Saturday, January 17, 2026
Home / Felietony  / Karolina Macios: Stan umysłu

Karolina Macios: Stan umysłu

Nic, tylko siedzisz i pracujesz

Felieton Karolina Macios

Doroczne postanowienia / fot. Unsplash

Każdy ma jakieś postanowienie noworoczne – jedni kupują karnety na siłownię, inni zaczynają na nią chodzić, a jeszcze inni przystają przed przeszklonymi ścianami i świetnie się bawią, patrząc na spływających potem nieszczęśników. Ja zaliczam się do kategorii trzeciej – raz w tygodniu jeżdżę z synem na hip-hop; zajęcia odbywają się koło siłki, więc kiedy on się hip-hopuje, ja świetnie się bawię. No, coś z życia mieć muszę

 

 

 

Co pewien czas dopada mnie starcza gderliwość i kłuje oskarżycielskim palcem w kręgosłup. „Nic, tylko siedzisz i pracujesz”, gdera. „Ruszyłabyś się, zrobiła coś ze sobą”. No i wtedy robię. Kiedyś kupiłam sobie stepper. Rączka świetnie nadawała się do suszenia ręczników. Stał koło kanapy – nie jako wyrzut, broń Boże, po prostu nie było gdzie go schować – i ściągał kurz z całego mieszkania. Raz kolega syna rzekł: „Moja mama ma taki sam, tylko mniej zakurzony”, no i musiałam stepper wepchnąć za kanapę. Wszedł z trudem. A potem kupiłam sobie buty do biegania, śliczne, różowe. I nawet w nich biegałam, ze trzy razy co prawda, ale zawsze coś.

 

Biegałam w parku z psem, ale pies mi się gubił (a nie mknęłam jak strzała), no i musiałam go szukać. Ktoś zapytał, czy ten nakrapiany kundel to mój, bo jeden taki stoi na środku i rozgląda się wokół z niepewną miną. No, nie mogłam tego robić mojemu psu, przestałam biegać.

 

A potem pomyślałam – może kupię sobie bieżnię. To wszystko przez przeprowadzkę: w większym mieszkaniu stepper bez problemu wszedł do szafy i stoi koło butów do biegania, a i piętro wyższe, więc wchodząc po schodach, dostaję zadyszki. Bieżnia, myślę sobie, rozwiąże wszystkie moje problemy. Dalej mogę sobie siedzieć do woli i pracować, po czym puścić mojej starczej gderliwości serial albo audiobooka i postawić ją na bieżni, bo nic tylko gdera i gdera, a zrobiłaby coś ze sobą, ruszyła się wreszcie. Co wyjdę z domu, widzę samych biegaczy – mkną wzdłuż Wielickiej niczym mobilne oczyszczacze powietrza. Jestem im szalenie wdzięczna – im więcej wciągną w siebie smogu, tym mniej zostanie go dla mnie. Mrugam do nich porozumiewawczo znad maski, ale nie reagują, pewnie dlatego, że mam zaparowane okulary i nic nie widzą. Ja też nie widzę, ale już wolę wpaść na latarnię, niż wdychać smog. Taka bieżnia w domu, myślę sobie, toż to raj.

 

W oknie wywietrznik z filtrem, obok oczyszczacz powietrza, przede mną komputer z serialem i ja na bieżni. Tyle że na bieżni się biega, bo stanie jest bez sensu, i dlatego jednak jej sobie nie kupię. Bo prawda jest taka, że nie lubię biegać, nie lubię się męczyć.

 

CZYTAJ TAKŻE:  „Nie wierzcie medycynie!” Orbitowski o Półtawskiej

Żylasty palec moja starcza gderliwość może więc wsadzić sobie gdzieś. To jest właśnie moje noworoczne postanowienie – zacznę ją ignorować i zajmę się tym, co lubię najbardziej, czyli siedzeniem na kanapie i pracą. Zrobię co prawda wyjątek i ruszę się z domu w związku z moją książką, która lada chwila się ukaże, a która – co ważniejsze – powstała w wyniku siedzenia na kanapie… no, ale to się nie liczy. Liczy się stan umysłu, czyli w moim wypadku kanapa oraz ignorowanie starczej gderliwości.

Czego z całego serca i Wam życzę w nowym roku.

 

Karolina Macios

 

Kobieta wielofunkcyjna, która potrafi wydłużać dobę i zachowywać przy tym zdrowe zmysły. Redaktorka, autorka kilku powieści, ghostwiterka i matka, w wolnych chwilach współpracująca z Fundacją ZNACZY SIĘ i Fundacją Miasto Literatury, gdzie zajmuje się projektami literackimi.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ