Saturday, September 25, 2021
Home / Rozwój  / Psychologia  / Halo, córciu, tu mama! Co robić, gdy mama dzwoni za często?

Halo, córciu, tu mama! Co robić, gdy mama dzwoni za często?

Jak często rozmawiasz z mamą przez telefon? Ty dzwonisz do niej czy ona do ciebie? Lubisz te rozmowy czy irytuje cię, że ona się wtrąca? O czym świadczą codzienne telefony od mamy?

Ilustracja: Anna Kaszuba-Dębska

Jak często rozmawiasz z mamą przez telefon? Ty dzwonisz do niej czy ona do ciebie? Lubisz te rozmowy czy irytuje cię, że ona się wtrąca? Opowiadasz jej ze szczegółami o wydarzeniach ze swojego życia czy szybko kończysz, zapewniając, że jest OK? Podsłuchałyśmy kilka rozmów córek z matkami, spisałyśmy i przeczytałyśmy Apolonii Rdzanek, psycholożce i terapeutce pracującej w nurcie Terapii Systemowej Rodzin. Podpowiedziała nam, jak warto rozmawiać

 

1. Mama nadopiekuńcza

Gosia, 37 lat (panna, mieszka sama, rozmawia z mamą przez telefon codziennie):

Hej, co słychać, mamo? U mnie OK, jeszcze jestem trochę przeziębiona, ale daję radę. Tak, jestem w domu. Byłam w pracy, przecież mam tylko katar. Mamo… I co jeszcze robię źle?!

A można to było powiedzieć tak:

Mamo, szanuję twoją opinię, ale proszę, i ty uszanuj mnie i pozwól mi zrobić to po swojemu.

Jeśli matka jest nadopiekuńcza, jedynym wyjściem dla córki jest szybko się od niej odłączyć. Musi się stać samodzielna, by pokazać sobie i matce, że radzi sobie bez niej. Nie ma określonego momentu, kiedy powinno to nastąpić. Dla każdego nadchodzi on na innym etapie życia. Im jednak szybciej to zrobimy, tym lepiej dla nas i dla rodzica. Matkę należy szanować, bo dała nam życie – za to mamy jej być wdzięczni. Może nam też doradzać, nawet wbrew naszej woli, bo ma życiowe doświadczenie. My jednak też mamy prawo do swoich poglądów i możemy postępować po swojemu. Tego lojalność wobec matki nie obejmuje.
Bycia matką kobieta uczy się od swojej matki, a ta od swojej. To doświadczenie jest przekazywane przez pokolenia. Jedna niewłaściwa relacja zaburza kolejne. Jeśli matka jest za bardzo troskliwa – pilnuje dziecka na każdym kroku, by się nie zraniło, nie upadło, ubiera je, zamiast uczyć, jak samemu zakładać ubrania – dziecko nie będzie samodzielne. Równie ważnym obszarem jest relacja matki z ojcem. Potrzebna jest w niej równowaga i naturalna dynamika. Do siódmego roku życia dziewczynka pozostaje pod troskliwą opieką matki, ale później to ojciec powinien jej poświęcić więcej uwagi. Dzięki temu będzie wiedziała, że może i powinna czerpać od obojga rodziców. Od każdego z nich uczy się czegoś innego. Jeśli ta harmonia nie zostanie zachowana i córka nie weźmie wystarczająco dużo od ojca, będzie jej ciężko w sferze zawodowej; jeśli za mało otrzyma od matki, będzie mieć problem ze związkami, z założeniem rodziny. Symbolicznie dziewczynka wraca do matki, gdy zaczyna miesiączkować, czyli zazwyczaj ok. dwunastego roku życia. Wtedy wchodzi w świat innych dorosłych kobiet. Pozostaje w niej jednak świadomość obecności ojca. I to daje jej pełnię doświadczenia.

 

Zobacz koniecznie: Bogdan de Barbaro o matkach, córkach, relacjach, miłości i wolności (cytaty)

 

2. Mama, która wie lepiej

Kaśka, 33 lata (mężatka, mieszka z mamą, ma trzyletnią córkę Zosię):

Cześć, mamo. Tak, wszystko OK. Siedzimy i pijemy kawę. Tak, jedliśmy obiad. Tak, Zosia też jadła. Nie, nie jesteśmy w domu. Ale tu nie jest zimno! Tak, jest ciepło ubrana. Spodnie, rajstopy, dwa swetry…

A można to było powiedzieć tak:

Tak, mamo, wszystko jest w porządku. Zaufaj mi, dobrze zajmę się swoją córką, a twoją wnuczką. Zaopiekuję się nią najlepiej, jak potrafię. Przecież dobrze mnie wychowałaś.

Matka ma prawo do ingerencji w wychowanie dziecka swojej córki, bo jest w pozycji pierwotnej. Oczywiście, niektóre matki to wykorzystują i przekraczają granice. Robią to, ponieważ nie mają pewności, czy dobrze wychowały swoją córkę na kobietę i matkę. Córka może im pomóc, prawidłowo reagując na takie ingerencje. Często też babcie chcą poświęcić wnuczkom więcej swojego czasu, bo w ich własnym mniemaniu za mało miały go dla własnych córek. Ale taka operacja nie ma szans się udać. Mają prawo kochać wnuczkę, pomagać w jej wychowaniu, ale nie na zasadzie rekompensaty dla córki. I pod warunkiem zgody córki, mimo że ta przecież często korzysta z pomocy babci, gdy pracuje lub chce wyjść do kina. Instytucje babci, matki i wnuczki są ważne i równoznaczne. Warunkiem harmonii jest ich wzajemne zrozumienie na podstawie własnych doświadczeń, losu i historii rodziny.

 

Zobacz też wywiad z Bogdanem de Barbaro o matkach i córkach

 

3. Mama, która się wtrąca

Ola, 25 lat (mieszka z narzeczonym, planują ślub):

Tak, mamo? Mogę chwilę rozmawiać. O co chodzi? Nie, jeszcze nie zdecydowałam. Tak, poczekam na ciebie. Tak, razem pójdziemy oglądać sukienki, przecież ustaliłyśmy. No, kilka oglądałam. Podobała mi się taka z rozkloszowanym dołem z koronki… Słucham? Dobrze, na pewno poczekam i wybierzemy razem.

A można to było powiedzieć tak:

Mamo, doceniam, co dla mnie zrobiłaś, ale teraz pozwól mi decydować samej o swoich ubraniach, bo to jest moje życie. Dobrze mnie wychowałaś, poradzę sobie. Rozumiem twoje stanowisko, ale pozwól mi to zrobić po swojemu.

Znam kobiety, które mają ponad trzydzieści lat, a matki poprawiają im szwy w rajstopach i układają ubrania w szufladzie. To relacja dwustronna – obie strony się na to godzą. Matka może zwracać córce uwagę, nawet w obecności innych. Córka ma się nauczyć z tym sobie radzić. Jeśli jednak nie zgadza się na taki rodzaj relacji, powinna przedstawić matce swoje przemyślenia, ale z szacunkiem dla siebie i dla matki. I wtedy matka się wycofa, spokojna o swoje dziecko. Większość takich zachowań rodziców wynika z chęci ochronienia córek przed błędami. Mają do tego prawo. A my mamy prawo, szanując ich, postąpić inaczej. Nie wbrew matkom, ale w zgodzie ze sobą.
Z drugiej strony, nie ma nic złego w tym, że córka zgadza się na silną obecność matki w swoim życiu. Otrzymała od niej dużo dobrego i ma z nią silny kontakt. Jest jej wdzięczna za życie, za opiekę. Często przyczyną jest też silna więź emocjonalna od wczesnych momentów życia, spowodowana np. zagrożeniem w czasie porodu czy oddzieleniem od matki i pobytem w inkubatorze. To jest relacja właściwa właśnie im i nie powinniśmy jej oceniać. Jeśli obu stronom to służy, w porządku. Po ślubie w relację tę wejdzie mąż, poślubiający kobietę z całym jej bagażem. Szanuje teściową, bo jest częścią jego żony, a tej zależy na dobrej relacji z matką. Mężczyzna nie może odrzucić teściowej. Powinien jej przekazać komunikat, że jest jej wdzięczny za wychowanie takiej córki i że teraz to on się nią zaopiekuje najlepiej, jak potrafi.

4. Mama krytykująca

Maria, 47 lat (rozwódka, matka dwóch nastoletnich synów):

Cześć, mamo, to ja. Chciałabym cię prosić o radę. Nie, nie chodzi o mojego partnera, on i tak ci się nie podoba. Chodzi o moją pracę. Planują restrukturyzację działu i chyba będą zwolnienia, a konkurencyjna firma zaproponowała mi pracę. To ciekawa propozycja, ale… Słucham? Nieprawda. Kiedyś byłam tchórzliwa i nie myślałam perspektywicznie, ale teraz… Tylko mi znowu nie mów, że nie mam szans.

A można to było powiedzieć tak:

Mamo, mimo twojej opinii o mnie wierzę, że mam właściwe zasoby, by sobie poradzić. Sama zdecyduję o tym, co dla mnie najlepsze. Liczę, że poprzesz moją decyzję.

Córce bardzo trudno jest przyjąć od matki krytykę. Najgorsze, co może zrobić, to obrazić się i zawiesić kontakt. Jako osoba dorosła musi wyrobić w sobie poczucie własnej wartości. Nikt poza nią samą tego nie zrobi. A wypowiadane przez matkę słowa krytyki biorą się często stąd, że i ona sama słyszała je od swojej matki. Mądra matka, podobnie jak dobra przyjaciółka, nie udzieli rady, nie podpowie. Dała już córce wszystko, co możliwe, gdy ta była mała. Teraz nie ustawia się w pozycji wszechwiedzącej, nie ingeruje w jej życie, natomiast zapewni córkę, że ta sama wie najlepiej, czego potrzebuje i jaką drogę powinna wybrać. Może jej też zaproponować proste ćwiczenie – by zastanowiła się, jak by to było, gdyby znała rozwiązanie swojego problemu.

5. Mama samotna

Zuzanna, 27 lat (panna, mieszka sama):

Mamo! Czy coś się stało?! Bo mam od ciebie trzy nieodebrane połączenia! O co mnie chciałaś zapytać?! Co słychać?! Mamo, jestem w pracy! Czy to naprawdę nie mogło poczekać?! Rozmawiałyśmy wczoraj dwa razy! Tak… wszystko w porządku. Czy możesz zadzwonić wieczorem?.

A można to było powiedzieć tak:

Mamo, mam bardzo dużo rzeczy do zrobienia i nie mogę poświęcić ci teraz czasu. Rozumiem, że potrzebujesz rozmowy ze mną, ale czy możemy porozmawiać później?.

Matka ma prawo dzwonić do córki trzy i więcej razy dziennie, by po prostu zapytać, co słychać. Takie zachowanie to najczęściej objaw jej lęku – boi się swojej samotności, upływającego czasu, utraty bliskości. Starość i odchodzenie to jedne z najtrudniejszych tematów. Matka martwi się, kto się o nią zatroszczy i czy będzie miała właściwą opiekę. Trudno jest jej znaleźć dla siebie ciekawe zajęcie, hobby po latach aktywności zawodowej i rodzinnej. Jak jej pomóc? Zorganizować opiekę, towarzystwo, podpowiedzieć, by korzystała z dostępnych rozrywek, podrzucić kilka książek czy filmów, systematycznie dopytywać o jej samopoczucie. Musimy docenić rodziców, uszanować ich i pomóc im godnie przeżywać starość, bo to przecież oni dali nam życie.

Paulina Bandura

 

Specjalistka od Public Relations i dziennikarka bez etatu. Najczęściej można ją spotkać w księgarni, lesie, winebarze lub we własnym fotelu – z książką i kieliszkiem wina.

Oceń artykuł
1KOMENTARZ
  • Avatar
    Kata 7 czerwca, 2021

    W momencie, gdy widzę, że ktoś stawia kropkę po znaku zapytania – odechciewa mi się czytać.

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach