Home / Miasto Podróży  / Islandia dla odważnych

Islandia dla odważnych

Planujesz urlop marzeń?

Crystal Cave / fot. materiały prasowe

Kto oglądał film „Podróż do wnętrza Ziemi”, tutaj będzie mógł zasmakować podobnych wrażeń: nigdzie indziej na świecie nie da się zejść do wnętrza uśpionego wulkanu. I to nie na żadnym odludziu, daleko od cywilizacji – zaledwie kilka kilometrów od Reykjaviku, stolicy Islandii

Jaskinia lodowa / fot. materiały prasowe

Wulkan Þríhnúkagígur w parku Bláfjöll, na obrzeżach stolicy to obowiązkowy punkt programu, gdy planujesz urlop na Islandii. Ma on przepiękną komorę magmową – wysokie temperatury i ciśnienie, panujące tu podczas ostatniej erupcji, która miała miejsce ponad cztery tysiące lat temu, nadały jej niepowtarzalny koloryt. Na jej dnie (198 m w dół od ujścia krateru, które pokonuje się windą) zmieściłyby się trzy boiska do koszykówki.
Takich atrakcji, znajdujących się w zasięgu krótkiego wypadu na własną rękę, wypożyczonym autem, lub wycieczką z biurem podróży, jest na Islandii mnóstwo: jaskinie lodowe, pełne połyskującego białego śniegu, elektryzująco błękitnego lodu i pyłu wulkanicznego, jak ta w lodowcu Mýrdalsjökull, trzecim co do wielkości lodowcu Islandii (596 km²), który przykrywa ciągle czynny wulkan Katla; morskie wybrzeża, usiane czarnymi plażami; malownicze fiordy i wioski rybackie; lodowce i zamarznięte wodospady, a zimą niezapomniane polowanie z aparatem fotograficznym na zorzę polarną. I oczywiście to, z czym ten surowy kraj kojarzy się nawet przedszkolakom: gejzery i gorące źródła.

Konie / fot. materiały prasowe

Islandia, leżąca na granicy Oceanów Arktycznego i Atlantyckiego, daleko od kontynentu, przez to swoje oddalenie obrosła legendami i mniej lub bardziej nieprawdopodobnymi historiami. Główna wyspa znajduje się tuż poniżej koła podbiegunowego, a około 11 proc. powierzchni kraju zajmują lodowce. Z całą swoją pogodową surowością i nieprzewidywalnością, z silnymi wiatrami, które zdają się wiać ze wszystkich stron i potrafią wywrócić człowieka, z ulewnymi deszczami i śnieżycami, jest krajem fascynującym. Znacie inny kraj, w którym sprzedawane w sklepach z pamiątkami zegary, zamiast cyfr oznaczających godziny, mają symbole deszczu, słońca i wiatru? Latem dzień w Islandii trwa niemal 24 godziny, a człowiek tryska energią, choć mimo lata potrafi być bardzo zimno, aż drętwieją palce. Gdy jednak przychodzi zima i niemal cały czas jest ciemno, bywa depresyjnie. To zdecydowanie klimat, który pokochają ci, którzy potrafią się przystosować. Jak rdzenni Islandczycy, podporządkowujący się rytmowi natury, cieszący się słońcem, gdy jest, wylegający na zewnątrz i tam pracujący, bo nie wiadomo, jaka pogoda będzie jutro. Może znowu będzie padać?

Hverdallir / fot. materiały prasowe

Wyspa jest słabo zaludniona, mieszka na niej zaledwie nieco ponad 300 tys. ludzi. To tak, jakby połową mieszkańców Krakowa zasiedlić 1/3 terytorium Polski! Dlatego też wynajem samochodu na Islandii jest podstawą podróżowania. Nawet owiec jest tu ponad dwukrotnie więcej. To sprawia, że Islandia jawi się jako raj dla osób, poszukujących spokoju, amatorów urokliwych, bezludnych zakątków z dala od zgiełku cywilizacji. Zresztą, taka Islandia jest najprawdziwsza. Islandzki interior, z dala od głównych dróg, pozwala zespolić się z siłami natury, wobec których człowiek czuje się malutki jak ziarnko maku. Wśród tutejszych ludzi można się spotkać ze zwyczajami, które u nas dawno zanikły, a przede wszystkim życie w zgodzie z naturą, przepełnione szacunkiem do niej. Przejawia się ono niekiedy w sposób, budzący rozbawienie u przyjezdnych, na przykład w postaci tablic ostrzegających, by nie załatwiać potrzeb fizjologicznych na łonie natury … Cóż, turystyczny boom, jaki stał się udziałem tego pięknego, czystego kraju (przez ostatnie trzy lata Islandia turystycznie rozkwitła; jak grzyby po deszczu powstają hotele, a w sezonie letnim niektóre miejscowości zamieniają się w noclegownie), przynosi nie tylko korzyści.

Jökulsárlón / fot. materiały prasowe

À propos wielkich stad owiec, pasących się na wyspie. Dania z baraniny to tutejsza tradycja, choć mogą stanowić wyzwanie nawet dla zapamiętałego mięsożercy. Wędzona lub gotowana baranina albo jagnięcina to jeszcze nic, ale gotowane głowy owcze lub baranie, czy pudding z owczej wątroby z różnymi dodatkami? Ale spokojnie, kto chciałby spróbować czegoś egzotycznego, prawdziwej kuchni Wikingów, nie jest skazany na baraninę. Obok zwyczajnej rybki z patelni (szczególnie popularne w tutejszej kuchni są płastugi, pstrągi, dorsze i łososie) w tutejszych restauracjach można dostać potrawy z ryb suszonych na świeżym powietrzu, a także ze sfermentowanego mięsa rekina lub kwaszonych płetw foki.

Alki / fot. materiały prasowe

Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej o Islandii, bądź planujesz wakacje na wyspie, koniecznie odwiedź największą stronę poświęconą temu krajowi – Guide to Iceland. Możesz również skontaktować się, oczywiście, po polsku pisząc na maila: berenika@guidetoiceland.is

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach