Monday, July 26, 2021
Home / Fundacja Miasto Kobiet  / Kobiety Krakowa  / Kobieta Krakowa: Anna Słupska

Kobieta Krakowa: Anna Słupska

Anna Słupska żywi ludzi. I to jak

anna słupska

Anna Słupska / fot. Barbara Bogacka

– Lubię soki i smaki życia, jego płodność. Ważna jest dla mnie autentyczność, ludzka prawda. Moja prawda, jej prawda, i jeszcze jego i ich… Kiedy wypływa i rozkwita. Cudo – przyznaje Anna Słupska

 

Kim jesteś i czym się zawodowo zajmujesz?

Anna Słupska: Zajmuję się żywieniem. Karmię zieloną roślinną energią, zasilam ruchem i pracuję nad dobrym przepływem materii i energii w ciele. Odżywiamy ludzi głównie w godzinach pracy. Transformujemy przestrzeń oraz ofertę „lancztajmową”, począwszy od zdrowej kuchni MISA, poprzez klasyczne BiBi Bistro, gdzie rodziła się również comfort foodowa oferta kuchni w chmurze Osom! delivery. Jesienią ubiegłego roku powstała bliska mojemu sercu i wyborom żywieniowym roślinna kuchnia Karmana Food.
Wieczorami i w weekendy zajmuję się tym, co kocham i co uzupełnia moje działania dla ciała. Jest to grupowa i indywidualna praca z ciałem. Prowadzę m.in. praktyki jogi oraz sesje automasażu powięziowego, oraz rozwijam kobiece kooperacje poprzez cenne dla jakości życia spotkania, wyjazdy i doświadczenia.

Jaką drogę przebyłaś, by dotrzeć do punktu, w którym jesteś?

Najpierw uprawiałam zupełnie zielony ogródek, stawiając swoje kroki w finansach i bankowości. Ogród pięknie rozkwitł i pachniał przez 10 lat, dając mi szansę na poznanie i rozwój w zupełnie nowej dziedzinie. Poznałam wiele biznesów, analizowałam sytuacje, potrzeby i pola ich działania. Praca w bankowości korporacyjnej była dla mnie poligonem doświadczeń z najwyższej półki biznesowej i dała mi sporo wiedzy, wyzwań i radości współpracy z różnymi zespołami ludzi. To właśnie ludzie są najcenniejszym i najbardziej wyróżniającym zasobem firmy, wymagającym stałego rozwijania, inspirowania i współdziałania.

Wydarzenia, które Cię zmieniły?

Są to bardzo zróżnicowane doświadczenia, od przyprowadzenia na świat moich synów, przez wymagające, anglojęzyczne szkolenia finansowe, spotkania z zarządami i pracownikami przedsiębiorstw z różnych branż, poprzez tornado zmiany właścicielskiej w mojej firmie, czy szkolenie nauczycielskie z zakresu tantry i jogi. Generalnie jest to ciągła zmiana, przepływ, współpraca z wieloma bardzo różnymi osobowościami, energiami i miejscami, oraz codzienne zderzanie z rzeczywistością swoich wyobrażeń o własnych działaniach i biznesie. Najistotniejsze jest dla mnie, aby te dwie przestrzenie, czyli powstająca w środku mnie samej i ta, która jest jej odzwierciedleniem na zewnątrz, jak najmniej od siebie odbiegały.

Co uznajesz za swój największy sukces?

Realizujemy się w życiu, pełniąc jednocześnie wiele ról, obieramy różne kierunki, mamy różne tytuły, plany. Przez tych ponad 20 lat była i nadal jest dla mnie najcenniejsza DROGA do własnej pełni i autentyczności, widzenie i czucie innych, oraz coraz częstsze słuchanie i podążanie za swoim wewnętrznym głosem. Zrozumienie tego i postrzeganie w taki właśnie sposób jest dla mnie sukcesem.

Jakie są Twoje supermoce?

Sporo CZUJĘ, a to pozwala mi podprowadzać ludzi do samych siebie. Odczucia, a potem działania, które płyną w wyniku nawiązania połączenia ze sobą, to dla mnie najcenniejsze, co możemy zrobić dla siebie i de facto dla świata, dlatego stymuluję takie spotkania. Moje super moce to empatia, ale też otwartość i szacunek dla ludzi i natury oraz to, że podejmuję się wyzwań. Nawet wtedy, kiedy się boję, to próbuję, doświadczam, zawsze mocno angażuję się w to, co robię.

Anna Słupska

Anna Słupska / fot. Barbara Bogacka

Najlepsza rada jaką w życiu dostałaś?

Żyj, póki żyjesz.

Masz jakieś swoje patenty lub rady ułatwiające życie, którymi chciałabyś się podzielić z innymi kobietami?

Warto czuć, że życie ma smak. Jestem za otwieraniem się na pełnię doświadczeń i podążaniem ścieżką odczuwania, choć wiadomo, że czasem boli, ale lepiej tak, niż w niewygodnej zbroi. Najlepszy patent na ulubioną pracę to samopoznanie, przekute na manifestację tego, co znajdziesz w swoim środku.

Najlepsza/najtrudniejsza decyzja, jaką podjęłaś w życiu?

Musiało dojść do rozpadu, żebym mogła podążać własną ścieżką i według własnych zasad. To był bardzo trudny czas, ale warto było.

Ciemne strony biznesu?

Czasem trudno jest zrozumieć pewne zdarzenia czy ludzi, dlatego nie zawsze warto próbować. Czasem po prostu trzeba odpuścić. Nadmiar i skala to nie moje kierunki. W dzisiejszych ścieżkach rozwoju biznesów nie lubię nadmiernego zabiegania o polubienia.

Co Cię kręci, motywuje?

Wiem, że poruszenie to początek wszystkiego. Musisz poruszyć zastój, puścić energię w ruch, aby mogło popłynąć – i to uruchamianie i transformowanie bardzo mnie kręci. Motywuje mnie chęć życia, towarzyszenie moim synom, poznawanie i doświadczanie siebie. Lubię soki i smaki życia, jego płodność. Ważna jest dla mnie autentyczność, ludzka prawda. Moja prawda, jej prawda, i jeszcze jego i ich… Kiedy wypływa i rozkwita. Cudo

Kto Cię inspiruje?

Inspirują mnie ludzie, miejsca, krajobrazy, wnętrza, kobiecy ruch, łagodność o poranku, nietknięta dniem, biegnące dzikie zwierzę, soczysta zieleń, wiatr, ocean, tańczący ludzie.

Co ostatnio usłyszałaś na swój temat?

„Możesz być płodną i życiodajną tak długo, jak zechcesz.”

Co powiedziałabyś 15-letniej sobie?

Nie wszyscy będą cię rozumieć, nie wszyscy będą cię lubić i nie o to w życiu chodzi, aby tak było. Pozwól swojemu ciału mówić i być wolnym i żywym. I jeszcze: ty decydujesz, jak się czujesz.

Jaka jest najcenniejsza rzecz, jaką posiadasz?

Ostatnio często słyszę, że mój ognisty pomarańczowy sweter jest boski! Zgadzam się z tym i podtrzymuję ten ogień.

anna słupska

Anna Słupska / fot. Barbara Bogacka

Co zawsze masz przy sobie? Co nosisz w torebce?

Przywiezioną z daleka muszlę z oceanu. Słucham, co ona tam do mnie gada…

Na co przeznaczyłabyś dużą sumę, gdyby spadła Ci z nieba?

Na tętniącą życiem pracownię z ogrodem – miejsce pełne roślin, z wielkim wspólnym drewnianym stołem; ogrodem, w którym wiruje życie, pyszne jedzenie, odbywają się warsztaty, spotkania edukacyjne, razem gotujemy, eksperymentujemy i doświadczamy smaków, ruchu, myśli, słów, muzyki. Pracownia KARMANY mi się marzy piękna, jasna i żywa.

Gdybyś miała taką możliwość, z kim zamieniłabyś się życiem na jeden dzień?

Z Piną Bausch.

Czego o Tobie nikt nie wie?

Ile razy i na ile sposobów wstawałam.

Czego chciałabyś się jeszcze nauczyć?

Chętnie doświadczyłabym zasilania dotykiem oraz świadomego zarządzania swoją energią. Marzę, żeby poczuć siebie w tangu i spróbować się na polu fotografii kobiecej esencji, tego co nienamacalne, niewidoczne od razu.

Ulubione miejsca w Krakowie?

Do jedzenia i do posiedzenia to różne zakątki na Kazimierzu, ale też okolice placu Axentowicza i Parku Krakowskiego, także Dolina Będkowska i jej okolice, jak Prądnik Korzkiewski. Ostatnio fajnie dzieje się tez na Zabłociu w niektórych miejscach.

Gdzie Cię znajdziemy?

Cieszę się z naszego spotkania, było przyjemne i serdeczne, a pytania pozwoliły na chwilę się zatrzymać i przyglądnąć się sobie, swoim zasobom i pragnieniom. Mega cenne!

www.karmanafood.com
www.bibibistro.pl
Facebook: misa
Facebook: joganusza
Grupa na Facebooku: KARMANA LiVe Up

 


Projekt #KobietyKrakowa

Fotografia: Barbara Bogacka

Wizaż: Beata M. Kamińska

Wnętrza sesji zdjęciowych: Hotel Sheraton Grand Kraków

Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Kobiety Krakowa 

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach