Saturday, July 11, 2026
Home / Fundacja Miasto Kobiet  / Kobiety Krakowa  / Kobieta Krakowa: Adriana Tabaka

Kobieta Krakowa: Adriana Tabaka

Żyję według wiedzy, którą czerpię z jogi i Ajurwedy

Adriana Tabaka

Adriana Tabaka / fot. Barbara Bogacka

Adriana Tabaka: Kiedy wiesz, jaka jesteś, wiesz również, co ci służy, a co sprawia, że twoje dolegliwości intensyfikują się. Ajurweda uczy obserwacji siebie

Kim jesteś i czym się zawodowo zajmujesz?

Adriana Tabaka: Jestem psycholożką, konsultantką ajurwedyjską, instruktorką tańca brzucha i jogi. Pomagam kobietom zrozumieć ich ciało i jego rytm oraz wprowadzić do stylu życia drobne zmiany, aby mogły odzyskać zdrowie, energię, radość i potrafiły pokochać swoje ciało. Razem budujemy fundamenty dobrego zdrowia, witalności, odporności i piękna. Korzystamy z naturalnych i łatwych do wprowadzenia metod, aby każda kobieta ‒ nawet zabiegana ‒ mogła odzyskać wigor, blask, radość życia i budziła się piękniejsza i pełna energii.

Jaką drogę przebyłaś, by dotrzeć do punktu, w którym jesteś?

Na co dzień pracuję z osobami z niepełnosprawnością intelektualną. Od 20 lat moją pasją jest taniec brzucha! Początkowo traktowałam go zupełnie hobbystycznie, ale w miarę, jak zgłębiałam go bardziej, stał się dla mnie źródłem niekończącego się zachwytu. Zaczęłam jeździć na duże międzynarodowe festiwale, brać udział w konkursach i wygrywać je. Orientalne dźwięki zawsze budziły moje ciało i wyobraźnię. W myślach od razu przenosiłam się do bajkowego, kolorowego świata Orientu. Gdy zaczęłam prowadzić zajęcia dla innych kobiet, mogłam podzielić się z nimi częścią tej magii. Przez wiele lat z pomocą tańca celebrowałyśmy ważne dla kobiet święta, brałyśmy udział w pokazach i konkursach.

Za każdym razem zachwycało mnie, jak taniec ten oraz dzielenie się nim z publicznością potrafi wydobyć z kobiet to, co piękne i mocne. Jak otwiera je na więcej. Jak budzi ich apetyt na życie. Jak wzbogaca postrzeganie siebie i swojego ciała. Ten taniec ma niesamowitą moc! Teraz dzielę się nim również online. Mam świadomość, jak wiele kobiet korzysta z mocy tej formy sztuki, by zaakceptować swoje ciało, pokochać je takim, jakim jest i przekonać się, że może być źródłem radości i przyjemności.

Na mojej drodze znalazła się również joga ‒ początkowo, by wspomóc kobiety, z którymi prowadziłam zajęcia z tańca brzucha. Poznając jej tajniki odkryłam, jak wiele ma do zaoferowania nie tylko na poziomie ciała, ale przede wszystkim na poziomie umysłu. Obecnie pracuję głównie z seniorkami, które w tej formie aktywności znalazły drogę, dzięki której mogą łączyć potrzeby ciała i umysłu. Na każdych zajęciach przekonuję się, jak są spragnione spokoju, z którym wychodzą z zajęć i jak wiele zmienia się w ich odczuwaniu ciała, ale także w tym, jak czują się ze sobą i z innymi.

 

A że siostrą jogi jest Ajurweda, to z zaciekawieniem zanurkowałam również w tę dziedzinę wiedzy. I to była magia! Miłość od pierwszego wejrzenia! To był wreszcie kierunek, który pomógł mi zrozumieć siebie, poszerzyć świadomość tego, jaka jestem. To niezwykle cenny dar ‒ móc poznać swoja naturę. Kiedy wiesz, jaka jesteś, wiesz również, co ci służy, a co sprawia, że twoje dolegliwości intensyfikują się. Ajurweda uczy obserwacji siebie. To w niej kocham najbardziej ‒ uczysz się siebie i wiesz, jak wrócić do dobrostanu i jak sobie pomóc, gdy z czymś przesadzisz. A najlepsza ‒ i nie tylko w mojej opinii, ale także moich kursantek, które wciąż to podkreślają ‒ jest możliwość zrozumienia innych, co pozwala na pełne lekkości relacje w domu i w pracy.

 

Adriana Tabaka

Adriana Tabaka / fot. Barbara Bogacka

Poszerzanie świadomości siebie i innych sprawia, że pewnych zachowań nie traktujemy osobiście. Patrzymy na nie jako na emanacje natury innej niż nasza. To fantastyczna wiedza, która zmienia życie! Teraz dzielę się tym z innymi, prowadząc kursy, szkolenia, warsztaty i konsultacje ajurwedyjskie. Dzięki nim kobiety odzyskują kontrolę nad swoim zdrowiem ‒ zmęczone i wypalone odzyskują energię, witalność i naturalne piękno! Uczę je, jak drobnymi zmianami w codziennym życiu przywrócić energię o poranku, witalność w ciągu dnia, blask skóry i spokój, który ułatwia konfrontacje z wyzwaniami dnia codziennego.

Wydarzenia, które Cię zmieniły?

Zmieniło mnie życie według wiedzy, którą czerpię z jogi i Ajurwedy. To przepuszczanie jej przez doświadczenie i codzienność. Każdego dnia wspieram się tą wiedzą. Nie zamykam się w utartych rutynach, nie jestem ortodoksyjna i sztywna. Kiedyś tak nie żyłam, ale ciało regenerowało się szybko. Teraz, gdy zdarzy mi się żyć „po staremu” bardzo szybko czuję tego negatywne skutki. To prosta wiedza, która uczy działania z rytmem natury ‒ wtedy zyskanie zdrowia i dobrego samopoczucia przychodzi bez wysiłku. Gdyby nie ta ona, zapewne chodziłabym wciąż zmęczona.

Co uznajesz za swój największy sukces?

Sukcesem było dla mnie pokonanie nieśmiałości. Do dziś przypominam sobie, jak prowadziłam moje pierwsze zajęcia z tańca brzucha: byłam tak skrępowana, że ciężko mi było nawet spojrzeć w stronę kursantek, a ręce drżały tak, że pokazywanie ruchów było mocno utrudnione. Ale w środku siebie bardzo chciałam to robić, więc wychodziłam ze strefy komfortu. Praca nad wewnętrznymi ograniczeniami jest dla mnie źródłem wielu pozytywnych zmian, zwłaszcza w obrazie siebie i relacjach z innymi. To cenny sukces, bo żyje mi się lżej i przyjemniej.

Jakie są Twoje supermoce?

Moją supermocą jest spokój i cierpliwość. Mam talent do pracy z osobami początkującymi, potrafię jasno wyjaśnić zawiłe kwestie i wspierać w poznawaniu nowej dziedziny wiedzy. Mam spore zasoby empatii, więc rozumiem moje klientki i wiem, że czasem potrzebują więcej wsparcia, zachęty i dmuchania w skrzydła. Od 20 lat pracuję z osobami z niepełnosprawnością intelektualną i wiele ludzkich zachowań nie jest mi obcych, więc można przy mnie czuć się swobodnie i autentycznie.

Najlepsza rada, jaką w życiu dostałaś? I jaką radę postanowiłaś zignorować?

Najlepsza rada była o tym, aby zawsze mieć marzenia. To napędza do działania i sprawia, że działam nawet wówczas, gdy nie ma efektów w świecie zewnętrznym. Marzenia są zbudowane z pasji, i nawet jeśli, realizując je, nie widzę na końcu sukcesu, nie powstrzymuje mnie to, bo samo działanie jest dla mnie źródłem radości i spełnienia. Niezależnie od efektu zapraszam do życia radość i zabawę. Lubię, gdy w tym, co robię, jest miejsce na zachwyt, pasję i radość.

Ignoruję te rady, które nie są zgodne z moją intuicją. Jeśli mój wewnętrzny kompas mówi „nie” to nie robię nic na siłę. Na wszystko jest odpowiedni czas, czasem trzeba go więcej, by poczuć się gotową, aby ruszyć dalej, aby otworzyć się na nowe przestrzenie. Szanuję mój wewnętrzny czujnik, który daje mi znać, że coś stawia mnie poza strefą komfortu. Wiadomo ‒ warto ją przekraczać, ale moim zdaniem tylko z zgodzie ze sobą. Czasem warto poczekać, sprawdzać, czy coś się w odczuwaniu zmieniło, badać swoją gotowość. Jeśli pojawia się luka, wtedy przekraczać swoje ograniczenia. Staram się jednak nie dokładać sobie zbyt dużego stresu ‒ gdy intuicja krzyczy „nie” to nie jest zbyt dobre połączenie.

Masz jakieś swoje patenty, rady ułatwiające życie, którymi chciałabyś się podzielić z innymi kobietami?

Poznaj rytm swojego ciała i żyj według niego. Zwłaszcza po czterdziestce, bo wcześniej ignorowanie rytmów, którym podlegamy, nie przynosi jeszcze poważnych konsekwencji. Później trzeba ponosić koszty w postaci codziennego spadku energii, chęci do wstawania i działania, zadowolenia z życia. Ta jedna rzecz zmieniła tak wiele w moim życiu, że pozostaję jej wierna, i nie dlatego że muszę lub bo tak trzeba, a dlatego, że jak tylko postąpię inaczej ‒od razu czuję, że to nie był dobry wybór. A kultura umożliwia nam życie poza rytmem: mamy światło, Internet, kluby taneczne, kluby fitness czynne w nocy ‒ możemy być w działaniu, kiedy tylko chcemy. Jednak z mojego doświadczenia wynika, że tylko splatając rytm swojego życia z rytmem natury zyskujemy bardzo dużo, jeśli chodzi o samopoczucie, poziom energii czy produktywność.

Adriana Tabaka

Adriana Tabaka / fot. Barbara Bogacka

Najtrudniejsza decyzja, jaką podjęłaś w życiu?

To była rezygnacja z prowadzenia regularnych zajęć z tańca brzucha. Uwielbiałam prowadzić zajęcia na żywo ‒ warsztaty i szkolenia. Ale kiedy poznałam Ajurwedę i jogę, a do tego pracowałam jako instruktorka tańca i jeszcze codziennie chodziłam do pracy na etacie… było tego zdecydowanie za dużo. Ciężko było mi z czegokolwiek rezygnować, bo wszystkie moje działania kochałam i były dla mnie źródłem spełnienia. Ale żyjąc w ten sposób nie miałam zupełnie czasu dla siebie, na bycie.

 

Jednocześnie bardzo mocno czułam, że chcę wspierać kobiety w budowaniu stylu życia, który pozwoli im żyć w zdrowiu, witalności, odzyskać piękno. Podjęłam więc decyzję o rezygnacji z prowadzenia zajęć z tańca na żywo, a skupiłam się na rozwoju kursów, warsztatów i szkoleń online. Dzięki temu odzyskałam przestrzeń, by ucieleśnić to, czego chcę nauczyć innych: bycia blisko swoich pasji, ale w taki sposób, aby znaleźć też czas dla siebie, dla bliskich, dla bycia…bycia w życiu.

Ciemne strony biznesu?

Ciemne strony biznesu to ogrom pracy, jaki trzeba włożyć, by wykreować kurs, warsztat czy szkolenie. To wymaga ogromnego poświęcenia i cierpliwości. Milion małych klocków, z których trzeba zbudować efekt, a to wymaga czasu i wysiłku. Przy tym nie ma pewności, czy wizja, która mnie rozpala, zaspokoi potrzeby klientek. Ciemną stroną jest też brak wolnej głowy ‒ wciąż myślę o tym, co mam jeszcze do zrobienia; planuję i organizuję, by było to możliwe. Każdego dnia stawiam choć mały krok, by to, co zaplanowałam, stało się rzeczywistością. To to sprawia, że ciągle mam coś do zrobienia.

Co Cię kręci, motywuje?

Jest to kontakt z naturą. Czy to będzie spacer, górska wycieczka czy choćby wizyta na targu ‒ to sprawia, że przypływa do mnie inwencja twórcza, pomysły mnożą się i ustawiają w kolejce. W naturze ciało i głowa odpoczywają, nowe miejsce budzi inspirację i zew wolności, motyle w brzuchu się budzą. To zawsze mnie ożywia i regeneruje.

Kto Cię inspiruje?

Nie ma jednej osoby. Podziwiam wiele osób, które robią to, co kochają i dzielą się swoją pasją z innymi. Każdy robi to inaczej, ale tym, co ich łączy, jest zaangażowanie i wspaniałe pomysły, które przeradzają się w cudowne produkty i projekty. To ich nastawienie do życia, w którym nie boją się być sobą, działają pomimo wątpliwości, bo napędza ich wiara w sens tego, co robią. Profesjonalizm i znajomość swojej dziedziny od podszewki robią na mnie wrażenie.

Co powiedziałabyś 18-letniej sobie?

Że właśnie zaczyna się życie, więc baw się dobrze, maleńka! Nie przejmuj się niczym, po prostu żyj. Będziesz wspominać te chwile jako piękne, czyste i spontaniczne.

Co jest dla Ciebie ważne?

Ważne jest obcowanie z naturą i podróże po górskich szlakach. Czas spędzony w innym niż codzienne otoczeniu, blisko natury. Ważne jest dla mnie towarzystwo, z którym można na ten szlak wyjść i razem doświadczać zapierających dech krajobrazów ‒ tych zewnętrznych lub tego, co wydarza się w krajobrazie wewnętrznym.

Ważne jest dla mnie, by nie zatracić radości życia, humoru i dystansu. By nie brać życia całkiem na poważnie. By nie zapomnieć o tym, że warto przeżyć swoje życie w radości, szczęściu i umieć w nim być, a nie tylko działać ‒ tak budować swoją codzienność, aby to wszystko się tam zmieściło.

Na co zawsze masz czas?

Na zakupy na moim ulubionym krakowskim Targu Pietruszkowym i na gotowanie. Wiem, jak wiele zdrowia, piękna i witalności przyswajamy przez to, co jemy, więc każdego dnia zaczynam dzień od ugotowania śniadania i obiadu dla mojej rodziny. Wiem, jak robić to szybko i prosto, aby zmieściło się w codziennym grafiku bez poczucia, że to dodatkowy obowiązek. Przy okazji kuchennych działań stworzyłam kilka e-booków z prostymi przepisami, aby każda zabiegana kobieta, która chce zadbać o siebie i swoją rodzinę, mogła to zrobić. Każdy z nas powinien mieć na to czas, bo to fundament zdrowego życia.

Jaka jest najcenniejsza rzecz, jaką posiadasz?

Zdecydowanie jest to zdrowie, a dzięki niemu również dobre samopoczucie. Na obecnym etapie życia jest ono dla mnie tak cenne, że mało jest rzeczy, które zwabiłyby mnie swoją atrakcyjnością, jeśli musiałabym zapłacić za nie dobrym samopoczuciem. Nie dla mnie nocne wyjścia, imprezy, szaleństwa ( choć oczywiście nie zawsze tak było – i w tym cała przewrotność sytuacji). Otworzyć oczy rano po głęboko przespanej nocy i czuć się witalnie i rześko! Nie ma nic piękniejszego.

Co zawsze masz przy sobie? Co nosisz w torebce?

Jestem minimalistką, lubię wolność od nadmiaru, lubię więc małe i lekkie torby, puste kieszenie, niezbędne minimum. Nie noszę niczego ponad to, co konieczne w danej chwili. Ale często nie ruszam się bez termosu obiadowego. To moja gwarancja, że niezależnie od ilości obowiązków zjem domowy, odżywczy i ciepły obiad.

Na co przeznaczyłabyś dużą sumę, gdyby spadła Ci z nieba?

Na własny dom z ogrodem. Taki, z okien którego byłby widok na otwartą, najchętniej górską panoramę. Uwielbiam obserwować naturę i jej przemiany związane z porami roku, więc zdecydowanie chciałabym móc robić to z okien własnego domu. Teraz mieszkam w centrum miasta, jestem otoczona ludźmi, autami, hałasem, turystami. Marzą mi się poranki, podczas których mogłabym wyjść do ogrodu, poczuć pogodę danego dnia, spędzić chwilę w kontakcie z naturą ‒ bez konieczności planowania, dokąd pójdę, ubierania się, wychodzenia. Po prostu ot tak, niezobowiązująco wyjść i zaraz wrócić.

Gdybyś miała taką możliwość, z kim zamieniłabyś się życiem na jeden dzień?

Z Dave’em Gahanem, wokalistą Depeche mode! Chciałabym doświadczyć uczucia, w którym robisz to, co lubisz, robisz rzeczy wartościowe dla innych, poruszasz i porywasz innych, a do tego sam masz dobrą zabawę. Muzyka to dziedzina, w której jest ogrom miejsca dla kreatywności i ekspresji. Z nutą szaleństwa. To byłoby to!

Czego o Tobie nikt nie wie?

Nie mogę powiedzieć, bo się wyda.

Czego chciałabyś się jeszcze nauczyć?

Chciałabym się nauczyć jeszcze lepiej wspierać moje klientki, by otrzymywały ode mnie to, co zmieni ich życie na lepsze. Co da im zdrowie i zmianę taką, jakiej dla siebie pragną. Chciałabym, by naturalne metody były pierwszą pomocą i mapą, dzięki której ludzie sięgają po swój dobrostan. Czyli praca z fundamentami.

Kiedy się uśmiechasz?

Uwielbiam, kiedy ludzie sypną dobrym żartem lub się wygłupiają. Poczucie humoru i dystans do siebie jest tym, co najszybciej budzi mój uśmiech. Lubię dobry żart, lubię dystans do rzeczywistości, luz ‒ to zawsze budzi czystą radość.

Ulubione miejsca w Krakowie?

Uwielbiam zielone tereny: Las Wolski, okolice TV Kraków, Zakrzówek, Kopiec Kraka, Bagry i okolice. To miejsca, do których chodzę, by nasycić oczy naturą, odpocząć, poczuć słońce na twarzy, posłuchać ptaków, pobyć, poobserwować pory roku. Ostatnio Kraków jest bardziej tłoczny, ale pamiętam te miejsca sprzed pandemii. Były puste, niektóre niezagospodarowane, miałam w nich swoje miejsca, w których mogłam być sama. Teraz niestety takich prywatnych zakamarków jest coraz mniej. Ale natura nadal pozostaje na wyciągnięcie ręki.

Dokończ zdanie: „Przyszłość zależy od kobiet…

…i bardzo dobrze. Wykorzystajmy swoje moce, by stworzyć świat, w którym będziemy wspierać swoje zdrowie, harmonię i zasady, które służą nie tylko temu, aby przeć do przodu, ale by dobrze przeżywać każdy dzień, by nauczyć się być. By czerpać radość z prostego życia, zamiast wciąż dążyć i dążyć, niezaspokojeni.

Gdzie Cię znajdziemy?

www:adrianatabaka.pl
Fb: https://www.facebook.com/sakina.taniecorientalny
IG:https://www.instagram.com/adriana.tabaka.sakina/
YT: https://www.youtube.com/@adrianasakina


Projekt #KobietyKrakowa

Fotografia: Barbara Bogacka

Wizaż: Małgorzata Braś

Wnętrza sesji zdjęciowych:  AC Hotel by Marriott

Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Kobiety Krakowa

Dziennikarka, która nie boi się stawiania prostych pytań, w nadziei na usłyszenie nieoczywistych odpowiedzi. Prowadzi portal i media społecznościowe MK, koordynuje spotkania Klubu Miasta Kobiet, odpowiada za patronaty medialne, prowadzi kursy webwritingu. Propagatorka tworzenia i stosowania żeńskich derywatów zawodów.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ