Monday, June 14, 2021
Home / Styl życia  / Kuchnia  / Grzybobranie – bezpieczne dla zdrowia [PORADNIK]

Grzybobranie – bezpieczne dla zdrowia [PORADNIK]

Dowiedz się, dlaczego nie należy zbierać grzybów rosnących w rowach, w jaki sposób rozpoznać jadalne gatunki oraz jakie są pierwsze objawy zatrucia.

fot. materiał prasowy

Sezon na grzyby w pełni. Polacy wyruszyli na poszukiwanie borowików, podgrzybków i kań, narażając się na groźne pomyłki. Dowiedz się, dlaczego nie należy zbierać grzybów rosnących w rowach, w jaki sposób rozpoznać jadalne gatunki oraz jakie są pierwsze objawy zatrucia.

fot. materiał prasowy

fot. materiał prasowy

Szukaj rurek
Początkujący grzybiarze powinni zbierać wyłącznie grzyby rurkowe – zaleca Państwowa Inspekcja Sanitarna. Powód jest prosty – w tej grupie nie ma grzybów śmiertelnie trujących, a ryzyko zatrucia jest minimalne. Przedstawicielami grzybów rurkowych są głównie borowiki, podgrzybki, koźlarze i maślaki. Tak zwane rurki znajdują się na dolnej stronie kapelusza. W przeciwieństwie do blaszek, są bezpieczną oznaką.
Na grzybobraniu nigdy nie należy sugerować się ludowymi wierzeniami: – Niektórzy uważają, że trujące gatunki można rozpoznać po smaku lub zapachu. To bardzo groźny mit. Najlepszym tego przykładem są muchomor sromotnikowy i muchomor jadowity, które mają przyjemny zapach i łagodny smak. Niestety oba powodują około 90% śmiertelnych zatruć grzybami w Polsce – mówi mówi dr n. med. Ewa Czernicka-Cierpisz, internista, pulmonolog w Klinice Demeter w Warszawie.

Kosztowna pomyłka
Wiele osób uważa, że niezawodną pomocą podczas grzybobrania jest atlas. Warto pamiętać, że zawarte w nich zdjęcia najczęściej przedstawiają w pełni wyrośnięte grzyby i takie też należy zbierać. Młode owocniki, bez wykształconych cech danego gatunku, są najczęściej przyczyną tragicznych pomyłek. Kanię i muchomora sromotnikowego z trudem odróżnia nawet doświadczony grzybiarz. Pomyłka może skończyć się koniecznością przeprowadzenia przeszczepu wątroby, a nawet śmiercią. W razie wątpliwości zawsze należy zrezygnować z wątpliwego okazu lub skorzystać z bezpłatnej porady w stacjach sanitarno–epidemiologicznych.

Zatrułeś się? Ważny jest czas!
Mimo że większość grzybów jest jadalnych, a silnie trujących gatunków jest w Polsce zaledwie kilkadziesiąt, każdego roku dochodzi do wielu przypadków zatruć śmiertelnych. – Najczęstszymi objawami zatrucia są nudności, bóle brzucha, biegunka, gorączka, skurcz mięśni. W przypadku zaobserwowania takich dolegliwości, chory powinien jak najszybciej wywołać wymioty i zgłosić się do lekarza. Należy jednak pamiętać, że przy zatruciach muchomorem sromotnikowym występuje faza pozornej poprawy, po której stan chorego gwałtownie się pogarsza. Wezwany w porę lekarz może uratować mu życie – mówi dr n. med. Ewa Czernicka-Cierpisz, internista, pulmonolog w Klinice Demeter w Warszawie.
Jadalne grzyby nie są przyjemnością przeznaczoną dla każdego. Są ciężko strawne, dlatego nie są wskazane dla dzieci, seniorów oraz osób uskarżających się na problemy z układem pokarmowym.

Unikaj rowów i reklamówek
Grzyby często rosną w rowach oraz na skrajach lasów. Nie zaleca się zbierania takich okazów, ponieważ wchłaniają ze swego otoczenia metale ciężkie i inne zanieczyszczenia. Lepiej obejść się smakiem, podobnie jak w przypadku osobników rosnących w okolicach skupisk odpadów, czy zakładów produkcyjnych. Ważne jest również odpowiednie przechowywanie – grzyby należy zbierać do przewiewnych koszyków. Trzymanie ich w reklamówce powoduje zaparzanie i przyśpiesza psucie się.

Kupić czy nie kupić
Zastrzeżenia mogą wzbudzać grzyby oferowane przez sprzedawców stacjonujących na bazarach i przy ruchliwych drogach. Polskie prawo dopuszcza sprzedaż 44 gatunków grzybów, ale jedynie w placówkach handlowych lub na targowiskach, pod warunkiem uzyskania specjalnego atestu. Dodatkowo osoby prowadzące taką działalność muszą mieć uprawnienia klasyfikatora grzybów. Kupując je u nieuprawnionych osób, wiele ryzykujemy. Lepiej zrezygnować z takiego zakupu lub skorzystać z bezpłatnej porady w stacjach sanitarno–epidemiologicznych.

Klinika Demeter została założona w 1991 przez dr n. med. Ewę Czernicką-Cierpisz i lek. med. Zbigniewa Cierpisz. Jest firmą z polskim kapitałem. Obecnie w jej ramach funkcjonują trzy placówki na terenie Warszawy. Klinika Demeter zapewnia kompleksową opiekę z zakresu stomatologii oraz innych dziedzin medycyny, takich jak: dermatologia, ginekologia, urologia, okulistyka, ortopedia, neurologia, medycyna pracy, reumatologia, foniatria, kardiologia oraz interna. Współpracuje z doświadczonymi specjalistami wielu dziedzin medycyny, a także konsultantami z Akademii Medycznych, zatrudniając dyplomowane pielęgniarki.

(źródło:mp)
Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach