Tuesday, April 13, 2021
Home / Felietony  / Zbyt głupia, żeby chodzić do teatru

Zbyt głupia, żeby chodzić do teatru

Zbyt głupia na Walentynki

Święto zakochanych to czas, kiedy kino jest dla singli strefą zagrożenia. Muszę znaleźć sobie bardziej alternatywną formę przeżycia. Upicie się i Bridget Jones już mi się przejadły. Obiecuję – w tym roku będę się świetnie bawić

maska-felieton-600

Wykwintna kobieta sukcesu spędzi ten wieczór w teatrze / fot. fotolia

Walentynki – dzień, w którym najwięcej singli myśli o samobójstwie albo próbuje się przekonać, że samemu w życiu lepiej. Tym razem będę robić wyłącznie to, co lubię. Muszę sobie jakoś wynagrodzić widok mizdrzących się dookoła par. Im bardziej cię kocham tym więcej przeklętych serduszek! Kto wie, może byłyby mniej uciążliwe, gdyby ktoś ofiarował mi choć jedno. Decyzja zapadła – wykwintna kobieta sukcesu spędzi ten wieczór w teatrze. Nic bardziej nie wynagrodzi jej braku męskiego towarzystwa.

W pięknej błyszczącej sukni do ziemi i szpilkach (obowiązkowo minimum 10 cm) pędzę – żeby – jak na kulturalną damę przystało, być w teatrze na czas. Podekscytowana czekam w hallu. Jest idealnie. Nogi trochę bolą od maratonu po krakowskiej kostce. No cóż – sztuka wymaga poświęceń. Wszystko wynagrodzi mi długo wyczekiwany spektakl.

Zaczyna się! Na scenę wchodzi dwóch aktorów. Scena toczy się na siłowni. Cieszę się, że roznegliżowane męskie ciała nie tryskają młodością i witalnością – koniec z ageizmem. Niestety totalnie nie rozumiem, co mówią aktorzy. Może ogłuchłam? Przecież to w końcu uznany teatr i dość drogie bilety. Dykcji uczyli się latami w szkole aktorskiej. Hmm może to czas na laryngologa?

Doszłam do porozumienia już ze swoim słuchem. Teraz czas na gust estetyczny i poczucie humoru, które chyba też u mnie szwankują. Ze sceny padają żałosne żarty a publiczność śmieje się do rozpuku. Po 40 minutach nie wiem o czym jest sztuka, ale co z tego? Zaraz odbędzie się striptiz 60- latka, który zdyszany lata z pejczem po scenie tam i z powrotem. Wszyscy dookoła płaczą ze śmiechu – chyba zbyt wysokie progi jak na moje nogi. Zamiast sensu czuje tylko zniesmaczenie.
Zmęczona wychodzę na ulicę. Wiem, że kultura jest dla ludzi inteligentnych. Co prawda uwierzyłam już w swoją głuchotę i brak poczucia humoru, ale tępota nie przylgnie do mnie tak łatwo. Nie jestem naiwna.

 

Zawsze 14 lutego oglądam kabaret na żywo. Śmieję się z par, które od Milki w kształcie serduszka uzależniają miłość partnera.W tym roku chyba i ja uległam walentynkowemu zaćmieniu. Chociaż średnio co miesiąc oglądam spektakle teatrów alternatywnych, dziś wyjątkowo wybrałam teatr renomowany. Dlaczego? Szybko uświadamiam sobie, że chciałam kupić sobie gwarancję udanego wieczoru. Nie mogę wiedzieć czy samej mi lepiej, dlatego zdecydowałam się na – moim zdaniem – jedyną pewną inwestycję. Zapomniałam tylko o jednym. Bilet do teatru jest jak los na loterii. Raz można trafić w dziesiątkę, innym razem przepłacić. To nieistotne czy los kosztuje 100 czy 20 złotych. Miejsca czy budynek również nie odgrywają większej roli. Bardzo przepraszam fanów „fioletowej krowy” – teraz wy możecie sobie ze mnie zakpić.

Klaudia Oleksińska

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach