Home / Ludzie  / Gwiazdy  / Kamila Rowińska: Niezależna i asertywna

Kamila Rowińska: Niezależna i asertywna

Kamila Rowińska opowiada o pracy, niełatwym dzieciństwie, chorobie i hejcie

Kamila Rowińska wywiad

Kamila Rowińska / fot. MAciej Zienkiewicz

Trenerka, coachka, inwestorka, autorka bestsellerów. Kobieta niezależna, której szkolenia motywacyjne uzależniły  już tysiące słuchaczek. Kamila Rowińska opowiada o pracy, niełatwym dzieciństwie, chorobie i hejcie. O życiu w Polsce, w Belgii, o sile kobiet i ekologii. O tym, co musiała zrobić, kiedy nie miała nic, i o tym, że dziś już nic nie musi, bo ma wszystko

 

Potrafisz odpoczywać?

Muszę przyznać, że nigdy nie byłam w tym dobra. Bardzo lubię  dużo robić, nie lubię nudy. Na pewnym etapie życia zaczęłam jednak myśleć o tym, co mogłoby mi pomóc utrzymać koncentrację, uwagę. Wyłączyć się  ze świata, który pędzi coraz szybciej. Który sama napędzam. Zapisałam się wtedy na zajęcia jogi i naukę gry na pianinie. Zaczęłam ćwiczyć z trenerem personalnym. Od kilku lat cztery razy w roku jeżdżę na wakacje. Kiedyś nie miałam na to czasu. Dziś traktuję to trochę jak obowiązek, bo wiem, że trzeba odpoczywać.

Jesteś aktywna w mediach społecznościowych  nawet podczas urlopu. Nie boisz się, że przez bycie online zawsze i wszędzie, szybciej się wypalisz?

Jeśli praca jest równocześnie twoją pasją, to trudno jest  się od niej odciąć, nawet w czasie wolnym. Budząc się, masz w głowie milion pomysłów na to, co dziś zrobisz. Ta ekscytacja sprawia, że czujesz się świetnie i masz energię do działania. Nie oznacza to jednak, że możesz totalnie zapomnieć o higienie pracy. Na wakacje nigdy nie jeżdżę z laptopem! Żeby się ustrzec wypalenia, ustaliłam ze swoim zespołem, że na scenie spędzam maksymalnie 47 dni w roku. Ani jednego dnia dłużej. Inaczej nie mogłabym robić tego, co robię, na tak dużą skalę. Zdaję sobie też sprawę z tego, że z wiekiem będę robić coraz mniej, nie coraz więcej.

I co wtedy? Dasz radę odpuścić?

To siła wyższa! Już dziś potrzebuję dużo więcej odpoczynku niż kilkanaście lat temu. Mając 23 lata, potrafiłam wstawać o 7.00, jechać na spotkania, o 16.00 iść na zajęcia na Politechnice, po nich znowu na spotkania… i tak codziennie! W sobotę i niedzielę imprezy, a w poniedziałek byłam wypoczęta. W młodości organizm dużo nam wybacza.

W wieku 39 lat mniej?

Oj, tak! Teraz taki tryb życia byłby dla mnie fizycznie niemożliwy. Po prowadzeniu dwudniowych szkoleń zawsze wpisuję  w kalendarzu dzień wolny. Tak wiele różnych historii, emocji z nimi związanych powoduje, że potrzebuję złapać balans. Masaż, czas spędzony sam na sam ze sobą, czy z najbliższymi, pozwala mi się zregenerować i nabrać energii do działania.

Prywatność jest dla ciebie ważna?

Dziś owszem, ale nie zawsze tak o nią dbałam. Rozkręcając własną działalność, chciałam się dzielić  praktycznie wszystkim. W sieci krąży jeszcze kilka zdjęć moich synów, których bez oporów wtedy pokazywałam. Wraz z rozwojem firmy postanowiłam jednak chronić ich wizerunek. Stałam się bardziej rozpoznawalna, a to przełożyło się na uszczypliwości, komentarze.

Uderzające w twoją rodzinę?

Niestety tak. Przez kilka ostatnich lat mieszkaliśmy w Belgii. Mój syn dojeżdżał tam do szkoły autobusem szkolnym, jak inni uczniowie, a mimo to zdarzyło mu się usłyszeć uwagę typu „twoja mama jest milionerką, dlaczego nie przywozi cię do szkoły swoim sportowym autem?”

Jak reagujesz w takich sytuacjach?

Rozmową. Tłumaczę, że takie komentarze mogą się zdarzać. To była  uszczypliwość, ale pokazała mojemu synowi, że ludzie bywają zawistni i że wciąż istnieją pewne stereotypowe przekonania na temat finansów i dzieci z zamożnych rodzin.

Zdarza ci się doświadczać zazdrości innych ?

Tak – jak każdemu, kto wyróżnia się czymkolwiek; talentem, urodą, sukcesami zawodowymi. Często znajduje się ktoś, kto chce uszczypnąć. W moim otoczeniu nie ma takich osób, bo sama dobieram sobie przyjaciół i współpracowników. Za to w Internecie jest ich pełno!

Jak radzisz sobie z hejtem?

Nie poświęcam zbytniej uwagi na czytanie pełnych nienawiści komentarzy na mój temat. Jeśli natomiast dotrze do mnie treść, która przekracza granice prawa, przesyłam to do kancelarii, która dba o moje interesy.

Wspomniałaś o wyróżnianiu się urodą. Myślisz, że to, jak wyglądasz, wpłynęło na twoje sukcesy zawodowe?

Moja uroda na pewno niejednokrotnie mi pomogła. Ktoś zwrócił na mnie uwagę, bo mu się spodobałam. Ludzie często patrzą na to, jak się uczesałam czy ubrałam. Bywa to dla mnie nieco kłopotliwe, bo jestem przecież coachką’em, nie szafiarką. Oczywiście jest też druga grupa, dla której blond włosy i ładny uśmiech nie idą w parze z kompetencją. Automatycznie traktują mnie jako „wyrób marketingowy”,„tępą dzidę”, jak to subtelnie ujmują.

Kamila Rowińska: Czasem uczestniczki szkoleń piszą do mnie otwarcie, że nie potrafią się ze mną utożsamić, bo po urodzeniu dwójki dzieci wciąż noszę ubrania w rozmiarze 36. Nie jestem dla nich typową dziewczyną z sąsiedztwa. Sugerują, że gdybym miała choć trochę nadwagi, byłoby im ze mną raźniej… Z drugiej strony, są takie, którym to imponuje i właśnie dlatego wybierają mnie na  mentorkę.

W swojej ostatniej książce pt. Kobieta asertywna piszesz o wpływie wychowania na proces kształtowania osobowości dziecka. Jak twoje dzieciństwo wpłynęło na to, jaka jesteś?

Kamila Rowińska wywiad

Kamila Rowińska / fot. Maciej Zienkiewicz / Jumping Dog Studio

Moje dzieciństwo nie należało do najłatwiejszych. Przez pewien czas przebywałam w domu dziecka, później żyłam z mamą w skrajnej biedzie. Na wiele rzeczy nie mogłyśmy sobie pozwolić, mieszkałyśmy w wynajmowanym pokoju. Bez kuchni, z toaletą na piętrze w kamienicy. Kiedyś zapytałam ją, co musiałoby się stać, żebyśmy miały ładny dom, samochód, może nawet psa. Odpowiedziała, że gdyby miała męża, byłoby nas stać na to wszystko. To był moment, w którym obudził się we mnie bunt kobiety niezależnej. Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego sama nie mogłabym zarobić na godne życie?

Kamila Rowińska: Jako nastolatka obiecałam sobie, że będę  niezależna finansowo. I wezmę ślub z miłości, nie z konieczności. Dosyć szybko dorosłam.

Żeby mieć deskorolkę czy ubranie na bierzmowanie, które mi się podobało, musiałam sama na nie zarobić. Myłam szyby samochodowe na skrzyżowaniach, inwestowałam zarobione pieniądze w szkolną wypożyczalnię komiksów, pisałam wypracowania dla innych uczniów. Nie było łatwo, ale mama nauczyła mnie, że nie ma co się załamywać. Trzeba starać się znaleźć rozwiązanie w każdej sytuacji.

Gdy miałaś 28 lat zdiagnozowano u ciebie poważną chorobę. Taka wiadomość zmienia człowieka?

W jakimś stopniu na pewno. Chociaż jestem dalej tą samą osobą, zmieniło się moje podejście do życia. Jestem bardziej skoncentrowana na tym, co dla mnie ważne. Bardziej bezkompromisowa. Przed chorobą inni ludzie mieli na mnie większy wpływ. Dziś wiem, że żyję dla siebie. Nie dla świata i jego opinii. Jeśli czegoś pragnę, dążę do tego pewniej niż kiedyś. Mam do siebie większe zaufanie i apetyt na życie po swojemu.

 

We wstępie Kobiety asertywnej dziękujesz swojej rodzinie między innymi za to, że akceptują twoje słabości. Jakie słabości ma Kamila Rowińska?

Jestem bardzo niecierpliwa. Nie lubię się powtarzać. Irytuję mnie,  gdy to, co mówię, nie dociera do kogoś za pierwszym razem. Kiedy ktoś nie myśli logicznie. Nie wrzeszczę na ludzi, ale podobno w moich oczach irytacja jest wtedy doskonale widoczna. W domu z kolei jestem bardzo wymagająca odnośnie porządku. Jeżeli jakaś rzecz ma swoje miejsce, to oczekuję, że będzie  na to właśnie miejsce odkładana. Żadne inne. I że moje dzieci będą miały pościelone łóżka nie wtedy, gdy ja je pościelę, tylko jak wstaną rano. Zdaję sobie sprawę, że na pewnym etapie życia człowieka porządek nie jest priorytetem i moje wymagania mogą być uciążliwe. Ale nie niewykonalne, dlatego się nie poddaję!

Kamila Rowińska

POBIERZ BEZPŁATNY  KURS Kamili Rowińskiej, który pomoże Ci w osiąganiu ambitnych celów.: 7 kroków do osiagnięcia ambitnych celów

Jesteś torpedą. Twoja rodzina za tobą nadąża?

Nie oczekuję, że będzie, ale  zdecydowanie nie zostaje w tyle! Mój mąż w wieku 41 lat postanowił zmienić zawód i zostać pilotem. To dosyć niecodzienna decyzja, tym bardziej, że do tej pory pracował w Komisji Europejskiej. Czasem to ja muszę się starać, żeby nadążyć za nim…

Wspierałaś go w tej decyzji?

Nie jest to spełnienie moich marzeń i on o tym doskonale wie, nie ukrywam tego. Zawód pilota kojarzy mi się głównie z brakiem czasu i zmęczeniem. Ciągłym byciem poza domem. Absolutnie nie wyobrażam sobie jednak, że mogłabym mu tego zakazać. Powiedziałam, że będę go wspierać w tej decyzji, ponieważ go kocham. Wiem, jakie to dla niego ważne, więc robię co mogę, by być wsparciem, nie przeszkodą. Tak właśnie rozumiem miłość. Nie musimy podzielać swoich pasji, ale powinno nam zależeć, żebyśmy oboje byli w życiu spełnieni. Oczywiście mogłam mu od razu powiedzieć, że się nie zgadzam. Że się o niego boję, że boję się tak odważnej, wymagającej czasowo, intelektualnie i finansowo decyzji. Ale czy przez kolejnych 26 lat, kiedy chodziłby do pracy, która nie sprawia mu już przyjemności, potrafiłabym mu spojrzeć w oczy? Nie chciałam brać tego na siebie, dlatego zacisnęłam zęby i go wspieram. Choć nie zawsze jest łatwo, przechodzimy przez to razem.

Odważyłabyś się na taką totalną zmianę, jakiej dokonał twój mąż?

Ja takiej zmiany dokonałam 9 lat temu. W wieku 30 lat zajmowałam bardzo wysoką pozycję w jednej ze szwedzkich firm kosmetycznych. Miałam stanowisko dyrektorskie, zarządzałam zespołem 3500 ludzi. Otrzymywałam za to godne wynagrodzenie. Pewnego dnia pomyślałam  jednak, że to nie jest to, o czym marzyłam całe życie. Chciałam działać, wpływać na ludzi, pomagać, pisać książki… Wtedy właśnie postanowiłam otworzyć własny biznes. Przygotowywałam się dwa lata, po czym wyjechałam do Warszawy i zaczęłam budować swoją markę. Opuszczając firmę, z którą współpracowałam, wiedziałam, że już do niej nie wrócę.

Nie żałujesz tej decyzji?

Nie, nigdy jej nie żałowałam. Chociaż na początku nie było łatwo!

Twoja firma od początku skupiała się głównie na kobietach. Tak jak my, dziewczyny „Miasta Kobiet”, wierzysz, że przyszłość zależy od kobiet?

Myślę, że kobiety dopiero teraz pozwoliły sobie dojść do głosu. Dotychczas było tak, że światem rządzili mężczyźni. Właściwie to nadal tak jest. Kobiety dopiero od niedawna zaczęły walczyć o swoje prawa. Oczywiście wiem, że niektórzy zaczną teraz krzyczeć, że wcale nie muszą walczyć, bo przecież je mają. Ja uważam, że nie. Może mają prawa wyborcze, ale nawet one nie przyszły same. Musiałyśmy je sobie wywalczyć. Dlatego to, jak będzie wyglądała przyszłość, będzie zależało od kobiet. Wreszcie dorwałyśmy się do głosu i nie oddamy go tak łatwo. W końcu pokażemy naszą kobiecą perspektywę. Żeby stworzyć świat, w którym każdemu żyje się dobrze, trzeba każdego sprawiedliwie wysłuchać. Mówmy więc!

Na twoim Instagramie widać, że nie boisz się mówić o ważnych kwestiach. Ostatnio wsparłaś młodzieżowy strajk klimatyczny. Po co to robisz?

Do 25 roku życia byłam skoncentrowana głównie na sobie. Na tym, żeby się doskonalić, zabezpieczyć finansowo, gromadzić kompetencje zawodowe… Kiedy zdecydowałam się na to, żeby zostać mamą, moja koncentracja rozszerzyła się na rodzinę. Wyszłam za mąż, urodziłam dziecko, obszar wpływu się powiększył. Reszta świata mnie za bardzo nie interesowała.

Kamila Rowińska: W wieku 30 lat zaczęłam się zastanawiać, jaką mam misję życiową? Co dobrego mogłabym wnieść w życie innych ludzi? Otworzyłam wtedy firmę, postanowiłam szkolić, motywować. Zbliżając się do czterdziestki coraz częściej myślę o tym, jak wygląda świat. Od strony politycznej, ekologicznej.

Zaczęłam się bardziej przejmować wycinaną puszczą, o której do tej pory tylko słyszałam. Irytujące jest to, że za każdym razem, gdy wypowiadam się na temat dbania o środowisko, ktoś mówi „To dlaczego jeździsz samochodem? Przesiądź się na rower”! Takie komentarze blokują przed robieniem czegokolwiek. To tak, jakbyś chciała zacząć biegać i ktoś kazałby ci zapisać się od razu na maraton. Pewne rzeczy robi się na mniejszą skalę, co nie oznacza, że nie mają one znaczenia. Moje życie może rzeczywiście nie jest w 100 proc. eko– i zero–waste, ale zaczęłam zwracać uwagę na rzeczy, o które kiedyś aż tak nie dbałam. Świadomie wybieram kosmetyki, patrzę, w co zapakowana jest żywność, którą kupuję. Liczę worki z plastikiem, starając się ciągle minimalizować ich ilość. Jeśli tylko jest taka możliwość, wybieram pociąg zamiast samolotu. Nie oznacza to, że nie latam wcale. Latam! Ale za każdym razem zastanawiam się dwa razy, czy jest to konieczne.

W książce wymieniasz kilka wartości, które są dla ciebie ważne. Jest wśród nich piękno. Czym ono dla ciebie jest?

Piękno wewnętrzne kojarzy mi się z miłością, spokojem, dobrocią i czystością. Zewnętrzne ma dla mnie znaczenie, ponieważ jestem estetką. Przywiązuję dużą wagę do tego, czym się otaczam. Czy obrazy na ścianach mojego domu sprawiają, że czuję się dobrze, że się uśmiecham. Nie lubię przypadkowości. Potrafię dużo czasu spędzić nad wyborem jednej rzeczy. Tak samo jak długo potrafię zwlekać z zakupem tylko po to, by mieć coś, co naprawdę mi się podoba. Zwracam uwagę, czy ktoś włożył serce w wykonanie danego przedmiotu. Wierzę, że przedmioty mają duszę.

Kobieta niezależna Kamila Rowińska

Kamila Rowińska / fot. Maciej Zienkiewicz / Jumping Dog Studio

 

Jakie obrazy wiszą na ścianach domu Kamili Rowińskiej?

Wiszą kobiety. Bardzo często akty. Ze względu na pasję męża wisi też kilka samolotów…

Czyli jednak kompromis!

Oczywiście, jednak zaznaczyłam, że zależy mi na bardzo dobrych jakościowo fotografiach. Takich, które będą cieszyły też moje oczy. Muszę przyznać, że nie jest najgorzej! Kompromisy nie są wcale takie złe.

 

Marta Dylich

Nie wiesz od czego zacząć zmiany? Pobierz bezpłatny kurs Kamili Rowińskiej „7 kroków do osiągania ambitnych celów” 

Kamila Rowińska będzie Gościnią Specjalną Festiwalu Miasto Kobiet 2019! Dowiedz się więcej o wydarzeniu.

 

 

Oceń artykuł
4 komentarze
  • Avatar
    vex 3 Listopad 15, 2019

    Good information about the woman. I really admire her. She is very talented.

  • Avatar
    G. Listopad 21, 2019

    Uwielbiam Kamile, bardzo podziwiam ją za Jej działalność. Zastanówcie się proszę następnym razem jak będziecie chcieli odmienić słowo „coach” bo tutaj wyszło to żenująco. Angielskich słówek się nie odmienia.

  • Avatar
    Agnieszka Listopad 21, 2019

    Bardzo cenię Kamilę,mam jej 3 książki, które powinna przeczytać każda kobieta. Robi wiele dobrego dla nas edukując i uświadamiając.Życzę Jej wszystkiego dobrego.

  • Avatar
    Myszka Listopad 25, 2019

    Ciekawy wywiad z cudowną kobietą!

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach