyznach. Dosyć gadania, mielenia w głowie, tylko działamy!

 

W 2022 rozpoczęłam inicjatywę Dancing at 40. To bezpieczne miejsce, gdzie kobiety mogą pokonać wstyd, poprawić swoją samoocenę i odbudować pewność siebie poprzez taniec. Dla nas taniec to nie tylko forma ruchu ‒ to narzędzie, które pomaga nam przekraczać własne ograniczenia i rozwijać się.

 

Dodatkowo promuję energiczny taniec jako formę autoterapii. Sama przeszłam kilka epizodów depresji i to właśnie taniec okazał się moim ratunkiem. Pozwolił mi wyrazić gniew, złość, niezgodę i frustrację. Wybrałam ten konkretny styl tańca nie tylko ze względu na moją miłość do tego rodzaju muzyki, ale także dlatego, że jest to dla mnie najlepszy sposób na wyrażenie silnych emocji. Ani joga, ani medytacja nie dawały mi takiej możliwości wyładowania.

Iwona Szara

Iwona Szara / fot. Barbara Bogacka

Uczenie się choreografii to „nowe mindfulness” ‒ nie pozwala rozmyślać, tylko wyłączasz się na godzinę. Myślisz tylko o następnym kroku, o momencie w tej chwili. Na każdych zajęciach inny styl i inna przygoda. Przestajemy myśleć o swoim ciele, myślimy o ruchu. W przeciwieństwie do tańca intuicyjnego, gdzie nadal przepracowujesz emocje w tańcu, tu uczysz się nowych ruchów. Trzeba pokonać swoje ciało. Wykonujesz kroki, których sama byś nie zrobiła – to rozwój. Ciało jest wygodne, tu trzeba je zmusić do zrobienia czegoś nowego, a nowe to pójście do przodu.

 

To nie jest tylko kolejny projekt dla kobiet. Jest to pomysł niszowy i unikatowy w Krakowie. Brakuje tu zajęć tanecznych, które są dostosowane do konkretnej grupy wiekowej, takiej jak nasza, oraz w zakresie stylu tanecznego, który promuję. W większości dostępnych zajęć dla osób dojrzałych dominują style latynoskie lub bardziej fitnesowa forma ruchu, jak zumba. Zajęcia ze stylów nowoczesnych są oblegane przez osoby bardzo młode, co zniechęca wiele dojrzałych osób, a tempo i poziom zajęć jest nieodpowiedni dla osób 40+.

Jaką drogę przebyłaś, by dotrzeć do punktu, w którym jesteś?

Wyobraź sobie kobietę przed 40-stką. Jest w przebieralni, kompletnie zmęczona po intensywnych zajęciach tanecznych. Jej ciało pokryte jest potem, a oczy pełne łez. Rozgląda się w koło i szuka podobnych do siebie kobiet. Niestety nie znajduje nikogo, z kim mogłaby podzielić się swoim przeżyciem. Zamyka twarz w dłoniach, starając się zachować to uczucie w pamięci. Tą kobietą byłam ja.

 

Po trzech latach macierzyństwa pozwoliłam sobie na godzinną lekcję tańca. To były łzy radości, które zalały mnie niczym tęcza endorfin. Powtarzałam sobie: „Jak to możliwe, że przez tyle lat odmawiałaś sobie tak wielkiej radości, która była na wyciągnięcie ręki?”. Od tamtej chwili obiecałam sobie, że już nigdy nie popełnię takiego błędu, a taniec stał się moją deską ratunku w trudnych momentach życia.

Wszystko zaczęło się jednak trochę wcześniej, bo w 2010 roku. Miałam 28 lat. Zaczęłam tańczyć w żałobie, bo nic innego nie dawało mi ukojenia. Tak bardzo chciałam żyć pełnią, pomimo bólu! Zobaczyłam, jak kruche jest życie. Widok umierającego młodego mężczyzny, miłości mego życia, na zawsze zmienił mój sposób patrzenia na świat. Taniec w żałobie to coś dziwnego, a jednak poszłam nie za tym, za czym powinnam, ale za tym, co dawało mi okruchy nadziei, że kiedyś znów będę szczęśliwa.

 

13 lat później, po swoich 40 urodzinach i kolejnym epizodzie depresji zdecydowałam, że stworzę przestrzeń dla kobiet, które przeżyły ból i frustrację jak ja, ale nie zamierzają się poddać i z uporem maniaczek szukają szczęścia na nowo. Dancing at 40 to projekt adresowany do kobiet 40+, które pragną odnaleźć nowy początek pomimo intensywnych i czasem bolesnych doświadczeń. Moje zajęcia przyciągają niesamowite kobiety, a każda z własną wyjątkową historią. U mnie mają możliwość oderwać się od codziennych trosk, odnaleźć bezpieczne otoczenie, gdzie mogą odkryć siebie na nowo i dołączyć do społeczności podobnych kobiet. To miejsce, gdzie mogą pokochać swoje zmieniające się ciało i razem z innymi odnaleźć radość w tańcu.

Wydarzenia, które Cię zmieniły?

Śmierć męża, gdy mieliśmy po 28 lat, decyzja o pozostaniu samodzielną mamą, ale też potrzeba ciągłego rozwoju, nauka, poważne decyzje finansowe. Wszystko to, choć bardzo trudne, sprawiło, że jestem jednocześnie krucha i silna.

Co uznajesz za swój największy sukces?

W życiu osobistym – ciągłe poszukiwania i rozwój. I choć czasem kosztuje mnie to dużo trudnych emocji, to na łożu śmierci będę mieć satysfakcję, że przynajmniej próbowałam.
Zawodowo ‒ gdy zdałam sobie sprawę, że jestem ekspertką w bardzo niszowej dziedzinie, bezkonkurencyjną na rynku pracy. Niestety praca w branży finansowej nie dawała mi już satysfakcji. Pozwoliła mi jednak na zmianę kariery na to, co kocham. Teraz też rozwijam się w niszowej dziedzinie. Kto zostaje instruktorem tańca w wieku 40 lat? Dziś szczęściem napawa mnie, gdy widzę uśmiech na twarzy moich tańczących kobiet po czterdziestce.

Iwona Szara

Iwona Szara / fot. Barbara Bogacka

Jakie są Twoje supermoce?

W życiu osobistym odwaga, by zacząć wszystko od zera.

Masz jakieś swoje patenty/rady ułatwiające życie, którymi chciałabyś się podzielić z innymi kobietami?

Usłyszałam kiedyś ciekawostkę o zasadach nurkowania w głębinach. Otóż gdy tracisz tlen, musisz przekonać swój mózg, że umarłaś. Wtedy mięśnie rozluźniają się, potrzebujesz niewiele energii i jesteś w stanie przetrwać bardzo długo. Często w ferworze obowiązków i ambicji zapominamy, że jest OK czasem się poddać. Czy to nie kusząca myśl ‒ zamiast walczyć, czasem odpuścić, by móc znów wypłynąć na powierzchnię?

Najlepsza/najtrudniejsza decyzja, jaką podjęłaś w życiu?

Posłuchać mojej intuicji. Nigdy mnie nie zawiodła. Niestety czasem zapominam dać jej przestrzeń, by wybrzmiała.

Ciemne strony biznesu?

Godziny, dni i miesiące poświęcone na promocję projektu bez gwarancji sukcesu.

Co Cię kręci / motywuje do codziennego wstawania z łóżka?

Jestem śpiochem. Tak bardzo nie lubię wstawać rano! Ożywiam się przy muzyce i tańcu. Jestem wtedy wulkanem energii.

Kto Cię inspiruje?

Motywują mnie historie kobiet, które nauczyły się mówić NIE i DOŚĆ. Działa to jak kula śniegowa. Zmiany w życiu takiej kobiety są spektakularne, a ja uwielbiam z uśmiechem patrzeć na rozwój wydarzeń.

Co ostatnio usłyszałaś na swój temat?

Jedna z moich tancerek powiedziała: „Spadłaś mi z nieba”.

Co powiedziałabyś 18-letniej sobie?

Twoja intuicja jest wielkim darem. Wiele razy wskaże ci właściwą drogę. Przestań być skromna i grzeczna. Już dziś możesz czuć się jak królowa.

Co jest dla Ciebie ważne?

Wolność wyboru i niezależność finansowa.

Na co zawsze masz czas?

Na naukę, taniec i prawdziwych przyjaciół.

Gdybyś miała taką możliwość, z kim zamieniłabyś się życiem na jeden dzień?

Myślę, że w poprzednim życiu byłam divą ‒ popularną i pożądaną kobietą. Dziś chciałabym stanąć na scenie jako Beyoncé. Nie mam pojęcia, dlaczego ta wizja tak mnie kusi… Jakieś pomysły?

Czego o Tobie nikt nie wie?

Że tańczę i jestem taka odważna, bo boję się, że na łożu śmierci będę żałować wszystkiego, czego nie zrobiłam, a miałam chęć.

Plany na przyszłość? W jakim kierunku chcesz się rozwijać?

Wyobrażam sobie siebie na czele społeczności bardzo dojrzałych wiekowo kobiet, które obalają stereotypy i korzystają z życia w pełni.

Kiedy się uśmiechasz?

Gdy słyszę, jak kobieta mówi o sobie dobrze, gdy opowiada, z czego jest dumna. Na sali tanecznej, gdy widzę, jak po kilku lekcjach tańca kobieta odpuszcza kontrolę i zapomina się w pląsach.

Ulubione miejsca w Krakowie?

Szkoły tańca, np. Wild Dance Academy.

Gdzie Cię znajdziemy?

E-mail: iwona.dancingat40@gmail.com
https://linktr.ee/dancing_at_40
Facebook: Dancing at 40
Istagram: @dancing_at_40

 


Projekt #KobietyKrakowa

Fotografia: Barbara Bogacka

Wizaż: Małgorzata Braś

Wnętrza sesji zdjęciowych: AC Hotel Kraków

Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Kobiety Krakowa

Dziennikarka, która nie boi się stawiania prostych pytań, w nadziei na usłyszenie nieoczywistych odpowiedzi. Prowadzi portal i media społecznościowe MK, koordynuje spotkania Klubu Miasta Kobiet, odpowiada za patronaty medialne, prowadzi kursy webwritingu. Propagatorka tworzenia i stosowania żeńskich derywatów zawodów.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ