Ewa Świech / fot. Barbara Bogacka
Ewa Świech: Chcę nagłaśniać haniebne przypadki mężczyzn wykorzystujących swoją przewagę nad kobietami w celu dręczenia ich. Mam prawne umiejętności, żeby przed sądem stawiać czoła agresorom
Kim jesteś i czym się zawodowo zajmujesz?
Ewa Świech: Jestem radczynią prawną i coachką rozwodową w trakcie certyfikacji. Specjalizuję się w trudnych rozwodach oraz ustalaniu opieki nad dziećmi w przypadku, gdy jednym z rodziców jest osoba przemocowa, toksyczna lub z innymi zaburzeniami psychicznymi. Moim zadaniem jest praca nad klientem w celu pomyślnego przeprowadzenia przez proces (udzielanie mu wsparcia nie tylko prawnego, lecz także emocjonalnego) i zbudowania siebie na przyszłość już po zakończeniu postępowań. Jest to dziedzina bardzo zaniedbana i traktowana przez prawników po macoszemu ‒ skupiają się oni jedynie na pisaniu pism procesowych, zamiast na tym, by zająć się całościowo danym problemem.
Drugą moją specjalizacją jest redagowanie, opiniowanie i negocjowanie umów. To jest także praca z ludźmi i z ich oczekiwaniami. Uwielbiam wyzwania i działanie pod presją, gdyż w takich warunkach bardzo dobrze wyczuwam prawdziwe intencje drugiej strony, co w konsekwencji sprawia, że łatwiej dopasować mi umowę. Nie lubię jedynie wprowadzać niezliczonej liczby poprawek, bo wiem, że takie umowy muszą jeszcze nadawać się do zrealizowania.
Jaką drogę przebyłaś, by dotrzeć do punktu, w którym jesteś?
Jestem mamą siedmiolatka i przeszłam przez bardzo trudne rozstanie z jego ojcem. Ta droga ukształtowała mnie, ponieważ zauważyłam, jak samotnym człowiekiem staje się ktoś, kto odchodzi z przemocowej relacji. Jest na każdym kroku oceniany i dołowany, ponieważ każdy z otoczenia wie lepiej, co powinnien zrobić. Słyszy ciągle pytania w stylu: „Jeśli był taki zły, to dlaczego tyle czasu z nim byłaś?”, „I co, teraz sobie przypominasz, że cię bił? Co robiłaś tyle czasu?” czy w końcu „Ja bym sobie na to nie pozwolił/pozwoliła. Wyrzuciłabym/wyrzuciłbym jego/ją z domu jeszcze tego samego dnia”.
Każdy widzi w agresorze miłego, dobrego, kochającego i czułego człowieka, lecz nie wie, że jest to maska szyta na pokaz. W związku z tym, że jest to trudny przeciwnik, metody radzenia sobie z nim podczas rozwodu muszą być też odpowiednio dobrane ‒ nie ma miejsca na jakiekolwiek twierdzenia bez dowodów, ponieważ oni w sądach i w innych publicznych wystąpieniach są doskonali, potrafią zmanipulować nawet lekarzy psychiatrów, a co dopiero innych śmiertelników!
I najtrudniejsze – co ze sobą zrobić po rozstaniu? Trzeba rozpisać strategię na przyszłość, ponieważ agresor nie odpuści, jeśli nie przekona się, że ma do czynienia ze stanowczą osobą ‒ kimś, kto nie przypomina już ofiary, którą z takim zamiłowaniem źle traktował. Jestem po swojej własnej terapii, odbyłam aplikację radcowską i będę zajmować się właśnie tą dziedziną, która wymaga jeszcze wielu zmian systemowych.

Ewa Świech / fot. Barbara Bogacka
Wydarzenia, które Cię zmieniły?
Wszystko w moim życiu zmieniło się, gdy urodził się mój syn. Od zawsze wiedziałam, że chcę wychowywać dzieci w innej atmosferze, niż ta z mojego rodzinnego domu. Od tego czasu zrobiłam się bardzo waleczna i jeszcze bardziej wyczulona na krzywdę dzieci i ogólnie na słabszych ludzi. Dziś mija piąty rok od rozstania z ojcem mojego syna i jest we mnie ogrom siły do walki po stronie kobiet, walki o ich prawa, o zmianę postrzegania ich roli w społeczeństwie. Chcę nagłaśniać haniebne przypadki mężczyzn wykorzystujących swoją przewagę nad kobietami w celu dręczenia ich i, nie daj Bóg, ich dzieci. Mam prawne umiejętności, żeby przed sądem stawiać czoła agresorom.
Co uznajesz za swój największy sukces?
Moim największym sukcesem w życiu jest to, że ludzie mi ufają, że powierzają mi swoje historie i tajemnice wiedząc, że są w dobrych rękach. Nie tylko prywatnie, lecz także w biznesie zdobyłam wiele cennych i głębokich znajomości. Umiem słuchać i być z człowiekiem. Na marginesie powiem Wam, że uwielbiam wchodzić w dziecięcy świat i być tam razem z dziećmi. Rozczula mnie, gdy obce dzieci pędzą do mnie przytulić się lub pełne entuzjazmu proszą, żebym się z nimi pobawiła. Wiem wtedy, że zdobyłam ich zaufanie, a one komunikują to w sposób bardzo bezpośredni.
Jakie są Twoje supermoce?
Moją supermocą jest umiejętność budowania trwałych relacji z ludźmi. W dzisiejszym świecie wiele jest haseł gloryfikujących wyższość „ja” nad „my”, podczas gdy ja uważam, że bez „my” nic byśmy nie osiągnęli, nie bylibyśmy w miejscu, w którym jesteśmy. Czuję ogromną wdzięczność wobec ludzi, którymi się otaczam, wobec przyjaciół, których mam. Nie raz negocjując wielomilionowe kontrakty doświadczyłam tego, że jeśli będę uwzględniać interesy drugiej strony, czasem kosztem własnych ustępstw, mogę więcej zyskać, niż gdy otoczę się wielkim murem. Zamiast traktować klientów „od linijki”, tj. wyłącznie w oparciu o umowę, często szłam im na rękę i wykonywałam usługi spoza umowy, żeby czuli się zaopiekowani.
Najlepsza/najgorsza rada, jaką w życiu dostałaś?
Może to niekoniecznie były rady, raczej wzorce, jakie obserwowałam. Najlepszy biznesowy wzorzec to mój tato, z którym współpracowałam, odkąd skończyłam 18 lat. Obserwowałam go, jak rozmawia z ludźmi, jak się o nich troszczy i zachowuje przy tym wysoki poziom asertywności. Ludzie uwielbiali robić z nim interesy i dzięki jego szkole mogłam nauczyć się doskonałego poruszania w świecie biznesu już na własną rękę.
Najgorszy wzorzec biznesowy obserwowałam, gdy pracowałam w firmie, w której szefowie nie mieli zielonego pojęcia o biznesie, którym zarządzali. Powołano ich raczej jako figurantów i z powodu nieznajomości zasad panujących w branży oraz zwalniania ekspertów byli ogólnie bardzo aroganccy. Klientów, którzy z jakichś powodów im się nie podobali, bez skrupułów wyrzucali za drzwi, zaś ci, których obdarzali sympatią, otrzymywali bonusy do tego stopnia, że do interesu trzeba było dokładać.
Masz jakieś swoje patenty / rady ułatwiające życie, którymi chciałabyś się podzielić z innymi kobietami?
Często powtarzam sobie w trudnych chwilach słowa, które jeszcze jako dziecko usłyszałam w filmie: „Mówi się trudno, płynie się dalej”. Pomaga mi to radzić sobie z wyzwaniami, ponieważ wiem, że zamiast rozpamiętywać przeszłość i grzebać w ranach trzeba skupić się na tym, aby iść dalej. Należy tylko szybko i uczciwie zdiagnozować sytuację oraz pomyśleć, co można zrobić, by więcej się nie powtórzyła.
Najlepsza / najtrudniejsza decyzja, jaką podjęłaś w życiu?
Najlepszą decyzją – poza tą o macierzyństwie – było podjęcie się prowadzenia własnej działalności. Cieszę się, że odważyłam się na ten krok, ponieważ wolę brać odpowiedzialność za moje decyzje, zamiast być anonimową pracownicą w czyimś biurze. Marzę o tym, żeby wprowadzić do funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości wiele zmian, które dałyby sędziom w sądach rodzinnych narzędzia do orzekania w sposób uwzględniający dobro ofiar i ich dzieci.
Ciemne strony biznesu?
Na pewno to, że sądy często wydają orzeczenia, które krzywdzą ofiary, wiktymizują je po raz drugi… lub nawet trzeci, jeśli policja zrobiła to wcześniej. Raz po raz muszę mierzyć się z orzeczeniem, które wywołuje u mnie gniew i bezsilność. Widząc to staram się uświadamiać klientów, że sędzia też jest człowiekiem, ma swoje poglądy i przez to może się pomylić. Co oczywiście w najmniejszym stopniu nie zmieni faktów i nie sprawi, że zniknie uczynione zło. Dlatego jest dla mnie bardzo ważne, by w takich sytuacjach nie zostawiać ludzi samych. Zależy mi, żeby zdecydowanie obniżać ich oczekiwania wobec sądów i dać im narzędzia do zbudowania życia w nowej, często niesprawiedliwej, rzeczywistości.

Ewa Świech / fot. Barbara Bogacka
Co Cię kręci / motywuje / irytuje?
Lubię być detektywem w mojej pracy. Często, gdy nie dokończę zadania w danym dniu, nie mogę zasnąć. Rano wstaję i przekopuję materiały jak prawdziwy Sherlock. Wtedy wiem, że zasłużyłam na czas z moim zwariowanym dzieckiem lub na wieczorną siatkówkę z koleżankami, podczas której mogę dać upust emocjom i zebrać siły na następny dzień.
Co mnie irytuje? Arogancja ludzi piastujących najważniejsze funkcje państwowe na całym świecie. Brak zażenowania, gdy wypowiadają okropne głupoty, obrażają innych czy przywłaszczają państwowe mienie. Po prostu nie mogę się pogodzić z niesprawiedliwością.
Kto Cię inspiruje?
Michelle Obama. Jest dla mnie niedoścignionym wzorem kobiecej siły i mądrości. Nigdy nie dała powodu, żeby oceniać ją przez pryzmat tego, że jest kobietą, albo osobą ciemnoskórą. Jej wypowiedzi są bezwzględne, merytoryczne i pozbawione chęci przypodobania się komukolwiek.
Co ostatnio usłyszałaś na swój temat?
Słyszałam opinię, że jestem ciepłą osobą i bardzo mnie to wzruszyło. Jednak gdy kiedyś koleżanka przysłała mi zdjęcie pracy, jaką jej syn wykonał w szkole, poczułam wręcz ucisk w gardle ze wzruszenia. Zadaniem dzieci było przedstawić trzy osoby, do których udałyby się w razie problemów. Chłopak na swojej kartce napisał moje imię i nazwisko na pierwszym miejscu, tuż przed mamą!
Co powiedziałabyś 18-letniej sobie?
Nie musisz być grzeczna. Masz pełne prawo, by mówić „nie”.
Co jest dla Ciebie ważne?
Bóg, synek i praca, którą kocham.
Na co zawsze masz czas?
Na herbatę. Czarną z cytryną.
Najcenniejsze, co posiadasz?
Moje dziecko. Zwariowane, spontaniczne, zadające tuzin pytań na minutę. Jestem wdzięczna za to, że go mam. Wydobył ze mnie dużo dobrych cech, o których nie miałam pojęcia, że istnieją.
Co zawsze masz przy sobie?
Telefon. Niestety. Czasem chciałabym być bardziej offline, być bliżej natury. Może w przyszłości uda mi się wygospodarować więcej czasu na górskie wyprawy, by ładować baterie.
Na co przeznaczyłabyś dużą sumę, gdyby spadła Ci z nieba?
Inwestowałabym. Nie mam żadnych marzeń, które można by kupić, wszystkie dotyczą strefy niematerialnej.
Gdybyś miała taką możliwość, z kim zamieniłabyś się życiem na jeden dzień?
Dobre pytanie. Chyba chciałabym być przez jeden dzień prezydentem USA – po to, by poznać odpowiedzi na kilka nurtujących mnie pytań. Jest tak wiele niewyjaśnionych kwestii dotyczących świata i ludzkości, że marzę, aby któregoś dnia poznać wyjaśnienie choćby w jednej z nich.
Czego o Tobie nikt nie wie?
Że pod skórą twardzielki i wojowniczki kryje się normalna kobieta, delikatna i czasem emocjonalna. Może trochę bardziej wrażliwa niż statystyczna Kowalska. Taka, która płacze oglądając filmy i śmieje się do rozpuku na kabaretach.
Czego chciałabyś się jeszcze nauczyć?
Moja profesja wymaga szkolenia się kilka razy w roku. Zamierzam też pogłębiać wiedzę ze sfery prawa i psychologii. A poza tym, jak wspomniałam, zamierzam działać w kwestii zmian systemowych, więc będę miała co robić jeszcze długo po przejściu na emeryturę.
Kiedy się uśmiechasz?
Uśmiecham się, gdy słucham zabawnych historii z życia. Gdy rozmawiam z przyjaciółkami, zawsze znajdziemy soczyste tematy do omówienia i obrócenia trudności w żart. Uważam, że jestem pozytywną osobą i mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że mam co dzień powody do uśmiechu – od drobnych uprzejmości podczas zakupów po zawodowe sukcesy. Doceniam każdą chwilę, jakby miała być ostatnią.
Ulubione miejsca w Krakowie?
Rynek – kocham spacery po Starym Mieście. Uczę się na nowo historii Krakowa i próbuję odnajdywać miejsca, o których właśnie przeczytałam.
Gdzie Cię znajdziemy?
https://www.kancelariaswiech.pl oraz na Instagramie. Działam pod pseudonimem BEE FREE (marka jest jeszcze w budowie, ale jej uruchomienie jest kwestią tygodni)
Projekt #KobietyKrakowa
Fotografia: Barbara Bogacka
Wizaż: Małgorzata Braś
Wnętrza sesji zdjęciowych: AC Hotel by Marriott
Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Kobiety Krakowa
