Home / Rozwój  / Rodzicielstwo  / Historia dobrego porodu: Marta Moeglich

Historia dobrego porodu: Marta Moeglich

Warto ufać. Biologia i natura są wspaniałe i moje ciało jest wspaniałe

Marta Moeglich / fot. archiwum prywatne

Wiele kobiet poród przeraża, obawiają się bólu czy opieki okołoporodowej, o której jakości czytają w mediach głównego nurtu. Nie pomagają zapewnienia o wyższym poziomie medycyny, bo polskie szpitale dalej cieszą się ponurą sławą, a domowe porody wciąż kojarzą się z ubiegłymi stuleciami

 

Beata Meinguer co miesiąc prowadzi rozmowy z jedną wyjątkową kobietą o jej doświadczeniu porodowym. Na co dzień przygotowuje kobiety do świadomego porodu, wspiera i naucza przez cały okres ciąży. Dlaczego? Bo wie, jak istotnym wydarzeniem w życiu kobiety jest poród. Jej celem jest sprawiać, by wydarzenie to było pozytywnym doświadczeniem.

 

Beata należy do grona #KobietKrakowa, więc z dumą prezentujemy jej inicjatywę, w której opisuje 12 historii kobiet, które przeżyły dobry poród. Kolejna rozmowa przeprowadzona została z Martą Moeglich. Poprzednią historię, której bohaterką była Zuzanną Dudek, przeczytasz tutaj.

Marta Moeglich – mama, doula, promotorka karmienia piersią, współinicjatorka projektu Babki z piersiami 

Beata Meinguer: Jakim doświadczeniem był dla ciebie poród?

Marta Moeglich: Zwierzęcym, ale w dobrym znaczeniu. Poczułam, co to znaczy oddanie kontroli (co dla mnie nie jest łatwe) ciału i jego niesamowitą moc. To doświadczenie bycia totalnie zależną od ciała, a jednocześnie na skraju metafizyki. W końcu to poczucie procesu, zmienności, miliona uczuć. A bardziej przyziemnie: to było bardzo dobre doświadczenie. Rodziłam w domu z cudowną położną i mężem i wiem, że te godziny będą najpiękniejszymi wspomnieniami w moim życiu, mimo bólu i intensywności.

W którym momencie ciąży czy porodu poczułaś, że od ciebie zależy, jakie to będzie doświadczenie?

Wiedziałam o tym jeszcze przed ciążą. Miałam to szczęście, że na długo przed zajściem w ciążę natrafiłam na informację o porodach domowych. A że jestem typem, który lubi wiedzieć i czytać, to czytałam i się dowiadywałam. Wtedy głównie z wypowiedzi innych kobiet. No i zrozumiałam, jak zły obraz porodu miałam wdrukowany w głowę, i że to może być piękne doświadczenie. I że wiele zależy ode mnie. Całości dopełniły lektury, które czytałam już w ciąży (na przykład Ina May Gaskin).

Jaki był twój najpiękniejszy moment w czasie porodu?

Marta Moeglich

Marta Moeglich / fot. archiwum prywatne

Poza, oczywiście, narodzinami córki, pamiętam moment, kiedy pojawiła się już druga położna (takie są procedury przy porodzie domowym, że na finał przychodzi druga położna) – miała dla mnie bukiet żółtych tulipanów. Pamiętam też jej dłoń z czerwonymi paznokciami. Obie położne świetnie się uzupełniły. To było krótko po chwili zwątpienia i jakoś tak zrobiły obie coś, że znowu poczułam się dobrze i bezpiecznie. Inny cudowny moment był wtedy, gdy położne zachwyciły się blond czupryną córki, gdy urodziła się główka.

Jaki był najtrudniejszy moment w czasie twojego porodu i jak sobie z nim poradziłaś?

Miałam „kryzys 7 cm” i wtedy pojawiły się te sławne czarne myśli. Wydukałam w końcu do położnych: „czy na pewno wszystko jest dobrze?”. Zostałam zapewniona, że wszystko jest dobrze. Ich gesty, uśmiechy i słowa sprawiły, że myśli wróciły na dobre tory. 

Co opowiedziałabyś swojej córce o porodzie?

To ciekawe, ale niewiele. Oglądaliśmy nie raz zdjęcia, opisywałam, że na tej fotografii już jest na świecie i się cieszymy i nią zachwycamy, tutaj się skupiam. Chyba potraktowałam to jako coś totalnie normalnego. Pewnie teraz będziemy częściej wracać do tematu, bo pomału zbliżają się narodziny jej rodzeństwa.

Czym jest siła kobiety dla ciebie?

Marta Moeglich: Świadomością i akceptacją. Siebie, swojego ciała, swoich wyborów. Innych kobiet, ich wyborów, ich ciał.

Co ty, jako kobieta, odkryłaś o sobie w czasie porodu?

Że potrzebuję wsparcia i opieki. Że jestem silna. Że warto ufać. Że biologia i natura jest wspaniałą i moje ciało jest wspaniałe.

Beata Meinguer
 

O autorce

Beata Meinguer / fot. Barbara Bogacka

 

 

Beata Meinguer – hipnodoula, inicjatorka idei Błękitnego Porodu. Od 5 lat wspiera i przygotowuje kobiety do porodu w stanie naturalnej autohipnozy. Obala mity okołoporodowe, propaguje medycynę opartą na dowodach naukowych (z angl. Evidence Based Medicine), promuje współpracę interdyscyplinarną. Pokazuje, jak oswoić strach i obawy z wiązane z porodem, inspiruje, jak odzyskać lub utrzymać spokój w oczekiwaniu na dziecko oraz jak przygotować się psychicznie na poród.

 

Więcej informacji: www.beatameinguer.com oraz na facebookowej grupie wsparcia Błękitny Poród.

Oceń artykuł
1KOMENTARZ
  • Avatar
    Stilla Sierpień 28, 2019

    Wiele kobiet cierpi z powodu zespołu miesiąca miodowego.Wystarczy jednak profilaktyka aby temu przeciwdziałać.

    Kilka prostych zasad wprowadzonych do codziennego życia również pomoże uchronić się przed zapaleniem pęcherza. Dobrze jest pić przynajmniej 2 litry wody dziennie. Ułatwia to płukanie pęcherza i cewki moczowej dzięki czemu bakterie nie mają się kiedy namnożyć. Profilaktycznie można pić również soki z czarnej porzeczki lub żurawiny, które korzystnie wpływają na drogi moczowe i ograniczają liczebność mikrobów w pęcherzu.

    Na stronie jest artykuł o tym syndromie:
    https://sexpolis.pl/syndrom-miesiaca-miodowego/

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach