Monday, December 5, 2022
Home / Felietony  / Karolina Macios: Jak matka z córką

Karolina Macios: Jak matka z córką

Matka zawsze cię wysłucha, a potem sięgnie szybkim gestem po gnata i zastrzeli dobrą radą

Kobieta z pistoletem jako ilustracja felietonu o relacjach matek z córkami

Matka zawsze cię wysłucha, a potem sięgnie szybkim gestem po gnata i zastrzeli dobrą radą / fot. Andrey Zvyagintsev / Unsplash

84 proc. problemów, z jakimi dorosłe kobiety przychodzą do psychoterapeuty, to efekt relacji z matką. Brzmi nieźle, co? Nawet, jak na zdanie wyssane z palca. Ale z tego najmniejszego, bo trochę w tym jednak prawdy

 

W rozmowach w zaciszu gabinetów matki unoszą się jak upiory, niby nie widać, niby nie słychać, a włos na karku się jeży i wracają niczym bumerang – wyrzucisz oknem, wróci drzwiami, zostawisz na wycieraczce, wciśnie się przez szparę. Ot, taka karma. Karma matki. I córki, bo już zawsze będą dzielić jedną i tę samą, jak pępowinę. Tak, jak nawyki, odruchy, podobne uniesienie kącików ust, marszczenie nosa i westchnienia. Zwłaszcza te ciężkie. Wysysa się je z mlekiem, nasiąka nimi w wodach płodowych, trafiony-zatopiony, idziesz na dno. A dno mięciutkie, wyściełane, matczyne. No bo gdzie lepiej, jak nie u matki?

No bo matka może i narzeka, niby tak nie wprost, bo tu rzuci słówko, tam spojrzenie i doprawi odpowiednim grymasem, i już wiesz, że sorry, ale nie tak cię wychowała, i że jak bardziej się postarasz, to może i coś z ciebie będzie, no w sumie nawet nie byle co, bo druga ona, taka matka w wersji maksi i matka w wersji mini. Jak zestawy ubrań dla matek i córek. Chociaż sama z przekąsem powtarza o córce sąsiadki: wykapana mamusia.
No bo może i się wymądrza. W końcu swoje przeżyła i nie takie rzeczy widziała. I, co by tu dużo mówić, wie lepiej. Nie oszukuj się, naprawdę wie lepiej.

No bo może i radzi. Zawsze, o każdej porze dnia i nocy, niepytana, nieproszona o radę, wysupła ją z kieszeni, z szuflady na sztućce, z lodówki. Ma je wszędzie, zawsze pod ręką, na każdą okazję, jak znalazł, do wyboru do koloru.
No bo może i nie słucha.

To znaczy słucha, bo przecież matka zawsze cię wysłucha, a potem sięgnie szybkim gestem po gnata i zastrzeli dobrą radą. Ty sobie leżysz, krwawisz, uchodzi z ciebie życie, ale matka łaps za radę, już zatyka ci ranę, i po sprawie.

No bo może i cię diagnozuje. Zawsze. I zawsze bezbłędnie. Jakby miała rentgen w oczach. Ma, i to 3D. Kolorowy – dodajmy.
No bo może i czasem wtrąca się w twoje życie. Może nawet nie tylko czasem, ale się nie czepiajmy.
No bo może i po każdej wizycie u psychoterapeuty próbuje z ciebie wyciągnąć, co tam o niej powiedziałaś i czy aby na pewno jak trzeba.
Może, ale przecież co matka, to matka. W końcu matkę ma się jedną, choć można mieć i dwie, poza tym do życia ostatka kocha tylko matka, a kto nie słucha matki, ten pójdzie za kratki. Albo do psychoterapeuty. Zależy, najczęściej od matki.

Matka kocha, matka radzi, matka nigdy cię nie zdradzi. I pewnie dlatego zawsze wraca jak bumerang, nieważne jak wielki weźmiesz zamach, nieważne, czy rzucasz z wiatrem czy pod wiatr, wróci. Czasem przy okazji utnie ci głowę, ale hej, matki się nie wybiera, taka karma.
I wiecie, co jest w tym najpiękniejszego? Że nawet jak już po tych dwóch latach rozmów z psychoterapeutą weźmiesz do ręki nożyczki i z dumą ciachniesz naprężoną do granic możliwości pępowinę, ta się odwinie i dostaniesz nią z liścia.

A wtedy doznasz objawienia: jaka matka, taka córka.

Trafiony-zatopiony.

Karolina Macios

Kobieta wielofunkcyjna, która potrafi wydłużać dobę i zachowywać przy tym zdrowe zmysły. Redaktorka, autorka kilku powieści, ghostwiterka i matka, w wolnych chwilach współpracująca z Fundacją ZNACZY SIĘ i Fundacją Miasto Literatury, gdzie zajmuje się projektami literackimi.

Oceń artykuł
1KOMENTARZ
  • Beautysupply 27 maja, 2019

    Coś w tym jest. Sama mam znajome, które własnie chodzą do terapeutów. Co prawda, zdajemy sobie sprawę, że one chcą dobrze, ale czasami niektóre rzeczy powinny zostać przemilczane

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ