Saturday, December 4, 2021
Home / Ludzie  / Kre-aktywne  / Arcadius Mauritz: wszyscy jesteśmy monochromatyczni

Arcadius Mauritz: wszyscy jesteśmy monochromatyczni

Podobno mężczyźni nie rozumieją kobiet. Piszę podobno bo niedawno odkryłyśmy, że tuż obok działa artysta - znawca kobiecych dusz - Marek Kryśkiewicz (Arcadius Mauritz)

Podobno mężczyźni nie rozumieją kobiet. Piszę podobno, bo niedawno odkryłyśmy, że tuż obok działa artysta – znawca kobiecych dusz. Marek Kryśkiewicz (Arcadius Mauritz) ma trzydzieści lat i spory bagaż doświadczeń. Z zawodu tłumacz, ponad 3 lata spędził na obczyźnie – we Francji, Belgii i na Litwie. Aktualnie mieszka i pracuje w rodzinnym Płocku. Droga artystyczna wiodła go od dziecka przez fascynację malarstwem oraz muzyką

Arcadius Mauritz -

Zdjęcie 1 z 6

Te fotografie nie są fotografiami samymi dla siebie, a przede wszystkim są o kobietach, o bogactwie emocji, uczuć, wachlarzu międzystanów mentalnych, empatii, nierzadko terapii od trudnych życiowych doświadczeń, szukaniu siebie w zgiełku świata, szukaniu wyciszenia i sedna – o projekcie mówi Arcadius Mauritz


[Not a valid template]

 

Stylizuje, koncypuje, kreuje… szuka. Bo według niego wszyscy jesteśmy monochromatyczni w oczach świata. Jedynie emocje niczym cięcia dłuta, wyżynają nas gradientem i światłocieniem z wszechobecnej ciemności… Empata, eklektyk… Przede wszystkim człowiek. Poszukuje fantazji i baśni w najprostszych gestach i spojrzeniach. Skupia się na fotografii jako medium wykraczającym poza „fabrykę obrazków”. Zgłębia zagadnienia behawioryzmu, psychologii w fotografii portretowej oraz szuka rozwiązań wykraczających poza przyjęte normy.

Za bardzo ważną, jeśli nie najważniejszą cezurę w swoim rozwoju artystycznym, Mauritz uznaje luty 2010 roku, kiedy to pojawił się koncept projektu “Jezioro Dusz”, serii intymnych portretów w wąskim spektrum kontekstowym, skupionych na emocjach i formie ich wizualizacji oraz zjawisku empatii na poziomie relacji z osobami pozującymi. Koncepcja projektu powstała w sposób dosyć przyziemny. Będąc na kolejnym kontrakcie we francuskiej Dunkierce trudno było autorowi pogodzić wyczerpującą psychicznie pracę tłumacza i pasję fotografii. Umysł jednak nie przestawał pracować i po kilku miesiącach pojawił się pomysł na serię intymnych portretów kobiecych, skupionych na kobiecości, jej walorach ale też wielu twarzach i odsłonach. Wszystkie zdjęcia są utrzymane w monochromatycznej konwencji, tak aby skupić uwagę odbiorcy na formie, ciasnym kontekście, zostawić trochę przestrzeni na domysły, które nierzadko uciekają, gdy przytłacza nas kolor. Dlaczego kobiety? Najprościej rzecz ujmując Kobieta jako temat niesie w sobie nieograniczone możliwości estetyczne. Bogactwo charakteru, osobowości, pokłady emocji jakie są ukryte w kobiecie to ogromna zagadka i niewyczerpane źródło inspiracji od zarania dziejów sztuki.

Zakładam, że każdy artysta musi mieć w swoim dorobku jakiś projekt, coś kompleksowego, dużego, spojonego zamysłem i koncepcyjnymi ramami. Coś, co definiuje go jako Twórcę. Tak też i jest z moim „Jeziorem Dusz”. Pomysł na tę serię pojawił się w mojej głowie jeszcze w 2009 roku kiedy pracowałem we francuskiej Dunkierce – wyznaje Kryśkiewicz.

Czym jest „Jezioro Dusz”? Z biegiem czasu moje własne postrzeganie tych zdjęć ulegało wielokrotnie zmianie, tak jak i ulegało zmianie moje patrzenie, podejście do fotografii, kobiet, które mi pozowały, również życia… Pierwsze sesje odbyły się w lutym 2010 roku w Płocku, na Mazowszu. Z początku miały zakończyć się na 50 sesjach, ale z czasem powstała myśl, że przecież ta estetyka, ten szczególny sposób porozumienia fotograficzno-mentalnego zawsze będzie ewoluował, więc zarzuciłem próbę wyznaczania sobie granic czasowych, w związku z czym projekt wciąż trwa i wciąż powiększa się o nowe twarze, nowe piękno – mówi Arcadius Mauritz.

 

 

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach