Home / Ludzie  / Gwiazdy  / Kasia Olubińska: Bóg jest trendy

Kasia Olubińska: Bóg jest trendy

Łatwiej się pyta czy opowiada o Bogu? Dziennikarka TVNu opowiada o tym „co ludzie powiedzą”

Znana dziennikarka „Dzień Dobry TVN”, Katarzyna Olubińska, dwa lata temu założyła bloga, a teraz napisała książkę, w której piętnaście gwiazd opowiada o swojej wierze. „Bóg w wielkim mieście” to nie tylko zbiór intymnych wywiadów ze sławnymi, to także bardzo osobista spowiedź samej autorki. Z Kasią spotykamy się na chwilę przed jej spotkaniem z czytelnikami w tłocznej galerii handlowej. Rozmawiamy o tym, „co ludzie powiedzą”, o czerwonych pazurach, różańcu, odrealnionych aniołkach i o tym, czy wiara jest trendy

Kasia Olubińska: Mam wrażenie, że w niektórych środowiskach wiara budzi sensację, ale to jest tylko powierzchnia. Inaczej jest, jak się z człowiekiem porozmawia twarzą w twarz / fot. © fot. Tola Martyna Piotrowska/wydawnictwo WAM

Kasia Olubińska: Mam wrażenie, że w niektórych środowiskach wiara budzi sensację, ale to jest tylko powierzchnia. Inaczej jest, jak się z człowiekiem porozmawia twarzą w twarz / fot. © fot. Tola Martyna Piotrowska/wydawnictwo WAM

Agna Karasińska: Łatwiej się pyta czy opowiada o Bogu?

Kasia Olubińska: Zdecydowanie łatwiej zadaje się pytania, zwłaszcza o Boga. To chyba naturalne dla mnie jako dziennikarki, że lubię pytać, obserwować, podsłuchiwać. Kiedy siedzę w tramwaju, zastanawiam się, czy widać, jak podsłuchuję. Stąd się biorą niektóre moje teksty. Kiedyś jechałam tramwajem, modliłam się na różańcu schowanym w dłoni i obok zauważyłam dziewczynę, która nieśmiało robi to samo. Napisałam dosłownie kilka zdań. Powstał chyba najpopularniejszy post na blogu. Ludzie się wstydzą wziąć różaniec czy zrobić znak krzyża.

W książce „Bóg w wielkim mieście”, oprócz wywiadów, opisuję swoją historię. To nie był mój pomysł – namówiło mnie wydawnictwo. Trochę się opierałam, ale dzisiaj się cieszę, bo to jest uczciwe. Jak pytasz ludzi o coś ważnego, to weź i sama odpowiedz na te same pytania. To jest dopiero sztuka. Moja opowieść składa się z odpowiedzi na pytania, które zadawałam rozmówcom, m.in. Agnieszce Cegielskiej, Sebastianowi Fabijańskiemu, Krystianowi Wieczorkowi, Marcinowi Gortatowi czy Rozalii Mancewicz. Jak to się zaczęło, jaką siłą jest dla mnie Bóg, kim On w ogóle jest, jak wyglądała i wygląda moja droga z Nim i co to dla mnie oznacza na co dzień. Rozmowy o codzienności, życiu, sprawach błahych, a czasami ważnych, bez wielkiej filozofii.

Agnieszka Cegielska / fot. Tola Martyna Piotrowska/wydawnictwo WAM

Agnieszka Cegielska / fot. Tola Martyna Piotrowska/wydawnictwo WAM

Wspomniałaś, że wierzący czasem się wstydzą. Czego?

Kasia Olubińska: Mam wrażenie, że w niektórych środowiskach wiara budzi sensację, ale to jest tylko powierzchowne. Na imprezie czy spotkaniu towarzyskim, gdzie ktoś odkrywa, że jest osobą wierzącą, często zaczynają się męczące pytania. I czasami też oskarżenia. Dla mnie to jest „powierzchnia”. Inaczej jest, jak się z człowiekiem porozmawia twarzą w twarz, bez tłumu – wtedy można się dogadać. Jest jednak coś takiego, że w niektórych grupach to jest postrzegane jako obciach. Dostaję dużo maili od dziewczyn z korporacji, które piszą, że przeżegnanie się przed jedzeniem nie jest „dobrze widziane”. Wydaje mi się, że osoby, które drwią, są najbardziej zranione i najbardziej szukają Kościoła.

A jak jest w twojej pracy?

Kasia Olubińska: Niektórzy uważają, że pracuję w telewizji, która jest „siedliskiem zła i szatana”, a właśnie tam narodził się „Bóg w wielkim mieście”. W redakcji „Dzień Dobry TVN” wywiady o Bogu były bardzo wspierane, a koleżanki z pracy popychały mnie do pisania. Ostatnio często gadamy w pracy o Bogu, a jak sobie żartujemy, to z dużą dozą sympatii i przymrużeniem oka. Koleżanka mówi: „A ty co, taka święta, a tak się denerwujesz. A ja mówię: a właśnie że tak, stresuję się, bo nie jestem jakimś odrealnionym aniołkiem”.

Nie bałaś się, że twoja książka będzie źle odebrana? Historia rozpoczyna się w Wielką Środę od sceny nawrócenia w spa, a z pierwszych wersów książki dowiadujemy się, że „Seks w wielkim mieście” był od zawsze twoim ulubionym serialem.

Kasia Olubińska: To bardziej były wątpliwości niż strach. Na początku, kiedy zaczynałam pisać bloga, miałam różnych doradców. Mówiono mi, że to nie jest modne, niepostępowe. Dla mnie jednak to jest jak powietrze, którym oddycham. Wiara jest dla mnie tak naturalna, moja i ważna, że się nie zastanawiam, „co ludzie powiedzą”. Życie ma się jedno, nie żyje się na próbę. Chcę się tym dzielić. Czasem są dni, że nie mam ochoty z nikim rozmawiać ani o wierze, ani o niczym w ogóle. Ja też potrzebuję ciszy.
Był moment, że bardzo się obawiałam zdradzić swoją historię. Bywało, że budziłam się w nocy z myślą „ojej, ludzie się dowiedzą”. Ciągle też się zastanawiałam, czy kogoś nie urażę, że ujawniam za dużo z życia ludzi, których opisywałam. A to są mocne historie.

Są osoby, nawet z tej samej stacji, które sugerują, że temat wiary w Boga jest obecnie, po depresji, najbardziej trendy…

Kasia Olubińska: A właśnie niech będzie trendy! Wiara rodzi się ze słuchania, a jak doświadczysz czegoś pięknego, to naturalne jest, że chcesz się tym dzielić. Kiedy słyszę te wszystkie ludzkie historie, to chcę o nich opowiedzieć. Dla mnie to jest niesamowite, że Bóg działa w tak namacalny sposób. Tu i teraz, dzisiaj, w wielkim mieście. Jak można o tym milczeć?

„Katolicy od dwóch tysięcy lat mają swój styl, który się zmienia, ale ma główne właściwości, jak osobista relacja z Panem Bogiem, świadoma wiara, modlitwa, cieszenie się życiem, wolnością, bycie eko nie tylko w odniesieniu do jedzenia, otwartość na drugiego człowieka, autentyczność. Święty Franciszek z Asyżu, Jan Paweł II, święta Faustyna, ba, JEZUS – oni tak żyli. Tak wygląda życie z Bogiem” – to fragment z artykułu z „Miasta Kobiet” o neochrześcijaństwie. Mam wrażenie, że ludzkość jest przyzwyczajona do zgrzebnego, smutnego i poważnego modelu polskiego chrześcijaństwa… Twoja książka ma różową okładkę, piękną sesję zdjęciową. Kwiatki, macbook i zwiewne sukienki. Czy glamour i dogmaty wiary się nie wykluczają?

Kasia Olubińska: Książka jest przecież eksplozją talentów i piękna. Szatę graficzną opracowały zdolne dziewczyny, które pracują bardzo nowatorską techniką – Magda Grabowska (Bovska) i Tola Piotrowska, która robiła zdjęcia. Po to, żeby pokazać, że wiara nie musi być smutna. Oczywiście, nie jest tak, że bohaterowie „Boga w wielkim mieście” nie obchodzą Wielkiego Piątku w Kościele, tylko zauważają rzeczy wyłącznie radosne. My wiemy, że tam jest krzyż. I ten krzyż jest też w życiu, ale faktycznie, mało jest uwielbienia, dziękczynienia i radości w mówieniu o wierze. A przecież to jest samo piękno, dobro, czysta miłość. Coś, co niesamowicie przemienia nasze życie. Dlaczego o tym mówić w sposób smutny? Mnie to męczy. Od razu wiedziałam, że chcę, aby blog i książka był ładne. Jesteśmy ludźmi, jesteśmy zmysłowi. Rozmawiałam kiedyś z niezwykle wierzącą, dojrzałą kobietą. Powiedziała, że jest jej przykro, bo kupiła katolicką książkę, która była niesamowicie brzydka. Jej jako kobiecie jest głupio, że takie brzydkie rzeczy wydają. Wtedy mnie tknęło: jak kiedyś zrobię książkę, chciałabym, żeby była piękna. Żeby nie było wstydu. Słuchaj, teraz jak książka została wydana, to ludzie na Instagramie robią sobie zdjęcia! Z kwiatkami, świeczkami. Ja nie mogę, jakie piękne zdjęcia ludzie robią!

 

Już nie jedzenie i fish gape jest hitem Instagrama, ale „Bóg w wielkim mieście”…

Kasia Olubińska: Dokładnie. Wiara to też radość i piękno. Nie dam sobie wmówić, że nie. Jeżeli ktoś jest smutasem, którego to kłuje w oczy, to jest mi przykro, bo domyślam się, że może mieć trudny moment w życiu.

Kliknij w następną stronę, aby dowiedzieć się co złego jest w fotografowaniu się z czerwonymi pazurami i różańcem, gdzie jest Bóg i dlaczego piękni i bogaci są równi wobec cierpienia

Dziennikarka, która nie boi się stawiania oczywistych pytań, w nadziei na usłyszenie ciekawych odpowiedzi. Profesjonalna artystka życia. Multitaskerka. Prowadzi portal i media społecznościowe MK, koordynuje spotkania Klubu Miasta Kobiet, odpowiada za patronaty medialne, prowadzi kursy webwritingu. Propagatorka tworzenia i stosowania żeńskich derywatów zawodów. Nie lubi zdrobnień i brzydkich zdjęć dołączanych do informacji prasowych.

Oceń artykuł
2 komentarze
  • Avatar
    play spades free Listopad 1, 2018

    According to the best performance you can look your points which always shown at the top of the screen and they all are for the who have interest in the online spades game. And for the make better points you can continue look and visit the previous performance.

  • Avatar
    Alina Olive Listopad 12, 2018

    Individuals graduate and understand the thousands they acquired from the administration weren’t a blessing and that they need to pay it back. Now, the vast majority are finished with school so changing educational cost costs won’t effectively encourage them. There are a not many that care, however this procedure has just truly been continuing for a couple of years. https://www.gethomeworkonline.com/do-my-college-homework

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach