Friday, January 23, 2026
Home / Fundacja Miasto Kobiet  / Kobiety Krakowa  / Kobieta Krakowa: Edyta Piotrowska

Kobieta Krakowa: Edyta Piotrowska

Trzeba znać swoją wartość

Edyta Piotrowska

Edyta Piotrowska / fot. Barbara Bogacka

Edyta Piotrowska: Mam w sobie przekonanie, że rozwój nigdy się nie kończy, a każda nowa sytuacja jest okazją, żeby odkryć coś o sobie i o innych

 

Kim jesteś i czym się zawodowo zajmujesz?

Edyta Piotrowska: Uśmiecham się, bo trudno to zamknąć w jednym słowie – jestem kobietą, która lubi działać, rozwijać się i inspirować innych, by nabrali odwagi w podejmowaniu decyzji. Zawodowo jestem przedsiębiorczynią, menedżerką, czasami mentorką, a czasami po prostu partnerką w rozmowie o biznesie i życiu. Nauczyłam się sprawnie poruszać w świecie biznesu, pełnym wyzwań, ale też i wielu możliwości. Potrafię prowadzić trudne negocjacje, jednocześnie budując zaufanie i długofalowe relacje.

 

Z jednej strony rozwijam biznes i inwestuję, z drugiej – wyszukuję okazje, które pozwalają innym rosnąć razem ze mną. Łączenie wielu ról jest dla mnie źródłem siły i przewagi. Sukces mierzę nie tylko w liczbach, ale także, albo może przede wszystkim, w jakości relacji, które potrafię zamienić w trwałe partnerstwa.

Jaką drogę przeszłaś, by znaleźć się w miejscu, w którym jesteś dziś?

Zawsze o sobie mówiłam, że jestem księgową. Może nie brzmi to sexy, ale to jest mój zawód. Bardziej nabyty w praktyce niż wyuczony. Studia, które kończyłam, przygotowywały mnie do zawodu dyrektora finansowego, ale jak to w życiu bywa… trafiłam pod skrzydła biegłej rewident, która nauczyła mnie księgowości na najwyższym poziomie. Po skończeniu studiów tylko rok pracowałam na etacie.

Od ponad dwóch dekad buduję i rozwijam Etiudę ‒ biuro rachunkowe, które zaczynało od trzech klientów, a dziś, dzięki współpracownikom, jest jednym z najprężniej działających biur w Małopolsce. Dziś czuję się już bardziej menedżerką, przedsiębiorczynią, jednak czasami lubię sobie po prostu poksięgować.

Otwarcie własnej działalności nie było dla mnie trudne. Odwagę do działania zaszczepił we mnie mój ojciec, który mnie wychował. Nauczył mnie, że zmiana jest czymś oczywistym, jak oddychanie, dlatego nie boję się zmian i nowych rzeczy, a to pozwala mi cały czas się rozwijać, szukać nowych pomysłów i inspiracji. Ostatni projekt, w którym uczestniczę, to wejście do konsorcjum podatkowo-finansowo-księgowego, dzięki czemu przedsiębiorca będzie miał cały pakiet usług w jednym miejscu. Mocno trzymam kciuki za nowe przedsięwzięcie.

Wydarzenia, które Cię zmieniły?

Jakieś piętnaście lat temu wpadła mi w ręce ulotka z zaproszeniem na szkolenie menedżerskie dla kobiet. Poszłam z ciekawości, bez większych oczekiwań. Okazało się, że to był game changer. Szkolenie wywróciło do góry nogami mój sposób myślenia o zarządzaniu, pracy w grupie i budowaniu relacji. Nauczyło mnie, jak ważne jest dobieranie zespołu, realne jego wspieranie i rozwijanie potencjału ludzi, z którymi pracuję. Zrozumiałam, że bycie liderem to proces, a nie jednorazowy tytuł.

 

Od tamtej pory nieustannie korzystam ze szkoleń, rozmów z praktykami, doświadczeń i własnych błędów. Mam w sobie przekonanie, że rozwój nigdy się nie kończy, a każda nowa sytuacja jest okazją, żeby odkryć coś o sobie i o innych. To wydarzenie było punktem zwrotnym, który obudził we mnie głód wiedzy i otwartość na ciągłe doskonalenie.

Edyta Piotrowska

Edyta Piotrowska / fot. Barbara Bogacka

Co uznajesz za swój największy sukces?

Sukces dla mnie to przede wszystkim rodzina i córki ‒ dwie cudowne młode kobiety. Także relacje, jakie potrafię budować z ludźmi. Sukces dla mnie to Etiuda ‒ moje biznesowe dziecko, które cały czas rozwijamy.

CZYTAJ TAKŻE:  Hydrolat – dobierz go do swojej cery

Jakie są Twoje supermoce?

Największą moją supermocą jest umiejętność nieustannego wychodzenia z tak zwanej strefy komfortu. Jakoś życie ciągle mnie do tego zaprasza, choć czasami zastanawiam się, ileż można. Dalej ‒ odwaga. Ta odwaga przydaje mi się przy podejmowaniu decyzji. To jest kluczowe ‒ nie tylko kiedy budujesz i rozwijasz firmę, czy zarządzasz ludźmi. Nieustanne zastanawianie się, rozważanie różnych opcji, nie pchnie cię dalej. Trzeba podejmować decyzje i uwierz, że będą najlepsze z możliwych, bo najgorsze, co możesz zrobić, to nie zrobić nic.

 

Ostania rzecz to nieustanne wymyślanie alternatywnych sposobów postępowania. Sto pomysłów na minutę. Tak mam, tysiące pomysłów! Przyznam się, że u mnie wiąże się z tym też ciemna strona mocy, to znaczy muszę mieć zespół, który moje pomysły wcieli w życie. Czasami brakuje mi nie tyle determinacji, co zwyczajnie cierpliwości.

Najlepsza rada, jaką w życiu dostałaś?

Najcenniejszą radę dostałam od ojca: „Musisz zawsze stawiać nowe cele i się rozwijać, stagnacja to koniec drogi”. To trudne i męczące, ponieważ człowiek czasami musi się zatrzymać i odpocząć. I to jest OK. Ważne, żeby potem znów ruszyć do przodu.

Masz jakieś swoje patenty/rady ułatwiające życie, którymi chciałabyś się podzielić z innymi kobietami?

Miej pasję. Moim patentem na życie jest ciekawość świata i ludzi, którą zaspokajają podróże. One nauczyły mnie, że każde miejsce, spotkanie, może wnieść coś cennego, jeśli tylko damy sobie czas i obudzimy uważność. Podróże pokazują różnorodność w świecie, inne kultury, sposoby myślenia, zachowania. To nauka otwartości i pokory. Pozwalają tez docenić miejsce, z którego pochodzimy.

Najlepsza i najtrudniejsza decyzja, jaką podjęłaś w życiu?

Będzie na wesoło. Moje córki na pytanie o najlepszą decyzję mamy, zawsze odpowiadają „adopcja kotki syberyjskiej”. I myślę, że mają dużo racji. Ten niesamowity kotek zmienił rodzinne priorytety.

Ciemne strony biznesu?

Dla mnie są dwie i to niezależne od rodzaju biznesu ‒ to nieuczciwość oraz niepłacenie długów.

Co Cię kręci, motywuje, irytuje?

Motywują mnie ludzie, ich energia i pasja do działania. Lubię, gdy z rozmowy rodzą się nowe pomysły, a rozwój staje się wspólną przygodą. Lubię widzieć, jak ktoś z moich przyjaciół rozkwita. Jak ktoś z mojego zespołu nabiera odwagi. To daje mi ogromną satysfakcję.
Kręci mnie działanie – planowanie, tworzenie, łączenie kropek. Nie potrafię zbyt długo stać w miejscu. Każdy nowy projekt, nawet jeśli wymaga wysiłku, daje mi zastrzyk energii. A kiedy mogę połączyć biznes z ludźmi i wartościami, czuję, że to właśnie ma sens.

CZYTAJ TAKŻE:  Kiedy przychodzi starość?

 

A co mnie irytuje? Tracenie czasu na niepotrzebne konflikty i spory o drobiazgi. Szkoda życia na zacietrzewienie i udowadnianie racji. Cenię szczerość i prostą komunikację – lubię, gdy ludzie mówią wprost, zamiast owijać w bawełnę. Staram się też uczyć od młodszych – moja córka kiedyś opowiedziała, jak była kolegami w Paryżu, i gdy atmosfera robiła się napięta, jedna z nich mówiła: „Hey guys, co my robimy? Zaraz się pokłócimy o to, w której cukierni kupimy croissanta!” – i emocje natychmiast opadały. Piękna lekcja, jak czasem prostota potrafi rozbroić sytuację.

Kto Cię inspiruje?

Mam niesamowite szczęście do ludzi wokół mnie. To osoby, które mnie wspierają, motywują i pokazują, że warto sięgać wyżej. Nie mam jednego idola czy człowieka do naśladowania, raczej czerpię inspirację z wielu źródeł: z odwagi przyjaciół, z zaangażowania współpracowników, z mądrości osób starszych ode mnie.

Staram się być uważna na to, co dobre w drugim człowieku i pozwalam tej energii do mnie płynąć. To sprawia, że codzienność staje się bogatsza i łatwiejsza, bo mniej chodzi o doradzanie sobie, a bardziej o wspólne bycie i wzajemne wsparcie.

Co ostatnio usłyszałaś na swój temat?

Coraz częściej słyszę, że tworzę wokół siebie wyjątkową aurę i energię, która przyciąga ludzi. To dla mnie nowe i bardzo budujące doświadczenie, bo zawsze po prostu byłam sobą – autentyczną i ciekawą świata kobietą. Zaskakujące jest też to, że ludzie często mówią, że wydaję się „nie do zatrzymania”, że mam w sobie niekończące się pokłady siły. A ja przecież, jak każdy, miewam chwile zwątpienia czy zmęczenia. Może różnica polega tylko na tym, że nauczyłam się w nich nie zatrzymywać, lecz traktować je jak przystanek po drodze.

Co powiedziałabyś 18-letniej sobie?

Jak to w życiu bywa, swoje talenty i mądrość odkrywasz w miarę upływu czasu, przez całe życie. Teraz jestem ich bardziej świadoma, i szkoda, że tej wiedzy nie miałam na początku dorosłości. Na pewno powiedziałabym: nie spinaj się tak, rzeczy po prostu się dzieją i nie na wszystko masz wpływ. Nie patrz na innych, nie porównuj się z innymi, skup się na sobie, zobacz co tworzysz i jak się z roku na rok rozwijasz. Porównuj się zawsze sama ze sobą sprzed 2, 3, 5 lat. Mnie bardzo pomogła w życiu empatia, elastyczność i też świadomość współzależności.

Edyta Piotrowska

Edyta Piotrowska / fot. Barbara Bogacka

Co jest dla Ciebie ważne?

Rodzina, przyjaciele, no i kot.

Na co zawsze masz czas?

Zawsze mam czas dla córek i przyjaciół.

Jaka jest najcenniejsza rzecz, jaką posiadasz?

Może to nie ekstrawagancja, ale azyl, do którego wracam aby się wyciszyć i naładować baterie. To wyjątkowe miejsce w Portugalii i moja druga miejscówka do życia, gdzie staram się być najczęściej, jak tylko mogę.

CZYTAJ TAKŻE:  Matthew Perry nie żyje. Pogrążył fanów i przyjaciół w żałobie

Co zawsze masz przy sobie?

Błyszczyk do ust ‒ nie ruszam się bez niego nigdzie.

Na co przeznaczyłabyś dużą sumę, gdyby spadła Ci z nieba?

Zdecydowanie kupiłabym obraz Edwarda Hoppera. Realizm i prostota tych obrazów po prostu mnie zachwycają. W domu mam plakat z obrazem Chop Suey,  sam obraz kilka lat temu był sprzedany za prawie 100 mln dolarów. Musiałaby to więc być naprawdę duża suma pieniędzy!

Gdybyś miała taką możliwość, z kim zamieniłabyś się życiem na jeden dzień?

Na jeden dzień chciałabym się zamienić życiem z artystką-malarką. Może z Tamarą Łempicką? Fascynuje mnie ten moment, w którym rodzi się sztuka: czysta ekspresja, intuicja, brak schematów i liczb. To dla mnie zupełnie inny świat niż ten, w którym poruszam się na co dzień, a jednocześnie ogromna lekcja odwagi, by ufać swojej wyobraźni i podążać za pasją. Myślę, że taki dzień przypomniałby mi, jak ważne jest, by obok obowiązków zostawić też przestrzeń na wolność i twórczość.

Czego o Tobie nikt nie wie?

Lubię czas spędzany sama ze sobą i uważam, że to ważne czuć się dobrze we własnym towarzystwie. Wiem, ile jestem warta i nie muszę nic nikomu udowadniać. Nie mam też presji, by za wszelką cenę być lubianą. Jeśli ktoś mnie nie akceptuje, szanuję to i pozwalam, by każdy poszedł swoją drogą. I to jest dla mnie w porządku – daje wolność, spokój i autentyczność w relacjach.

Czego chciałabyś się jeszcze nauczyć?

Chciałabym nauczyć się tanga argentyńskiego i zobaczyć je na żywo w Buenos Aires. Fascynuje mnie w nim połączenie pasji, bliskości i elegancji – to taniec, który opowiada historię bez słów. Myślę, że byłoby to niezwykłe doświadczenie. Tango argentyńskie to nie tylko kroki, ale podróż w stronę nowej wrażliwości i uważności, nowej energii.

Kiedy się uśmiechasz?

Zawsze kiedy wracam nad ocean, do Portugalii.

Ulubione miejsca w Krakowie?

Nie ważne gdzie, ważne z kim. Lubię każde miejsce w Krakowie, gdzie jestem z rodziną lub przyjaciółmi. Uwielbiam Rynek Główny, szczególnie o świcie, kiedy budzi się do życia, z prawie pustymi ulicami i zapachem kawy. Moje ostatnie odkrycie to kawiarnia Słodki Vencelik, z niesamowitym foundatem czekoladowym.

Gdzie Cię znajdziemy?

Etiuda, Ul. Czyżówka 14, lok 2.09, Kraków
Atfila yourbackoffice (w budowie)
Stowarzyszenie Krakowski Klub Biznesu
http://linkedin.com/in/edyta-piotrowska-74420b80
Edyta Piotrowska – fb


Projekt #KobietyKrakowa

Fotografia: Barbara Bogacka

Wizaż: Małgorzata Braś

Wnętrza sesji zdjęciowych:  The Crown – Handwritten Collection

Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Kobiety Krakowa

Dziennikarka i redaktorka lifestylowa, od ponad 10 lat pisząca o trendach, rozwoju osobistym, popkulturze, relacjach oraz psychologii codzienności. Prowadzi portal i media społecznościowe Miasta Kobiet, koordynuje spotkania Klubu Miasta Kobiet oraz patronaty medialne. Autorka kursów webwritingu. Propagatorka tworzenia i stosowania żeńskich nazw zawodów.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ