Monday, July 26, 2021
Home / Fundacja Miasto Kobiet  / Kobiety Krakowa  / Kobieta Krakowa: Ewa Góra-Zastawny

Kobieta Krakowa: Ewa Góra-Zastawny

Nawet z klocków można zbudować sobie imperium. Nie wierzycie?

Ewa-Góra-Zastawny

Ewa-Góra-Zastawny / fot. Barbara Bogacka

Czy zabawa potrafi być męcząca? Jeszcze jak! Zwłaszcza jeśli staje się częścią składową pełnoetatowej pracy, na przykład takiej, jaką wykonuje Ewa Góra-Zastawny

 

Kim jesteś i czym się zawodowo zajmujesz?

Ewa Góra-Zastawny: Jestem szczęśliwym człowiekiem, który zawodowo zajmuje się tym, co mu w duszy gra w danym momencie. Od ponad dwóch lat tworzę markę Hockiklocki. Są to warsztaty, urodziny i animacje dla dzieci z wykorzystaniem drewnianych gier z różnych stron świata. To także wypożyczalnia gier, a od wiosny tego roku również sezonowy letni sklep z wypożyczalnią pod Tauron Areną. Można ze mną zagrać w łotewskiego Novusa, indyjski Carrom, holenderski Sjoelen, niemiecki Weykick, francuski Le passe trappe i wiele innych. Kolejne kroki to organizacja półkolonii i formalizacja fundacji.

Jaką drogę przebyłaś, by dotrzeć do punktu, w którym jesteś?

Moja droga zawodowa skręciła, gdy urodziłam syna. Wtedy zrozumiałam, że nie chcę pracować na etacie i muszę znaleźć taką pracę, która pozwoli mi godzić życie rodzinne z zawodowym. Ponieważ jestem pasjonatką ciągłego uczenia się, zrobiłam kilka dodatkowych kursów, studia podyplomowe i zaczęłam pracować jako trenerka, potem wykładowczyni i konsultantka, a teraz od dwóch lat żyję z zabawy.

Pomysł na Hockiklocki powstał dzięki podróżom. Najpierw w Holandii zobaczyłam, jak moje dziecko, z wypiekami na twarzy, zaraz po obudzeniu pyta, czy możemy iść zagrać w tę grę co wczoraj, a kilka miesięcy później całą rodziną świetnie się bawiliśmy w plenerowym parku z grami ‒ moja mama strzelała z wielkiej katapulty, tato zbijał drewniane zbijaki, a mąż z synem budowali chwiejne wieże. Było w tym tyle dobrej energii i śmiechu, że zaczęłam myśleć, jak by to przenieść ze sobą do Krakowa.

Wydarzenia, które Cię zmieniły?

Jedynym wydarzeniem, które na trwałe mnie zmieniło, były narodziny mojego syna, bo wtedy skończył się czas, gdy byłam odpowiedzialna tylko za siebie. Poza tym życie jest jedną wielką zmianą. Ludzie, których spotykam na swojej drodze, sytuacje codzienne, zawodowe, towarzyskie ‒ to wszystko wpływa na to, kim jestem.

Ewa-Góra-Zastawny

Ewa-Góra-Zastawny / fot. Barbara Bogacka

Co uznajesz za swój największy sukces?

Największym sukcesem jest moja rodzina i związek. A zawodowo fakt, że wciąż nie brakuje mi pomysłów. Liczę, że wielkie sukcesy są jeszcze przede mną. To pozwala mi z przyjemnością czekać na kolejny dzień i nadarzające się okazje.

Jakie są Twoje supermoce?

Sarkazm i poczucie humoru to moja broń i tarcza. Lubię, kiedy ludzie się śmieją. Jestem dobrym słuchaczem. W biznesie pomaga mi umiejętność wyszukiwania informacji, w życiu empatia. Biznes utrudnia mi nieśmiałość, nadal nie wiem jak wejść oknem, gdy zamkną drzwi przed moim nosem.

Najlepsza/najgorsza rada, jaką w życiu dostałaś?

Wszelkie porady, że trzeba wcześnie wstawać, ciężko pracować i że wszystko zależy tylko ode mnie, wkładam między bajki. Na szczęście nigdy nie padły z ust kogoś mi bliskiego. A do dobrych zaliczam „Bój się i rób” i „Zrobione jest lepsze od idealnego”. Oczywiście nie traktuję tego jako wezwanie do bylejakości, tylko do działania. Staram się też trzymać zasady o posiadaniu kilku nóg w biznesie.

Masz jakieś swoje patenty lub rady ułatwiające życie, którymi chciałabyś się podzielić z innymi kobietami?

Dbaj o siebie tak, jak dbasz o swoich bliskich.

Najlepsza/najtrudniejsza decyzja, jaką podjęłaś w życiu?

Najlepszą i zarazem najtrudniejszą decyzją biznesową, którą musiałam podjąć, było zamknięcie mojej pierwszej działalności. Mimo iż było to dobrze przemyślane i stanowiło część strategii biznesowej na kolejny biznes, kosztowało mnie wiele emocji.

Ciemne strony biznesu?

Hockiklocki to też ciężka praca fizyczna. Duże gry mają swoją wagę, przygotowanie zestawu do wynajmu, organizacja plenerowych urodzin czy turnieju wymaga siły. Korporacje mają swoje karty sportowe, ja mam swoje ciężary.

Ewa-Góra-Zastawny

Co Cię kręci, motywuje lub irytuje?

Kręcą mnie nowe wyzwania, nowe projekty. Motywują sukcesy i dobrzy ludzie, a irytują porażki i ludzka głupota.

Kto Cię inspiruje?

Wiele osób mnie inspiruje. Uwielbiam patrzeć, jak ludziom dobrze się wiedzie. Gdy przedsiębiorcy robią fajne rzeczy, podejmują wyzwania, wyciągają wnioski z porażek. Chętnie kupuję od kogoś, kogo drogę obserwowałam.

Co ostatnio usłyszałaś na swój temat?

Tak z przymrużeniem oka i wśród przyjaciół: „Gadanie masz dobre, nadajesz się do prowadzenia kościoła ”

Co powiedziałabyś 15-letniej sobie?

W wieku 15 lat byłam bardzo szczęśliwa, ale już nieco starszej sobie powiedziałabym: „nie bój się, żadna porażka cię nie definiuje”.

Jaka jest najcenniejsza rzecz, jaką posiadasz?

Najcenniejsza rzecz? Nie wiem. Nigdy nie zwracałam większej uwagi na rzeczy, raczej na przeżycia. Dzięki temu mam teraz wiele cennych wspomnień.

Co zawsze masz przy sobie? Co nosisz w torebce?

Jakieś części gier, śrubki… środki do dezynfekcji, maseczki.

Na co przeznaczyłabyś dużą sumę, gdyby spadła Ci z nieba?

Na nowe doznania, na podróże, na wygenerowanie dochodu pasywnego.

Gdybyś miała taką możliwość, z kim zamieniłabyś się życiem na jeden dzień?

Chyba zamieniłabym się ze starszą sobą i sprawdziła, czy dobrze dbałam o siebie i czy jestem szczęśliwa.

Czego o Tobie nikt nie wie?

Bardziej mnie zastanawia, czego ja jeszcze o sobie nie wiem.

Czego chciałabyś się jeszcze nauczyć?

Bardzo kręci mnie marketing, a jest tak szeroką dziedziną, że nie braknie mi tematów do nauki. Oprócz tego wyciszają mnie prace manualne, więc mały staż w stolarni to byłoby niesamowite wyzwanie. Hiszpański i nowe potrawy też czekają na swój czas.

Ulubione miejsca w Krakowie?

Najbliżej mój własny ogródek, kilka kroków dalej Park Lotników Polskich. Spacery po Lasku Wolskim albo Kazimierzu. Lubię też wodę, więc rowerowe przejażdżki po wałach wiślanych, nad Zalew Nowohucki czy Bagry. Lubię próbować nowości, więc restaurację zazwyczaj wybieram taką, w której jeszcze nie byłam. Przed pandemią duży komfort dawała mi też karta do nielimitowanych wizyt w pobliskim kinie. Nie umiałabym także żyć bez biblioteki.

Gdzie Cię znajdziemy?

www.hockiklocki.com
https://www.facebook.com/hockiklockikrakow
https://www.instagram.com/hockiklocki_krakow/

 


Projekt #KobietyKrakowa

Fotografia: Barbara Bogacka

Wizaż: Beata Kamińska

Wnętrza sesji zdjęciowych: Hotel Sheraton Grand Kraków

Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Kobiety Krakowa

Dziennikarka, która nie boi się stawiania prostych pytań, w nadziei na usłyszenie nieoczywistych odpowiedzi. Prowadzi portal i media społecznościowe MK, koordynuje spotkania Klubu Miasta Kobiet, odpowiada za patronaty medialne, prowadzi kursy webwritingu. Propagatorka tworzenia i stosowania żeńskich derywatów zawodów.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach