Home / Ludzie  / Izabela Chyłek: Aktywistka

Izabela Chyłek: Aktywistka

Ciągły rozwój i dynamika w życiu

Izabela Chyłek

Izabela Chyłek/ fot. Barbara Bogacka

Ostatnio jej twarz można było zobaczyć na bilbordach promujących konferencję Open Eyes Economy. Uśmiechnięta kobieta z charakterystycznymi warkoczykami i hasło „Aktywiści uwalniają miasta”. W Krakowie od kilku lat, gdy mówi się „aktywistka”, jednym z pierwszych nazwisk, które przychodzi do głowy, jest właśnie jej. Zapytałyśmy Izabelę Chyłek, skąd czerpie inspiracje, gdzie lubi bywać i dla kogo jest Hevre – nowe miejsce, które stworzyła na Kazimierzu

 

Za co najbardziej lubisz Kraków?

W Krakowie lubię miejsca (kiedyś najbardziej centrum, dziś Kazimierz), ludzi, i to, że tak dużo tu się dzieje. Tutaj nie można się nudzić! Wracam po pracy do domu, mam ochotę gdzieś wyjść i nie muszę mieć planu. Wystarczy, że włączę telefon lub skontaktuję się ze znajomymi i zaraz pojawia się pomysł, gdzie można wyjść, co zobaczyć, z kim się spotkać. Podoba mi się też w Krakowie współpraca między ludźmi. Często na formalnych i nieformalnych spotkaniach – wernisażach, koncertach, imprezach – w trakcie rozmów wpadają nam do głowy różne pomysły, które potem realizujemy.

Do niedawna twoja praca koncentrowała się w centrum, teraz przeniosłaś się na Kazimierz – jak się tu czujesz?

izabela chyłek

Iza Chyłek/ fot. Barbara Bogacka

Wspaniale! Odkrywam tę dzielnicę od nowa. Jestem tutaj codziennie. Lubię Kazimierz, bo jest kameralny. Jeżdżę na rowerze, uwielbiam przejażdżki po tych uliczkach. I za każdym razem odkrywam coś nowego – sklepy, zakamarki, bramy, drzwi. Doceniam tę dzielnicę także pod względem gastronomicznym. Od 20 lat jestem wegetarianką i odkryłam, że tutaj oferta jest ciekawsza niż w centrum. Lubię tutejszą lokalność, gdzie wszyscy się znamy – panie ze sklepu spożywczego, pan ze sklepu metalowego, pan od pamiątek, Mapaya i Anna Gregory przy ul. Józefa. To są nasi sąsiedzi, z którymi często organizujemy wspólne akcje. Oczywiście, na Kazimierzu jest sporo turystów, ale więcej jest krakowian, bo oni tworzą tę niesamowitą dzielnicę. To sprawia, że jest wyjątkowa!

Kiedy powstawało Hevre, jakie było założenie – miało być miejscem dla turystów czy dla mieszkańców?

Hevre jest z założenia miejscem dla każdego i wszyscy mogą się tu poczuć jak u siebie. Budynek ma trzy poziomy. Parter, który jest rzeczywiście bardzo lubiany przez turystów, ale w ciągu dnia jest tu bardzo spokojnie. Uwielbiam tutaj pracować. Jest tu dużo zakamarków, gdzie można znaleźć swoje miejsce. Pierwsze piętro jest spotkaniowo-eventowe i jest ono nastawione w głównej mierze na wydarzenia mieszkańców, turyści rzadziej się tam zapuszczają. Jest jeszcze dół, tzw. klub, gdzie organizujemy mniejsze eventy na 50-60 osób. Hevre stało się lokalnym domem kultury, gdzie swój początek ma wiele inicjatyw, to nie jest już po prostu bar czy restauracja. W wizji jego twórców to miało być miejsce otwarte i ja realizuję tę wizję.

A co w Krakowie byś zmieniła? Co ci się tu nie podoba?

Chciałabym widzieć więcej ścieżek rowerowych, bo poruszanie się na rowerze po mieście wciąż bywa trudne. Czystsze powietrze – może już nie w samym Krakowie, który robi w tym obszarze dużo, ale w gminach ościennych. W ogólnym rozrachunku niewiele bym zmieniła. Ja po prostu bardzo lubię i cenię to miasto. Wybrałam je, kupiłam tutaj mieszkanie, płacę podatki. Czuję, że to już jest moje miasto.

Nie zgodzisz się z opinią, że w Krakowie dużo się gada, ale nic realnie się nie dzieje?

Przeciwnie – ja widzę współpracę. Przykład? Kiermash, edycja świąteczna, której nie wyobrażałam sobie bez zapachu choinek. Zaprosiliśmy więc właściciela podkrakowskiej hodowli, który choinki sprzedaje. Kupiliśmy też od niego kilkadziesiąt drzewek do dekoracji. Zastanawiałam się jednak, co z nimi zrobić po wydarzeniu. Zadzwoniłam do Piotra Kempfa, dyrektora Zarządu Zieleni Miejskiej. ZZM przyjmie choinki i zasadzi je w mieście. Inny przykład – pomysł na stojaki rowerowe inspirowane Wyspiańskim. Kiedy postanowiłam je zrobić, uznałam, że osobą, która może mi pomóc jest Pan Prezydent Majchrowski. Zapytałam w urzędzie, jak nawiązać z nim kontakt i dowiedziałam się, że trzeba napisać e-mail. Wysłałam wiadomość, dołączyłam opis projektu i po tygodniu przyszła odpowiedź z zaproszeniem na spotkanie. Udało się! Wszystko jest kwestią chęci, dopytania odpowiednich osób, zarażenia ich swoją ideą. Nie ma rzeczy niemożliwych!

Kto to jest aktywista?

iza chyłek

Iza Chyłek / fot. Barbara Bogacka

Człowiek, któremu się chce coś robić, który nie boi się wyzwań, ale też porażek. Każdy z nas może być aktywistą – zaczynając od spraw wokół siebie, jak segregacja śmieci, bidon do wody zamiast plastikowej butelki, oszczędzanie prądu, wybór detergentów. I szerzej – klatka schodowa, blok, ławka na zewnątrz. W skali miasta aktywistkami są Cecylia Malik i Olga Brzezińska – robią świetne rzeczy w zupełnie innych rewirach niż moje, ale równocześnie przenoszą swoje idee na inne obszary. Bo aktywiści konfrontują się z różnymi ludźmi, ideami po to, by finalnie działać wspólnie. Aktywistą jest też pan, który ma obok Hevre sklep metalowy – on trzyma pieczę nad dzielnicą, wszyscy go znają i każdy wie, że jak trzeba się czegoś dowiedzieć, to on to wie. Aktywista to każdy, kto wpływa pozytywnie na swoją przestrzeń, miasto, na to, co się tu dzieje.

Od czego się to zaczęło u ciebie?

Odkąd pamiętam, nie brakowało mi pomysłów na inicjatywy. Już w szkole średniej pracowałam w samorządzie klasowym, byłam też wiceprzewodniczącą szkoły, więc wtedy zaczęłam działać. W Pauzie na Floriańskiej, gdzie spędziłam 8 lat, nauczyłam się, co jest ważne dla klientów, a co jest istotne w prowadzeniu miejsca dla ludzi. Zostałam frontmanką, kiedy pojawiła się Pauza In Garden. Wymyśliłam to miejsce, bo czułam, że brakuje w Krakowie przestrzeni, gdzie ludzie mogą się spotykać. W czasie studiów, kiedy profesorowie brali nas na zajęcia na przykład do kawiarni, widziałam, jak zmienia się klimat zajęć i spędzania czasu. Siedzieliśmy przy kawie, gdzie ludzie się otwierali się przed sobą. Zajęcia przebiegały zupełnie inaczej. Pomyślałam sobie, że byłoby fajnie połączyć idee kawiarni i miejsca spotkań w swobodnej przestrzeni. Tak powstała Pauza In Garden, w którą włożyłam dużo serca.

Jaki jest twój klucz do sukcesu?

Izabela Chyłek: Ciągły rozwój i dynamika w życiu. Cały czas się uczę i rozwijam, a moje projekty rozwijają się razem ze mną. Ciągle szukam nowych rozwiązań dla moich projektów.

Przykładem może być znów Kiermash, dla którego cały czas szukam nowych miejsc. Przy pierwszej edycji udało nam się wynająć Jubilata, później Dworzec Główny. Wtedy wszyscy w Krakowie zastanawiali się, co się z nim stanie – a nam udało się go otworzyć dla ludzi i pokazać, że można odkrywać pozornie ukryte lokalizacje. Cały czas się uczę. Skończyłam teraz nowe studia i już mnie korci, żeby zacząć kolejne. Czytać, uczyć się, cały czas coś zmieniać. Najgorzej jest zostać w jednym miejscu. Prócz tego ciągłego ruchu ważny jest też dla mnie rozwój duchowy. Medytacja, nauka pozwalają mi nie zwariować w codziennym szaleństwie. Z drugiej strony dbam o powtarzalność, rytuały, które dają mi stabilizację. Wstaję rano, medytuję, włączam ulubioną muzykę, jem śniadanie. Po pracy przychodzę do domu, żeby się wyciszyć i zebrać siły na kolejny dynamiczny dzień.

Gdzie szukasz inspiracji do swoich projektów?

Czerpię inspiracje z podróży, z książek, z filmów, z rozmów ze znajomymi, z codziennego życia i zauważania małych rzeczy, drobnych potrzeb – moich i moich znajomych. Bardzo lubię oglądać zdjęcia, piękne obrazy – wtedy odpoczywam. Kiedy jestem bardzo zmęczona, jadę do lasu – cisza, zapach, kolor mnie uspokajają. Bardzo dbam o czas wolny. Od dwóch lat realizuję postanowienie, że dwa miesiące w roku są na odpoczynek. Lubię odpoczywać. Uważam, że to bardzo ważne.

A skąd czerpiesz energię do realizacji swoich projektów?

Z jedzenia – jak mówiłam, jestem od 20 lat wegetarianką i uważam, że moja energia pochodzi z dobrego jedzenia. Mam dużo siły, bo jem dobre, zdrowe produkty. Korzystam z kosmetyków, które nie są szkodliwe dla mnie i otoczenia. Dbam o ruch – jeżdżę na rowerze, ćwiczę z trenerem, ale też sama w domu. Staram się też cały czas uśmiechać – podbijam sobie tym energię.

Izabela Chyłek: Dbam o właściwe słowa, bo uważam, że one mają moc. To, jakie słowa wypowiadasz, ma wpływ na ciebie. To daje mi siłę.

 

 

Paulina Bandura

Specjalistka od Public Relations i dziennikarka bez etatu. Najczęściej można ją spotkać w księgarni, lesie, winebarze lub we własnym fotelu – z książką i kieliszkiem wina.

Oceń artykuł
4 komentarze

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach