Ewa Sokołowska / fot. Barbara Bogacka
Ewa Sokołowska: Przedsiębiorców trzeba przekonywać, że naprawdę warto skorzystać z usług doradcy podatkowego, bo dzięki temu zyskują bezpieczeństwo podatkowe i pewność, że podjęte decyzje biznesowe nie generują ryzyka podatkowego
Kim jesteś i czym się zawodowo zajmujesz?
Ewa Sokołowska: Jestem doradczynią podatkową. Wspieram przedsiębiorców w podejmowaniu właściwych decyzji podatkowych. Specjalizuję się w zagadnieniach związanych z podatkiem VAT oraz KSeF, natomiast w ramach mojej kancelarii podatkowej ES-Doradztwo zapewniam klientom kompleksowe doradztwo i wsparcie podatkowe. Oprócz doradztwa prowadzę również szkolenia. Jestem też autorką książek o tematyce podatkowej.
Jako Członkini Zarządu Małopolskiego Oddziału Krajowej Izby Doradców Podatkowych (MOKIDP) podejmuję szereg działań i inicjatyw na rzecz promowania zawodu doradcy podatkowego zarówno wśród przedsiębiorców (w naszych realiach podatkowych wsparcie doradcy podatkowego wydaje się być niezbędne), jak i młodych ludzi (uczniów szkół średnich, studentów), którzy są na etapie podejmowania decyzji o wyborze drogi zawodowej w dorosłym życiu ‒ a zawód doradcy podatkowego jest naprawdę pasjonujący.
Jaką drogę przebyłaś, by dotrzeć do punktu, w którym jesteś?
Skończyłam prawo na UJ i o tym, że chcę zostać doradczynią podatkową, wiedziałam już mniej więcej od połowy studiów. Wiedziałam też, że moją specjalizacją będzie podatek VAT. Koniec studiów i początek pracy w zawodzie to był czas przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, co miało ogromne znaczenie również dla regulacji podatkowych, a przede wszystkim dla podatku VAT. Kwestia harmonizacji, relacji pomiędzy przepisami krajowymi oraz unijnymi oraz fakt, że właściwie wszystko się od tego momentu zmieniło, a ustawa o VAT została napisana na nowo – wszystko to było dla mnie wówczas niezwykle ekscytujące. I nadal jest ‒ prawo podatkowe jest stosunkowo młodą dziedziną prawa, bardzo dynamiczną, zmienną, bardzo dużo się tu dzieje. „Po drodze” zdałam egzamin zawodowy – podobno jeden z trudniejszych. A potem było już bardzo dużo pracy.
Wiedziałam, że teoria to baza, jednak kluczowa będzie praktyka – i dopiero połączenie tych dwóch aspektów umożliwi mi świadczenie usług doradztwa podatkowego na wysokim poziomie.
Co uznajesz za swój największy sukces?
Zawodowo – decyzję o odejściu z dużej firmy doradczej i założenie własnej kancelarii. Podjęcie działania na własnych zasadach – to jest dla mnie największy sukces. Prywatnie natomiast moim absolutnie największym sukcesem jest moja córka – nic lepszego w życiu już nie zrobię.

Ewa Sokołowska / fot. Barbara Bogacka
Jakie są Twoje supermoce?
Najbardziej cenię w sobie to, że nie mam potrzeby, żeby komukolwiek cokolwiek udowadniać. Nie interesuje mnie, co inni sobie pomyślą (zwykle – szczęśliwie – nie myślą nic). O takich jak ja mówi się „silna babka” ‒ mam silną osobowość, nie poddaję się łatwo. Z jednej strony jest to oczywiście moja supermoc, ale z drugiej – bywa problemem. Klienci mojej kancelarii czasami woleliby być utrzymywani w stanie błogiej nieświadomości. Abym im mówiła „wszystko będzie dobrze” nawet wtedy, kiedy dobrze nie jest.
Ja natomiast, zdając sobie sprawę z ewentualnych konsekwencji, wolę im powiedzieć, gdzie popełnili błąd, jakie to generuje ryzyko, oraz czy i jak można to naprawić. Chodzi mi o uczciwe postawienie sprawy i doprowadzenie do stanu, w którym przedsiębiorca podejmuje świadomą decyzję. Na każdym etapie ma moje wsparcie, ale nie polega ono na klepaniu po plecach i powtarzaniu, że nie ma się czym martwić.
Masz jakieś swoje patenty, rady ułatwiające życie, którymi chciałabyś się podzielić z innymi kobietami?
Bój się i rób. Gdzieś to usłyszałam i bardzo często sobie powtarzam. Nie chodzi o to, żeby podejmować decyzje na tzw. „rympał” (a zdarzało się – przyznaję – i nic dobrego z tego nie wynikło). Jeżeli jednak temat jest przemyślany i wiele wskazuje na to, że warto w to wejść, czuję, że będzie dobrze – to nie chcę, żeby strach był tym czynnikiem, który spowoduje, że nie spróbuję. I jeszcze może – nie zamęczam sobą czasu, który minął. To znaczy, wyciągam wnioski, uczę się na błędach, ale nie żyję przeszłością, nie rozpamiętuję na zasadzie, że gdybym 20 lat temu postąpiła inaczej, to teraz … To nie ma sensu.
Najlepsza i najtrudniejsza decyzja, jaką podjęłaś w życiu?
Jednocześnie najlepsza i najtrudniejsza decyzja zawodowa – to ta o odejściu z dużej firmy i poprowadzenie własnej kancelarii. Ważne było dla mnie wówczas, że nie będę musiała ponosić konsekwencji nie swoich decyzji, nie będę zobowiązana do realizowania pomysłów, które uważam za niedorzeczne i że przed nikim nie będę musiała się tłumaczyć. I tak faktycznie jest – działam na własnych zasadach, dzięki czemu mam ogromny komfort pracy.
Ale była to też decyzja obarczona dużym ryzykiem – czy uda mi się dotrzeć do klientów i przekonać ich, że mała kancelaria może świadczyć usługi na wysokim poziomie? Czy nie będą podchodzić do mnie nieufnie, utożsamiając profesjonalizm wyłącznie z topowymi markami w świecie doradztwa podatkowego? To nie było łatwe.
Ciemne strony biznesu?
Może nie tyle ciemne strony, ale realne wyzwania. Zawód doradcy podatkowego w Polsce formalnie funkcjonuje od 30 lat, a cały czas nie jest wyraźnie identyfikowany – doradca podatkowy jest czymś pomiędzy księgowym a prawnikiem. Mimo złożoności polskiego systemu podatkowego część firm nadal jest przekonana, że wszystkie tematy „ogarnie im księgowa”. Przedsiębiorców trzeba przekonywać, że naprawdę warto skorzystać z usług doradcy podatkowego, bo dzięki temu zyskują bezpieczeństwo podatkowe i pewność, że podjęte decyzje biznesowe nie generują ryzyka podatkowego.
Nazwijmy rzecz po imieniu – podatki potrafią „położyć” biznes. Czasami firma zwraca się z prośbą o doradztwo za późno, tzn. już jest pożar i jedyne, co możemy zrobić, to próbować minimalizować straty. Wcześniejsze włączenie doradcy podatkowego do procesu decyzyjnego oszczędziłoby przedsiębiorcom wielu nerwów.
Co Cię kręci, motywuje?
Chyba nie potrzebuję dodatkowej motywacji. Lubię swoje życie, lubię swoją pracę. Jedyne, co jest mi niezbędne do utrzymania tego nastawienia, to słońce i światło – więc w sezonie jesienno-zimowym bywa ciężko. Ale wtedy na ratunek przychodzi city break – uwielbiam to. Zmiana miejsca, nawet na chwilę, pozwala mi naładować baterie i wrócić z nową energią.
Kto Cię inspiruje?
Inspirują mnie ludzie w ogóle. Jestem ich ciekawa. Lubię ich słuchać. Lubię się od nich uczyć. Bardzo cenię taką spokojną pewność siebie, która nie potrzebuje fanfar na każdym kroku. Jestem ogromnie ciekawa ludzi młodych. Miałam przyjemność prowadzić zajęcia z uczniami szkół średnich i ze studentami – jacyż oni są świetni i jacy różni od nas (mówię o pokoleniu tak, powiedzmy, począwszy od 40). To jest inny świat i jestem pod ich ogromnym wrażeniem.

Ewa Sokołowska / fot. Barbara Bogacka
Najbardziej zaskakująca rzecz, jaką usłyszałaś na swój temat?
Dosłownie kilka dni temu, podczas sesji zdjęciowej do Kobiet Krakowa, wszystkie dziewczyny, z którymi rozmawiałam, zanim się dowiedziały, czym się zajmuję, zakładały, że wykonuję jakiś zawód artystyczny. Było to dla mnie zabawnie szokujące. Sztukę podziwiam, ale w sobie jej nie znajduję.
Ja w ogóle nie mam takich „miękkich” konotacji. Zdecydowanie łatwiej poruszam się w tematach twardych – merytorycznych. Wystąpienie publiczne dla 300 osób, na którym będę opowiadać o KSeF – bardzo proszę. Ale wejście w nową, nawet malutką grupę ludzi i niezobowiązująca konwersacja – oj, tu może być problem. Potem, jak się oswoję, już tak, ale na początku – dramat.
Co powiedziałabyś 18-letniej sobie?
Jako nastolatka byłam chorobliwie wręcz nieśmiała. To mnie bardzo blokowało. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że jak o siebie nie zawalczę, to przepadnę. I powoli zaczęłam to zmieniać. Powiedziałabym więc: zaufaj sobie, przed tobą piękne życie.
Co jest dla Ciebie ważne?
Zawodowo – rozwój mojej kancelarii, nowe wyzwania, być może próba sił w jakiejś nowej formule. Prywatnie – życie w zgodzie ze sobą. A zarówno zawodowo, jak i prywatnie – sprawczość.
Na co zawsze masz czas?
Zawsze mam i będę miała czas dla mojej córki – mam nadzieję, że ona to wie i czuje.
Gdybyś miała taką możliwość, z kim zamieniłabyś się życiem na jeden dzień?
Z ptakiem. Z rybą. I z Charlize Theron. Z ptakiem i rybą – żeby doświadczyć innych żywiołów. A z Charlize – wiadomo.
Plany na przyszłość? W jakim kierunku chcesz się rozwijać?
Od pewnego czasu dużo o tym myślę – chciałabym się włączyć w jakąś prospołeczną inicjatywę – swoim działaniem realnie wesprzeć grupę/ środowisko, które tego wsparcia potrzebuje.
Jaki jest Twój ulubiony moment w ciągu dnia?
Bardzo lubię leniwe poranki, kiedy bez pośpiechu mogę napić się kawy, poczytać i pójść na długi spacer z Lucjanem – moim psem. Jeżeli mogę sobie na to pozwolić w trakcie tygodnia, to jest to dla mnie ogromny luksus. W ogóle lubię poranki – z tym spokojem, który w sobie mają.
Ulubione miejsca w Krakowie?
Gdybym mogła wybrać, wybrałabym życie w małym mieście lub na wsi, gdzie jest cisza, spokój, mało ludzi. Ale że jednak mieszkam w Krakowie, szukam w nim małomiejskich miejsc. Jakieś możliwie ciche uliczki, knajpki poza głównym nurtem.
Dokończ zdanie: „Przyszłość zależy od kobiet ale…”
… przede wszystkim zależy od mądrych ludzi, którzy będą nastawieni na współpracę. Którzy będą mniej mówić o tym, co zamierzają zrobić, a więcej robić. Którzy rozumieją współczesny świat, czerpią możliwie jak najwięcej z postępu, ale jednocześnie znają nasze – ludzi – miejsce w szeregu i świadomie postawią granice ekspansji i eksploatacji ponad miarę.
Gdzie Cię znajdziemy?
www.es-doradztwo.pl
IG: esdoradztwo
FB: Es Doradztwo
LinkedIn: Ewa Sokołowska
kontakt@es-doradztwo.pl
Projekt #KobietyKrakowa
Fotografia: Barbara Bogacka
Wizaż: Małgorzata Braś
Wnętrza sesji zdjęciowych: AC Hotel by Marriott
Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Kobiety Krakowa
