Aga Molęda-Orella / fot. Barbara Bogacka
Aga Molęda-Orella: Ogromnie motywuje mnie rozwijanie Adesso ‒ tworzenie miejsca, w którym ludzie mogą na chwilę zwolnić, oderwać się od codzienności i zanurzyć w proces twórczy
Kim jesteś i czym się zawodowo zajmujesz?
Aga Molęda-Orella: Jestem założycielką Adesso Creative Space w Krakowie, butikowej przestrzeni kreatywnej we włoskim klimacie, stworzonej z myślą o kameralnych spotkaniach twórczych i biznesowych. Jestem artystką i organizuję tu otwarte warsztaty artystyczne i team buildingi dla firm, które pomagają ludziom odkrywać w sobie twórczy potencjał i zapewniają chwilę relaksu i wyciszenia. Aranżuję też artystyczne wyjazdy do Włoch (Rzym, Lubriano, a niebawem inne), połączone m.in. z doświadczeniami kulinarnymi.
Jaką drogę przebyłaś, by dotrzeć do punktu, w którym jesteś?
Zanim powstało Adesso, przez lata pracowałam w marketingu, a przez sześć ostatnich lat w międzynarodowej firmie IT jako Head of Marketing i potem Chief Marketing Officer. Rozwijałam działy marketingowe startupów, budowałam zespoły marketingowe i strategie dla firm technologicznych, sporo podróżowałam służbowo m.in. do Indii, gdzie miałam część swojego zespołu. Jednak dusza artystyczna była we mnie od dziecka i regularnie dawała o sobie znać. W szkole chodziłam na na warsztaty artystyczne i myślałam nawet o Akademii Sztuk Pięknych.
Moim marzeniem było, aby móc zająć się tym zawodowo, jednak na studia poszłam w kierunku socjologii reklamy i komunikacji społecznej. Kiedy wybierałam kierunek studiów, studia artystyczne to było coś, na co inni reagowali słowami: „a co ty będziesz po tym robić?”.
Rozwijałam więc swoją karierę w kierunku marketingu, pracowałam w agencjach interaktywnych i firmach IT, a w wolnych chwilach malowałam. W ostatnich latach dużo podróżowałam, a czas na malowanie znajdowałam, zabierając ze sobą szkicowniki. W życiu prywatnym kocham Włochy i staram się odkrywać po kolei każdy region, a malowanie w podróży (travel painting) pozwala mi doświadczać tych chwil zupełnie inaczej. Dzięki temu zatrzymuję się, zwracam uwagę na detale, na które nie spojrzałabym, gdybym nie zdecydowała się namalować danej scenerii – to jak pada światło, cień, jaki kształt mają okiennice itp.
Czasami naprawdę nie trzeba wiele, nawet 20 minut szkicowania przy porannej kawie to już coś! Kilka lat temu zaczęłam się tymi szkicami dzielić na Instagramie, co spotkało się z bardzo pozytywnym odzewem. Kiedy zorganizowałam warsztaty, ludzie chcieli nauczyć się, w jaki sposób sami mogą się zatrzymać i namalować sobie pamiątkę w podróży. I tak, krok po kroku, zaczęłam iść w kierunku spełniania swojego marzenia – organizować więcej warsztatów, sprzedawać swoje prace, malować na zamówienie, pracować z markami, a z czasem pojawiło się marzenie o własnym miejscu, które realizuję.

Aga Molęda-Orella / fot. Barbara Bogacka
Wydarzenia, które Cię zmieniły?
Myślę, że wszystko, co nam się przydarza, jakoś nas kształtuje i wywołuje ciąg kolejnych zdarzeń. Zawodowo mocno wpłynęła na mnie praca w międzynarodowym środowisku, dalekie podróże służbowe, praca z inną kulturą, w intensywnym, szybko rozwijającym się startupie – to pozwoliło mi rozwinąć skrzydła, nabrać pewności siebie, wiele się nauczyć, co teraz przekładam na swój biznes. Pierwsza podróż do Włoch w 2013 roku też była dość przełomowa i rozbudziła ogromną ciekawość. Nawet prowadziłam bloga o Włoszech!
Takim wydarzeniem było też poznanie kilka lat temu mojej przyjaciółki Moniki, z którą wspólnie założyłyśmy Adesso Creative Space. Poznałyśmy się przez Instagram, a połączyła nas miłość do Włoch. Wtedy obie miałyśmy inne ścieżki zawodowe i przeszłyśmy spore transformacje. Ale to ona zawsze powtarzała mi, że warto mieć zuchwałe marzenia. I miała rację. Te wydarzenia również wpłynęły na to, kim jestem dziś jako człowiek. Każda podróż, wydarzenie, rozmowa jakoś nas zmienia i kształtuje.
Co uznajesz za swój największy sukces?
Dojście do punktu, w którym mogę robić różne rzeczy dlatego, że mogę, a nie, że muszę.
Jakie są Twoje supermoce?
Moja przyjaciółka śmieje się, że mam nadpobudliwość umysłu i choć nigdy tego nie zdiagnozowałam, myślę, że dość dobrze opisuje to mój stan umysłu. Oczywiście sprawia to, że bywam chaotyczna, zapominam o niektórych rzeczach i czasami brakuje mi cierpliwości, ale w ostatnich latach odkryłam, jaką moc niesie tak cecha. Otóż dzięki temu nie przeraża mnie koordynowanie wielu tematów jednocześnie, płynnie mogę się przełączać między tematami, mogę podjąć się trudnych wyzwań.
To sprawia, że może nie jestem perfekcyjna, ale skuteczna. Jeśli mam pomysł i czuję go całym sercem, to od razu działam. Jak pewnie wiele przedsiębiorczyń i artystek, jestem też swoim największym krytykiem. Ale działam zgodnie z moim mottem życiowym – bój się i rób.
Najlepsza i najgorsza rada, jaką w życiu dostałaś?
Zauważyłam, że najgorsze rady to zazwyczaj te nieproszone, podyktowane czyimś, a nie naszym, strachem. Często takie rady pochodzą od naszych najbliższych ludzi i wynikają z dobrych intencji, jednak niekoniecznie pochodzą od osób znających się na danym temacie czy branży. Nierzadko zasiewają w nas ziarno wątpliwości, mimo, że my doskonale wiemy, co chcemy zrobić. Wynikają one z troski, ale zamiast dodawać nam skrzydeł, podcinają nam je. A przecież, nawet jeśli nasz pomysł ostatecznie nie wypali, to my musimy przejść tę drogę i odrobić lekcję.

Aga Molęda-Orella / fot. Barbara Bogacka
Masz jakieś swoje patenty lub rady ułatwiające życie, którymi chciałabyś się podzielić z innymi kobietami?
One step at the time – warto dzielić większe tematy na małe kroki, bo często duże przedsięwzięcia, projekty, czy decyzje nas przerażają i nie wiemy, jak się za nie zabrać. Dzielę je wtedy na mniejsze kroki i zastanawiam się, jaki kolejny najmniejszy kroczek muszę wykonać, aby zbliżyć się do jego realizacji, i staram się skupiać tylko na nim. To pomaga. Dobrze jest sobie wyznaczyć jeden – dwa główne cele, do których dążymy i sprawdzić, czy zadania, które mamy rozpisane w naszym tygodniu, zbliżają nas do tych celów. Jeśli nie, to znak, że może trzeba zmienić priorytety. Ważne, aby wykonywać choć małe kroczki w ich kierunku regularnie.
Parę lat temu marzyłam o tym, by mieć twórczą działalność, ale intensywnie pracowałam dla firm IT. Wtedy założyłam sobie planer, w którym postanowiłam zapisywać jedną rzecz, którą zrobię każdego tygodnia, aby zbliżyła mnie do wymarzonego celu. Mógł to być np. post w social mediach, newsletter do grupy osób, która mnie śledzi, stworzenie wpisu na bloga, namalowanie obrazu – cokolwiek, co działa na rzecz mojego celu.
Jeszcze jedna rzecz, która pomaga mi w trudnych momentach: to wyobrażenie sobie, co najgorszego może się zdarzyć w danej sytuacji. Nierzadko okazuje się potem, że wcale nie było tak strasznie, jak mi się wydawało.
Najlepsza i najtrudniejsza decyzja, jaką podjęłaś w życiu?
Mam nadzieję, że z czasem powiem, że właśnie założenie Adesso Creative Space i pożegnanie się z pracą dla kogoś. Czas to zweryfikuje.
Ciemne strony biznesu?
Z jednej strony to, co oferujemy, jest dziś formą eskapizmu, bo ludzie coraz częściej szukają doświadczeń offline, kontaktu ze sobą i przestrzeni do twórczego wyrażania emocji. Z drugiej strony to właśnie stanowi ciemniejszą stronę tego biznesu ‒ warsztaty stacjonarne są silnie zależne od lokalizacji. Choć odwiedzają nas osoby z całej Polski, a ja organizuję również wyjazdowe warsztaty do Włoch, nasza codzienna działalność w Adesso ma naturalne ograniczenia regionalne. Nie jest to też usługa pierwszej potrzeby ‒ to raczej luksus, na który mogą sobie pozwolić osoby dysponujące czasem i środkami, by zatrzymać się i doświadczyć czegoś wyjątkowego.
Co Cię kręci, motywuje, irytuje?
Aktualnie ogromnie motywuje mnie rozwijanie Adesso ‒ tworzenie miejsca, w którym ludzie mogą na chwilę zwolnić, oderwać się od codzienności i zanurzyć w proces twórczy. Kręci mnie to, że mogę łączyć sztukę z doświadczeniem i budować przestrzeń pełną emocji oraz inspiracji, zarówno w naszej pracowni, jak i podczas wyjazdowych warsztatów z malowaniem we Włoszech.
Reakcje i radość uczestników dodają mi skrzydeł – świadomość, że to, co tworzę, naprawdę porusza i pomaga ludziom się otworzyć, jest dla mnie największą motywacją. A poza tym kręci mnie próbowanie nowych rzeczy i sprawdzanie, w czym czuję się dobrze. Uwielbiam rzeczy i aktywności oddziałujące na zmysły (estetyczne, zapachowe, sensoryczne).
Kto Cię inspiruje?
Chyba nie mam jednej osoby, którą mogłabym nazwać wzorem do naśladowania. Inspirują mnie różni ludzie z różnych powodów, w różnych momentach życia, i tych inspiracji szukam w codzienności. Inspirują mnie ci, którzy mają w sobie energię, pasję, zajawkę, otwartość, ciekawość świata i potrafią ekscytować się nawet małymi rzeczami. To jest to, co mnie napędza.
Co ostatnio usłyszałaś na swój temat?
Ostatnio często słyszę: „Nie wiem, skąd ty bierzesz na to wszystko tyle energii.” Z jednej strony jest to miłe i motywujące, z drugiej trochę zaskakujące, bo to, co dla innych wygląda jak naturalna energia, jest w rzeczywistości efektem pasji, organizacji i ogromnego zaangażowania w to, co robię.
Co powiedziałabyś 18-letniej sobie?
Że zajdzie dalej, niż sobie wyobraża. Pojedzie dalej, niż kiedykolwiek marzyła. Że ostatecznie i tak podąży za swoją pasją i zrealizuje marzenia. I że może uwierzyć w siebie.
Co jest dla Ciebie ważne?
Poczucie sprawczości i niezależność. Stabilna baza i to, że mam wsparcie w najbliższych ‒ nawet jeśli rzadko proszę o pomoc. Rozmowy, bezpośrednia komunikacja, mówienie wprost o emocjach i problemach i…poczucie humoru. Nic tak nie pomaga w relacjach, jak umiejętność spojrzenia na sprawy z dystansem!
Na co zawsze masz czas?
Na kawę, na podróże, na malowanie (choćby ze szkicownikiem, jak w podróżach służbowych w przeszłości), na chwilę z książką.
Jaka jest najcenniejsza rzecz, jaką posiadasz?
Myślę, że jest to pewność i świadomość, że w każdej sytuacji sobie poradzę. Nawet jeśli znajdę się na końcu świata sama.
Co zawsze masz przy sobie? Co nosisz w torebce?
Szkicownik, coś do rysowania. Telefon jako nieodzowne narzędzie mojej pracy. Pomadkę do ust.
Na co przeznaczyłabyś dużą sumę, gdyby spadła Ci z nieba?
To zależy, co oznacza „dużą”. Część kwoty bym zainwestowała. Część przeznaczyłabym na rozwój przestrzeni ‒ wiedziałabym, że mogę być spokojna i działać dalej w wyznaczonym kierunku. Również na podróże, te dalekie i bliskie, doświadczenia. No i… dom we Włoszech.
Gdybyś miała taką możliwość, z kim zamieniłabyś się życiem na jeden dzień?
Z Peggy Guggenheim, niezwykłą kolekcjonerką sztuki, która z pasją odkrywała i wspierała artystów awangardy, tworząc jedną z najważniejszych kolekcji sztuki XX wieku. Jej zbiory, pełne dzieł Picassa, Pollocka czy Miró, można dziś podziwiać m. in.w jej dawnym domu nad Canal Grande w Wenecji, moim ulubionym mieście. Chciałabym przenieść się do Wenecji tamtego czasu, zobaczyć ją oczami Peggy i spędzić dzień tak, jak zrobiłaby to ona.
Czego o Tobie nikt nie wie?
Że regularnie walczę z syndromem oszusta. Było tak nawet wtedy, kiedy jako dyrektorka marketingu z prawie 15-letnim doświadczeniem w branży stawałam w Indiach na scenie przed 200 osobami. Jest to niestety dość powszechne wśród kobiet. Według badań (Hays) aż 70 proc. kobiet doświadcza w pracy syndromu oszusta (58 proc. mężczyzn). Pocieszające jest jednak to, że świadomość tego zjawiska rośnie i coraz częściej mówimy o nim otwarcie, zamiast się go wstydzić. Sama staram się traktować je nie jak słabość, ale jak przypomnienie, że odwaga nie polega na braku strachu, tylko na działaniu pomimo niego.
Czego chciałabyś się jeszcze nauczyć?
Cały czas się uczę i nie zamierzam przestać! Poza rozwojem w dziedzinach, którymi się zajmuję (kwestie biznesowe, artystyczne), uwielbiam próbować nowych rzeczy! Może gotowanie jakichś specjałów, robienie deserów? Nauka nowego języka, AI, inwestowanie? Nowy sport, taniec? Jestem otwarta na nowe doświadczenia, a świat ma tyle do zaoferowania!
Kiedy się uśmiechasz?
Kiedy jestem w podróży lub kiedy tę podróż planuję. A tak na co dzień to bardzo często! Od kiedy mam przestrzeń kreatywną Adesso, uśmiecham się za każdym razem, kiedy do niej wchodzę. Uwielbiam tam być i obserwować uśmiech innych osób, które do niej przychodzą, a potem wracają. Zresztą… zapraszam na kawę i na warsztaty, by przekonać się na własnej skórze. Lubię się uśmiechać, dużo śmiać, żartować; cenię sobie ludzi z poczuciem humoru i dystansem do siebie i świata!
Ulubione miejsca w Krakowie?
Jestem foodie i uwielbiam spacerować i odkrywać nowe miejsca ‒ kawiarnie, muzea, galerie, restauracje. Na mapie Krakowa w google maps mam przypiętych prawie 400 miejsc i wracam do nich w zależności od nastroju.
Gdzie Cię znajdziemy?
www.agamoleda.com
www.adesso.com.pl
https://www.instagram.com/ciao.aga/
Projekt #KobietyKrakowa
Fotografia: Barbara Bogacka
Wizaż: Małgorzata Braś
Wnętrza sesji zdjęciowych: The Crown – Handwritten Collection
Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Kobiety Krakowa
