Tuesday, April 13, 2021
Home / Kultura  / Improwizacja w teatrze STU

Improwizacja w teatrze STU

Brak scenografii, dialogów i choreografii. Nie-teatr? Impro Atak! w teatrze STU

Na scenie teatru STU zagościła grupa Impro Atak! / fot. materiały prasowe

Brak scenografii, dialogów, choreografii. Proste stroje, pusta scena i widownia, która decyduje o tym, co się wydarzy. Brzmi jak nie-teatr? Grupa Impro Atak! wnosi na deski krakowskiego teatru spontaniczność, zabawę z widzem i nieprzewidywalne zwroty akcji

Na scenie teatru STU zagościła grupa Impro Atak! / fot. materiały prasowe

Na scenie teatru STU zagościła grupa Impro Atak! / fot. materiały prasowe

Teatr STU kojarzy mi się ze sztukami na najwyższym poziomie, znanymi i docenianymi aktorami, dającymi do myślenia adaptacjami dzieł klasyków. Improwizacje nie są jego znakiem rozpoznawczym. Być może dlatego dyrektor, Krzysztof Pluskota, zdecydował się na zaproszenie grupy Impro Atak!, w nadziei na nawiązanie dłuższej współpracy. Jak sam mówił przed spektaklem, w Polsce działa wiele grup parających się takim rodzajem sztuki, są one jednak głównie amatorskie. Do swojego teatru zaprosił najbardziej profesjonalną z nich. Podczas premierowego spektaklu, na scenie występowała sześcioosobowa grupa: Agata Myśliwiec-Grząślewicz, Lilu, Wojciech Oleksiewicz, Piotr Gawron-Jedlikowski, Jacek Stefanik oraz grający na gitarze Sławomir Badowski. Ubrani w proste, czarne stroje, za jedyną dekorację służyły im drewniane krzesła.

Lilu, Agata Myśliwiec-Grząślewicz, Piotr Gawron-Jedlikowski, Wojciech Oleksiewicz, Jacek Stefanik / fot. Olga Kelm

Lilu, Agata Myśliwiec-Grząślewicz, Piotr Gawron-Jedlikowski, Wojciech Oleksiewicz, Jacek Stefanik / fot. Olga Kelm

Moc całego przedstawienia tkwiła jednak w szybkim reagowaniu, humorze i kreatywności aktorów. Nic, co pokazali w czasie dwugodzinnego występu 25 lutego, nie było wyreżyserowane, przećwiczone i dopracowane do perfekcji. To widownia swoimi reakcjami i podpowiedziami tworzyła występ na bieżąco. Lekkość atmosfery podkreślały głośny śmiech i krzyki widzów, którzy pod wpływem zachęty aktorów wysyłali ich w coraz to bardziej absurdalne miejsca, w których odgrywali scenki. A to poczynając od wcielenia się w sytuację spóźniającej się miesiączki, zakochanej na zabój fanki Harrego Pottera, na kocie z zapaleniem pęcherza kończąc. Aktorzy przeprowadzili nas przez korowód stylów: musical, teatr antyczny, brazylijską operę mydlaną. Beztroska atmosfera udzieliła się także grającym. Zdarzały się momenty, gdy sami z rozbawienia nie mogli utrzymać powagi dramatycznej sceny. W tym także tkwiła część niezwykłości tej improwizacji, w autentyczności i ogromnym luzie w podejściu do samych siebie. Jak bardzo widzowie polubili grupę, świadczy ilość bisów. Z pewnością ogrom oklasków wzmacniał fakt, że po każdym powrocie na scenę, aktorzy odgrywali kolejny, spontaniczny epizod. Te ostatnie były jednymi z najzabawniejszych. Impro Atak! w teatrze STU, to nie tylko sztuka dla osób, które lubią eksperymenty. Świetnie będą bawić się także osoby, które zwykle wybierają adaptacje Szekspira, czy Wyspiańskiego.

Maria Pruszyńska

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach