Saturday, July 20, 2024
Home / Ludzie  / Gwiazdy  / Halina Mlynkova: Do siedmiu razy sztuka

Halina Mlynkova: Do siedmiu razy sztuka

O miłości do muzyki etnicznej, rozstaniu z Brathankami, dojrzewaniu i czerwonych koralach opowiada „Miastu Kobiet” Halina Mlynkova

Halina Mlynkova, fot. Krzysztof Opaliński

Halina Mlynkova, fot. Krzysztof Opaliński

Nie przeszkadza Ci, że mimo iż nagrywasz nową płytę, to jesteś ciągle kojarzona z „Czerwonymi koralami”?
Nie, teraz już nie, choć miałam taki moment, że chciałam zapomnieć i zamknąć za sobą drzwi z napisem Brathanki. Ale to raczej wynikało z przemęczenia i niezbyt przyjemnego rozstania z zespołem. Jednak odcięcie się od przeszłości okazało się niemożliwe i teraz na koncertach gramy nowe rzeczy i część starych.
Skoro zaśpiewałaś „Czerwone korale”, to potrafisz też pewnie już bez emocji opowiadać o rozstaniu z Brathankami.
Nie chcę do tego wracać, bo to jest stary temat. Nie mam żalu do chłopaków z zespołu i nie ma między nami konfliktu. Nawet spotkałam się z nimi kiedyś i padła propozycja powrotu do zespołu, ale ja nie wchodzę dwa razy do tej samej rzeki. Częściowym nawiązaniem do przeszłości jest praca z gitarzystą Jackiem Królikiem. Kiedy dowiedziałam się, że odchodzi z Brathanków, od razu zaprosiłam go do współpracy. Niesamowicie się z tego cieszę, bo się przyjaźniliśmy i bardzo za nim tęskniłam. Jest też z nami Robert Liszka, kierowca, który wtedy jeździł i dziś jeździ z nami na koncerty.
Nową płytę promujesz energetycznym singlem, który jest manifestem kobiecości. Powiedz, jak Ty, jako kobieta, zmieniałaś się przez ostatnią dekadę, od pierwszej płyty?
Myślę, że w Brathankach to jeszcze byłam dziewczynką, którą można było sterować, która buntowała się, ale tylko w pokoju, jak była sama. Miałam 20 lat, wskoczyłam na głęboką wodę, nie zdając sobie sprawy z tego, co się dzieje wokół mnie. Dobrze, że miałam swój wewnętrzny świat i przyjaciół. To trzymało mnie w granicach normalności, dzięki temu nie zwariowałam.
Odchodziłaś, gdy była już nagrana trzecia Wasza płyta. Spodziewałaś się, że zostanie wydana, ale już bez Ciebie, i że Twój wokal zostanie zastąpiony innym?
Zostałam tak potraktowana przez zespół, że było mi to już obojętne. A oryginalne nagrania mam w domu.
Co takiego się wydarzyło?
Gdy wracam myślami do przeszłości, to widzę, że ostatni rok w zespole był dla mnie wyjątkowo ciężki, ale nie chcę tego już teraz roztrząsać.
Co jeszcze sprawiło, że dojrzałaś?
Na pewno dziecko. Człowiek dojrzewa, gdy się mu rodzi dziecko. Do tego momentu sam jest dzieckiem, jest nieświadomy poczucia odpowiedzialności za drugą osobę. Jak byłam sama, to spałam, do której chciałam, jeździłam, gdzie chciałam. Jedyne obowiązki dotyczyły zespołu. A tu nagle trzeba wszystko zaplanować, nie można przeleżeć całego dnia albo pójść do koleżanki na kawę bez uprzedniego zorganizowania dziecku czasu i opieki. Człowiek staje się dorosły, kiedy pojawia się ta mała istota, która w dodatku często choruje. Piotrek dawał nam popalić, gdy był mały, ale to nie była jego wina, miał alergię, która nie pozwalała mu normalnie funkcjonować. Było mi go tak strasznie żal, że czasem go przepraszałam, że musiał się urodzić, że nie może siedzieć bezpiecznie w brzuchu.
Dziecko narzuca wiele ograniczeń. A mężczyzna?
Z domu wyniosłam taki model rodziny, że jest się z drugą osobą nie po to, by ją ograniczać, zmieniać, podporządkowywać sobie, tylko dlatego, że lubimy z nią spędzać czas. I z Łukaszem też tworzę taki związek. Ograniczenie wolności własnej to jest odebranie człowiekowi tożsamości. To nie wchodzi w grę. Już wolałabym żyć sama niż w związku, w którym byłabym ograniczona.

Dziennikarka i redaktor naczelna „Miasto Kobiet”, które wymyśliła i wprowadziła na rynek w 2004 rok. „Miasto Kobiet” to jej miłość, duma i pasja. Prezeska Fundacji Miasto Kobiet, która wspiera kobiety w odkrywaniu ich potencjału oraz założycielka Klubu Miasta Kobiet – cyklu spotkań dla kobiet z inspirującymi gośćmi.

Oceń artykuł
1KOMENTARZ
  • Kasia 20 lipca, 2011

    Halina Mlynkova jest piękną i utalentowaną kobietą i życzę jej, żeby nowa płyta była równie udana jak singiel, którego słucham na okrągło. Tez przez wiele lat pozostawałam w uśpieniu, więc to o czym śpiewa jest mi wyjątkowo bliskie. Powodzenia!

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ