Home / Felietony  / Karolina Macios: W strefie cienia

Karolina Macios: W strefie cienia

Kryzys wieku średniego?

Felieton Karoliny Macios o kryzysie wieku średniego w damskim wydaniu

Kryzys wieku średniego? Najwyżej, jak mnie dopadnie, kupię sobie czerwone porsche albo motor, poderwę młodego jędrnego / fot. Fotolia

Dziś nad ranem umarłam. Dokładnie o 6.45. I nie, nie była to mała śmierć. A szkoda.
Umarłam we śnie, który przyśnił się mojemu dziecku. Pewnie dlatego, że próbowałam je obudzić

 

W każdym razie umarłam, a sekundę później pocieszałam zapłakanego potomka, przytulałam i łzy ocierałam, zapewniając, że wciąż żyję, hej, to tylko sen, nic mi nie jest.
Ale czy na pewno? Wszak cień już padł, kobyłka u płotu, słowo się rzekło: umarłam i nic tego nie zmieni. Zmartwychwstanie odpada, nie ta opcja, wędrówka dusz ryzykowna, jeszcze trafię do kleszcza albo rybika, no chyba że zostanę zombie, ale nie jem mięsa, a niech to.

I co teraz?

Można zaprzeczać, wypierać, czesać się na pożyczkę i botoksować, ale gdy czterdziestka wskakuje na barki i dyszy w kark nieświeżym oddechem, to już – nie oszukujmy się – pozamiatane. Ani ją zrzucić, ani wyziewów uniknąć, gdzie się obrócisz, tam jej radośnie wyszczerzone oblicze. A może przesadzam? Może to tylko piwniczny chłód, którym wieje ze strefy mroku kolejnego czterdziestolecia? Tylko że woń pieczarek i mokrej ziemi, ten lekki zapaszek rozkładu, towarzyszy mi od 6.45.

I co dalej?

Kryzys wieku średniego? Najwyżej, jak mnie dopadnie, kupię sobie czerwone porsche albo motor, poderwę młodego jędrnego… A nie, przepraszam, to kryzys w męskim wydaniu. Jako kobieta po prostu uniosę dumnie głowę i przyjmę to na klatę, albo zaleję się w trupa z przyjaciółką. Choć jedno nie wyklucza drugiego.
Wybaczcie, że lato, wakacje, 30 stopni w cieniu, a ja tu o wieku średnim, ale tak się składa, że i ci w wieku średnim mają wakacje. Nie ma co ich od razu dyskryminować. Niektórzy obchodzą czterdziestkę gdzieś daleko stąd, gdzie przyjaciółka, hamak, woda, palma i drink z palemką. Inni postanawiają zmienić swoje życie i wraz z nowym planem, nowym menu, nową siłownią i nowym terapeutą zyskują nową duszę. Cóż, moja dusza w wieku średnim preferuje hamak, wodę, palmę i drink z palemką w towarzystwie przyjaciółki, z czego nie omieszkam skorzystać. Nie ma co kręcić nosem, w końcu moja dusza i dusza tych z nowym planem i tak się spotkają – strefa cienia nierychliwa, ale sprawiedliwa. Wszystkich nas czeka i łysina, i podagra, ba, nawet mrożące krew w żyłach opowieści z poczekalni w przychodni – ale w hamaku, z wodą, palmą i drinkiem z palemką jakoś łatwiej to przełknąć.

Tak więc

Tak więc nie dzwońcie w moje urodziny, bo na hamaku nie ma zasięgu. Darujcie sobie te sto lat, bo za żadne skarby nie chciałabym dożyć takiego wieku. A pakiet życzeniowy: „w zdrowiu, szczęściu i słodyczy” jest już trochę przereklamowany. Poza tym naprawdę niczego już mi nie trzeba, przynajmniej od 6.45.
Za to z okazji mojego wejścia w strefę mroku postanowiłam złożyć wam życzenia:

kiedy już umrzecie, niech ktoś zaleje się łzami i zapragnie usłyszeć tylko jedno – że wciąż żyjecie, że hej, to tylko sen, że nic wam nie jest. Pies, partner, kot, dziecko, rodzic, paprotka – nieważne, po prostu ktoś bliski.

Bo zawsze można skończyć jako macocha, której pasierb śni ten sam sen codziennie o 6.45. I raczej nie są to koszmary senne.

Karolina Macios

Kobieta wielofunkcyjna, która potrafi wydłużać dobę i zachowywać przy tym zdrowe zmysły. Redaktorka, autorka kilku powieści, ghostwiterka i matka, w wolnych chwilach współpracująca z Fundacją ZNACZY SIĘ i Fundacją Miasto Literatury, gdzie zajmuje się projektami literackimi.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach