Thursday, April 22, 2021
Home / Kultura  / „Hedonista”

„Hedonista”

Książka „Hedonista” autorstwa prof. Bartosza Łozy (psychiatra), dr Michała Lew-Starowicza (psychiatra, psychoterapeuta i seksuolog) oraz prof. Artura Mamcarza (kardiolog).

"Hedonista" Łoza, Lew-Starowicz, Mamcarz

"Hedonista" Łoza, Lew-Starowicz, Mamcarz / fot materiał prasowy

pod naszym patronatem

Książka „Hedonista” autorstwa prof. Bartosza Łozy (psychiatra), dr Michała Lew-Starowicza (psychiatra, psychoterapeuta i seksuolog) oraz prof. Artura Mamcarza (kardiolog).

"Hedonista" Łoza, Lew-Starowicz, Mamcarz

„Hedonista” Łoza, Lew-Starowicz, Mamcarz / fot materiał prasowy

Marzenia się spełniają. Lekarze: i psychiatrzy, i nie psychiatrzy, piszą książki, a nie tylko kolejne artykuły oryginalne i przeglądowe. Autorzy „Hedonisty” udowadniają, że możliwe jest połączenie obserwacji naukowej i osobistej, obiektywnej i subiektywnej. Książka, którą ja już przeczytałem, a Państwo za chwilę będziecie mieć przyjemność przeczytać, jest podróżą przez jeden przeciętny dzień hipotetycznego, tytułowego hedonisty, w jego (ich, naszym) przeciętnym, ale może bardziej chcianym życiu. Pewnie czytający tę książkę (mnie już się to przydarzyło) zastanowi się, skąd autorzy tak dobrze znają jego życie, jego uśredniony dzień. Pewnie czytający dokona też refleksji (oby tak było), co jest drogowskazem tej wycieczki przez życie, a może ucieczki przed życiem. Hedonista (i ten tytułowy, i ten w nas) biegnie i ściga się z innymi i sobą (jak w tej książce) od wczesnego rana do początku nocy; a pewnie i w nocy ten bieg jest równie intensywny, chociaż mniej świadomy. „Hedonista” obrazuje również zjawisko medykalizacji naszego widzenia świata, również zjawisk  pozbawionych patologii – nie ma już pracowitych, są tylko pracoholicy, nie ma już biegających dla zdrowia i przyjemności, ale są uzależnieni od joggingu, nie ma już… Kiedy czytałem tę książkę, będącą także znakomitym przeglądem naszych codziennych depresji, lęków i fobii, nadużyć i uzależnień, to pomyślałem sobie, że to nastawienie hedonistyczne, czy bardziej egoistyczne, jest pewnie efektem (lub maską) tego, czego w tej książce nie ma, bo nie ma na to miejsca w dniu (życiu) hedonisty  – nie ma tutaj relacji z innymi ludźmi. Pozostaje pytanie, czy jesteśmy hedonistami dlatego, że brakuje nam tych relacji, czy pozbawiamy się tych relacji, przyjmując postać hedonisty. I na koniec skojarzenie filmowe – książka „Hedonista” przypomina mi, mam nadzieję, że bez filmowego zakończenia „American Beauty”. Też jeden dzień z życia przeciętnego człowieka, który, używając terminologii neurobiologicznej, stara się drażnić układ nagrody uzależnieniami i eskapizmami, wtedy gdy pustoszeje jego świat relacji międzyludzkich (…)  Prof. Andrzej Czernikiewicz

Źródło: Medical Education

Oceń artykuł
1KOMENTARZ

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach