Home / Felietony  / Karolina Macios: Tak jest prościej

Karolina Macios: Tak jest prościej

Jeśli nie chcesz zbędnego bagażu, po prostu nie ruszaj się z miejsca

Czy prościej znaczy lepiej? / fot. Unsplash

Aż do lata żyłam w przekonaniu, że jestem geniuszem. Potem przyszło rozczarowanie, że jednak, cholerka, nic z tego – ja to wciąż ta sama ja, acz z bagażem nowych doświadczeń. Podobno mądrzejsza, tak, skupmy się na tym. A wszystko to dzięki pewnej firmie kurierskiej, której nazwa zaczyna się na „i”, a kończy na „t”.

Czy prościej znaczy lepiej? / fot. Unsplash

Czy prościej znaczy lepiej? / fot. Unsplash

Między pierwszą a ostatnią literką rozciąga się cały obszar usług, o jakich nie śniło się zwykłym śmiertelnikom, wystającym u pocztowego okienka. Nie wiem, jak u was, ale u mnie na osiedlowej poczcie jest gdzie wystawać. Długie godziny spędza się tu na kontemplowaniu maści końskiej, zniczy i najnowszych kryminałów Remigiusza Mroza przy wtórze łomotu pocztowego stempla. Ja tam za kontemplacją nie przepadam, za podróżowaniem pociągiem na drugi koniec kraju z synem, walizką, plecakiem, hulajnogą, rowerem i psem również, dlatego wpadłam na plan iście szatański. Po co się męczyć, skoro można prościej – ta dewiza ostatnimi czasy powiewa nad moją głową jak sztandar. Dlatego też, odkąd pojawił się pies, potomek i reszta ferajny, a ja się postarzałam, zamiast dźwigać bagaż psa, potomka i reszty ferajny, wysyłam go kurierem. Dzięki temu wsiadam do pociągu bez tej iskry szaleństwa, która płonie w spojrzeniu pozostałych podróżujących z walizkami, plecakami, torbami, koszykami, rolkami, namiotami, karimatami, szafami i fortepianami. Wsiadam, mijając upoconych ludzi z obłędem w oczach, którzy próbują wepchnąć swój bagaż na czyjś plecak, przejechać rowerem po moich stopach i nie zgubić przy okazji trojaczków, które popełzły do Warsu. Przede mną spokojnie kroczy potomek, za mną pies, a gdy już wrzucam lekki plecaczek na górną półkę i zasiadam wygodnie, potomek nakłada słuchawki, pies zapada w sen, a ja się relaksuję. Tak, cała reszta bagażu w tym czasie mknie z prędkością światła na drugi koniec kraju, co więcej, trafi tam przede mną. Genialne, prawda? Owszem, zanim jednak weźmiecie ze mnie przykład – strzeżcie się, albowiem nie znacie dnia ani godziny. Bo oto po kilku latach takiej beztroski gwarantowanej przez firmę kurierską przychodzi taki dzień, kiedy cały twój bagaż – zestaw ubrań dla dwóch osób na dwa tygodnie, buty, książki, zabawki, szczoteczki do zębów i kółko do pływania – nagle wyparowuje. Puff, i znika, a ty wysiadasz z pociągu na drugim końcu kraju i nagle okazuje się, że do końca wyjazdu będziesz chodziła w ciuchach, które masz na sobie, a potomkowi możesz ewentualnie uszyć trykocik z plecaczka. Pies też nie tryska radością, bo jego miski wyparowały wraz z karmą, a ty stoisz oniemiała. No bo jak to – bagaż był, bagaż został nadany, bagaż zniknął? Tajemnica wszechświata, ot co. Do takiego samego wniosku doszła firma kurierska. Uprzejma pani, która przyjęła na klatę moją reklamację, odpisała, że paczki szukają w magazynie. Dwa tygodnie później kazano mi złożyć reklamację raz jeszcze, tym razem żądając ode mnie dokumentów poświadczających zawartość mojego bagażu. Kto przechowuje faktury i paragony szczoteczek do zębów, psich misek, skarpetek i koszulek? No kto? Ha! Otóż ja. Wysłałam uprzejmej pani kopię wszystkich tych papierów, a dwa tygodnie później kazano adresatowi poświadczyć zeznanie nadawcy. Tak, ja miałam poświadczyć, że ja mówię prawdę. Cóż, rozbieżności raczej nie było. A dwa tygodnie później spytałam uprzejmą panią o zdrowie, bo zamilkła, jakby dostała czarnej ospy. A dwa tygodnie później… Tak, wtedy się przekonałam, że żaden ze mnie geniusz, a doświadczenie bywa czasami bardzo bolesne. I tak dzięki pewnej firmie kurierskiej, której regulamin znam lepiej niż ona sama, moją dewizę: „po co się męczyć, skoro można prościej” szlag trafił, mój geniusz wyparował równie szybko jak mój bagaż. I nie wrócił. Tajemnica wszechświata, ot co. Od tamtej pory przestałam jeździć na drugi koniec kraju. Tak jest prościej.

karolina macios

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach