Agnieszka Herman / fot. Barbara Bogacka
Agnieszka Herman: Czy założenie własnej firmy było trudną decyzją? Chyba nie – to był naturalny proces powstawania czegoś, co dojrzewało we mnie od dawna i dało mi największą wolność i ogromną satysfakcję
Kim jesteś i czym się zawodowo zajmujesz?
Agnieszka Herman: Z wykształcenia jestem dziennikarką – ukończyłam studia na Uniwersytecie Jagiellońskim. Bardzo szybko jednak okazało się, że zamiast opisywać rzeczywistość, wolę ją tworzyć. Od ponad 20 lat prowadzę agencję eventową PROEVENT. Od początku tworzę wydarzenia, które angażują, budują emocje i zostają w pamięci. Pracuję dla dużych marek, takich jak Samsung, Orange, Luxmed, Super-Pharm, Teva czy Polskie ePłatności, realizując projekty w Polsce i za granicą. Lubię myśleć, że dzięki mnie idee zamieniają się w doświadczenia. Kreacja to mój ulubiony etap pracy – moment, gdy coś, co było tylko w głowie i na papierze, staje się realne. Dodatkowo mam ogromne szczęście zarządzać wspaniałym zespołem.
Jaką drogę przebyłaś, by dotrzeć do miejsca, w którym jesteś?
Z perspektywy czasu wydaje mi się, że była to bardzo naturalna droga. Zawsze coś organizowałam – już w szkole działałam w samorządzie, później w harcerstwie. Lubiłam łączyć ludzi, planować i brać odpowiedzialność. Pomysł na własną agencję nie pojawił się nagle – on po prostu we mnie był. Podczas studiów i zaraz po nich zdobywałam doświadczenie w agencji PR, a później w agencji reklamowej, gdzie zajmowałam się projektami eventowymi. W pewnym momencie moja pasja zaczęła przybierać konkretną formę – i wtedy podjęłam decyzję.
Tak powstał PROEVENT. Dzięki wsparciu bliskich zaczęłam działać i pojawiły się pierwsze zlecenia. Wiedziałam, że to jest to. Szybko też uznałam, że nie chcę robić tego sama – i zaprosiłam do współpracy moją koleżankę ze studiów, Agatę Moszkowicz. I tak działamy razem do dziś – już ponad 20 lat. Tworzymy zgrany duet i jedną z najlepszych agencji eventowych w Polsce.
Wydarzenia, które Cię zmieniły?
Tak naprawdę zmieniały mnie wszystkie momenty na mojej drodze: trudne decyzje, kryzysy, odpowiedzialność za ludzi i projekty. I oczywiście macierzyństwo – ono zmienia perspektywę bardziej niż jakiekolwiek doświadczenie zawodowe. Założenie własnej firmy było początkiem wszystkiego.

Agnieszka Herman / fot. Barbara Bogacka
Największy sukces?
Ten rok jest dla mnie wyjątkowy – świętuję 20-lecie PROEVENT-u, mojego „pierwszego dziecka”. Obserwuję, jak się zmienia, dojrzewa, nabiera tempa i radzi sobie z przeciwnościami. Tych 20 lat to coś więcej niż liczba. To historia odwagi, uporu, podejmowania ryzyka i wychodzenia z trudnych momentów silniejszą. Ale moim sukcesem są też ludzie. Ci, którzy są ze mną na co dzień, i przyjaźnie, które trwają od kilkudziesięciu lat. To ci ludzie są moim motorem napędowym i dają mi przestrzeń do złapania oddechu. I oczywiście moja rodzina – przede wszystkim moje córki, które są moją największą dumą.
Jakie są Twoje supermoce?
Mam w sobie dużą wewnętrzną siłę i samomotywację – potrafię działać nawet wtedy, gdy jest trudno. Jestem kreatywna, lubię wyzwania i nie boję się odpowiedzialności. Czasem trudnością jest to, że chcę zrobić wszystko naraz – ale nauczyłam się nad tym pracować.
Najlepsza rada?
Ignoruję niedowierzanie innych. Zawsze, gdy ktoś mówił mi, że czegoś nie dam rady zrobić – działało to na mnie jak paliwo. Najlepsze rady dawała mi moja mama. Najczęściej powtarzała, że warto przewidywać. I rzeczywiście – zanim podejmę decyzję, staram się wyobrazić sobie różne scenariusze.
Twoje credo?
„Nie pytam, czy się da – znajduję sposób.”
Najtrudniejsza decyzja?
Myślę, że ta jeszcze przede mną.
Czy założenie własnej firmy było trudną decyzją? Chyba nie – to był naturalny proces powstawania czegoś, co dojrzewało we mnie od dawna. To była decyzja związana z ryzykiem, ale jednocześnie taka, która dała mi największą wolność i ogromną satysfakcję.
Ciemne strony biznesu?
Eventy to świat pełen emocji, ale też ogromnej nieprzewidywalności. Tu naprawdę wszystko może zmienić się w ostatniej chwili. Trzeba być gotowym na każdy scenariusz – i nie raz, w środku „burzy”, poprawić koronę i iść dalej.
Co Cię motywuje?
Motywuje mnie satysfakcja z dobrze zrealizowanego projektu – ten moment, kiedy wszystko „zagra”. Motywują mnie też nowe pomysły i wyzwania, które sama sobie stawiam. A prywatnie – mój kalendarz. Wypełniony z wyprzedzeniem, nie tylko pracą, ale też wyjazdami, spotkaniami, teatrem i koncertami. To wszystko daje mi energię i balans. Kiedy jest intensywnie, motywuje mnie świadomość, że gdzieś czeka coś przyjemnego – kolejny wyjazd, chwile z bliskimi.
Skąd czerpiesz inspiracje?

Agnieszka Herman / fot. Barbara Bogacka
Inspirują mnie ludzie, którzy działają – nie czekają, tylko tworzą swoją rzeczywistość. Ludzie z pasją, którzy konsekwentnie dążą do celu. Sama staram się taka być, choć mam poczucie, że zawsze mogę jeszcze więcej.
Co o Tobie mówią?
Czasem słyszę, że wszystko przychodzi mi łatwo. A ja wiem, ile pracy, stresu i decyzji stoi za każdym projektem. Myślę, że wynika to z tego, że jestem osobą pogodną, uśmiechniętą i pełną energii – i to właśnie widzą inni.
Co powiedziałabyś młodszej sobie?
Zaufaj sobie. Idź swoją drogą i nie bój się decyzji. Bądź odważniejsza, nie przejmuj się opinią innych. I częściej mów o swoich sukcesach. Zajęło mi 20 lat, żeby nauczyć się o nich opowiadać.
Co jest dla Ciebie najważniejsze?
Rodzina. Relacje. I poczucie sensu w tym, co robię.
Na co zawsze masz czas?
Na podróże – to one mnie resetują i inspirują. Na spotkania z przyjaciółmi, teatr, koncerty, tenis i dobrą książkę.
Najcenniejsza rzecz?
Ludzie wokół mnie – rodzina i przyjaciele. A jeśli mówimy o małych przyjemnościach – lubię markowe torebki, szczególnie kupowane podczas babskich wyjazdów do Rzymu czy Paryża.
Co masz w torebce?
Jako mama dwóch dziewczynek – właściwie wszystko… choć nigdy niczego nie potrafię tam znaleźć. Jako event menedżerka – też mam wszystko: miernik, dysk zewnętrzny, notes pełen notatek i piórnik z każdym możliwym pisakiem i naklejkami – żeby wszystko wyglądało „wow”. Często mam też kubek termiczny z ciepłą wodą z imbirem i cytryną – uwielbiam.
Na co wydałabyś dużą sumę?
Na podróże z rodziną. Chciałabym, żeby moje córki poznawały świat poprzez doświadczenie.
Czego o Tobie nikt nie wie?
Nie skrywam wielu tajemnic, ale mało kto wie, że jako nastolatka przechodziłam bardzo trudny czas: brak wiary w siebie, poczucie zagubienia. Na szczęście wsparcie rodziców i przyjaciół sprawiło, że nie podcięło mi to skrzydeł. Dlatego dziś wiem, jak ważne jest przyjmowanie pomocy i dawanie sobie szansy – nawet wtedy, gdy wydaje się, że już nic się nie da zrobić.
Czego chciałabyś się jeszcze nauczyć?
Chcę dalej się rozwijać, ale też nauczyć się odpoczywać bez wyrzutów sumienia. Chciałabym też nauczyć się hiszpańskiego – mam nadzieję, że kiedyś Hiszpania stanie się moim drugim domem. Bardzo chciałabym nauczyć się dobrze grać w tenisa – trenuję od nieco ponad roku i może coś z tego będzie.
Kiedy się uśmiechasz?
Uśmiecham się często – szczególnie gdy jestem z bliskimi i gdy widzę efekty swojej pracy.
Ulubione miejsca w Krakowie?
Kraków to dla mnie przede wszystkim klimat. Kiedyś dużo czasu spędzałam na Kazimierzu – uwielbiam okolice Placu Nowego. Dziś częściej wybieram spacery na Zakrzówku – szczególnie wiosną i jesienią.
Dokończ zdanie: „Przyszłość zależy od kobiet, które…
… nie pytają „czy”, tylko „jak” i tych, które mają odwagę działać – nawet wtedy, gdy droga nie jest jeszcze do końca widoczna.
Gdzie Cię znajdziemy?
www.proevent.com.pl
instagram: proevent.com.pl
Projekt #KobietyKrakowa
Fotografia: Barbara Bogacka
Wizaż: Małgorzata Braś
Wnętrza sesji zdjęciowych: AC Hotel by Marriott
Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Kobiety Krakowa
