Wednesday, February 1, 2023
Home / Felietony  / Aga Szuścik  / In-Ty-Mnie: Jak być sobą?

In-Ty-Mnie: Jak być sobą?

Hasło „bądź sobą” jest wyświechtane i irytujące. Co można z niego jednak wyciągnąć? Czy da się być nie-sobą? I kiedy jesteśmy sobą najbardziej?

Aga Szuścik bez makijażu

Jak być sobą? / fot. Aga Szuścik

Jak być sobą? Na to pytanie, w ramach cyklu „In-Ty-Mnie”, odpowiada Aga Szuścik – edukatorka, artystka wizualna, autorka projektu i kampanii „To się nie zdarza”. Aga jest syrenką – osobą, która przeszła operację usunięcia części lub całości żeńskich narządów rodnych

 

Paskudne, plastikowe breloczki

Całe to gadanie o byciu sobą jest już tak wytarte, że przestało się czegokolwiek trzymać. Obecne na będących estetyczną katastrofą grafikach w mediach społecznościowych, na korporacyjnych szkoleniach spod znaku edutainment i na paskudnych, plastikowych breloczkach, hasło „bądź sobą” właściwie nic nie znaczy. Oczywiście da się wyczuć, że geneza była dobra – chodziło o to, by dwoma miłymi słowami dodać kilka punktów do poczucia własnej wartości. Niestety jednak, jak to mówią, miało być pięknie, a wyszło jak zawsze. Ba, jest jeszcze gorzej. „Spróbuj być sobą” wypowiadane w sytuacji, w której ktoś wcale nie czuje się swobodnie, jest równie do niczego, co „uśmiechnij się” do osoby smutnej lub „uspokój się” do tego, co się wściekł – to takie przyduszanie emocji. „Po prostu bądź sobą” to także bezużyteczna odpowiedź na pytanie, jak zachować się w danym momencie czy towarzystwie. Z kolei „no co, byłam sobą” jako usprawiedliwienie okropnego zachowania jest szczytem szczytów.

Ukryta prawda

Sporo popsioczyłam w poprzednim akapicie. Może nawet trochę się czepiam – w końcu co komu przeszkadzają dwa całkiem niewinne słówka? Nim jednak zacznę czyścić teren, to bardziej nabałaganię. O byciu sobą mówi się bowiem w jeszcze jednym, wyjątkowo parszywym kontekście. Gdy ktoś kogoś nie lubi i chowa za tym uczuciem własną frustrację, może złośliwie szukać potwierdzenia, że darzona antypatią osoba jest zła i okropna. Wobec tego, nienawistnik interpretuje każdy przejaw słabości czy lenistwa, każde wyładowanie, niezdecydowanie czy obniżenie lotów jako potwierdzenie, że tamta osoba właśnie taka jest – że gdy nie radzi sobie z emocjami, popełnia błąd za błędem lub odpuszcza w niespodziewanym momencie, po prostu jest… sobą. W takich sytuacjach padają słowa „to jej prawdziwa twarz”, „taki właśnie jest”, „teraz jest sobą”, „oto cała prawda o tobie” – chodzi o jakąś ukrytą „prawdę”, skrzętnie skrywaną na co dzień. Nie wątpię, że chodzą po świecie ludzie, których wielkie uśmiechy permanentnie skrywają nieszczere motywacje, ale to chyba nie reguła, a niezwykle rzadkie przypadki.

Wielka Księga Gumisiów

Czas odwrócić karty, żeby przestało być niemiło. Zacznijmy od rozdzielenia całego tego bycia sobą na dwa znaczenia. Pierwsze z nich to owo prawdziwe ja. Poszukiwanie najczystszej postaci siebie może mieć pewien sens w kontekście budowania świadomości własnych pragnień i preferencji – to ważne, by regularnie pytać siebie o to, o czym się marzy, do czego się dąży, co inspiruje i uwzniośla, a co hamuje i podcina skrzydła. Warto pracować nad relacją umysłu i ciała, starać się nie zacietrzewiać w sentymentach czy błędach przeszłości. Samoświadomi, możemy być wolni – i to jest bycie sobą. W tym kontekście bycie sobą jest jednak nieprzerwanym procesem, ciepłą, niezatrzymującą się magmą, a nie poszukiwaniem niedostępnej, tajemnej wiedzy rodem z Wielkiej Księgi Gumisiów. Rzekoma ukryta, prawie zawsze zła prawda o Tobie, którą zna tylko Twój były czy ex-przyjaciółka, po prostu nie istnieje! Jest tylko jeden ekspert Ciebie – Ty. To Ty najlepiej wiesz, czego pragniesz, jakie były Twoje intencje, które zdanie było żartem, a które nie, czego się boisz i gdzie widzisz się za dziesięć lat. Możesz wspomagać się wiedzą przyjaciół, partnera czy partnerki, rodziny, psychologa lub psycholożki, ale ostatecznie nikt nie zna Cię lepiej niż Ty.


Może też Cię zainteresuje:

In-ty-mnie: Co możesz podarować sobie pod choinkę?

 

Mąka i dokumenty

Czy znaczy to, że każdy z nas posiada wiedzę o własnym, tajemnym, prawdziwym ja? Niezupełnie, ponieważ ono… niekoniecznie istnieje. Udowodnijmy to krótkim eksperymentem. Wyobraź sobie, że opowiadasz przyjaciółce swój nieco gorszy dzień. Jakich określeń użyjesz? Jaka będzie Twoja gestykulacja? Gdzie wpleciesz żarcik? A teraz pomyśl, że w absolutnie identyczny sposób relacjonujesz te zdarzenia swojej babci. Pójdźmy o krok dalej! Wyobraź sobie, że spadła Ci miska z mąką, wszystko się rozsypało na cztery strony świata. Jest wieczór, okna są zamknięte, a w domu oprócz Ciebie nie ma nikogo. Jak zareagujesz? Co zrobisz, powiesz? Teraz pomyśl, że tak samo zachowujesz się, gdy w pracy upuszczasz plik dokumentów. Przy szefie, ważnej klientce lub całym zespole. Nienawistnik z drugiego akapitu pewnie krzyknąłby „ha, ha! mam Cię! tak naprawdę jesteś istnym nieokrzesaniem, klnącym i fukającym nad rozsypaną mąką”. To jednak byłaby maksymalnie połowa prawdy. Przecież w pracy też jesteś „tak naprawdę”, nie udajesz kogoś innego, nie grasz jak w teatrze, a rozsypane dokumenty zbierasz bez słowa i większych emocji.

Twoja prawda jest różnorodna

Ja w sytuacji z mąką zaklęłabym siarczyście, a przy dokumentach zachowała pełen spokój. Kim wobec tego jestem, morskim sztormem czy taflą jeziora? Nie ma ukrytej prawdy o mnie, a ja jestem po prostu różnorodna, jak każdy człowiek. Ty też. Jestem sobą, prowadząc wykład na uczelni. Używam wtedy mądrych słów i mam perfekcyjny makijaż. Jestem sobą, spotykając się z przyjaciółmi: głośna, energiczna, otwarta, trochę wulgarna. Jestem sobą, gdy rysuję, co oznacza ciszę, spokój oraz ruchy powolne jak para z kubka herbaty. Jestem sobą sama w domu – zamyślona, w dresie, niepowstrzymująca bekania. Jestem sobą, nagrywając rolkę na Instagram – szalona, kreatywna, prawie bezbłędna. Jestem też sobą na kontroli onkologicznej – wycofana, milcząca, wystraszona. Różne mam relacje z wymienionymi odsłonami siebie. Część planuję rozwijać, część konsekwentnie wyciszam. Kilka z nich wciąż poznaję, inne znam na wylot. Zaskakuje mnie ich sprzeczność – jako pacjentka boję się własnego cienia, jako instagramerka tryskam odwagą, w roli żona czuję się pewnie i pięknie, a w roli występującej na konferencji – nieco zlękniona i niepewna swojego wizerunku. Niektóre wymienione postaci wydają mi się bardziej „moje” niż inne. We wszystkich jednak jestem sobą. To ja, mój charakter, moje decyzje. To moja cała prawda.

Internet a rzeczywistość

Czasem, gdy spotykam kogoś, kto obserwuje mnie na Instagramie, dostaję utrzymaną w tonie zdziwienia opinię: „jeju, ty naprawdę jesteś taka uśmiechnięta i pomocna!”. No pewnie, że jestem, przecież w dzisiejszych czasach ludzie są tak wyczuleni na brak autentyczności, że gdybym miała udawać, to od razu bym internetowo zginęła! Ostatnio jednak rozmawiałam na żywo ze znajomą, z którą mój kontakt opiera się głównie na wzajemnym śledzeniu się w mediach społecznościowych. Dopytywała o mojego psa, staruszka, któremu po wypadku nie zawsze trzymają zwieracze. Zwierzyłam się jej, że bywa ciężko, bo muszę sprzątać, wszystkie podróże są wyzwaniem, a powroty do domu, nawet z zakupów, często oznaczają wielkie sprzątanie. Na to znajoma wyparowała: „a na Instagramie taka miłość, wow, no ale wiadomo, że tam to wszystko musi być idealnie”. Ale się we mnie zagotowało! Kocham Pupka najmocniej na świecie i każdy mój internetowy zachwyt nad nim jest na wskroś szczery. Sprzątam kupy z podłogi bez słowa, bo wiem, że staruszek ma taki problem i tyle. To jest miłość. Po prostu życie, ludzie, media społecznościowe, psy i wszystko inne mają różne odsłony.

Kamienny zestaw cech

Jak każdy, jesteś osobą różnorodną i to jest OK. W różnych sytuacjach, rolach i odsłonach przejawiasz różne cechy swojej osobowości, co czasem może zaskoczyć nawet Ciebie. To nie znaczy, że część tych cech jest udawana. Nie istnieje ukryta prawda o Tobie i jedno, krystalicznie czyste „ja”, w dodatku mogące zostać odkryte przez inne, nieżyczliwe Ci osoby z Twojej przeszłości. Czasem może cechować Cię spokój, innym razem – dynamiczność. Można mieć negatywne nastawienie we wtorek i pozytywne w czwartek. Być nieskończenie cierpliwą dla przyjaciółki, a mieć krótkie nerwy dla własnej matki. Umieć się zachować w drogiej restauracji, poprawie używać kilku zestawów sztućców, a w domu jeść pierogi rękami i pierdzieć w dres. Zliczenie wszystkich Twoich cech może być pomocne w kontekście uświadomienia sobie swoich mocnych stron i opisania własnego potencjału. Może to lepsza droga niż usilne szukanie ukrytej prawdy o sobie i kamiennego zestawu nieprzeczących sobie cech?

Gdy robisz komuś zdjęcie

Byłam kiedyś na wykładzie u fotografki Lidii Popiel. Opowiadając o tajnikach zdjęć portretowych, artystka powiedziała, że najgorsze, co można powiedzieć fotografowanej osobie, która nie ma pojęcia, jak się ustawić, co zrobić z rękoma i gdzie patrzeć, to „po prostu bądź sobą”. Nie wiadomo bowiem wtedy, jak i którym sobą być. Każdy człowiek jest zakresem, konstelacją, galerią. Niezależnie od wszystkiego, zawsze jesteś sobą, ponieważ nie możesz nagle stać się kimś innym. Z drugiej strony, istnieją sytuacje, w których nie czujesz się sobą, to znaczy nie czujesz się swobodnie, coś Ci zgrzyta. Warto wyciągnąć wnioski z tych pełnych dyskomfortu przeżyć i starać się eliminować ze swojego życia czynniki, które wybijają Cię z osobistego rytmu. Z trzeciej strony, taka stymulacja nie jest zła sama w sobie, gdyż pomaga uświadamiać sobie, czego się nie lubi, no i umożliwia cenne poszerzenie strefy komfortu.

Bycie sobą jako szczęście

Wspomniałam wcześniej, że zauważam dwie definicje bycia sobą, a wciąż opisuję tę pierwszą. Czas zatem na drugą z perspektyw. Druga definicja bycia sobą to po prostu czucie się swobodnie. Właśnie to mamy na myśli, mówiąc „przy tobie jestem sobą” lub „gdy maluję, czuję, że to ja, bo to jest takie moje”. Opisywana emocja jest cudowna – to połączenie samoświadomości ze spokojem, ulgą, radością i poczuciem spełnienia. Jeżeli tak rozumieć hasło „bądź sobą” – jako „dąż do szczęścia, swobody i wewnętrznej integracji” – to ja to kupuję. Na koniec pozostaje mi zatem życzyć Ci takiego bycia sobą, po Twojemu. Niezależnie od tego, czy klniesz nad rozsypaną mąką, czy w ciszy zbierasz rozsypane dokumenty, czy masz na sobie wypierdziany dres, czy pełny makijaż z najpiękniejszych instagramowych rolek, czy bierzesz delikatnie w dłoń widelec do przystawek, czy trzymasz w ociekającej tłuszczem garści pieroga z kapuchą. Tylko Ty wiesz, jak być sobą w danej sytuacji, bo jesteś największym ekspertem siebie.

Przeczytaj:
In-Ty-Mnie: Jaka jest recepta na długowieczność?

 

O autorce

aga szuścik

Aga Szuścik / fot. materiały prasowe

Dr Agnieszka Szuścik-Zięba

Edukatorka ginekologiczna, onkologiczna, life-balance’owa. Autorka bloga „Życie po raku” i filozofii o tej samej nazwie. Prowadzi podkast „Przygody ginekologiczne” oraz działalność edukacyjną na swojej stronie i Instagramie. Pisze cykl „In-Ty-Mnie” dla Miasta Kobiet. Specjalistka patient experience i medical art. Jedna z „50 Śmiałych 2019” „Wysokich Obcasów”, prelegentka TEDx. Doktora sztuk filmowych, wykładowczyni ASP w Krakowie. Współzałożycielka Akademii Siebie i agencji AIMedica. Na przestrzeni ostatnich lat pomogła setkom osób: pamiętać o badaniach, uwierzyć w siebie i docenić swoje potrzeby. Obecnie pisze książkę o tym, czego uczy rak. Aga jest syrenką.

 

www.agaszuscik.com
www.instagram.com/agaszuscik

Cykl Agi Szuścik „In-Ty-Mnie”

In to wewnątrz, w środku. Właśnie tam, w głąb intymności umysłu i ciała sięga ten cykl mini-artykułów.
Ty znajdź w tych słowach siebie, zaakceptuj się, zrozum i pokochaj – jesteś tu najważniejsza.
Mnie, Agę Szuścik, wykorzystaj jako lustro, w którym możesz przejrzeć się ubrana w swoje decyzje, lub trampolinę, by odbić się prosto do inspiracji i wiedzy.
Widzisz myślniki pomiędzy tymi słowami? Myśl jest podstawą zmiany, działania oraz bycia ze sobą, tak po prostu, tak in-ty-mnie.

W każdy, pierwszy poniedziałek miesiąca, publikujemy tekst Agi Szuścik o życiu i o tym, czego uczy rak. Wszystkie jej felietony znajdziesz TUTAJ.

    

Edukatorka, blogerka, podkasterka, wykładowczyni. Zajmuje się ginekologicznym i onkologicznym doświadczeniem pacjenckim, bada przestrzeń między medycyną a sztuką. Prowadzi agencję interaktywną dla medycyny oraz instagramowe konto@agaszuscik.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ