Thursday, October 6, 2022
Home / Fundacja Miasto Kobiet  / Kobiety Krakowa  / Kobieta Krakowa: Anna Burdajewicz

Kobieta Krakowa: Anna Burdajewicz

Transformacje trzeba zacząć od siebie

Anna Burdajewicz

Anna Burdajewicz / fot. Barbara Bogacka

Anna Burdajewicz: Umiem podejmować życiowe decyzje w kilka sekund. I równie szybko je realizować. Jednocześnie nie potrafię zdecydować, gdzie zjeść obiad wieczorem – w domu czy w restauracji. Nad tym potrafię się zastanawiać przez pół dnia

 

Kim jesteś i czym się zawodowo zajmujesz?

Anna Burdajewicz: Jestem terapeutką ustawień systemowych Berta Hellingera, coachką transformacyjną i mentorką biznesów online. Pomagam kobietom świetnie zarabiać na swojej wiedzy, pasji i doświadczeniu. Wspieram je w budowaniu czułych marek premium. Początek wspólnej pracy to najczęściej praca nad zmianą ograniczających przekonań, w efekcie czego kobiety stają w swojej sile do tego, że mogą, że zasługują i że to, co tworzą, sprzedają, inni kupią i zapłacą im za to świetne pieniądze. Bo najczęstszą obawą moich klientek jest: „czy ktoś to kupi i tyle za to zapłaci?”

 

Z moją pomocą kobiety transformują blokujące je programy, często rodowe, otwierając się na lekką, przyjemną pracę w wolności lokalizacyjnej. Moje Klientki pragną pracować w różnych zakątkach świata, głównie online, pracując mniej i zarabiając więcej, i ja im w tym pomagam. Ważny etap mojej pracy to pomoc, krok po kroku, w budowaniu spójnego i realnie zarabiającego biznesu online, począwszy od znalezienia swojego modelu biznesowego, swojej niszy, zbudowaniu oferty, która realnie sprzedaje.

 

Co ważne uczę, jak w gąszczu technicznych zawiłości online „wpuścić” ich wiedzę, pasję i doświadczenie w zarabiający proces sprzedażowy. Uczę sprawnie sprzedawać w Internecie i nie mam tu na myśli publikowania darmowych treści w social mediach, bo one nie sprzedają.
Pracuję z coachkami, terapeutkami, prawniczkami, architektami, mentorkami… branża nie ma znaczenia. Bo marzenia kobiet, ich pragnienia pracy i życia na swoim zasadach, pragnienie wolności są niezależne od branży.

Jaką drogę przebyłaś, by dotrzeć do punktu, w którym jesteś?

Pierwszym, najdłuższym, zasadniczym krokiem była praca nad moimi ograniczającymi przekonaniami, z których największym było przeświadczenie o byciu niewystarczającą taką, jaką jestem i w związku z tym o niezasługiwaniu. Moja droga to droga dziewczynki z zapałkami, która rozmieniała się na drobne, by być przyjętą, lubianą, opłacaną. Uzdrowienie matczynej rany, postawienie granic, przede wszystkim sobie, w tym co i jak myślę o sobie, czego sobie w tym świecie odmawiam, co przyjmuję, było momentem największej zmiany.
Drugim był moment, gdy zrezygnowałam z pracy jako prawniczka w prestiżowej jednostce wymiaru sprawiedliwości i poszłam bezkompromisowo za tym, co mnie wołało. Początkowo obraz, czym mam się dokładnie zajmować, nie był jasny. Ale szłam za podszeptami intuicji. Wiedziałam na pewno, że praca prawniczki to nie jest moje ostatnie słowo.

Założyłam zeszyt, w którym na pierwszej stronie napisałam, z czego nie mogę zrezygnować w swoim biznesie, takie moje must be, i były tam swoboda zarządzania swoim czasem, wolność do mieszkania w dowolnej części świata, biznes online.

Dziś, po niecałych trzech latach prowadzenia takiego biznesu, wszystko to się spełniło ‒ tylko dlatego, że nigdy z tych rzeczy nie zrezygnowałam, i choć droga była czasem mglista, dążyłam bezkompromisowo do tego, jak pragnę żyć. Tak też pracuję ze swoimi klientkami, rozpoczynając pracę od pytania – jak pragniesz żyć? I do tego prowadzę moje klientki – by ich biznes wspierał je takimi, jakimi są, jak pragną żyć, nie w weekendy, ale na co dzień. Dla siebie to zrobiłam ‒ dziś mieszkam w Kostaryce, kolejne miejsca, w których planuje spędzić sporą część tego roku, to Madagaskar i Japonia. Pomagam to osiągnąć również moim klientkom ‒ uwolnienie swojego czasu i energii, by żyć swoim życiem!

Anna Burdajewicz

Anna Burdajewicz / fot. Barbara Bogacka

Wydarzenia, które Cię zmieniły?

Na pewno były to wydarzenia wczesnodziecięce, gdy wychowywałam się poza domem rodzinnym, których piętno, w postaci przerwanego ruchu miłości, ciągnęły się za mną latami. Latami biłam się ze swoim losem, aż w końcu, jako już dojrzała kobieta zrozumiałam, że bez tych wydarzeń nie byłabym tym, kim jestem dzisiaj i jak dzisiaj pracuję. Wiem, że te wydarzenia są źródłem mojej mocy i z nich czerpię. Choć, oczywiście, zanim zaczęłam czerpać, minęło wiele lat, i były to lata wewnętrznej tułaczki.

Zmieniła mnie też z miłość. Owszem, terapia i coaching pomagają. Ale to, co leczy najgłębsze rany, co pomaga wstać z kolan, pokochać siebie, to doświadczenie miłości. Doświadczyłam jej, będąc już dorosła, i to miłość uznaję za najbardziej transformujący czynnik życia człowieka.
Zmieniło mnie również potrójne macierzyństwo, które postawiło mnie w miejscu, w którym nic nie wiem najlepiej – o innych, o ich drodze, o tym, co dla nich najlepsze.

Co uznajesz za swój największy sukces?

To zbudowanie w 2,5 roku, z trójką dzieci pod pachą, sześciocyfrowego biznesu terapeutyczno-coachingowego. Sukcesem i przełomem był dla mnie jest moment, w którym zrozumiałam, że ani stacjonarna praca mojego męża, ani szkoła mojej najstarszej córki nie stoją na przeszkodzie, bym żyła swoim marzeniem i tak jak pragnę – część roku w Polsce, część na innych kontynentach. Długo w to wierzyłam, a moment, gdy przestałam, był olśnieniem i wielka transformacją.

Jakie są Twoje super moce?

Łączę widzialne z niewidzialnym. Analityczne, strukturalne postrzeganie z jasnoczuciem, głęboką intuicją. To jest to, co mnie wyróżnia. Tam, gdzie umysł nie dotrze – widzę, czuję głębiej. Tam, gdzie trzeba nazwać to, co trudno uchwycić słowami, bo się pokazuje w polu jak wgląd, nazywam i łączę, dzięki czemu rzeczy stają się klarowne i nazwane.

Najlepsza rada, jaką w życiu dostałaś?

Moja ukochana babcia powtarzała w trudnych momentach: „jest jak jest”. I to są słowa, które mnie prowadzą, które są źródłem spokoju – że rzeczy są takie, jakie są i gdy się na nie godzimy, nie stawiamy oporu, jesteśmy w prawdzie i jesteśmy spokojni.

Masz jakieś swoje rady ułatwiające życie, którymi chciałabyś się podzielić z innymi kobietami?

Nie wierz wszystkim głosom w twojej głowie. One powstały, bo takie kiedyś były okoliczności, a te się zmieniły. Kiedyś musiałaś uwierzyć w te myśli o sobie, by przetrwać, dziś już nie musisz.

Anna Burdajewicz

Anna Burdajewicz / fot. Barbara Bogacka

Najlepsza i najtrudniejsza decyzja, jaką podjęłaś w życiu?

Pójście zawodowo w nieznane – rzucenie pracy prawniczki na bezpiecznym etacie. Prowadziła mnie tylko intuicja i pragnienie życia innego, niż to przed biurkiem, osiem godzin dziennie, z 26 dniami urlopu w roku.

Ciemne strony biznesu?

Potrzeba strzeżenia swojego czasu prywatnego, swoich granic zawodowych. Kocham swoją pracę, więc wyzwaniem jest kończenie jej o zaplanowanym czasie.

Co Cię kręci?

Praca na totalnie własnych zasadach. Pracuję w niszy, która uwielbiam, w której jestem świetna, gdzie jestem świetnie opłacana i w której pracuję z klientkami, które pragną pracować ze mną.
Motywuje mnie wolność, którą mam w swojej pracy – czasowa, lokalizacyjna, w każdym momencie mogę wyjechać nawet na drugi koniec świata i tam pracować. Już się nauczyłam obchodzić to, że trójka dzieci chodzi do szkoły i przedszkola. A gdy jestem w domu, motywuje mnie kawa latte o poranku i godzina przed pracą, którą zawsze sobie z rana daję, najczęściej w ogrodzie.

Co ostatnio usłyszałaś na swój temat?

Często słyszę, że jestem czyimś źródłem inspiracji.

Co powiedziałabyś 15-letniej sobie?

Kochanie, to wszystko trudne, co przechodzisz, jest po to, byś mogła się stać tym, kim jesteś.

Co jest dla Ciebie ważne?

Życie po swojemu, nienaginanie się, podejmowanie decyzji z czucia, nie z obowiązku i strachu.

Jaka jest najcenniejsza rzecz, jaką posiadasz?

Umiem podejmować życiowe decyzje w kilka sekund. I równie szybko je realizować. Jednocześnie nie potrafię zdecydować, gdzie zjeść obiad wieczorem – w domu czy w restauracji. Nad tym potrafię się zastanawiać przez pół dnia.

Co zawsze masz przy sobie? Co nosisz w torebce?

Telefon i wodę.

Na co przeznaczyłabyś dużą sumę, gdyby spadła Ci z nieba?

Na życie na Hawajach przez pół roku.

Gdybyś miała taką możliwość, z kim zamieniłabyś się życiem na jeden dzień?

Kocham swoje życie (choć nie zawsze jest różowe). Z nikim.

Czego o Tobie nikt nie wie?

Że przestałam oszczędzać i inwestować. To za mną. Większość pieniędzy, które zarabiam, wydaję na przyjemności, z których główne to podróże. Życie jest od cieszenia się.

Czego chciałabyś się jeszcze nauczyć?

Surfingu. Aktualnie mieszkam w Kostaryce w domu na plaży, a moim sąsiadem jest nauczyciel surfingu, więc kto wie? Może nie będę musiała długo czekać na realizację tego marzenia.

Kiedy się uśmiechasz?

Uśmiecham się, gdy wracam do domu, nawet po zakupach, a mój mąż z radością, zawsze, woła: „Anulek, wróciłaś!”. To zawsze sprawia, że się uśmiecham. Żeby po prawie 20 latach związku być tak witaną… To mi pokazuje, że różne rzeczy w życiu są ważne, ale najważniejsza jest … miłość. I święty spokój.

Gdzie Cię znajdziemy?

www.annaburdajewicz.pl
https://www.facebook.com/anna.burdajewicz.czulamarkapremium
https://www.instagram.com/anna.burdajewicz/

 


Projekt #KobietyKrakowa

Fotografia: Barbara Bogacka

Wizaż: Beata Kamińska

Wnętrza sesji zdjęciowych: Teatr KTO

Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Kobiety Krakowa

Dziennikarka, która nie boi się stawiania prostych pytań, w nadziei na usłyszenie nieoczywistych odpowiedzi. Prowadzi portal i media społecznościowe MK, koordynuje spotkania Klubu Miasta Kobiet, odpowiada za patronaty medialne, prowadzi kursy webwritingu. Propagatorka tworzenia i stosowania żeńskich derywatów zawodów.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ