Saturday, April 11, 2026
Home / PARTNER MK  / Kanapka z hummusem, która niemal odebrała mu życie. 100 dni walki z jedną z najbardziej zabójczych trucizn świata

Kanapka z hummusem, która niemal odebrała mu życie. 100 dni walki z jedną z najbardziej zabójczych trucizn świata

Prowadzili zdrowy tryb życia. A jednak się zatruli

Hummusem można się zatruć / fot. Adobe Stock i archiwum rodzinne

Kilka godzin wcześniej wszystko było zupełnie zwyczajne. Kolacja, kanapka z hummusem, rozmowa z żoną, spokojny wieczór. Nikt nie przypuszczał, że ten posiłek stanie się początkiem dramatycznej walki o życie. W ciągu kolejnych dni ciało pana Mariana przestało reagować na polecenia mózgu, a oddech przejęła maszyna. Rozpoznano zatrucie toksyną botulinową – jedną z najsilniejszych trucizn występujących w naturze.

Co w artykule:  

Czy można się zatruć jadem kiełbasianym jedząc zdrową kanapkę z hummusem?

  • Historia pana Mariana, który zatruł się toksyną botulinową po spożyciu kanapki z hummusem.
  • Botulizm stopniowo paraliżuje mięśnie, prowadząc nawet do niewydolności oddechowej i konieczności podłączenia do respiratora.
  • Kluczowe znaczenie ma szybkie podanie antytoksyny – u żony Mariana zadziałało, u niego nie została podana na czas.
  • Choroba wymaga długotrwałego leczenia i rehabilitacji – powrót do sprawności trwa miesiące lub lata.
  • Botulizm może wystąpić nawet przy zdrowej diecie, zwłaszcza przy źle przechowywanych domowych produktach (np. hummus, przetwory).
  • Artykuł zawiera też wskazówki, jak rozpoznać objawy i bezpiecznie przygotowywać żywność. 

Zwykły posiłek, tragiczne skutki

Pierwsze objawy były podobne to tych przy zwykłym zatruciu pokarmowym: nudności, wymioty, osłabienie. Potem przyszło coś znacznie poważniejszego. Zaburzenia widzenia, trudności z otwarciem oczu, mówieniem i połykaniem.

Stan pana Mariana pogarszał się z godziny na godzinę.

Toksyna botulinowa, tzw. jad kiełbasiany, działa w sposób wyjątkowo podstępny. Blokuje przekazywanie sygnałów między nerwami a mięśniami. W efekcie organizm stopniowo przestaje reagować na polecenia mózgu.

Najpierw słabną mięśnie twarzy i gardła. Potem ręce i nogi. Na końcu – mięśnie odpowiedzialne za oddychanie.

To właśnie dlatego w ciężkich przypadkach konieczna jest wentylacja mechaniczna. Tak zdarzyło się u pana Mariana.

Jedynym leczeniem jest antytoksyna

W przypadku botulizmu istnieje tylko jedno leczenie – antytoksyna botulinowa. Jej zadaniem jest zatrzymanie działania toksyny, która wciąż krąży w organizmie. Nie cofa jednak uszkodzeń, które już nastąpiły. Dlatego kluczowy jest czas – im szybciej zostanie podana, tym większa szansa na łagodniejszy przebieg choroby.

Trzy dni po zachorowaniu pana Mariana podobne objawy pojawiły się u jego żony, Krystyny. Została szybko przewieziona do szpitala zakaźnego i otrzymała antytoksynę.

Dzięki temu zatrucie miało znacznie łagodniejszy przebieg i po kilku tygodniach wróciła do aktywnego życia.
U pana Mariana antytoksyny nie podano.

CZYTAJ TAKŻE:  Weekend w SPA? Wybierz się z przyjaciółką!

100 dni na oddziale intensywnej terapii

Stan pana Mariana gwałtownie się pogorszył. Doszło do zatrzymania krążenia. Po piętnastominutowej reanimiacji oddychanie przejęła aparatura medyczna.

– Najtrudniejsze w botulizmie jest to, że człowiek pozostaje świadomy – mówi Anna, córka. – Słyszy, rozumie, ale ciało nie reaguje, człowiek nie jest w stanie wykonać najmniejszego ruchu. To rodzaj zamknięcia w ciele.

Pan Marian spędził ponad sto dni na oddziale intensywnej terapii.
Każdy dzień był walką o stabilność organizmu. Każdy tydzień – czekaniem, czy pojawią się pierwsze oznaki powrotu siły mięśni.

OIOM

Pan Marian z żoną, fot. arch, rodzinne

Powrót do życia trwa miesiące

W przeciwieństwie do większości zatruć organizm nie wraca do sprawności w kilka dni.

Połączenia między nerwami a mięśniami muszą się odbudować od nowa. To proces, który trwa miesiące, a czasem nawet lata.

Dziś, pół roku od zatrucia, pan Marian przebywa w specjalistycznym ośrodku rehabilitacyjnym. Po dwóch miesiącach intensywnej rehabilitacji zrobił ogromny krok naprzód. Siedzi już na wózku.
Częściowo je samodzielnie. Rozmawia. Porusza rękami i nogami. Nie jest jednak jeszcze w stanie samodzielnie wstać z łóżka ani przenieść się na wózek. I wciąż oddycha przy pomocy respiratora.

Niezwykła siła i poczucie humoru

Ci, którzy poznali Mariana w ośrodku, często są zaskoczeni.

– Tata jest pełen humoru i życzliwości – mówi córka. – Trudno uwierzyć, że po takim doświadczeniu potrafi być tak pogodny.

Pan Marian nawiązał świetny kontakt z personelem ośrodka. Jest zdeterminowany i bardzo pracowity podczas rehabilitacji. Ale droga do samodzielności jest jeszcze długa.

 

Zdrowy styl życia nie chroni przed wszystkim

Rodzina pana Mariana od lat prowadziła bardzo zdrowy tryb życia. Domowe jedzenie, dużo warzyw, własne przetwory.

– Nigdy nie przyszłoby nam do głowy, że coś takiego może się wydarzyć właśnie nam – mówi Anna.

Paradoks polega na tym, że osoby dbające o dietę częściej przygotowują domowe produkty – pasty warzywne czy przetwory. Choć są zdrowe, w pewnych warunkach mogą stworzyć środowisko sprzyjające rozwojowi bakterii Clostridium botulinum i produkowaniu przez nie śmiertelnie niebezpiecznego jadu.

Botulizm nie jest chorobą wynikającą z „niezdrowego stylu życia”. Może dotknąć także osoby bardzo dbające o dietę.

Największe ryzyko dotyczy żywności przechowywanej w szczelnych opakowaniach – konserwach, słoikach czy próżniowych pojemnikach. Najczęściej jad kiełbasiany wiąże się z przetworami mięsnymi. Jednak źródłem zatrucia mogą być także produkty roślinne.

CZYTAJ TAKŻE:  Czy anoreksję ma się w genach?

Szczególną ostrożność warto zachować przy:

  • warzywach strączkowych (np. ciecierzycy, fasoli, soczewicy),
  • domowych pastach warzywnych, takich jak hummus,
  • czosnku lub ziołach przechowywanych w oleju,
  • marynowanych warzywach o niskiej kwasowości (np. papryce, cukinii czy bakłażanie),
  • domowych konserwach warzywnych.

Jak doszło do zatrucia hummusem i jadem kiełbasianym w nim zawartym

Córka pana Mariana prowadzi intensywną kampanię uświadamiającą, że trzeba zwrócić uwagę przy tak wydawałoby się bezproblemowym produkcie jak ciecierzyca. Opowiadała o tym w Pytaniu na śniadanie. Cierpliwie odpowiada też na pytania na swoim profilu, mdz. in. o to, czy to był hummus kupiony w sklepie czy robiony samodzielnie. 

– Rodzice kupili ziarna ciecierzycy BIO w sklepie ze zdrową żywnością. Po ugotowaniu ciecierzyca została zawekowana. Taką ciecierzycę otworzyli i zrobili z niej hummus. Nie było żadnych oznak by coś z nią było nie tak. 

A także, dlaczego jej tata nie otrzymał antytoksyny i dlaczego NFZ tego nie finansuje jego rehabilitacji:

– Nie podano antytoksyny z powodu konieczności zakupienia jej w szpitalu zakaźnym, wyłącznie takie szpitale dysponują antytoksynami na różne zatrucia. Nam powiedziano że nie była dostępna na terenie miasta, co okazało się nieprawdą, bowiem gdy mama się rozchorowała okazało się, że toksyna była. Moje dociekanie obnażyło prawdę. NFZ nie finansuje rehabilitacji dla osób leżących niesamodzielnych i równocześnie pod respiratorem. To bezprawie ale tak jest. To luka w systemie która się obecnie zajmuje.

Jak bezpiecznie przygotować ciecierzycę na hummus?

Ciecierzyca, podobnie jak inne rośliny strączkowe, zawiera dużo białka i ma stosunkowo wysokie pH. Dlatego wymaga szczególnej ostrożności przy przechowywaniu.

Eksperci bezpieczeństwa żywności zalecają:

  • prażenie ciecierzycy,
  • przygotowywanie hummusu ze świeżo ugotowanej ciecierzycy,
  • przechowywanie gotowej pasty wyłącznie w lodówce,
  • spożywanie jej w krótkim czasie,
  • unikanie długiego przechowywania w szczelnych pojemnikach poza chłodzeniem.

Przetrwalniki bakterii, które mogą znajdować się w ziarnach wytrzymują zwykłe gotowanie, giną dopiero w temperaturze ok. 121°C
Natomiast sama toksyna jest wrażliwa na temperaturę i rozpada się po ogrzewaniu ok. 10 minut w 85°C.

Szansa na odzyskanie sprawności i aktywnego życia.

Pan Marian pragnie odzyskać swoje życie sprzed zatrucia. Codziennie uczestniczy w intensywnej rehabilitacji: fizjoterapii, terapii oddechowej, pionizacji, neurologopedii.
Koszt specjalistycznego ośrodka jest jednak ogromny. Niestety osoba unieruchomiona pod respiratorem nie może liczyć na rehabilitację finansowaną przez NFZ, co dla rodziny jest niezrozumiałe, ponieważ tylko rehabilitacja gwarantuje pełne wyzdrowienie.
Botulizm to choroba, która zatrzymała ciało pana Mariana, ale nigdy nie odebrała mu nadziei.
Marian każdego dnia pokazuje, jak wiele można odzyskać dzięki determinacji.

CZYTAJ TAKŻE:  Warzywa z własnej grządki – oborniki granulowane dla pięknych upraw

 

Teraz potrzebuje tylko czasu – i szansy, by tę drogę dokończyć. Rodzina uruchomiła zbiórkę na dalszą rehabilitację.

Szczegóły można znaleźć tutaj: https://www.siepomaga.pl/marian-bajorek

 

FAQ – zatrucie jadem kiełbasianym

Jak rozpoznać botulizm? Pierwsze objawy

Botulizm (zatrucie toksyną botulinową) często zaczyna się od objawów przypominających zwykłe zatrucie pokarmowe. Jednak szybko pojawiają się charakterystyczne zaburzenia neurologiczne. Najczęstsze pierwsze objawy to:

  • nudności i wymioty
  • silne osłabienie
  • podwójne lub zamazane widzenie
  • opadanie powiek
  • trudności z mówieniem
  • trudności z połykaniem
  • suchość w ustach

W miarę rozwoju choroby może dojść do:

  • postępującego osłabienia mięśni
  • porażenia rąk i nóg
  • zaburzeń oddychania
  • konieczności podłączenia respiratora

Według Światowej Organizacji Zdrowia botulizm jest rzadką, ale potencjalnie śmiertelną chorobą wymagającą natychmiastowej pomocy medycznej.

Co zrobić w przypadku podejrzenia botulizmu?

Jeśli po spożyciu żywności pojawią się opisane objawy:

  • natychmiast wezwij pomoc medyczną
  • poinformuj lekarzy o spożytej żywności
  • nie zwlekaj z wizytą w szpitalu

Jedynym swoistym leczeniem botulizmu jest antytoksyna botulinowa, która zatrzymuje działanie toksyny w organizmie.

Dlaczego szybka reakcja jest tak ważna?

Antytoksyna działa tylko na toksynę, która jeszcze nie zdążyła związać się z zakończeniami nerwowymi. Im szybciej zostanie podana, tym większa szansa na łagodniejszy przebieg choroby.

Jak bezpiecznie przygotować hummus i potrawy z ciecierzycy?

Ciecierzyca, podobnie jak inne rośliny strączkowe, jest produktem bardzo wartościowym odżywczo. Warto jednak pamiętać, że w niektórych warunkach przechowywania produkty z niej przygotowane mogą sprzyjać rozwojowi bakterii Clostridium botulinum, które wytwarzają śmiertelnie niebezpieczną toksynę botulinową.
Aby zmniejszyć ryzyko, eksperci bezpieczeństwa żywności zalecają kilka zasad:

1. Dokładnie gotuj ciecierzycę

Suchą ciecierzycę należy wyprażyć w co najmniej 121 stopniach C, potem namoczyć, a następnie gotować przez odpowiednio długi czas, aż będzie całkowicie miękka.

2. Przygotowuj hummus ze świeżo ugotowanych składników

Najbezpieczniej przygotowywać pastę z ciecierzycy bezpośrednio po ugotowaniu.

3. Przechowuj hummus wyłącznie w lodówce

Gotową pastę należy przechowywać w temperaturze chłodniczej i spożyć możliwie szybko.

4. Nie przechowuj długo past warzywnych w szczelnych pojemnikach poza lodówką

Bakterie Clostridium botulinum rozwijają się w środowisku bez dostępu tlenu, dlatego zamknięte pojemniki i słoiki mogą stwarzać sprzyjające warunki do ich rozwoju.

5. Zachowaj szczególną ostrożność przy domowych przetworach

Ryzyko botulizmu może dotyczyć także innych produktów roślinnych, zwłaszcza przechowywanych w oleju lub słoikach, takich jak czosnek, papryka, bakłażan czy cukinia.
 

 

Link do zbiórki: https://www.siepomaga.pl/marian-bajorek

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ