Saturday, July 11, 2026
Home / Fundacja Miasto Kobiet  / Kobiety Krakowa  / Kobieta Krakowa: dr hab. Wanda Forczek-Karkosz

Kobieta Krakowa: dr hab. Wanda Forczek-Karkosz

Wiem, co mówić kobietom. I czego im nie mówić

Wanda Forczek-Karkosz

Wanda Forczek-Karkosz / fot. Barbara Bogacka

Dr hab. Wanda Forczek-Karkosz: Marzy mi się miejsce, do którego kobieta przyjeżdża nie po to, żeby coś z nią zrobiono, tylko po to, żeby sama zaczęła rozumieć, co dzieje się w jej ciele. I żeby wyjechała z narzędziami, które zostają z nią na lata

Kim jesteś i czym się zawodowo zajmujesz?

Dr hab. Wanda Forczek-Karkosz: Pracuję z kobietami, które przygotowują się do macierzyństwa. Najczęściej są to kobiety po 35. roku życia, które od miesięcy, czasem lat, starają się o dziecko i zaczynają mieć wrażenie, że ich własne ciało przestało być po ich stronie. W swojej pracy pokazuję im inną perspektywę: ich ciało nie jest problemem, tylko sprzymierzeńcem, który przez długi czas nie był słyszany.

 

Robię to z dość nietypowego miejsca ‒ jestem bowiem biomechanikiem i samodzielnym pracownikiem nauki w Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie. Przez lata analizowałam, jak ciało kobiety adaptuje się do ciąży, publikowałam w międzynarodowych czasopismach, napisałam podręcznik akademicki o biomechanice narządu ruchu kobiety w okresie okołoporodowym. Dla czytelniczki istotne jest jedno: wiem, jak naprawdę działa ciało kobiety, a nie jak się o nim mówi.

Drugie miejsce, z którego pracuję, jest bardzo osobiste.

Sama przez cztery lata starałam się o dziecko. Ta droga zakończyła się narodzinami mojej córki i zmieniła wszystko w sposobie, w jaki dziś prowadzę kobiety. Łączę wiedzę naukową z pracą coacha zdrowia, coacha płodności i refleksologa. Dzięki temu kobieta, która do mnie trafia, dostaje coś, czego zwykle nie znajduje w jednym miejscu: rzetelność akademicką i doświadczenie kobiety, która naprawdę wie, co ona teraz przeżywa.

Jaką drogę przebyłaś, by dotrzeć do punktu, w którym jesteś?

Zaczynałam tam, gdzie wszystko jest uporządkowane: na uczelni, w świecie badań, publikacji i analiz. Przez długi czas myślałam, że moja rola kończy się na tym, żeby rzetelnie opisywać, w jaki sposób działa ciało kobiety. Że praca z konkretną kobietą to domena kogoś innego. Przełom nastąpił wtedy, kiedy temat, którym zajmowałam się naukowo, wtargnął do mojego własnego życia.

Przez cztery lata starań o dziecko zobaczyłam, że nawet ogromna wiedza, jeśli nie jest przełożona na konkretne działanie, nie wystarcza. Zobaczyłam też, jak samotne są kobiety w tym okresie. Jak bardzo są zagubione, krążąc między gabinetami, diagnozami, internetowymi grupami i sprzecznymi radami, i jak często nikt nie patrzy na nie jako na całość.

Zrozumiałam wówczas, że moja praca ma sens dopiero wtedy, kiedy wychodzi z laboratorium i trafia do konkretnej kobiety w jej codzienności. I że to, co potrafię zrobić najlepiej, to zbudować most ‒ przeprowadzić ją od chaosu informacji do jednej spokojnej ścieżki, w której znów czuje, że to ona decyduje, a nie ‒ wynik kolejnego badania.

Wydarzenia, które Cię zmieniły?

Najmocniej zmieniła mnie własna droga do córki. Nie dlatego, że była trudna, choć była. Dlatego, że przestawiła mi hierarchię tego, co uważam za wiedzę. Wcześniej wiedza była dla mnie tym, co wynika z badań. Po tym czasie wiem, że wiedza to także to, co kobieta czuje w swoim ciele w tych momentach, kiedy mierzy się z kolejnym negatywnym wynikiem testu.

 

Zmieniło mnie też to, że przez lata pracy naukowej nauczyłam się zadawać bardzo precyzyjne pytania. Kiedy połączyłam to z pracą indywidualną, dostrzegłam, że kobiety nie potrzebują kolejnej porady ‒ potrzebują kogoś, kto zada im właściwe pytanie i pomoże im usłyszeć własną odpowiedź. I to jest dziś sednem tego, co robię.

Co uznajesz za swój największy sukces?

Zawodowo jest nim fakt, że udało mi się przestać wybierać między nauką a bliskim kontaktem z kobietami. Długo wydawało mi się, że to dwa różne światy. Dziś wiem, że kobieta, która trafia pod moją opiekę, korzysta właśnie z tego, że jedno nie wyklucza drugiego.

Osobiście natomiast ‒ macierzyństwo. Nie tylko jako fakt, że moja córka jest na świecie, ale jako cała droga, która mnie do niej doprowadziła. Dziś, kiedy pracuję z kobietą, która jest w punkcie, w którym ja byłam kilka lat temu, wiem, co jej powiedzieć, bo sama tego potrzebowałam. I wiem też, czego jej nie mówić.

Jakie są Twoje supermoce?

Umiem połączyć dwa języki, które rzadko się spotykają: język ciała i język nauki. Dla kobiety, z którą pracuję, oznacza to, że nie musi wybierać między zaufaniem do swojej intuicji a zaufaniem do faktów. Może mieć jedno i drugie, bo ja pilnuję, żeby nic nie zostało uproszczone.
Drugą supermocą jest cierpliwość wobec procesu. Wiele kobiet, które do mnie trafiają, jest zmęczonych obietnicami szybkich efektów. Ja nie pracuję w takim rytmie.

 

Umiem patrzeć na kobietę długofalowo i pokazać jej, jak rzeczywiście wyglądają zmiany w ciele, żeby przestała się porównywać z szybkimi historiami z Internetu. Zawodzi mnie czasem moje wymaganie wobec siebie. Zbyt długo dopinam rzeczy na ostatni guzik. Uczę się z tego korzystać, zamiast z tym walczyć.

Wanda Forczek-Karkosz

Wanda Forczek-Karkosz / fot. Barbara Bogacka

Najlepsza rada, jaką w życiu dostałaś?

„Twoja wiedza ma wartość dopiero wtedy, kiedy realnie zmienia czyjeś życie”. Usłyszałam to w momencie, w którym zamykałam się w świecie publikacji i konferencji. To zdanie wypchnęło mnie do ludzi i w gruncie rzeczy jest powodem, dla którego dziś w ogóle rozmawiamy.

 

Radą, którą świadomie zignorowałam na pewnym etapie mojego życia, było: „poczekaj jeszcze trochę z macierzyństwem ‒ najpierw kariera, potem dziecko”. Dla kobiet, którym biologia zaczyna dyktować swój rytm, jest to rada najbardziej kosztowna. Dlatego w mojej pracy pilnuję się, żeby nigdy nie mówić kobiecie, że ma na coś czekać, o ile jej ciało mówi, że to jest właściwy moment.

Masz jakieś swoje patenty albo credo?

Moje credo brzmi: „Ciało kobiety nie jest problemem do rozwiązania. Jest mądrym i niezwykle czułym systemem, który wie, co robi, jeśli tylko stworzymy mu odpowiednie warunki.” Wśród praktycznych informacji, które chcę przekazać każdej kobiecie, jest ta, że zdrowia nie budują spektakularne zmiany, tylko regularność małych, codziennych decyzji. Sposób, w jaki zaczynasz dzień. Rytm oddechu, kiedy pojawia się napięcie. To, czy wieczorem dajesz sobie kilka minut ciszy, czy zasypiasz z telefonem w ręku.

 

Ciało kobiety reaguje na te drobiazgi szybciej, niż na większość drogich suplementów. I jeszcze jedno, o czym mówię często: dopiero ciało, które czuje się bezpiecznie, jest gotowe tworzyć miejsce dla nowego życia. To zmienia perspektywę. Zamiast walczyć z ciałem, zaczynamy mu towarzyszyć.

Najtrudniejsza i najlepsza decyzja?

Wyjście poza bezpieczny świat akademii i rozpoczęcie bezpośredniej pracy z kobietami. Uczelnia daje przewidywalność i jasno wyznaczoną ścieżkę rozwoju. Praca z drugim człowiekiem daje coś innego ‒ poczucie, że to, co robię, ma realny, odczuwalny wpływ.

Ciemne strony tego, co robisz?

Pracuję w bardzo wrażliwym obszarze życia kobiety. Tu nie ma miejsca na powierzchowność, modne frazy ani sprzedażowe skróty. To ogromna odpowiedzialność ‒ i codziennie o tym pamiętam. Drugą trudnością jest konieczność ciągłego tłumaczenia, że podejście holistyczne nie stoi w opozycji do medycyny. Wciąż funkcjonujemy w świecie skrajności: albo „twarda medycyna”, albo „alternatywa”. Ja pracuję pomiędzy tymi podejściami, bo właśnie tam kobieta może otrzymać pełne wsparcie. Diagnostyka, współpraca z ginekologiem, czasem in vitro ‒ mogą i powinny iść w parze z pracą nad stylem życia, napięciem i emocjami. Wtedy to działa najlepiej.

Co Cię motywuje, a co irytuje?

Motywuje mnie moment, w którym kobieta przestaje mówić o swoim ciele jak o czymś, co ją zawiodło, i zaczyna mówić o nim jak o czymś, z czym znów jest w kontakcie. To bardzo subtelna zmiana, ale widać ją w sposobie, w jaki się porusza, siada, oddycha i mówi o sobie. I od tego zaczyna się wszystko inne.

Irytuje mnie sprowadzanie kobiecego zdrowia do haseł i checklist. Ciało kobiety nie działa jak lista punktów do odhaczenia. I każda kobieta, która zetknęła się z obietnicą „10 zasad, dzięki którym zajdziesz w ciążę w 30 dni”, wie, co mam na myśli.

Kto Cię inspiruje?

Inspirują mnie kobiety, które łączą wiedzę z odwagą podążania własną drogą, nawet kiedy ta droga nie wpisuje się w żadną modną narrację. Nie mam jednego nazwiska. Mam za to listę postaw: rzetelność, pokora wobec tematu, niesprzedawanie łatwych obietnic, odporność na modę w swojej dziedzinie. Kiedy spotykam kobietę, prezentującą postawę z tej listy, od razu to wiem.

Wanda Forczek-Karkosz

Wanda Forczek-Karkosz / fot. Barbara Bogacka

Najbardziej zaskakująca rzecz, jaką o sobie usłyszałaś?

Że to, co robię, jest „zbyt złożone, żeby mogło działać”. Rozumiem tę reakcję. Żyjemy w czasach, w których wszystko ma być szybkie, proste i natychmiastowe. Tymczasem ciało kobiety jest naprawdę złożone i uproszczenie go nie czyni go sprawniejszym. Czyni je tylko bardziej niezrozumianym. Moja praca wygląda tak, jak wygląda, ponieważ szanuje tę złożoność.

Co powiedziałabyś 18-letniej sobie?

Że nie musi być gotowa, aby zacząć. Że perfekcyjne przygotowanie bywa jedną z najsubtelniejszych form odkładania. I że warto zaufać sobie trochę wcześniej, niż podpowiada rozsądek.
To samo mówię dziś kobietom, które czekają, aż „będzie odpowiedni moment” na zajęcie się swoim zdrowiem, swoim ciałem, swoim macierzyństwem. Ten moment nie przychodzi sam. Zaczyna się wtedy, kiedy ty zaczynasz.

Co jest dla Ciebie ważne?

Autentyczność i odpowiedzialność za to, co mówię publicznie. Kobiety, które do mnie trafiają, są w emocjonalnie trudnym momencie życia. Nie mogę sobie pozwolić na marketingowe skróty. Każde zdanie, które wypowiadam, musi być prawdziwe wtedy, kiedy ktoś je przeczyta, przeżywając rozczarowanie kolejnym testem. Poza pracą ważne są dla mnie spokój, relacje, wspierający mąż i czas z córką. To fundament, z którego czerpię i bez którego trudno byłoby mi działać.

Na co zawsze masz czas?

Na rozmowę z kobietą, która potrzebuje zostać naprawdę usłyszana. I na moment zatrzymania, nawet dziesięciominutowego. Kobiety, z którymi pracuję, często mówią mi, że nauczyłam je właśnie tego ‒ że zatrzymanie nie jest luksusem. Jest warunkiem tego, żeby ciało w ogóle mogło pracować dla nich.

Najcenniejsza rzecz, jaką posiadasz?

Najcenniejsza jest dla mnie droga, którą przeszłam, i to, kim się dzięki niej stałam. Wiedza akademicka jest dla mnie cenna, ale samą wiedzą nie pomogłabym żadnej kobiecie. Pomaga ona dopiero wtedy, kiedy przechodzi przez doświadczenie. Moja przeszła i dlatego dziś rozumiem kobiety, z którymi pracuję. Nie tylko na poziomie głowy.

Co zawsze masz przy sobie?

Zawsze mam coś, co pozwala mi się zatrzymać w środku dnia. Czasem jest to mój tęczowy notatnik, czasem książka, czasem po prostu moment bez telefonu. To moja codzienna praktyka i dokładnie to samo ćwiczenie proponuję kobietom, z którymi pracuję. Brzmi banalnie, a jest jedną z najtrudniejszych rzeczy do wprowadzenia.

Na co przeznaczyłabyś dużą sumę pieniędzy?

Na stworzenie przestrzeni, w której kobiety mogłyby pracować z ciałem, emocjami i zdrowiem w jednym miejscu, spokojnie, długofalowo i bez presji. Marzy mi się miejsce, do którego kobieta przyjeżdża nie po to, żeby coś z nią zrobiono, tylko po to, żeby sama zaczęła rozumieć, co dzieje się w jej ciele. I żeby wyjechała z narzędziami, które zostają z nią na lata.

Z kim zamieniłabyś się życiem na jeden dzień?

Szczerze? Niespecjalnie pociąga mnie taka możliwość. Pociąga mnie za to możliwość zobaczenia świata z innej perspektywy, bo dzięki temu zawsze uczę się najwięcej. A gdybym już miała wybrać, byłaby to kobieta, która łączy naukę z bezpośrednim wpływem na czyjeś zdrowie. Ktoś, kto ma pod opieką kobiety i jednocześnie prowadzi badania. To miejsce, w którym sama chcę być za kilka lat.

Czego o Tobie nikt nie wie?

Że choć bazuję na wiedzy i analizie, ogromnie ufam intuicji. To nie jest coś, co widać na pierwszy rzut oka u biomechanika z publikacjami w międzynarodowych czasopismach.

A jednak to intuicja wielokrotnie doprowadzała mnie do poszukiwanej odpowiedzi wcześniej, niż same dane. Właśnie dlatego kobietom, które do mnie trafiają, od pierwszej rozmowy pomagam odzyskać kontakt z ich własną intuicją. To jest narzędzie, a nie dodatek.

Czego chciałabyś się jeszcze nauczyć?

Chcę jeszcze głębiej rozwijać podejście, które łączy ciało i układ nerwowy. Widzę, jak ogromny wpływ ma to na zdrowie kobiet i na ich drogę do macierzyństwa, a w Polsce to wciąż obszar, który dopiero zaczyna być dobrze rozumiany.
W przyszłości chcę wdrożyć i poprowadzić programy, które łączą wiedzę naukową ze spokojną, długofalową pracą z ciałem. Procesy, które realnie pozwalają kobiecie zmienić sposób życia. Właśnie takie programy tworzę teraz krok po kroku.

Kiedy się uśmiechasz? Co robisz w wolny dzień?

Uśmiecham się, kiedy widzę moment, w którym coś „klika” w głowie kobiety i zaczyna ona rozumieć swoje ciało. To są sekundy w trakcie rozmowy, ale zmieniają wszystko, co potem zrobimy razem. Wolny dzień wygląda u mnie bardzo prosto: spacer, cisza, kontakt z naturą, dobra rozmowa przy kawie. W ten sposób świadomie wybieram rytm, w którym mogę potem być dostępna dla kobiet, które potrzebują mojej uwagi. Dbanie o siebie jest częścią mojej pracy.

Ulubione miejsca w Krakowie?

Najbardziej lubię miejsca, w których Kraków pozwala się zatrzymać: spokojne kawiarnie, zakątki Podgórza, ścieżki wzdłuż Wisły o poranku, kiedy miasto dopiero się budzi. Kraków ma w sobie tę rzadką jakość, że nawet w środku tygodnia można w nim znaleźć chwilę ciszy, jeśli się wie, gdzie szukać. Najbardziej u siebie czuję się tam, gdzie mogę zwolnić i wrócić do kontaktu ze sobą.

Dokończ zdanie: „Przyszłość zależy od kobiet…”

… ale tylko wtedy, kiedy przestaniemy funkcjonować w oderwaniu od własnego ciała i zaczniemy traktować je jako źródło siły, a nie problem do rozwiązania. To stanowi sens wszystkiego, co robię. Kobieta, która jest w kontakcie ze swoim ciałem, nie potrzebuje być uratowana. Ona po prostu zaczyna widzieć wyraźnie, co jest w niej do zrobienia. I robi to. Po swojemu. Moja praca polega na tym, żeby jej w tym towarzyszyć.

Gdzie Cię znajdziemy?

Instagram: dr_wanda_o_zdrowiu_kobiety
Facebook: dr wanda o zdrowiu kobiety
YouTube: @wanda_forczekkarkosz

Tam dzielę się wiedzą, opowiadam o biomechanice ciała kobiety w sposób praktyczny, publikuję też materiały dla kobiet 35+, które świadomie przygotowują się do macierzyństwa. Jeśli jesteś w punkcie, w którym potrzebujesz uporządkowania i spokojnego prowadzenia, to jest dobre miejsce, żeby zacząć. Zapraszam!


Projekt #KobietyKrakowa

Fotografia: Barbara Bogacka

Wizaż: Małgorzata Braś

Wnętrza sesji zdjęciowych:  AC Hotel by Marriott

Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Kobiety Krakowa

Dziennikarka, która nie boi się stawiania prostych pytań, w nadziei na usłyszenie nieoczywistych odpowiedzi. Prowadzi portal i media społecznościowe MK, koordynuje spotkania Klubu Miasta Kobiet, odpowiada za patronaty medialne, prowadzi kursy webwritingu. Propagatorka tworzenia i stosowania żeńskich derywatów zawodów.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ