Sunday, August 14, 2022
Home / Uroda  / „Nie dziękuję za KOC” – jak przyjmować autentycznie od mężczyzn?

„Nie dziękuję za KOC” – jak przyjmować autentycznie od mężczyzn?

Co to znaczy przyjmować w życiu kobiety? Na ile potrafimy robić to w sposób autentyczny, z poczuciem ufności w przepływ energii, jaki zachodzi w naszym życiu: raz ja daję, innym razem dostaję. Elastycznie, spontanicznie, z

„Nie dziękuję za KOC” – jak przyjmować autentycznie od mężczyzn? / fot. fotolia

„Nie dziękuję za KOC” – jak przyjmować autentycznie od mężczyzn? / fot. fotolia

Co to znaczy przyjmować w życiu kobiety? Na ile potrafimy robić to w sposób autentyczny, z poczuciem ufności w przepływ energii, jaki zachodzi w naszym życiu: raz ja daję, innym razem dostaję. Elastycznie, spontanicznie, z prawdziwą autentycznością, czego potrzebuję i od kogo oraz co przyjmuję.

„Nie dziękuję za KOC” – jak przyjmować autentycznie od mężczyzn? / fot. fotolia

„Nie dziękuję za KOC” – jak przyjmować autentycznie od mężczyzn? / fot. fotolia

W przyjemny deszczowy dzień usiadłam w jednej z kazimierzowskich kawiarni nad Wisłą, by uraczyć się cappuccino z pianką śnieżną i ciepłą. Nagle usłyszałam melodyjny głos barmana: Proszę – koc dla Pani – powiedział. Nie, dziękuję za koc proszę Pana. Mam ochotę dziś na świeżość poranka – odpowiedziałam z uśmiechem.

I uświadomiłam sobie, jak długą drogę przeszłam przez ostatnie lata. Jak często zdarza się nam w sposób szybki i spokojny reagować zgodnie z tym, czego potrzebujemy? Jak często jesteśmy autentyczne w kontakcie i asertywne, zamiast robić coś, co powinnyśmy, bo wypada? Jak często nasza odpowiedź wynika z tego, co dla nas ważne, w przeciwieństwie do tego, co modne, poprawne politycznie, a może zgodne z wybraną ideologią?

Obrazek z przeszłości, który pojawił mi się w umyśle, to Ja – Marta, kobieta wsiadająca do pociągu IC. Otwieram drzwi przedziału. I klasa, miejsce 78 – po środku. Moja błękitna, gabarytowa walizka, którą przyjaźnie nazwałam „towarzyszem życia” ledwo co zmieściła się w drzwiach wymiarowanych na standardy europejskich podróży. Słyszę głos mężczyzny, który wstaje i ochoczo sięga po walizkę: Może Pani pomóc? – zagaja z uśmiechem. Nie dziękuję, poradzę sobie proszę Pana! – uprzejmie odpowiadam. Przez chwilę walcząc z moim przyjacielem, który nie wiem, czemu jakby przybierał na wadze w tej naszej wspólnej podróży…

Usiadłam i zobaczyłam mężczyznę, który z dynamicznego i ochoczo wspierającego, przemienił się w stonowanego Pana intelektualistę. Zatopił się w treści gazetowe – świata sportu i polityki. Pan pasażer ZNIKŁ. I nagle zadałam sobie pytanie: Dlaczego powiedziałam Nie, dziękuję? Z jakiego powodu niczym wystrzał z automatu pojawia się: Nie, dziękuję? Zobaczyłam, że na głębszym poziomie to zdanie, to coś więcej: Nie dziękuję proszę PANA, ja PORADZĘ sobie SAMA. Idąc dalej, pojawia mi się kolejne zdanie: Nie dziękuję proszę PANA, jak sobie PORADZĘ SAMA, nawet jak przy tym się zarobię i ostatecznie nie wyrobię. Idąc dalej niczym Sherlock Holmes, usłyszałam mój wewnętrzny głos: Nie dziękuję proszę PANA, ja sobie PORADZĘ SAMA. Nawet jak przy tym się zarobię i ostatecznie nie wyrobię. Udowodnię to sobie, Panu, światu…Odkrywając tą prawdę o sobie, postanowiłam: hola, hola! Od dzisiaj, otwieram się na nowe! Pociąg dojechał do stacji docelowej. Podekscytowana nowymi możliwościami bycia i życia, czekałam, aż ów miły Pan poda mi swoją „męską dłoń”. Czekałam, aż pociąg prawie odjechał. I wydarzyło się NIC…

Dziś, po kilku latach wiem, dlaczego nie otrzymałam drugiej propozycji…Wiem też, kiedy przyjmować od mężczyzn, a kiedy nie. Mam świadomość, dlaczego mam ochotę lub nie skorzystać z ich pomocy. Jestem wdzięczna za ich uwagę. Mogę z niej skorzystać, nie muszę. Bez poczucia winy, że nie jestem wystarczającą samodzielna. Bez poczucia, że coś powinnam, bo tak wypada kobiecie. Jestem sobą. Ulga.

To Ja – wiem, że koca nie potrzebuję, bo przyszłam tu żeby poczuć wiatr we włosach. To Ja – jestem wdzięczna, że Pan barman pomyślał o mnie. To sprawia, że czuję się zaopiekowania, profesjonalnie obsłużona. To Ja – wiem, że jak tylko zechcę, mogą skorzystać z różnych dróg w mojej wewnętrznej mapie świata:

MOGĘ WSTAĆ I PODEJŚĆ, WZIĄĆ SOBIE KOC

MOGĘ ZAWOŁAĆ UPRZEJMIE PANA I POPROSIĆ O KOC

MOGĘ NIE KORZYSTAĆ Z KOCA Z POCZUCIEM, ŻE JEST OK – nie musiałam go wziąć, żeby udowodnić sobie, że czerpię ze wsparcia mężczyzn, nie musiałam go „nie brać’, żeby pokazać sobie i światu, że nie potrzebuję pomocy, nie musiałam się czuć winna, że mogłam go wziąć, a nie wzięłam, a może już za chwilę będę go potrzebowała. Nic nie musiałam…

I jak sobie to uświadomiłam, poczułam się jeszcze bardziej ukojona i szczęśliwa.

Co to znaczy dla Ciebie naturalnie dawać w relacji kobieta – mężczyzna?

Co to znaczy czerpać i autentycznie brać w relacji z mężczyznami, których spotykam w życiu?

***

Marta Czepukojć / fot. Okcoaching

Marta Czepukojć / fot. Okcoaching

Marta Czepukojć – socjolożka, coach, trenerka rozwoju osobistego i zawodowego, założycielka OKcoaching.eu Absolwentka akredytowanego przez ICF programu The Art and Science of Coaching, Erickson College International w Kanadzie we współpracy z Wszechnicą UJ. Od 8 lat tworzy i realizuje projekty szkoleniowe dla prywatnych przedsiębiorstw, instytucji publicznych, uczelni oraz osób prywatnych. W latach 2009 i 2010 organizatorka Ogólnopolskiego Festiwalu Rozwoju Osobistego dla Kobiet PROGRESSteron w Trójmieście oraz prowadząca ośrodek Rozwoju Osobistego Rubedo. Ostatnie lata wspierała w rozwoju Trenerów w ramach projektu Akademia Mistrzów Treningu(AMT), we współpracy z Grupą Trenerską Mentor. Aktualnie pracuje jako coach. Na co dzień prowadzi coaching w ramach przedsięwzięcia OKcoaching. Interesuje się zjawiskiem kryzysu życiowego jako inicjacji oraz pozytywnej transformacji. Absolwentka ośmiotygodniowego kursu: Mindfulness Meets Spiritual Emergency, Breath Works, Great Britain. Aktualnie rozwija się w Szkole ISPS (Institute for the Study of Peak States, Canada). Współpracuje z Wyższą Szkołą Europejską (WSE) w Krakowie. W życiu osobistym lubi świadomie ćwiczyć pilates oraz tańczycz. Inspirują ją podróże do krajów Dalekiego Wschodu oraz wycieczki piesze i rowerowe na łonie natury.

Zapraszamy na stronę: www.okcoaching.eu

Oceń artykuł
1KOMENTARZ
  • producent kabin prysznicowcyh 21 lutego, 2013

    Jeśli chcecie to polecam użytkować natrysk prysznicowy.
    Jest to bardzo ciekawa opcja, która pozwala sprawić z łazienki Twoje
    miejsce, gdzie można zrelaksować się oraz przede wsystkim sybko wziąć
    kąpiel. Zastąpienie wnny na korzyść natrysku prysznicowego niesie ze sobą widoczne różnice
    w rachunkach za wode i ogrzewanie. Używając przysznica zużywamy dużo mniej wody
    i prądu. Oprócz tego, prysznic jest znacznie wygodniejszy w
    codziennym używaniu najbardziej dla ludzi starszych.

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ