Sunday, February 5, 2023
Home / Ludzie  / Gwiazdy  / Janina Ochojska: Mistrzyni w pomaganiu

Janina Ochojska: Mistrzyni w pomaganiu

O życiu, wsparciu i osobistych marzeniach – zobacz zapis rozmowy z Klubu Miasta Kobiet

janina ochojska w pomarańczowym tiszercie

Janina Ochojska / fot. Bart Pogoda

Janina Ochojska na 16. Klubie Miasta Kobiet/ fot. Pogoda

Janina Ochojska na 16. Klubie Miasta Kobiet/ fot. Pogoda

To takie proste dać 2 zł czy 10 zł, a jeżeli zabieram taką osobę do sklepu i robię z nią zakupy, to to wymaga wysiłku – sklep jest daleko, chodzimy, wybieramy i to kosztuje więcej niż te 2 lub 10 zł. Łatwiej jest wrzucić i iść dalej, do swoich obowiązków.

Janina Ochojska: Zachęcam do dokonania świadomego wyboru. Nie patrzeć, czy ma się 10, czy 20 zł. Można nie mieć pieniędzy, ale w zamian za to dać swoją pracę, czas i umiejętności. Często zapominamy, że mając pewien fach, możemy wspierać organizacje, które potrzebują specjalistów w różnych dziedzinach – prawników, finansistów, księgowych. Ludzie mający doświadczenie, ale na przykład nie udzielający się już zawodowo, mogą być kimś bezcennym dla organizacji.

PAH to nie tylko pani, to też wielu ludzi współpracujących. Ja jednak mam takie poczucie, że PAH i Janina Ochojska to synonimy i dużo się teraz mówi i pisze, że liderzy są samotni. Jaka jest samotność lidera, czy pani ją odczuwa?

Janina Ochojska: Ja się nie czuję samotna. Mam trochę mniejszy kontakt z pracownikami, ale to nie znaczy ze jestem samotna. Zmienił się tylko mój styl pracy, bo już nie przebywam tak dużo w biurze warszawskim, więcej pracuję w domu. Moją rolą jest teraz rozwijanie PAH-u, zapewnienie stabilności, spotykanie się z innymi ludźmi i opowiadanie o naszej pracy. Kiedyś to zajmowałam się finansami i słupki w Excelu liczyłam sama (śmiech). Interesowało mnie to – chciałam widzieć, jak pieniądze przychodzą i się rozchodzą. Teraz mam pracowników i działy, które pracują samodzielnie, a ja nadal jestem aktywna, tylko w trochę inny sposób: wstaję rano, odpowiadam na maile, sprawdzam co się dzieje na misjach, idę na basen, wracam, znowu sprawdzam pocztę itd.

 

Uważam, że odruch serca to za mało. Odruch serca nie kontroluje tego, co dzieje się potem, co dzieje z się z tą osoba i z tą pomocą dalej – mówiła Janina Ochojska / fot. Barbara Bogacka

Uważam, że odruch serca to za mało. Odruch serca nie kontroluje tego, co dzieje się potem, co dzieje z się z tą osoba i z tą pomocą dalej – mówiła Janina Ochojska / fot. Barbara Bogacka

Janina Ochojska – wywiad

PYTANIA Z SALI:

Chciałam zapytać panią o różnice kulturowe, bo w krajach, w których pani przebywa model kulturowy jest inny, mieszacie się w to państwo, prowadzicie jakieś warsztaty?

Janina Ochojska: Nie prowadzimy takich warsztatów. Nie spotkałam się z przemocą wobec kobiet w żadnym z ponad 40 krajów, w których byłam. To nie oznacza, że jej tam nie ma. Sądzę też, że niewiele różni się też, od tej, która jest w Polsce i w innych krajach. Mówienie, że u Muzułmanów jest większa przemoc niż u nas, to mówienie na podstawie jakiegoś przeczucia. Nie jest to zbadane. Ja się raczej spotkałam, zwłaszcza w społeczeństwach muzułmańskich, z wyraźną postawą kobiet – tak na prawdę mąż jest głową, a żona szyją, która tą głową kręci i to oddaje stosunki między kobietami i mężczyznami. Są takie kraje jak Arabia Saudyjska, gdzie kobieta jest może bardziej zniewolona, ale już w Emiratach Arabskich można ubierać się dowolnie. W Afganistanie poznałam kobiety wykształcone, które chciały nosi burki, bo jak tłumaczyły – zdjęcie ich spowodowałoby, że czułyby się nagie. Panie same się na to decydują, ja bym była daleko od twierdzenia, że kobieta przez taki ubiór jest zniewolona.

Jakie jest pani osobiste marzenie podczas gdy tyle marzeń innych ludzi udało się pani spełnić?

Janina Ochojska: Moje marzenia związane są głównie z PAH-em. Marzę, żeby  PAH po mnie trwał nadal. Mam bardzo małe potrzeby, mam niestety za dużo książek – tu sobie folguję, dziś też kupiłam kilka (śmiech).

A marzenie poza PAH-em?

Janina Ochojska: Mam wszystko, czego mi potrzeba – dach nad głową, fascynującą pracę, przyjaciół. Wiodę ciekawe życie. Może marzyłabym o tym, żeby mieć więcej sił, ale to marzenie o czymś, co jest niemożliwe. Niepełnosprawność odbija się na mnie. Już nie marzę, żeby wyjeżdżać do Sudanu czy Somalii, chociaż skrycie mam nadzieję, że kiedyś mi się jeszcze uda.

 

 

Przeczytaj koniecznie: Misjonarki: między euforią a bezsilnością

Aneta Pondo

Dziennikarka i redaktor naczelna „Miasto Kobiet”, które wymyśliła i wprowadziła na rynek w 2004 rok. „Miasto Kobiet” to jej miłość, duma i pasja. Prezeska Fundacji Miasto Kobiet, która wspiera kobiety w odkrywaniu ich potencjału oraz założycielka Klubu Miasta Kobiet – cyklu spotkań dla kobiet z inspirującymi gośćmi.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ