Tuesday, June 18, 2024
Home / Fundacja Miasto Kobiet  / Kobiety Krakowa  / Kobieta Krakowa: Alina Krzemińska

Kobieta Krakowa: Alina Krzemińska

Za pan brat z Mocą

Alina Krzemińska

Alina Krzemińska / fot. Barbara Bogacka

Alina Krzemińska: W Indiach umarłam i narodziłam się na nowo. Przed wyjazdem jeden z moich znajomych powiedział mi: „Ten trening skonfrontuje cię z tym, co najbardziej boisz się utracić“. Miał rację. Mój świat rozsypał się w drobiazgi

 

Kim jesteś i czym się zawodowo zajmujesz?

Alina Krzemińska: „Przyszłam do ciebie, bo pracujesz inaczej, bo łączysz psychoterapię, pracę z energią i duchowością”. To słowa, które słyszę najczęściej. Jestem terapeutką holistyczną. Pomagam kobietom odkryć ich wewnętrzną Wiedzącą i Uzdrowicielkę, Kobietę Mocy. Pracuję na wszystkich poziomach ‒ energetycznym, mentalnym, emocjonalnym i cielesnym. Łączę różne metody, które szybko i efektywnie pomagają odkryć własny potencjał i siłę. Korzystam z mądrości Dalekiego Wschodu (np. pracuję z energetyką meridianów i czakr), z narzędzi szamańskich, pracy rodowej i z nowoczesnych metod psychoterapeutycznych, takich jak np. stymulacja bilateralna, brainspotting czy EFT.

Jaką drogę przebyłaś, by dotrzeć do punktu, w którym jesteś?

Dla mnie życie to przygoda. Nie zawsze tak było, dawniej jedynie marzyłam o przygodach, odwadze i wolności. Dzisiaj rozumiem, że sama wyznaczam własne granice, granice tego, co uważam za możliwe. Nie wyobrażałam sobie, że kiedykolwiek zdołam dotrzeć do tego miejsca w życiu ‒ że zostanę terapeutką, będę pomagać ludziom, że będę żyć na własnych zasadach, czując wolność, spełnienie i… przygodę! Byłam pełna lęku i czarnych scenariuszy. Bałam się odzywać do ludzi. Bałam się popełnić błąd. Bałam się zostać zauważona.

 

Ale gdzieś w głębi cały czas tlił się płomień… głód przygody, pragnienie wolności i odwagi, tęsknota za swobodą i podążaniem własną drogą. Słyszałam wołanie bohaterów moich ukochanych opowieści. Oglądałam „Gwiezdne Wojny”, pragnąc stać się Jedi. Pochłaniałam „Władcę Pierścieni” drżąc, czy moi ukochani bohaterowie przeżyją kolejne starcia z orkami. Ci bohaterowie mieli wszystko to, czego ja pragnęłam dla siebie, ale w sobie nie odnajdywałam. Słyszałam wołanie nauczycieli, którzy dotarli już tam, gdzie ja nawet nie miałam odwagi wyruszyć. Wzywali mnie na moją przygodę, a ja odwracałam głowę rozglądając się, gdzie jest osoba, do której wołają. W końcu zrozumiałam, że ci bohaterowie to… ja! Że nie muszę niczego zdobywać, a jedynym, co mnie zatrzymywało byłam ja sama. Nie ma już potrzeby stosowania starych strategii. To ja jestem wojownikiem i wędrowcem, których przygody tak mnie zawsze poruszały. To ja jestem bohaterką mojego życia!

 

Jako terapeutka holistyczna często pracuję z mechanizmami podświadomości i energetyką. Nasze trudności, lęki i przekonania mają bardzo różne korzenie. Pochodzą z naszego dzieciństwa i życiowych doświadczeń, ale także z rodu lub np. nierównowagi połączeń energetycznych w naszych relacjach. Są zakodowane w komórkach i tkankach naszego ciała, w układzie nerwowym, w czakrach i strukturach energetycznych, w naszej podświadomości i nawykach.

Uzdrowienie ich wymaga odpowiednich metod i umiejętności poruszania się między tymi poziomami. Żeby móc wprowadzić w życiu coś nowego, potrzebujemy „dogadać się” z naszą podświadomością i właściwie ustawić naszą energetykę – być spójni. Inaczej będziemy wciąż sabotować własne działania.
Wierzę, że każdy ma w sobie moc bohaterów, a ja pomagam połączyć się z tą mocą.

Przeczytaj też:
Wyprawa po Moc – Podróż Bohaterki

Wydarzenia, które Cię zmieniły?

Alina Krzemińska

Alina Krzemińska / fot. Barbara Bogacka

Gdy patrzę wstecz, widzę kilka kluczowych wydarzeń, które najmocniej wpłynęły na moją dalszą drogę. W 2002 roku, niezwykłym „zbiegiem okoliczności“, trafiłam na seminarium prowadzone przez pewnego hinduskiego mnicha. Byłam wtedy sparaliżowanym strachem kłębkiem nerwów, bez krzty wiary w siebie, widzącym wszystko w czarnych barwach. Ani trochę nie przesadzam! Swami (mnich) opowiadał o duchowości i filozofii jogi, a we mnie szalała burza. Słuchałam w zachwycie, jak wypowiadał na głos słowa, które od zawsze kryły się gdzieś głęboko w moim sercu, ale do tamtej chwili nie do końca mogłam je uchwycić. Z drugiej strony głowa pędziła jak spłoszony koń: „Co jest prawdą? Jak mam to pogodzić z moim życiem? Z moją dotychczasową wizją świata?”.

 

W końcu zaczęłam po prostu obserwować tego mnicha. W jaki sposób mówił, jak rozmawiał z ludźmi, jaki był radosny, rozluźniony i otwarty na świat! To były jakości, do których w mojej nerwicy w ogóle nie miałam dostępu! Pomyślałam wtedy: „Nie wiem co jest prawdą, ale jeśli jesteś w stanie nauczyć mnie chociaż trochę tego spokoju, otwartości i radości życia, to warto!” I mnie nauczył! I uczy nadal. Podczas tego seminarium i później wydarzyło się znacznie więcej, ale chyba to był kluczowy moment, w którym (nie całkiem świadomie) zadecydowałam o reszcie mojego życia.

 

Dwa lata później pojechałam do Indii, do ashramu, na 3-miesięczny trening Brahmachari’ch, prowadzony między innymi właśnie przez tego mnicha. Bardzo uważnie przyglądałam się życiu i zachowaniu mnichów ‒ jacy są i w jaki sposób wprowadzają w życie własne nauki.
W Indiach umarłam i narodziłam się na nowo. Przed wyjazdem jeden z moich znajomych powiedział mi: „Ten trening skonfrontuje cię z tym, co najbardziej boisz się utracić”. Miał rację. Mój świat rozsypał się w drobiazgi. Żeby narodzić się na nowo, musiałam sięgnąć po własną siłę, uwierzyć w siebie i przestać kurczowo opierać się na innych.

 

Trzecim punktem zwrotnym była zmiana zawodu. Zrobiłam doktorat i przez kilka lat pracowałam naukowo na uniwersytecie, badając mamuty. Równocześnie kończyłam Szkołę Counellingu Gestalt, stopniowo przepracowywałam mój lęk przed ludźmi i mierzyłam się z manipulacjami i mobbingiem w pracy. Spięcie ramion, ból kolan i kręgosłupa, piasek w nerkach ‒ moje ciało przestawało radzić sobie ze sobie ze stresem. Szukałam wsparcia i wskazówek, co dalej robić.

 

Podczas jednego z warsztatów inicjacyjnych przyszła do mnie wizja. Siedziałam sama w lesie podczas vision quest (to wyprawa w poszukiwaniu wizji), zastanawiając się, czy mogę pracować z ludźmi, czy mogę być terapeutką, czy się nadaję, czy sobie poradzę… Nagle zobaczyłam mojego pradziadka. Pokazał mi worek pięknych, srebrnych monet i powiedział: „Czy ty wiesz, co to jest?! To są życia ludzi, którym pomożesz, jeśli zgodzisz się przyjąć tę drogę.”

 

Słowa, „jeśli zgodzisz się przyjąć tę drogę”, zmieniły wszystko. To była prośba i szacunek do kobiety, którą mogłam się stać, jeśli tak wybiorę, a nie lęki małej dziewczynki, która nadal jeszcze nie wierzyła w siebie.

Wszystkim tym i wielu innym wydarzeniom w moim życiu zawsze towarzyszyły duchowe doświadczenia. To mój kompas i kotwica. To moja wersja uziemionej duchowości. Otwartość na intuicję i duchowe przewodnictwo, które prowadzą mnie w realnym życiu.

Co uznajesz za swój największy sukces?

Największy dotychczasowy sukces to miejsce, w którym jestem teraz. Wyszłam z paraliżującego mnie dawniej lęku. Droga przede mną jest otwarta, jestem wolna. Przyjaciółka mówi: „zróbmy jutro live”, a ja odpowiadam: „OK”. „Zróbmy warsztaty”. „Jasne!”, „Napiszmy książkę”. „Tak!” ‒ i uśmiecham się szeroko.

Jakie są Twoje supermoce?

Alina Krzemińska / fot. Barbara Bogacka

Alina Krzemińska / fot. Barbara Bogacka

Inspiruję. Pracując z kimś, pomagam tej osobie odkryć jej głęboki potencjał i wołanie serca. Kocham ten błysk w oczach i uśmiech, który się wtedy pojawia. Pomagam też pokonać lęki i pozbyć się blokujących przekonań. To wymaga nie tylko inspirowania, ale również burzenia starych, blokujących struktur. Czasami czuję się jak kot, który chowa pazurki i szybko uderza łapką w czyjś nos, wywołując dezorientację. To właśnie takie chwile oszołomienia rozpoznaję u moich klientów, gdy pod wpływem rozmowy lub doświadczeń nagle wyskakują ze swojego starego sposobu myślenia. Zmieniają perspektywę, z której patrzą na swoje życie i pojawia się moment „AHA!”.

Jedna chyba największą moją supermocą jest sięganie do przestrzeni duchowej, umiejętność włączenia w terapię pracy energetycznej i wewnętrzne przewodnictwo, w które wsłuchuję się bardzo uważnie, pracując z drugą osobą. Dzięki takiej pracy te osoby również uczą się słuchać własnej intuicji.

Masz jakieś swoje patenty/rady ułatwiające życie, którymi chciałabyś się podzielić z innymi kobietami?

Tak. To dwa pytania, które sama sobie stale zadaję i na które uczulam moje klientki.

 

Czy to, co w tej chwili robisz lub myślisz cię wzmacnia, czy osłabia?
Odpowiedź jest w ciele. Jeśli coś mnie napina, zamyka przed ludźmi i światem, to mnie osłabia. Jeśli natomiast coś mnie uspokaja, dodaje mi odwagi, siły i/lub radości życia, jeśli otwiera mnie na innych i na świat, to mnie wspiera. Nie zawsze to, co mnie wspiera, jest wygodne i łatwe, ale w ostatecznym rozrachunku mnie zasila.

 

Jak chcesz się czuć?
Jak chcesz się czuć w swoim życiu? Jak chcesz się czuć teraz? Zadziwiająco często skupiamy się na tym, jak nie chcemy się czuć i zasilamy ten stan. Pragniemy porozumienia i bliskości, a rozkręcamy awanturę. Chcemy, żeby ktoś nam pomógł, ale nie prosimy o pomoc, tylko czekamy aż ktoś się domyśli i cierpimy, jeśli tak się nie dzieje. Myślimy sobie ‒ rozluźnię się i odpocznę dopiero, gdy skończę to i tamto. Gdy domknę tę sprawę, skończę ten remont, szef się zmieni, itp.

To jest jak trening, a trening czyni mistrza. Przez cały ten czas szkolimy się w tym, jak jeszcze się nie uspokoić, jak pozostać w napięciu. Dlaczego dziwi nas, że gdy już wreszcie domkniemy te sprawy, zazwyczaj wcale się nie rozluźniamy? Albo tylko na krótką chwilę? Umysł natychmiast przeskoczy do kolejnej sprawy, którą musisz załatwić, bo inaczej nie będziesz mogła się rozluźnić. Przecież dokładnie tak go wyszkoliłaś.

 

Dlatego samo pytanie o to, jak chcesz się czuć, nie wystarczy. Trzeba działać. Jeśli wiesz, jak chcesz się czuć, to poczuj ten stan mocniej. Tu i teraz. Na tyle, na ile to możliwe. Co mogłoby ci pomóc? Co możesz zrobić, żeby się trochę rozluźnić i przybliżyć do upragnionego stanu? Teraz. Nie za jakiś czas, tylko właśnie teraz. Bez uciekania od tego, co niewygodne lub co cię stresuje. Jak możesz się choć trochę rozluźnić nawet w takiej sytuacji, gdy wszystkie idealne warunki nie są spełnione. Bo przecież rzadko kiedy są.

Najtrudniejsza decyzja, jaką podjęłaś w życiu?

Wszystkie momenty i decyzje, gdy byłam w lęku. Z decyzją odejścia z uczelni mierzyłam się przez rok. Dzisiaj widzę, że zdecydowanie trudniejsze było tkwienie tam, niż odejście. Im jestem silniejsza i słucham swojego serca, tym łatwiejsze jest wyruszanie na nowe przygody.

Co Cię kręci / motywuje?

Magia życia. Świadomość i doświadczenia pokazujące mi rzeczywistość niedostrzegalną przez „szkiełko i oko”.

Kto Cię inspiruje?

Osoby, które ufają życiu, które mają bardzo silne połączenie z własną duszą, duchowi nauczyciele. Takie, które widzą i doświadczają więcej, niż większość z nas.

Co ostatnio usłyszałaś na swój temat?

Alina Krzemińska / fot. Barbara Bogacka

Alina Krzemińska / fot. Barbara Bogacka

Może opowiem o chwili, gdy naprawdę USŁYSZAŁAM kogoś, kto mówił mi ważną prawdę o mnie. Gdy w 2004 roku byłam na treningu w ashramie w Indiach, a mój świat właśnie walił się w gruzy, rozmawiałam z głównym mistrzem w mojej ścieżce jogi. To człowiek o niezwykłym wglądzie i duchowej mocy. Opowiadałam mu o tym, co przeżywałam i o rozsypującej się relacji, która przez tyle lat wydawała się tak silna i tak piękna.

 

„Przecież to ja zawsze byłam ta słaba, opierałam się na moim narzeczonym, chowałam za jego plecami, bałam się świata”, mówiłam. „A teraz wydaje się, że to on był słabszy, że to on opierał się na mnie do tego stopnia, że teraz nie pozwala mi się zmienić i wzrosnąć.”
„Ty słaba?”, zobaczyłam zdumienie w oczach swamiego. „Ty nie jesteś słaba!” Już miałam zaprzeczyć, przecież dobrze znałam prawdę, ale usłyszałam w głowie: „Zamilcz i słuchaj!”. Wiedziałam, że ten człowiek nie mówi pustych słów. Widział we mnie coś, czego ja nie dostrzegałam, ale ufałam w jego wgląd i szczerość. Więc zamilkłam i słuchałam z niedowierzaniem. Oczywiście, miał rację. Zajęło mi trochę czasu, żeby się o tym przekonać i przestać mylić wrażliwość ze słabością.

Co powiedziałabyś 18-letniej sobie?

Powiedziałabym: „Najmilsza, twoje życie będzie pełne prawdziwych cudów, o których zawsze marzyłaś. Zaufaj.” Zadałabym jej też pytanie, które kiedyś faktycznie (tyle, że znacznie później) zadał mi jeden terapeuta: „Dlaczego wolisz wierzyć swoim lękom, zamiast pozytywnym odczuciom? Nie wierz wszystkim głosom w twojej głowie. To nie prawdy objawione, tylko przekonania na temat świata i ciebie samej, podsycone twoim lękiem. Nic więcej i nic mniej.”

Co jest dla Ciebie ważne?

Uziemiona duchowość. Wszystkie intuicje, duchowe doświadczenia i wglądy mają dla mnie sens, jeśli prowadzą mnie w realnym życiu. Gdy jest we mnie coraz mniej lęku i coraz więcej odwagi, otwartości, radości i lekkości. Gdy czuję się na swoim miejscu w życiu. Gdy działa nie tylko sfera duchowa, ale też relacyjna i materialna. Te doświadczenia nie mają odrywać od życia, ale pozwolić się w nim zakorzenić.

Na co zawsze masz czas?

Na dobrą książkę. Kocham dobrze napisane opowieści, szczególnie fantastykę. Przez krytyków literackich fantastyka jest często traktowana jak literatura gorszego sortu. Nic bardziej mylnego! Nie ma takich tematów, których fantastyka nie porusza! To gatunek niezwykle obszerny, który ma zdolność obejmowania wszystkich innych… i znacznie więcej. Dobrze napisana fantastyka, jak żaden inny gatunek, sięga bezpośrednio do naszej podświadomości, do świata wizji, archetypów i podróży bohatera. To szczególnie ciekawy aspekt dla mnie jako terapeutki.

 

Fantastyka pokazuje wewnętrzne konflikty i rozwój w sposób, w jaki naszą osobistą historię opowiadają nam nasze sny! Opowiada o odkrywaniu wewnętrznej mocy, o odwadze, bohaterstwie i wolności, o mierzeniu się ze śmiercią i o głębokiej transformacji z człowieka pozostającego pod wpływem własnych lęków, blokujących przekonań i cudzych oczekiwań, w człowieka w pełni swojej mocy, wolnego.

Taka fantastyka pokazuje mierzenie się z własnym cieniem, chwile upadku, nauki, stawania na nogi, porażki i zwycięstwa, chwile inicjacji, po której bohater zyskuje panowanie nad swoimi mocami. Albo przegrywa i schodzi na drogę cienia.

Co zawsze masz przy sobie? Co nosisz w torebce?

Olejki eteryczne Doterra. Mięta pieprzowa, gdy jestem zmęczona, boli mnie głowa, lub zjem coś ciężkostrawnego. Lawenda, na wszelkie stłuczenia i oparzenia, bardzo przydatne przy małym dziecku. I dla mamy na uspokojenie w trudnych sytuacjach (w zasadzie to dla dziecka też wtedy warto). Perfumy intencjonalne, zrobione specjalnie do pracy z konkretną intencją. I dzika pomarańcza, np. do kawy, albo do wąchania. To po prostu czysta przyjemność.

Gdybyś miała taką możliwość, z kim zamieniłabyś się życiem na jeden dzień?

Może z Anandamayi Ma. Mówiła, że gdy patrzyła na ocean, była oceanem, gdy czuła wiatr, była wiatrem. Chciałabym poznać to doświadczenie, czuć pełne połączenie i zaufanie.

Czego o Tobie nikt nie wie?

Niewiele osób wie, że piszę powieści. Obecnie rozsyłam do wydawnictw pierwszą i mam na ukończeniu drugą powieść. Mam wielkie pragnienie wydania moich książek. Obie opowiadają o kobietach, które sięgają po swoją moc. Należą do gatunku fantasy , bo tylko w tej formie mogłam w pełni oddać niektóre aspekty wewnętrznej przemiany bohaterek.

Plany na przyszłość? W jakim kierunku chcesz się rozwijać?

Chcę pogłębiać to, co już robię. Od jakiegoś czasu wprowadzam olejki eteryczne do pracy z głębokimi wzorcami emocjonalnymi i energetyką meridianów. To piękne wsparcie dla psychoterapii. Dużo też pracuję z bębnem ‒ bardzo energetycznie i wizyjnie.

Kiedy się uśmiechasz?

Gdy czuję połączenie z Wszechświatem. Gdy widzę iskrę inspiracji w oczach osób, z którymi pracuję. Gdy jestem z moją rodziną i po prostu jest mi dobrze.

Gdzie Cię znajdziemy?

https://alinakrzeminska.pl/
https://www.facebook.com/AlinaKrzeminska.KobietyMocy/
https://www.instagram.com/alina.krzeminska.kobiety.mocy/

A hobbistycznie też tutaj:

https://www.instagram.com/alina.krzeminska.pisze/

 


Projekt #KobietyKrakowa

Fotografia: Barbara Bogacka

Wizaż: Małgorzata Braś

Wnętrza sesji zdjęciowych: The Crown Krakow Center – Handwritten Collection,

Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Kobiety Krakowa

Dziennikarka, która nie boi się stawiania prostych pytań, w nadziei na usłyszenie nieoczywistych odpowiedzi. Prowadzi portal i media społecznościowe MK, koordynuje spotkania Klubu Miasta Kobiet, odpowiada za patronaty medialne, prowadzi kursy webwritingu. Propagatorka tworzenia i stosowania żeńskich derywatów zawodów.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ