Monday, December 5, 2022
Home / Fundacja Miasto Kobiet  / Kobiety Krakowa  / Kobieta Krakowa: Barbara J. Mazur

Kobieta Krakowa: Barbara J. Mazur

Z domowej perspektywy

Barbara J. Mazur

Barbara J. Mazur / fot. Barbara Bogacka

Barbara J. Mazur: Dużo mówi się o wypaleniu zawodowym w wielu branżach, a ja zastanawiam się nad wypaleniem osób pracujących w domu, nierzadko na wiele etatów, w sytuacji bez wynagrodzenia, zabezpieczenia socjalnego, bez wsparcia i z negatywnym dyskursem społecznym

 

Kim jesteś i czym się zajmujesz?

Barbara J. Mazur: Jestem Kobietą i od ponad 16 lat mieszkam w Krakowie. W 2016 roku bardzo zwolniłam ‒ wysiadłam z pędzącego Pendolino i przesiadłam się na „klasyczną hulajnogę”. Ta metafora dokładnie opisuje tamtą cenną i zarazem trudną sytuację, gdy zrezygnowałam z pracy zawodowej, aby wspierać w rozwoju młodsze dziecko. Z dnia na dzień, z aktywnej zawodowo i społecznie osoby, stałam się kobietą, zajmującą się domem. Obecnie na pytanie, czym się zajmuję odpowiadam, że pracuję w domu. Wtedy zazwyczaj słyszę pytanie: czyli praca zdalna? To bardzo ciekawe, że w dyskursie publicznym praca w domu kojarzy się zazwyczaj z pracą zdalną, gdy tymczasem według badania organizacji Oxfam oraz raportu „Time to Care” ze stycznia 2020 roku, kobiet pracujących w domu, czyli zajmujących się domem, jest w skali światowej aż 42 proc., podczas gdy mężczyzn tylko 6 proc. [1] Z raportu tego wynika, że „niewidoczna” praca kobiet generuje dla gospodarki trzy razy więcej zysku niż branża technologiczna. Wartość pracy w domu wszystkich Polek i Polaków odpowiada aż 30 proc. PKB! [2]

Jak wygląda „niewidoczna” praca?

Do „niewidocznej”, a zarazem nieodpłatnej pracy wg raportu zaliczyć można m.in. prowadzenie gospodarstw domowych, gotowanie, robienie potrzebnych zakupów, zajmowanie się osobami starszymi oraz chorymi, wychowywanie i wsparcie dzieci w nauce. Za wykonywanie tej codziennej pracy, trwającej nierzadko 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, bez ustawowego prawa do urlopu, kobiety często nie otrzymują regularnego wynagrodzenia oraz nie mają praw do emerytury.
Praca ta, zamiast budzić respekt i być docenianą społecznie oraz zapewniać osobom ją wykonującym przynajmniej minimalne zabezpieczenie socjalne, jest społecznie marginalizowana, obśmiewana, określana jako „siedzenie w domu”, często niedoceniana przez bliskie otoczenie kobiet, co wyraźnie wybrzmiało w podanych artykułach. [3]

 

W większości krajów UE, np. Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech, Szwecji, Austrii, Danii stosuje się już w tym obszarze różne rozwiązania. [2] W naszym kraju brakuje uregulowań prawnych co do nieodpłatnej pracy kobiet w domu. Myślę, że wprowadzono wiele udogodnień dla rodzin, jednocześnie dużo jest jeszcze do zrobienia, aby np. wyrównać szanse osób zajmujących się domem na pełny etat, względem wykonywanej i opłacanej każdej innej pracy zawodowej. W Polsce wg badania INSPIRO z 2013 rok, pracujących w domu było 1,64 mln osób, głównie kobiet (1,46 mln) [3]. Sytuacje, w których osoby decydują się pozostać w domu bywają różne, inne w większych aglomeracjach, inne w mniejszych miejscowościach.

„Niewidzialna” praca w domach jest w Polsce obecnie pewnego rodzaju heroicznym poświęceniem dla rodziny, bliskich. Czasami zdarza się, że po wielu latach takiej pracy, gdy dzieci są już „odchowane”, a kobieta „mniej potrzebna”, związek rozpada się i kobieta zostaje bez żadnego minimalnego zabezpieczenia socjalnego na przyszłość, bez zatrudnienia i wynagrodzenia, zapewniającego przetrwanie, oraz niestety często z marną wizją na przyszłość…

Zastanawiam się jak to się dzieje, że praca najbardziej wartościowa dla rodziny, ogniska domowego, również dla Polski (przecież te osoby wychowują młode pokolenia) jest jednocześnie często bezpłatnym i niedocenianym zajęciem? Szczęście i dobro rodzin, jakość ich życia zależy od zadowolenia i spełnienia obydwu rodziców, a do tego potrzeba zaspokojenia podstawowych potrzeb obojga.[4]

Barbara J. Mazur

Barbara J. Mazur / fot. Barbara Bogacka

Jaką drogę przebyłaś, by dotrzeć do punktu, w którym jesteś?

Moja droga życiowa była kręta, z mnóstwem niespodzianek. Jestem osobą doświadczoną zarówno zawodowo, jak i życiowo. Uczę się każdego dnia, popełniając po drodze mnóstwo błędów. Miałam okazję pracować w wielu branżach usługowych na różnych stanowiskach, a liczne wolontariaty i praktyki za każdym razem wywoływały u mnie uczucie wdzięczności i zaciekawienia miejscem oraz drugim człowiekiem. Jednak najbardziej absorbującym i rozwijającym zajęciem była i jest opieka nad dziećmi. Z perspektywy czasu widzę, że towarzyszenie dzieciom w codzienności, rozwoju, nauce, rozterkach, szczęśliwych i smutnych momentach to bardzo wymagające i odpowiedzialne zajęcie, wykuwające pokłady cierpliwości, pokory i coraz większego dystansu do siebie. Bywa czasami przytłaczające, szczególnie, gdy drugi z rodziców jest bardzo zajęty zawodowo, a dziadkowie są za daleko, aby wspierać swoją obecnością.

 

Nierzadko bliskie otoczenie osób pracujących w domu, zamiast doceniać takie wysiłki, zauważa zazwyczaj pracę zarabiającego zawodowo rodzica, gdyż ma ona wymierną wartość finansową. Osoba pracująca w domu jest określana w języku ekonomicznym jako „niepracująca” i „bierna zawodowo”, a jej praca uznawana jest za oczywisty obowiązek. W Polsce najczęściej to kobiety zajmują się domem i wychowywaniem dzieci. Gdy dzieci chorują, mają trudności w nauce, są niepełnosprawne, to kobiety najczęściej decydują się pozostać w domu, aby zaopiekować się nimi.

Wydarzenia, które Cię zmieniły?

Mam wrażenie, że moje życie to ciągła zmiana. Nawet jeśli coś zaplanuję, codzienność weryfikuje na bieżąco rzeczy ważne i ważniejsze. Staram się podążać za tym, co w danej chwili jest wartościowe i ekologiczne. Człowiek zmienia się z wiekiem, każdy dzień szlifuje nas jak diament. Mam wrażenie, że to proces nieskończony, podejmowane decyzje kształtują rzeczywistość, a skutki bywają czasami bardzo zaskakujące. Mówią, że po studiach psychologicznych wiele się zmienia i nic już nie jest takie, jak przedtem. Przyznaję, coś w tym jest. W zeszłym roku ukończyłam moje drugie studia ‒ psychologię w SWPS w Warszawie. Każda minuta spędzona w murach uczelni, rozmowy podczas konferencji, projektów, warsztatów i spotkań to czas nieoceniony i bardzo wartościowy. Na wiele aspektów życia patrzę teraz inaczej, szerzej, z różnych perspektyw.

Co uznajesz za swój największy sukces?

Wydaje mi się, że każdy ma inny przelicznik, czym jest dla niego sukces. Każdego dnia szukam okazji do świętowania. Dla mnie największym sukcesem jest to, że nie poddałam się w trudnych momentach życia.

Jakie są Twoje super moce?

Jedną z moich super mocy jest cierpliwość. Bardzo lubię w sobie moment tworzenia oraz wytrwałość, z jaką codziennie wykonuję przynajmniej mikroskopijny kroczek do przodu.

Najlepsza/najgorsza rada jaką w życiu dostałaś?

Najlepsza ‒ idź za swoim nosem i posłuchaj siebie. Najgorsza ‒ jesteś już po 40-stce, więc za późno na naukę. A ja myślę, że człowiek całe życie się uczy.

Masz jakieś swoje patenty lub rady ułatwiające życie, którymi chciałabyś się podzielić z innymi kobietami?

„Naucz się tańczyć w deszczu i nie czekaj na pogodę idealną”. To maksyma, nawiązująca do podejścia ACT (w tłumaczeniu na język polski „działaj”), polegającego na zaangażowaniu we własne życie, pomimo pojawiających się trudności w zgodzie z ważnymi dla siebie wartościami. Miałam okazję poznać to podejście na studiach psychologicznych i od tamtej pory je szlifuję. [5]

Nasz filozof ksiądz Tischner w jednej ze swoich prac „Etyka wartości i nadziei” porównał człowieka do melodii – co jest mi bardzo bliskie. „Człowiek jest, jak płynąca poprzez czas – pieśń. Kto gra ową pieśń? Sam człowiek jest tu instrumentem i artystą. Według jakich wartości człowiek wygrywa własne życie? Niełatwo na to odpowiedzieć. Często wydaje się, że jest tyle wartości i tyle ludzkich partytur, ilu ludzi na świecie. Ale może to tylko pozór? Czyż nie istnieje podobieństwo między ludźmi? Czyż jakaś ukryta harmonia nie przenika wszystkich ludzkich marzeń i ambicji?” Stanowisko autora w stronę etyki wskazuje, że trzeba podążać za ludzkimi doświadczeniami oraz uświadamiać człowiekowi, jakie etyczne intuicje kryją się w jego konkretnych wyborach. Moim świadomym wyborem jest ten artykuł. Czy coś zmieni? Trudno powiedzieć. Jedno jest pewne w życiu warto swoją uwagę kierować w stronę rzeczy, na które mamy lub możemy mieć wpływ. Jeśli na coś wpływu nie mamy, nasza włożona w to energia będzie zmarnowana.
„Stań rano przed lustrem, uśmiechnij się z miłością i czułością do siebie, zrób przedziałek i odpiórkuj się od siebie”.
Szanowne Panie, pamiętajcie, że jesteście wartościowe, ważne i potrzebne światu!

Barbara J. Mazur

Barbara J. Mazur / fot. Barbara Bogacka

Najlepsza/najtrudniejsza decyzja, jaką podjęłaś w życiu?

Po 40 roku życia zdecydowałam się na drugie studia ‒ psychologię, i to była jedna z najlepszych, a zarazem najtrudniejszych decyzji w moim życiu, bo choć podjęta świadomie, to przy częściowym niezadowoleniu bliskiego otoczenia, które utrzymywało, że w tym wieku to strata czasu i pieniędzy, w dodatku wiążąca się z weekendową nieobecnością w domu. To marzenie dojrzewało we mnie 20 lat i czuję wielką wdzięczność, że dałam radę wytrwać i je zrealizować.

Ciemne strony tego, co robisz?

Ciemne strony pracy w domu to przede wszystkim brak składek emerytalnych podczas przerwy w zatrudnieniu – to wyraźnie wybrzmiewa w podanych raportach. To brak zrozumienia, nierzadko ze strony najbliższej rodziny, społeczeństwa, stygmatyzacja. Według opracowania Fundacji MaMa z 2012 roku, kobieta zajmująca się domem wykonuje dziennie 232 czynności, a każdy dzień podobny jest do następnego. Opieka nad dziećmi jest bardzo wymagająca, dochodzi do tego przygotowywanie posiłków, sprzątanie, edukacja dzieci. Zdarza się, że dzieci są w przyjaznej edukacji domowej, z różnych względów – zdrowotnych, gdyż rodzice chcą je wychować według ważnych dla siebie wartości, bo są po przykrych przejściach, traumach szkolnych – co generuje dodatkowe obowiązki. I nagle okazuje się, że osoba „siedząca w domu” pracuje na kilka etatów. [6] Ciekawe, że każde z tych zajęć, wykonywane zawodowo, jest opłacane. Mówi się, że kobiety to słaba płeć. Absolutnie się z tym nie zgodzę. Kobiety z dnia na dzień stają się MOCniejsze, wykuwają wytrwałość w obliczu wciąż obecnych nierówności społecznych.

Co Cię kręci/motywuje?

Kręci mnie poznawanie świata, czytanie, zwiedzanie, podróże, muzyka, sztuka, słowem każdy dzień jest motywacją do zgłębiania życia.

Kto Cię inspiruje?

Dla mnie inspiracją jest świat i ludzie. Im więcej poznaję i czytam, tym bardziej doceniam każdy drobiazg i moment. Tych osób jest bardzo wiele, zarówno żyjących, jak i tych, których już nie ma wokół nas. Inspiracją są też dla mnie kobiety, które codziennie wstają i idą do przodu, „upadają, poprawiają koronę i idą dalej”, i takie, które przebijają szklane sufity, nierzadko wysokim kosztem zdrowia, rodziny, niezrozumienia. Myślę, że niektórym kobietom w Polsce żyje się trudno ze względów kulturowych, stereotypowych, braku zrozumienia przez otoczenie, a obecna narracja społeczna, komentarze w sieci i mediach społecznościowych, czasami od samych kobiet w stronę innych kobiet, nie pomagają budować wspierającej przestrzeni i solidarności. Bardzo potrzebne są kampanie społeczne, uświadamiające i zmieniające narrację o pracy kobiet/mężczyzn w domu. Dużo mówi się o wypaleniu zawodowym w wielu branżach, a ja zastanawiam się nad wypaleniem osób pracujących w domu, nierzadko na wiele etatów, w sytuacji bez wynagrodzenia, zabezpieczenia socjalnego, bez wsparcia i z negatywnym dyskursem społecznym.

Projekt Kobiety Krakowa buduje wspierającą się społeczność kobiet i oby takich inicjatyw było coraz więcej. Aby kobiety ramię w ramię, czy to liderki, bizneswoman, czy pracujące zawodowo, czy też w domu, wspólnie wspierały się słowem i czynem, i tworzyły społeczność nie tylko Kobiet Krakowa, ale społeczność Kobiet Polski, kobiet, które wspierają się, a nie rywalizują.

Wśród postaci, które podziwiam, jest Jan Paweł II, który w swojej refleksji nad „Kobietą” [7] wspomina czas swego dzieciństwa jako „nacechowany wielkim szacunkiem i czcią dla kobiety, zwłaszcza kobiety-matki”. Pisze również, że „w naszej cywilizacji kobieta stała się nade wszystko przedmiotem użycia”, oraz że „pośród tego wszystkiego odradza się autentyczna teologia kobiety. Zostaje odkryte na nowo jej duchowe piękno, jej szczególny geniusz, odradzają się podstawy do umocnienia jej pozycji w całym życiu ludzkim, nie tylko rodzinnym ale także społecznym i kulturalnym”. I tego z całego serca życzę wszystkim kobietom, w tym również sobie.

Co powiedziałabyś 15-letniej sobie?

Tak trzymaj! Nie poddawaj się! Jesteś ważna, potrzebna i wartościowa!

Jaka jest najcenniejsza rzecz, jaką posiadasz?

Dla mnie najcenniejsze rzeczy to te, których nie można kupić… To miłość moich dzieci, wspomnienia, chwile spędzone z moją rodziną.

Co zawsze masz przy sobie? Co nosisz w torebce?

Kredki, kredę, zakreślacze, notes i telefon.

Na co przeznaczyłabyś dużą sumę, gdyby spadła Ci z nieba?

Na remont budynku niedaleko Kampusu UJ, który stoi jako surowy pustostan. Marzę, aby rozwinąć jego potencjał jako centrum wsparcia dla dzieci i kobiet na Ruczaju. To jedno z moich większych marzeń. Może jest mało realne, ale czasami coś, jeśli zostanie ubrane w słowa, może wywołać efekt motyla.

Gdybyś miała taką możliwość, z kim zamieniłabyś się życiem na jeden dzień?

Z astronautą. Zawsze marzyłam, aby na żywo, z kosmosu, zobaczyć kulę ziemską i doświadczyć stanu nieważkości.

Czego o Tobie nikt nie wie?

Jako nastolatka byłam w Ochotniczej Straży Pożarnej.

Czego chciałabyś się jeszcze nauczyć? W jakim kierunku chcesz się rozwijać?

Po wielu nieprzyjemnych sytuacjach w szkole, podjęliśmy wspólnie z synem decyzję o edukacji domowej, aby mógł się uczyć we własnym dostosowanym tempie i w najlepszym dla siebie czasie. Towarzyszenie mu w tym procesie jest nieocenioną wartością, ale też pod wieloma względami bardzo wymagającą czasowo ze względu na konieczność adaptacji do nowego systemu. Cały czas się tego oboje uczymy. Poza tym interesuje mnie wiele obszarów, także naukowych, które cały czas zgłębiam. W planach mam studia podyplomowe i powrót na rynek pracy, na początek choć na część etatu. Brakuje mi kontaktu z ludźmi i pracy zawodowej jako odskoczni od domowych spraw. Może rozwiązaniem byłaby na początek praca zdalna. Myślę też o programowaniu, grze na instrumentach i wielu innych rzeczach, do których być może kiedyś wrócę.

Ulubione miejsca w Krakowie?

Spacery i tereny zielone w Krakowie i okolicach, Stary Kleparz, Spotkania Klubu Miasta Kobiet organizowane są w ciekawych miejscach, tak naprawdę każda część Krakowa ma swoje ciekawe klimatyczne perełki. Każdy może znaleźć coś interesującego dla siebie.

 

Źródła:
[1] https://instytutsprawobywatelskich.pl/ani-grosza-za-prace-warta-11-bilionow-dolarow/
[2] https://rownoscwbiznesie.info/nieodplatna-praca-kobiet-definicja/
[3] https://instytutsprawobywatelskich.pl/publikacje/kobiety-pracujace-w-domu-o-sobie/
[4] https://pl.wikipedia.org/wiki/Hierarchia_potrzeb
[5] https://contextualscience.org/act_w_j_zyku_polskim_act_in_the_polish_language
[6] https://instytutsprawobywatelskich.pl/wp-content/uploads/2021/01/Rekomendacje-Fundacji-MaMa_2012.pdf
[7] „Przekroczyć próg nadziei” Jan Paweł II, 33. Kobieta, str 167; wyd. KUL

 


Projekt #KobietyKrakowa

Fotografia: Barbara Bogacka

Wizaż: Małgorzata Braś

Wnętrza sesji zdjęciowych: Centrum Kongresowe ICE Kraków

Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Kobiety Krakowa

Dziennikarka, która nie boi się stawiania prostych pytań, w nadziei na usłyszenie nieoczywistych odpowiedzi. Prowadzi portal i media społecznościowe MK, koordynuje spotkania Klubu Miasta Kobiet, odpowiada za patronaty medialne, prowadzi kursy webwritingu. Propagatorka tworzenia i stosowania żeńskich derywatów zawodów.

Oceń artykuł
2 komentarze
  • Dorota 12 grudnia, 2021

    Przyszły mi do głowy kultury rdzenne, w których kobiety tworzyły różne rzeczy własnymi rękami, rzeczy dla dzieci, dla innych osób, zajmowały się tworzeniem przestrzeni, w której wszyscy mieszkańcy mogli wzrastać. Przekazywaniem opowieści, które niosły wartości i tradycje. Kobiety są bardzo twórcze, są artystkami, których dzieła często powstają w domowym zaciszu, są niedoceniane, przyjmowane za oczywiste. Ciekawe, bo czytam teraz książkę na ten temat. „Creatrix” Lucy H. Prace. I zgadzam się, że kobiety bardziej interesuje sam twórczy akt, nóż zostawianie po sobie śladu. Dlatego Wielka Sztuka w wykonaniu mężczyzn, np. pomniki, przetrwały, a rękodzieło wykonane z naturalnych materiałów przez kobiety, które już nie, chociaż ma równie dużą wartość. Towarzyszenie w rozwoju dziecka to też twórczość wymagająca olbrzymich pokładów kreatywności, artyzmu i mądrości. Dzięki takim kobietom, jak bohaterka tej rozmowy wszystkie odzyskujemy pierwiastek żeński i kobiecą moc w świecie.

  • pestka 12 grudnia, 2021

    Jak dla mnie to zycie samymi sloganami wziętymi z pism kobiecych. Samorozwój nie jest zadnym celem. Jest lenistwem społecznym, a mówienie ze trzeba być rozwiniętym zeby współpracować z innymi jest zadnym wytłumaczeniem.
    Ja pracuje w Fundacji, społecznie – też nie mam na emeryturę.

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ