Monday, September 20, 2021
Home / Ludzie  / Gwiazdy  / Prezydent i kobiety

Prezydent i kobiety

O kobietach, o świętach Bożego Narodzenia i o sprawach miasta rozmawiałyśmy z prezydentem Krakowa, Jackiem Majchrowskim.

Prezydent miasta Kraków, Jacek Majchrowski / fot. własność UMK

W kolejnych numerach magazynu chcielibyśmy prezentować kobiety, odpowiadające za ważne sprawy w Urzędzie Miasta Krakowa. Nie możemy jednak zacząć bez umówienia się na pierwszą rozmowę z ich szefem.

Prezydent miasta Kraków, Jacek Majchrowski / fot. własność UMK

Prezydent miasta Kraków, Jacek Majchrowski / fot. własność UMK

Wywiad z Jackiem Majchrowskim, prezydentem miasta Krakowa

Wcześnie zaczyna pan pracę.
Rano jest pusto, nie ma innych pracowników, można spokojnie zrobić wiele rzeczy. Ale spać kładę się też wcześnie, przed 22, więc nie mam problemów ze wstawaniem.

Ile godzin dziennie pan pracuje?
Przychodzę do pracy ok. siódmej, w domu jestem o ósmej lub dziewiątej wieczorem. Ile to godzin wychodzi?

Zbyt dużo, by mieć czas na życie rodzinne.
Niektóre weekendy mam wolne.

Które kobiety są dla pana najważniejsze w życiu?
Żona i wnuczka.

Jeśli pracuje pan po 13-14 godzin na dobę, to chyba rzadko je pan widuje.
Wnuczka ma trzy lata, więc czasami tydzień jej nie widzę. Bo kiedy wychodzę, to śpi, kiedy wracam, też śpi.

Kto pana wychował, kobiety czy mężczyźni?
Kobiety. Najpierw mama i babcia, a potem ciocia. Rodzice się rozeszli, kiedy miałem rok, i do końca szkoły podstawowej mieszkałem z mamą i babcią. A w liceum mieszkałem z tatą i ciocią.

Kobiece wychowanie jest inne niż męskie?
Trudno mi powiedzieć, bo nie wiem po prostu. Nie miałem skali porównawczej, ale babcia była raczej męskim typem. Była surowa, bo sama też miała ciężkie życie. Mama była łagodniejsza.

A jakie są kobiety w urzędzie?
Bardzo rzetelne, konsekwentne, na ogół więcej im się chce niż mężczyznom. Większość stanowisk dyrektorskich zajmują kobiety, ok. czterdziestego roku życia, z odchowanymi dziećmi. Nie jest tu więc zachowany parytet, tzn. męski parytet. Do niedawna wśród wiceprezydentów też było więcej kobiet, teraz jest pół na pół.

Czy to oznacza, że lepiej się pan dogaduje z kobietami?
Ja tak wolę. One zdaje się też.

Czy wyobraża sobie pan kobietę na swoim stanowisku?
Wyobrażam.

Jak by musiała być?
Piękna, mądra i zdecydowana. I znająca miasto. Dla mnie podstawową rzeczą, gdy idzie o to stanowisko, jest twarde stąpanie po ziemi i znajomość miasta, a nie opowiadanie pierdół. Jest taki rysunek Mleczki, doskonale wpisujący się we wszelkie kampanie wyborcze: przedstawia tłum z transparentem, a na nim napis: „Żądamy obietnic”. Muszę powiedzieć, że ja nie obiecywałem czegoś, czego nie mogłem spełnić. Nawet w sytuacjach, kiedy ludzie tego oczekiwali.

Jakie są największe bolączki kobiet w Krakowie?
Na pewno dla kobiet, które mają dzieci, ważna jest dostępność żłobków i przedszkoli. Problem przedszkoli już rozwiązaliśmy, bo mamy więcej miejsc niż chętnych. Niestety, nie są one jeszcze rozłożone tak, jak by wszyscy chcieli. Ze żłobkami jeszcze jest trochę problemów. Dziesięć lat temu likwidowaliśmy żłobki w Nowej Hucie, bo nie było na nie zapotrzebowania, a okazuje się, że teraz by się przydały.

Skoro mówimy o dzieciach, to kobiety martwią się powietrzem, jakim ich dzieci oddychają.
A to rozumiem, że w całej Polsce.

W całej Polsce, a w Krakowie szczególnie.
A wie pani, dlaczego szczególnie?

Bo jest szczególnie zanieczyszczone.
Nie. Dlatego że w Krakowie prowadzimy badania i mówimy o nich. Jest więc świadomość zanieczyszczenia. Natomiast w innych rejonach nie ma tych badań i nikt nie wie, jak jest naprawdę. Mógłbym pani zagwarantować, że w większości miejscowości uzdrowiskowych, gdzie wyjeżdża się dla zdrowego powietrza, jest ono gorsze niż w Krakowie. Tylko my jesteśmy miastem, które podjęło z tym walkę.

To, co pan mówi, nie zmienia faktu, że powietrze w Krakowie jest zanieczyszczone bardziej, niż powinno być.
Oczywiście, że tak.

Czy jest w ogóle szansa, żeby to się zmieniło? I kiedy?
Nie jestem w stanie pani powiedzieć, bo powietrze w Krakowie jest zanieczyszczone z wielu powodów i nie na wszystkie mamy wpływ. To, na co mamy wpływ, to kwestia palenisk. Żadne inne miasto nie wprowadziło programu, który przewiduje, że jak ktoś złoży wniosek o wymianę ogrzewania węglowego, to miasto pokrywa sto procent wszystkich kosztów. A tym, którzy podpadają pod ustawę o pomocy społecznej, daje także wyrównanie między dawnymi i nowymi kosztami opału. Mamy program, pieniądze, tylko nie ma jeszcze pełnej świadomości u niektórych ludzi. Źródłem zanieczyszczenia powietrza jest też komunikacja. Robimy wszystko, żeby je zminimalizować. Od paru lat kupujemy wyłącznie autobusy spełniające najwyższe normy oraz autobusy elektryczne.

A na co nie mamy wpływu?
Zanieczyszczone powietrze przypływa do nas z sąsiednich gmin, bo Kraków leży w kotlince. O ile my mogliśmy przygotować program wymiany pieców na ogrzewanie z sieci ciepłowniczych, elektryczne albo gazowe, to w sąsiednich gminach nie mogą tego zrobić, bo nie mają ani sieci ciepłowniczej, ani często gazowej, więc mogą wymieniać tylko na elektryczną. Jest o tyle dobrze, że dzięki ustawie antysmogowej, którą podpisał prezydent RP, wszystkie samorządy mogą ustalać, zarówno czym można palić, czyli jakiego gatunku węglem, jak i w czym, czyli jakie parametry powinny mieć piece. Jest też zanieczyszczenie przemysłowe, które idzie górą spoza Krakowa. I na to w tej chwili nie bardzo mamy wpływ.

Z jakich zmian w Krakowie, które nastąpiły w ostatnich latach, jest pan najbardziej zadowolony? Proszę podać trzy najważniejsze.
Z bardzo dobrego rozwoju komunikacji. Kilka lat temu Kraków znalazł się na dziewiątym miejscu magazynu „Forbes” w rankingu najlepiej rozwiniętych na świecie miast pod względem komunikacji. Z olbrzymiej sieci obiektów sportowych, która została wybudowana lub odrestaurowana. Teraz będziemy budować pierwszą w Polsce halę do uprawiania sportu dla niepełnosprawnych. Z olbrzymiej oferty kulturalnej, łącznie z festiwalami, takimi jak Misteria Paschalia czy Sacrum Profanum, które są uznawane za najlepsze w Polsce.

Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Jak pan je spędzi?
W domu, przy choince. Nic nie robiąc.

Będą prezenty?
Prezenty są zawsze.

Co chciałby pan dostać w tym roku?
Nigdy się nie zastanawiałem nad takimi rzeczami, bo zawsze dostaję koszulę, książkę lub coś równie praktycznego. Bo co można dać? Dziecku można dać zabawki, ale dorosłemu człowiekowi?

Ma pan jakieś ulubione potrawy świąteczne?
U mnie spotykają się dwie tradycje: zupy grzybowej i barszczu. Więc będzie przygotowane i to, i to. Ale najbardziej ze świątecznych potraw lubię karpia, smażonego na maśle.

Rozmawiała Aneta Pondo 

Wywiad pochodzi z nr 5/2015. Zobacz, gdzie możesz dostać magazyn drukowany [DYSTRYBUCJA MK]

Wywiad pochodzi z najnowszego numeru "Miasta Kobiet"

Wywiad pochodzi z najnowszego numeru „Miasta Kobiet”

Dziennikarka i redaktor naczelna „Miasto Kobiet”, które wymyśliła i wprowadziła na rynek w 2004 rok. „Miasto Kobiet” to jej miłość, duma i pasja. Prezeska Fundacji Miasto Kobiet, która wspiera kobiety w odkrywaniu ich potencjału oraz założycielka Klubu Miasta Kobiet – cyklu spotkań dla kobiet z inspirującymi gośćmi.

Oceń artykuł
1KOMENTARZ
  • https://novushub.com/hindi-gana-video/ 16 listopada, 2019

    … [Trackback]

    […] Find More on on that Topic: miastokobiet.pl/jacek-majchrowski-wywiad/ […]

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach