Home / Felietony  / Karolina Macios: Jak matka z córką

Karolina Macios: Jak matka z córką

Matka zawsze cię wysłucha, a potem sięgnie szybkim gestem po gnata i zastrzeli dobrą radą

Kobieta z pistoletem jako ilustracja felietonu o relacjach matek z córkami

Matka zawsze cię wysłucha, a potem sięgnie szybkim gestem po gnata i zastrzeli dobrą radą / fot. Andrey Zvyagintsev / Unsplash

84 proc. problemów, z jakimi dorosłe kobiety przychodzą do psychoterapeuty, to efekt relacji z matką. Brzmi nieźle, co? Nawet, jak na zdanie wyssane z palca. Ale z tego najmniejszego, bo trochę w tym jednak prawdy

 

W rozmowach w zaciszu gabinetów matki unoszą się jak upiory, niby nie widać, niby nie słychać, a włos na karku się jeży i wracają niczym bumerang – wyrzucisz oknem, wróci drzwiami, zostawisz na wycieraczce, wciśnie się przez szparę. Ot, taka karma. Karma matki. I córki, bo już zawsze będą dzielić jedną i tę samą, jak pępowinę. Tak, jak nawyki, odruchy, podobne uniesienie kącików ust, marszczenie nosa i westchnienia. Zwłaszcza te ciężkie. Wysysa się je z mlekiem, nasiąka nimi w wodach płodowych, trafiony-zatopiony, idziesz na dno. A dno mięciutkie, wyściełane, matczyne. No bo gdzie lepiej, jak nie u matki?

No bo matka może i narzeka, niby tak nie wprost, bo tu rzuci słówko, tam spojrzenie i doprawi odpowiednim grymasem, i już wiesz, że sorry, ale nie tak cię wychowała, i że jak bardziej się postarasz, to może i coś z ciebie będzie, no w sumie nawet nie byle co, bo druga ona, taka matka w wersji maksi i matka w wersji mini. Jak zestawy ubrań dla matek i córek. Chociaż sama z przekąsem powtarza o córce sąsiadki: wykapana mamusia.
No bo może i się wymądrza. W końcu swoje przeżyła i nie takie rzeczy widziała. I, co by tu dużo mówić, wie lepiej. Nie oszukuj się, naprawdę wie lepiej.

No bo może i radzi. Zawsze, o każdej porze dnia i nocy, niepytana, nieproszona o radę, wysupła ją z kieszeni, z szuflady na sztućce, z lodówki. Ma je wszędzie, zawsze pod ręką, na każdą okazję, jak znalazł, do wyboru do koloru.
No bo może i nie słucha.

To znaczy słucha, bo przecież matka zawsze cię wysłucha, a potem sięgnie szybkim gestem po gnata i zastrzeli dobrą radą. Ty sobie leżysz, krwawisz, uchodzi z ciebie życie, ale matka łaps za radę, już zatyka ci ranę, i po sprawie.

No bo może i cię diagnozuje. Zawsze. I zawsze bezbłędnie. Jakby miała rentgen w oczach. Ma, i to 3D. Kolorowy – dodajmy.
No bo może i czasem wtrąca się w twoje życie. Może nawet nie tylko czasem, ale się nie czepiajmy.
No bo może i po każdej wizycie u psychoterapeuty próbuje z ciebie wyciągnąć, co tam o niej powiedziałaś i czy aby na pewno jak trzeba.
Może, ale przecież co matka, to matka. W końcu matkę ma się jedną, choć można mieć i dwie, poza tym do życia ostatka kocha tylko matka, a kto nie słucha matki, ten pójdzie za kratki. Albo do psychoterapeuty. Zależy, najczęściej od matki.

Matka kocha, matka radzi, matka nigdy cię nie zdradzi. I pewnie dlatego zawsze wraca jak bumerang, nieważne jak wielki weźmiesz zamach, nieważne, czy rzucasz z wiatrem czy pod wiatr, wróci. Czasem przy okazji utnie ci głowę, ale hej, matki się nie wybiera, taka karma.
I wiecie, co jest w tym najpiękniejszego? Że nawet jak już po tych dwóch latach rozmów z psychoterapeutą weźmiesz do ręki nożyczki i z dumą ciachniesz naprężoną do granic możliwości pępowinę, ta się odwinie i dostaniesz nią z liścia.

A wtedy doznasz objawienia: jaka matka, taka córka.

Trafiony-zatopiony.

Karolina Macios

Kobieta wielofunkcyjna, która potrafi wydłużać dobę i zachowywać przy tym zdrowe zmysły. Redaktorka, autorka kilku powieści, ghostwiterka i matka, w wolnych chwilach współpracująca z Fundacją ZNACZY SIĘ i Fundacją Miasto Literatury, gdzie zajmuje się projektami literackimi.

Oceń artykuł
1KOMENTARZ
  • Avatar
    Beautysupply Maj 27, 2019

    Coś w tym jest. Sama mam znajome, które własnie chodzą do terapeutów. Co prawda, zdajemy sobie sprawę, że one chcą dobrze, ale czasami niektóre rzeczy powinny zostać przemilczane

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach