Saturday, July 2, 2022
Home / Ludzie  / Gwiazdy  / Halina Mlynkova: Do siedmiu razy sztuka

Halina Mlynkova: Do siedmiu razy sztuka

O miłości do muzyki etnicznej, rozstaniu z Brathankami, dojrzewaniu i czerwonych koralach opowiada „Miastu Kobiet” Halina Mlynkova

Halina Mlynkova, fot. Krzysztof Opaliński

Halina Mlynkova, fot. Krzysztof Opaliński

Rywalizujecie ze sobą?
Nie, bo ja działam w zupełnie innej branży. Obydwoje mamy w sobie pazur rywalizacji, więc pewnie gdybyśmy byli obydwoje aktorami, to byśmy się porównywali, a tak to bardziej się motywujemy do działania, niż rywalizujemy. Ale ten najważniejszy egzamin dopiero przed nami. Do tej pory była taka domowo-zawodowa sielanka, byliśmy blisko siebie, a teraz mamy tego czasu mniej. Koncerty, płyta, wracamy do tego czasu, kiedy się poznaliśmy. Łukasz nienawidzi, kiedy ciągle w domu odbieram telefony, kiedy siedzę przed komputerem. A muszę. Mówi czasem: „no, wróciła mi ta stara Halina”.
Potrafisz tupnąć nogą? Bo Twój wizerunek medialny, zwłaszcza po „Bitwie na głosy”, to sama słodycz.
To jest mylące i strasznie kłopotliwe, bo jak potem tupnę nogą albo podejmę radykalną decyzję, to jest totalna obraza. A zdarzyło się w „Bitwie na głosy”, że musiałam warknąć na jedną osobę. Mam ostre rysy twarzy i potrafię tak spojrzeć, że mróz przechodzi po plecach. Ale uważam, że każdy powinien znać swoje granice, i wierzę, że dobrze wychowany człowiek ma wyczucie, kiedy je przekracza.
Poczułaś gorycz, że nie weszliście do finału programu?
Gdybym powiedziała, że w ogóle nie jest mi przykro, to bym zignorowała Cieszyńskie Towarzystwo Chorych na Stwardnienie Rozsiane, bo to dla nich walczyliśmy o pieniądze. Ale przegrać z Ulą Dudziak, to jest wielka przyjemność; myśmy się strasznie polubiły i nie traktowałyśmy tego w kategorii rywalizacji. Najlepiej to spuentował mój siedmioletni syn: „Mamusiu, ta pani musiała wygrać, bo jest starsza od ciebie”.
„Bitwa na głosy” to idealne przygotowanie gruntu pod premierę płyty.
Tak. To był dla mnie powrót. Nie zdawałam sobie sprawy, że wzbudzimy takie zainteresowanie, że ludzie pamiętają, że czekają. Ważna była praca z grupą, bo to wzmacnia charakter, uczy odpowiedzialności, ale też asertywności, decyzyjności i pewności siebie. Scena, którą co tydzień odwiedzaliśmy, piosenki, które przygotowywaliśmy, ta intensywność pracy przez 10 tygodni, którą tak kocham – to było wspaniałe doświadczenie.
Przy okazji wyrosłaś też na ikonę mody. Twoje kreacje z „Bitwy na głosy” były powszechnie komentowane.
Nie zagłębiam się w to jakoś szczególnie, choć moda sprawia mi przyjemność. W „Bitwie na głosy” to zasługa Ani Zeman. Przede wszystkim nie dzielę rzeczy na to, co się nosi w domu i na wyjścia. To największy błąd, jaki wpajają nam rodzice, że po przyjściu do domu trzeba wskoczyć w dres lub stare ubranie. Pamiętam, jak córka sąsiadki mówiła mi kiedyś: „No, moja mama też ma takie kolczyki, ale ona je zakłada tylko na lepsze okazje”. Mamy wyglądać ładnie też dla tych, którzy są w domu; wtedy pobudzamy zmysły i kształtujemy również gust dzieci. Ile razy słyszałam: „dlaczego Piotrkowi kupujesz takie rzeczy, to jest tylko dziecko”, a to właśnie w dziecku kształtuje się poczucie estetyki.
Rozpieszczasz swoje dziecko?
Jak każda mama. U nas jest taka równowaga. Łukasz jest ostrzejszy i Piotrek ma przed nim respekt, a ja jestem tą, której prędzej można coś szepnąć, której można się przyznać, która szybciej kupi loda. Chyba tak powinno być, żeby móc się schować za tę suknię mamy. Mnie tak się kojarzy dzieciństwo. Ojciec był tym, przed którym stawało się na baczność, a mama była wsparciem i dozgonną łagodnością.
Patrzę na Ciebie i widzę szczęśliwą kobietę.
Tak. Teraz naprawdę czuję się dobrze, bo nastąpiła równowaga między moją muzyką i domem.

Z Haliną Młynkową rozmawiała Aneta Pondo,

zdjęcia Krzysztof Opaliński

Dziennikarka i redaktor naczelna „Miasto Kobiet”, które wymyśliła i wprowadziła na rynek w 2004 rok. „Miasto Kobiet” to jej miłość, duma i pasja. Prezeska Fundacji Miasto Kobiet, która wspiera kobiety w odkrywaniu ich potencjału oraz założycielka Klubu Miasta Kobiet – cyklu spotkań dla kobiet z inspirującymi gośćmi.

Oceń artykuł
1KOMENTARZ
  • Kasia 20 lipca, 2011

    Halina Mlynkova jest piękną i utalentowaną kobietą i życzę jej, żeby nowa płyta była równie udana jak singiel, którego słucham na okrągło. Tez przez wiele lat pozostawałam w uśpieniu, więc to o czym śpiewa jest mi wyjątkowo bliskie. Powodzenia!

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ