„Kiedyś była słodka i posłuszna, a teraz jara pod blokiem”
Gdy mówiła „nie", otrzymywała karę
Perfekcyjnie wtopiłam się w tłum rówieśników: nie wyróżniałam, nie odmawiałam, nie mówiłam „nie”. / fot. Canva
„Julcia to nasza jedyna córka. Kochamy ją nawet teraz, gdy łazi ze zbuntowanymi rówieśnikami. Piją, palą, przeklinają!” – opowiadają rodzice dorastającej nastolatki. Agata i Mariusz od zawsze mieszkali w stolicy. Do pełni szczęścia brakowało im tylko dziecka. Julka przyszła na świat w 2009 roku. Pierwsze lata upływały bez większych zmartwień. Agata z dumą wychowywała swoje nadzwyczaj grzeczne dziecko. Mariusz pilnował, żeby nigdy nie kwestionowała zdania starszych osób. Nikt nie nauczył dziewczynki, że czasem warto, a nawet należy powiedzieć „nie”…
Co w artykule
- Jak wychować grzeczne dziecko?
- Życie z posłuszną córką
- Nagły bunt czy błąd rodzicielski?
Moja mała, słodka córeczka (relacja mamy)
Chciałam, aby była dobrym człowiekiem, a przy okazji pilną uczennicą. Od małego wpajałam Julce, że nauka to podstawa. Jak to mówiła moja babcia: „ucz się, ucz, bo nauka to potęgi klucz”. Każda pozytywna ocena zasługiwała na nagrodę. Poszło coś nie tak? W tle toczyły się rozmowy i poważne (jak dla dziecka) konsekwencje np. ograniczenia na telefonie.
Czasami próbowała odpowiadać, a nawet krzyczeć. W takich sytuacjach zawsze cierpliwie tłumaczyłam, że grzeczne dzieci nie pyskują, tylko słuchają rodziców. Bunt nie trwał długo.
Przekazywałam jej wartości, które sama wyniosłam z domu. Wśród zasad dominowało powiedzenie: „ustąp i nie rób problemu”. Może dlatego Julka stała się wzorową uczennicą, zawsze otoczoną koleżankami i kolegami z klasy. Nie da się ukryć, że zależało mi na tym, aby cieszyła się sympatią rówieśników. Myślałam, że tak będzie lepiej.
Chwaliłam Julkę, gdy była spokojna. O takiej córce marzyłam – opanowanej. Od zawsze słowo „nie” działało na mnie jak płachta na byka, dlatego wyrazy sprzeciwu zniknęły z jej słownika.
Może cię zainteresuje:
„Mnie też bili i wyrosłem na porządnego człowieka”. Bicie a dobre wychowanie dziecka
Moje posłuszne, grzeczne dziecko (relacja taty)
Wiedziałem, że moje dziecko będzie grzeczne i posłuszne. Oczekiwałem tego w zamian za bezpieczny dom pełen czułości. Julcia, nasze oczko w głowie, wiedziała, że rodzice zawsze mają rację. Pilnowałem, żeby wykonywała polecenia bez zwlekania, bo w mojej rodzinie obowiązywały zasady, a nie negocjacje. Za dobre sprawowanie otrzymywała wszystko, czego chciała.
Gdy próbowała stawiać opór, kończyłem rozmowę. Jestem stanowczym przeciwnikiem bezstresowego wychowania. Moim zdaniem dziecko musi wiedzieć, gdzie jest jego miejsce. I tak blokowałem każdy jej sposób stawiania granic czy kwestionowania reguł.
Poznajcie Julkę, grzeczną dziewczynkę! (relacja rodziców)
Julka była najgrzeczniejsza w całej rodzinie. Wszyscy wokół zazdrościli nam takiego dziecka: ułożona, mądra, pomocna, a przy tym pełna energii i ciekawa świata. Nigdy nie sprawiała kłopotów ani w szkole, ani w domu. Jula uwielbiała czytać i pisać powieści młodzieżowe. Pomimo pasji, zawsze znalazła czas na spotkania z koleżankami. Wychowaliśmy wygodne dziecko (rodzina śmiała się, że łatwe w obsłudze), które dopełniło szczęście naszej rodziny. Czuliśmy satysfakcję z tego, jak dorastała. W domu panowała totalna harmonia, aż do pewnego momentu…

Uwolniłam w sobie pragnienie samodzielnego decydowania o sobie. / fot. Canva
Czasami Julka zamykała się w sobie. Chyba wtedy, gdy chciała zrobić coś po swojemu, ale obawiała się konsekwencji. W takich chwilach gasła, jak świeca w bezwietrznym pokoju.
A naprawdę było tak… (relacja córki)
Kochałam i kocham moją rodzinę. Mam najwspanialszych rodziców na świecie. Od małego zdawałam sobie sprawę, że zawdzięczam im wszystko, co dobre w moim życiu. Jednak, gdy podjęłam naukę w technikum, uwolniłam w sobie pragnienie samodzielnego decydowania o sobie. Chciałam być taka jak oni (znajomi ze szkoły).
Pamiętam, gdy pierwszy raz usłyszałam pytanie „idziesz na wagary?”. Wtedy poczułam przyspieszone bicie serca i głód wolności, który w końcu miałam okazję zaspokoić. Na ławce w parku ktoś otworzył browara, a najprzystojniejszy chłopak w ekipie, wyciągną paczkę fajek. Coś we mnie chciało krzyknąć „nie, dzięki!”, ale w głowie słyszałam tylko głos rodziców: „nie sprawiaj problemu”. To nie sprawiałam, wręcz przeciwnie. Perfekcyjnie wtopiłam się w tłum rówieśników: nie wyróżniałam, nie odmawiałam, nie mówiłam „nie”.
Sprytnie wytłumaczyłam każdy wyskok, rodzice mimo wszystko darzyli mnie zaufaniem. Spokojnym krokiem oddalałam się w stronę przestrzeni, gdzie nie obowiązywały reguły. Zrobiłam to po kryjomu. Pewnie gdybym tego dnia wróciła o zwykłej godzinie, nikt nie zorientowałby się, że nie byłam już grzeczną dziewczynką.
Przeczytaj koniecznie:
Katarzyna Miller: Grzeczne dziewczynki zatrzymują świat w rozwoju
„Gdzie spałaś?” i szybka piłka: „w dupie”
Pewnego dnia dziewczyna nie wróciła na noc do domu. Zdenerwowani rodzice dzwonili po jej znajomych przez całą noc i pisali setki SMS-ów, na które nie odpisywała. Niepełnoletnia wtoczyła się przez główne drzwi dopiero o 4:25. Na pytanie „gdzie spałaś?” padła bezrefleksyjna, pijacka odpowiedź: „w dupie”. Dalsza rozmowa nie miała sensu. Gdy matka zaparzała kolejne ziółka, ojciec zaprowadził córkę do łóżka. Z kieszeni Julki wypadła zapalniczka i szklana lufka. Dziewczyna zasnęła w mniej niż 5 sekund.
Mariusz nie wychodził z pokoju. Usiadł na krześle, a łzy bezgłośnie spływały po jego policzkach. Wkrótce dołączyła do niego Agata. Najpierw przytuliła męża, później pocałowała córkę. Przed snem żona powiedziała: „Wiesz kochanie, chyba popełniliśmy błąd. Nie nauczyliśmy Julki stawiać granic”.
Sprawdź też:
