„Jestem seksbombą i to wystarczy”. Mówili, że nie ma nic do zaoferowania
Wszystko zaczęło się od kilku słów
Czułam na sobie pełne zazdrości spojrzenia innych kobiet. Mężczyźni zastygali z podziwu. / fot. Canva
Kobiety zazdroszczą Joannie urody. Po cichu plotkują między sobą o jej braku wykształcenia, wyzywających sukienkach czy też partnerze, bez którego prawdopodobnie byłaby totalnym zerem. Ale zacznijmy od początku. Rodzice małej Asi nie inwestowali w lekcje angielskiego dla córki, nie sprawdzali ocen z matematyki, ale nieustannie powtarzali „jesteś taka śliczna, poradzisz sobie w życiu”. Coś w niej zaskoczyło już w liceum, gdy odrzuciła kolegę z klasy, a ten wykrzyczał: „ty nie masz nic do zaoferowania, poza tym, że jesteś ładną laską!”. Joanna wspomina, że wtedy nie poczuła się zraniona a dumna. Nieprzeciętny wygląd stał się jej kartą przetargową, którą postanowiła rozegrać partię życia…
Co w artykule
- Przepis Joanny na szczęście
- Życie pewnej siebie kobiety
- Kontrowersyjny sposób zarabiania
Kiedy natura wygrywa z marzeniami
Początkowo marzyłam o modelingu. Chciałam być muzą projektantów, ale natura miała inne plany. Moje ciało szybko zaczęło się zmieniać. Ze szczupłej dziewczynki o uroczej buzi zamieniłam się w obiekt westchnień mężczyzn. Wyróżniałam się pełnymi biodrami i dużym, jędrnym biustem. Zdecydowanie nie wpisywałam się w kanon piękna obowiązujący na światowych wybiegach. Stałam się seksbombą! Budziłam pożądanie, ale moja sylwetka zamknęła przede mną drzwi do wielkich domów mody
– rozpoczyna swoją historię Joanna.
Kobieta wspomina, że zawsze emanowała pewnością siebie. Joanna nie czuła potrzeby rozwoju osobistego, ale dbała o swój wygląd na każdym kroku.
Nawet po nieudanych castingach, nie traciłam wiary w siebie. Szybko zrozumiałam, że nie muszę pasować do standardów branży, aby zarabiać na tym, jak wyglądam. Skoro świat chce na mnie patrzeć, niech za to płaci!
– wyznaje kobieta z kokieteryjnym uśmiechem.
Co oznaczała wizytówka? Noce za pieniądze
Joanna pochodziła z bogatego domu i dopóki mieszkała z rodzicami, nie myślała o pracy. Młoda kobieta często wychodziła na imprezy z przyjaciółkami. Wystarczył jeden wieczór, aby kolejne przelewy pojawiały się na jej koncie.
Moja pierwsza praca? To nie był casting, tylko przypadek na dyskotece. Starszy, przystojny mężczyzna tańczył w otoczeniu młodych dziewczyn i od czasu do czasu zerkał w moją stronę. Uśmiechał się, a gdy wracał do stolika, dostałam pozłacaną wizytówkę. Szepnął, że nie szuka seksu, a prawdziwego piękna
– wspomina podekscytowana Joanna.
Kobieta natychmiast schowała błyszczącą karteczkę do torebki. Podczas poprawiania makijażu w toalecie, dołączyły do niej „panienki” od najwyraźniej bogatego biznesmena.
One były podobne do mnie. Rozgadane i niezwykle kobiece! Z uśmiechem wyjaśniły, na czym polega praca dla Andrzeja. Zadanie nie było takie trudne. Jego kobiety miały wyglądać obłędnie, śmiać się ze wszystkich żartów, a przede wszystkim towarzyszyć na wieczornych imprezach
– wyjaśnia.
W ten sposób Joanna zarobiła pierwsze, ogromne pieniądze. Andrzej okazał się hojnym, ale i sympatycznym bogaczem. Mężczyzna nigdy nie chciał niczego więcej niż towarzystwa. Kobieta oprócz przelewów dostawała liczne prezenty.
Dotarło do mnie, że intelektem musiałabym pracować miesiącami na to, co uroda dawała mi w jeden wieczór
– podsumowuje Joanna.
Przeczytaj również:
„Nie chciałam jego miłości, chciałam pieniędzy”. Nowe życie Laury
Żywe instalacje w luksusowych wnętrzach
Świat zaskakiwał kobietę na każdym kroku. Joanna sama przyznaje:
Zaczęły pojawiać się nietypowe zlecenia. Nawet nie wiedziałam, że można zarobić ogromne pieniądze, praktycznie nie ruszając się z miejsca!
Kobieta wspomina, że z każdym nowym tematem zarobkowym, czuła się szczęśliwa i doceniona. Najwięcej wspomnień zawdzięcza przyjęciom organizowanym w stolicy.
Nigdy nie zapomnę, jak brałam udział w żywych instalacjach w luksusowych apartamentach. Profesjonaliści aranżowali nowoczesne ściany. W efekcie końcowym przypominały obrazy, od których ciężko oderwać wzrok. Zieleń, kwiaty, kamienie, woda, światło, geometryczne formy, a na pierwszym planie półnagie kobiety i seksowni mężczyźni. Zawsze występowałam z odsłoniętą jedną piersią. Biust z wyraźnie odznaczonymi sutkami przykuwał uwagę. Czułam na sobie pełne zazdrości spojrzenia innych kobiet. Mężczyźni zastygali z podziwu
– opowiada z dumą.

Nawet nie wiedziałam, że można zarobić ogromne pieniądze, praktycznie nie ruszając się z miejsca. / fot. Canva
Złote życie Joanny: od OnlyFans do idealnego układu
Wtedy nie wiedziałam, że najlepsze dopiero przede mną. Kiedy pojawiła się platforma OnlyFans, otworzyłam drzwi do świata cyfrowej monetyzacji wizerunku. Nie traciłam czasu. Nie musiałam już nigdzie jeździć. Założyłam konto, na którym sprzedawałam swoją kobiecość kawałek po kawałku. Tam nie było pytań o moje wykształcenie czy poglądy. Tam liczyło się, co pokażę i jak wiele. Zarobki stały się abstrakcyjne!
– z wypiekami dopowiada kobieta.
Joanna przyznała, że w internecie jej uroda nadal jest jak ropa naftowa, czyli niewyczerpalne źródło zysku (dopóki wyróżnia się pewnością siebie i pięknem). Opowiedziała również, że poznała wpływowego mężczyznę:
To człowiek sukcesu. Od razu postawił sprawę jasno: oferuje mi życie na wysokim poziomie w zamian za lojalność i nienaganny wygląd. Trochę jak z Andrzejem, z tym wyjątkiem, że od teraz tworzymy związek. Czy to miłość? Nie oszukujmy się! Łączy nas układ, ale dla mnie to układ idealny. Mieszkam w luksusowym domu. Dbam o to, aby przy mnie czuł się dowartościowany. Nasze relacje ograniczają się do sypialni i wspólnych wypadów.
Może cię zainteresuje:
Czy pieniądze dają szczęście? Pytanie, które doczekało się licznych odpowiedzi
Szczerość, w której emocje ustępują miejsca kalkulacji
Wiem, co myślicie. Kobiety twierdzą, że jestem pusta i lecę na kasę. Mężczyźni, że stać mnie na więcej. Ale ja przekalkulowałam wszystko! Ciężką pracą nigdy nie osiągnęłabym nawet ułamka tego, co mam teraz. Prowadzę życie, które wielu uznaje za szczyt marzeń.
Na pytanie „czy boisz się starości?”, Joanna odpowiada:
Absolutnie nie. Do tego czasu wypełnię portfel po brzegi. Wykorzystuję swoje atuty do maksimum i nie żałuję ani jednej sekundy.
