Home / Rozwój  / Psychologia  / Historia dobrego porodu: Izabela Dembińska

Historia dobrego porodu: Izabela Dembińska

Przecież to rzecz naturalna, którą kobiety robią od lat

Kolejna rozmowa przeprowadzona została z  położną, autorką książki „Rodzić można łatwiej” Izabelą Dembińską.

Kolejna rozmowa przeprowadzona została z  położną, autorką książki „Rodzić można łatwiej” Izabelą Dembińską. / fot. Monika Ostrowska

Poród to przełomowy monet w życiu kobiety. Mimo to, wielu z nas kojarzy się on z bólem i strachem. Czy „porodówka” rzeczywiście musi wywoływać negatywne emocje?

 

 

Beata Meinguer co miesiąc prowadzi rozmowy z jedną wyjątkową kobietą o jej doświadczeniu porodowym. Na co dzień przygotowuje kobiety do świadomego porodu, wspiera i naucza przez cały okres ciąży. Dlaczego? Bo wie, jak istotnym wydarzeniem w życiu kobiety jest poród. Jej celem jest sprawiać, by wydarzenie to było pozytywnym doświadczeniem.

 

Beata należy do grona #KobietKrakowa, więc z dumą prezentujemy jej inicjatywę, w której opisuje 12 historii kobiet, które przeżyły dobry poród. Kolejna rozmowa przeprowadzona została z  położną, autorką książki „Rodzić można łatwiej” Izabelą Dembińską. Poprzednią historię, której bohaterką była Justyna Kwiatkowska, przeczytasz tutaj.

 

 

Beata Meinguer: Jakim doświadczeniem był dla ciebie poród?

 

 

Izabela Dembińska: Naturalnym zjawiskiem. Czymś, co kobiety „robią od zawsze” i do czego są stworzone. W przypadku pierwszego porodu, gdy rodziłam córkę 12 lat temu, mając 21 lat i poczucie buntowniczej młodości po prostu wiedziałam, że to tak naturalne, jak uczenie się chodzić czy samodzielnie jeść. Poród traktuję jako kolejny element w moim rozwoju jako kobiety i człowieka. Wychowałam się w domu, w którym nie było tabu. Mama jest położną. Uczestniczy zarówno w porodach domowych, jak i tych odbywających się na sali porodowej. Jest również kobietą o bardzo silnym charakterze. Dzieciństwo spędzałam w szkołach rodzenia, czasem w dyżurkach więc historie porodowe były obecne w moim życiu każdego dnia. Już w wieku 6 lat znałam wszystkie objawy rozpoczynającego się porodu – po prostu tym żył dom.

 

Historie nie zawsze były łatwe, czasem to były jedne z trudniejszych opowieści, jakie słyszałam, Każda jednak budowała mnie nieświadomie. Teraz, gdy patrze wstecz, wiem, że to pielęgnowało we mnie postawę wobec rodzenia i roli kobiety w narodzinach dziecka. Czasem historię mnie wzruszały, a te trudniejsze, pokazywały również, że żyjemy w tak wspaniale rozwiniętym świecie, że kiedy coś przebiega inaczej niż zaplanowała to fizjologia i natura, to dzisiejsza medycyna jest w stanie pomóc, zaradzić.

 

Kiedyś w dyżurce, gdy miałam 6 lat czekałam z tatą na mamę, bo musieliśmy podrzucić jej coś na dyżur. W tym samym momencie usłyszałam bardzo głośny krzyk kobiety rodzącej. Pomyślałam: to ciekawe, dlaczego kobieta tak głośno krzyczy gdy rodzi. Przyjęłam to bez strachu i lęku, a z ogromną ciekawością. Co wtedy usłyszałam od mamy? Odpowiedź: „Bo uwalnia i otwiera ciało”.

 

To zdanie ze mną pozostało. Okazało się dla mnie tak ważne, że po naprawdę pięknym doświadczeniu mojego pierwszego porodu, który także przyjmowała moja mama, podjęłam decyzję, ze kończę ostatni rok psychologii i idę na położnictwo. Udało się! Po 5 latach od matury, porzuciłam chęć, by zająć się psychologią i  kompletnie zmieniłam wizje tego, co chcę robić. Myślę, że siłę ukończenia Uniwersytetu Medycznego z maleńkim dzieckiem u boku dał mi właśnie poród. Zawsze gdy jest ci trudno. Gdy myślisz: „nie dam rady”, „nie ogarnę tego”, pamiętaj, że urodziłaś życie! Zrobiłaś to bez znieczulenia, trwało to wiele godzin, więc, kto jak nie Ty!

 

Poród to moc, to żywioł, to wydarzenie, które uruchamia w nas zwierzęcy pierwiastek naszego istnienia, to praca z własnym umysłem i jego możliwościami wpływania na potencjał ciała.

 

 

W którym momencie ciąży czy porodu poczułaś, że to od ciebie zależy, jakie to będzie doświadczenie?

 

Czułam to od samego początku. Myślę, że to wynik wychowania i wzrostu pod skrzydłami położnej i innych położnych. Wiedziałam także, jak ważna w tym wszystkim jest położna będąca podczas porodu. Planowałam rodzić z mamą, ale nigdy nie jest się pewnym, czy warunki na to pozwolą. Wybrałam także inną położną, do której miałam ogromne zaufanie i poczucie, że w jej obecności mogę się otworzyć. Myślę, że to właśnie obecność osoby czuwającej nad porodem ma duży wpływ na to, w którym kierunku – swojej mocy lub jej braku – pójdzie kobieta.

 

Chociaż nie do końca mamy wpływ na przebieg porodu, jako zjawiska fizjologicznego, mamy ogromny wpływ na nasze ciało. Wspierajmy je więc, wspierajmy również rodzące się dziecko.  Zwłaszcza, gdy wszystko odbiega od naszych początkowych wyobrażeń, musimy nieustannie analizować to, co się dzieje w koło nas. Myślę, że porody dodają mocy, uczą pokory wobec ciała, planów i wizji, do których się przywiązaliśmy. To jest właśnie nasza moc! Musimy przekształcać sytuacje, które potoczyły się zupełnie inaczej niż planowałyśmy, w sytuacje, które czegoś nas uczą.

 

Podczas drugiego, że mam najlepszego człowieka za męża i wspaniałą, mądrą mamę położną.

Podczas drugiego porodu uświadomiłam sobie, że mam najlepszego człowieka za męża i wspaniałą, mądrą mamę położną. / fot. Monika Ostrowska

 

Jaki był Twój najpiękniejszy moment w czasie porodu?

 

W pierwszym porodzie moment przejścia, często określany jako kryzys 8cm. Dla mnie to był czas ogromnej pracy z własnym ego i sprawdzenia mocy praktyki buddyjskiej, łącznie z tym, że mamy swoje ciało po to, aby przynosić pożytek innym ludziom, należy więc o nie dbać. Dbać o to, aby było jak najdłużej sprawne i zdrowe. To zadziało u mnie podczas obu porodów. Skurcze w pewnym momencie przestały być osobiste, choć to nie znaczy, że nieodczuwalne, w tym momencie wiedza dotycząca tego, jak przebiega poród pozwoliła mi oddać się sprawie.

 

Jaki był najtrudniejszy moment w czasie twojego porodu i jak sobie z nim poradziłaś?

 

Najtrudniejsza w momencie drugiego porodu była praca z przywiązaniem do swojej wizji porodu domowego. Planowałam urodzić drugie dziecko w domu, z moją mamą i Irenką Chołuj, ale z moich założeń nic nie wyszło. W 35 tygodniu ciąży, znacznie przed czasem, odpłynął mi płyn owodoniwy. Oczywiście moją pierwszą reakcją były łzy, bo koncepcja domowego, pięknego porodu, legła w gruzach. Uświadomiłam sobie jednak, że to nie moje ciało zawiodło – czasem kobiety tak to odczuwają. Przecież to, że tak potoczyła się moja historia porodowa może mieć pozytywny skutek. Leon urodził się naturalnie, ale znacznie przed czasem i w szpitalu. Ze względu na łożysko, nie doczekałby swojego czasu, planowanego terminu. To, co pozostało mi w tamtym momencie to podziękować dziecku, że „zdecydowało się urodzić“ w dobrym i jedynym możliwym czasie dla siebie. Plany porodowe to jedno, a rzeczywistość drugie. Warto abyśmy w tym wszystkim zaufały mądrości ciała.

 

Porody nie lubią koncepcji i sztywnych ram, uczą pokory i szacunku. Zupełnie tak, jak kolejne dni i lata macierzyństwa. Nie walczmy z tym, a zaakceptujmy.

 

Co opowiedziałabyś swojej córce o porodzie?

 

W tym momencie ma 12 lat. Wie, że poród to skurcze, że skurcz jest potrzebny, by urodzić dziecko. Wie, że narzędzia są po to, by z nich korzystać. W naszym domu nie ma tabu. Buduje moją córkę w jej sile małej kobietki. Poród to wspaniałość, dzięki której dziś na świecie jest ona i jej brat. Na dziś wystarczy tyle, bo kiedy będzie już w ciąży będzie zupełnie inną osobą. Myślę jednak, że wzrastanie w domu bez tabu, w domu, w którym ważna jest bliskość można wiele dobrego zdziałać.

 

 

Czym jest siła kobiety dla Ciebie?

 

Siła kobiety to subtelność i  to umiejętność przechodzenia ponad własnymi emocjami. To również bycie świadomą tu i teraz, obserwowanie tego, co wydarza się w moim umyśle. To wewnętrzna klasa i  praca nad sobą, swoimi relacjami z innymi kobietami zwłaszcza takimi jak matka czy babcia. To również szacunek wobec mężczyzn.

 

Siła to cisza, która emanuje z wnętrza. Umiejętność przemieniania wszystkich sytuacji naszego życia,  zwłaszcza tych trudnych, w wewnętrzną, sprawczą moc.

 

 

Co ty, jako kobieta, odkryłaś o sobie w czasie porodu?

 

Podczas pierwszego porodu to, że chce zostać położną. Podczas drugiego, że mam najlepszego człowieka za męża i wspaniałą, mądrą mamę położną. Wraz z porodem Leona urodziły się dalsze plany zawodowe, które kiedyś były w sferze marzeń. Okryłam również, że praktyka buddyjska działa naprawdę i to na głębokich poziomach!

 

 

 

O autorce:

Beata Meinguer / fot. Barbara Bogacka

 Beata Meinguer – hipnodoula, inicjatorka idei Błękitnego Porodu. Od 5 lat wspiera i przygotowuje kobiety do porodu w stanie naturalnej autohipnozy. Obala mity okołoporodowe, propaguje medycynę opartą na dowodach naukowych (z angl. Evidence Based Medicine), promuje współpracę interdyscyplinarną. Pokazuje, jak oswoić strach i obawy z wiązane z porodem, inspiruje, jak odzyskać lub utrzymać spokój w oczekiwaniu na dziecko oraz jak przygotować się psychicznie na poród.

Więcej informacji: www.beatameinguer.com oraz na facebookowej grupie wsparcia Błękitny Poród.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach