Monday, May 27, 2024
Home / Ludzie  / Wywiady  / Grzebowisko dla zwierząt domowych w Krakowie: „ludzkie ciało rozkłada się dokładnie tak samo, jak ciało psa czy kota”

Grzebowisko dla zwierząt domowych w Krakowie: „ludzkie ciało rozkłada się dokładnie tak samo, jak ciało psa czy kota”

Kolumbarium - nadzieja dla właścicieli czworonogów?

Grzebowisko dla zwierząt we Francji

Najstarsze grzebowisko dla zwierząt domowych znajduje się we Francji / fot. AdobeStock

Poznań, Wrocław, Toruń, Bytom, Rybnik, Łódź czy Gdańsk to tylko niektóre z miast, gdzie właściciele czworonogów nie muszą martwić się o pochowanie swojego zwierzaka, kiedy odejdzie. O grzebowisko dla małych zwierząt domowych w Krakowie od prawie 15 lat walczy radna Małgorzata Jantos. Proponowane lokalizacje wywołują fale protestów i projekt nie może dojść do skutku. Czy nowy pomysł radnej sprawi, że grzebowisko w końcu powstanie?

 

Prawie 20 tysięcy zarejestrowanych psów i ponad 20 tysięcy kotów – zarówno tych domowych, jak i dziko żyjących, a do tego króliki, świnki morskie czy chomiki. Tyle małych zwierząt domowych mieszka w Krakowie według Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Miejsce do pochówku zwierząt domowych wydaje się niezbędne, jednak projekt wciąż nie został zrealizowany.

 

Laura Nowakowska: Kiedy powstał pomysł, by stworzyć grzebowisko dla zwierząt domowych?

Małgorzata Jantos: To była zima, 13 czy 14 lat temu.

Spotkałam się z jedną z sąsiadek i zapytałam, co u Niusi, bo tak miała na imię jej stara wilczyca. Odpowiedziała, że Niusia umarła i od dwóch dni leży w kuchni.

Pomyślałam, że to jest straszne. Tej starszej pani umarł członek rodziny, bo zwierzęta stają się przecież członkami naszych rodzin, i ona nie ma go jak pochować. Bo to właściciel czy rodzina dba o to, żeby psu albo kotu zapewnić jakieś miejsce po śmierci. Wtedy zaczęłam zabiegać o to, żeby w Krakowie powstało grzebowisko dla zwierząt.

 

Co się dzieje z ciałem psa lub kota po jego śmierci?

Niektórzy właściciele jadą do innego miasta, żeby pochować zwierzę, bo nie mają takiej możliwości na miejscu. Innym sposobem jest kremacja. Można też zostawić psa u weterynarza i wtedy to ciało jest traktowane jak odpad medyczny. Nie powinno się – i sanepid kategorycznie tego zabrania – grzebać ciał zwierząt w ogródkach czy w lasach. Ale ludzie i tak to robią w tajemnicy. Dlatego powinny być wyznaczone do tego specjalne miejsca.

 

Zobacz też: 7 rzeczy, które lubi twój kot i będzie ci za nie wdzięczny

 

Dlaczego nie wolno zakopywać ciała zwierzęcia w ogródku?

Tak jak nie można chować człowieka pod drzewem w ogrodzie, tak i psa, ponieważ wiąże się to z przekazywanie glebie toksyn. Ludzie są chowani niekiedy w gumowych butach, czasem mają zęby wypełnione amalgamatem. Takie substancje rozkładają się o wiele dłużej i to ze szkodą dla gleby. Mimo że psom i kotom nie robimy tego typu plomb, wciąż powinno się je chować tylko w specjalnie przeznaczonych do tego miejscach ze względu właśnie na toksyny.

Grzebowisko wymaga o wiele większych restrykcji przy zakładaniu niż ludzki cmentarz, mimo że ludzkie ciało rozkłada się dokładnie tak samo jak ciało psa czy kota.

Kiedy się chowa zwierzę, trzeba mieć np. zaświadczenie od weterynarza, że nie jest ono bardzo chore.

 

Dlaczego, mimo wielu lat starań, w Krakowie wciąż nie powstało grzebowisko?

Miasto wyznaczyło cztery lokalizacje, ale przy nich wszystkich utworzyły się gigantyczne protesty sąsiadów. Nie jestem w stanie tego zrozumieć, ponieważ naprzeciwko Cmentarza Rakowickiego powstają bloki, gdzie ludzie kupują mieszkania. Wychodzą z kawą na balkon i widzą cmentarz tuż za murem. I te mieszkania cieszą się dużą popularnością, bo są prawie w centrum miasta. Tak więc na ludzki cmentarz można popatrzeć, a na zwierzęce grzebowisko, które jest bardziej restrykcyjne, ludzie się nie chcieli zgodzić. Jeżeli można mieszkać przy Cmentarzu Rakowickim, dlaczego nie przy cmentarzu np. „Psi Raj”?

 

Zwierzęta domowe na tle tęczy

W Polsce znajduje się już kilkanaście takich miejsc – czas na grzebowisko w Krakowie / fot. AdobeStock

Jaka jest skala tych protestów?

Jeden z pierwszych pomysłów był taki, żeby naprzeciwko Baryczy zrobić park. Studenci Politechniki zrobili projekt, pokazujący, że wśród drzew będą umieszczone miejsca do pochowania zwierząt. Wtedy w Baryczy zaczął się gigantyczny protest, wszędzie ogromne plakaty, spotkania w telewizji, w radiu. Chodziłam na spotkania z tymi ludźmi, ale nie daliśmy rady. Zamiast parku powstało przedłużenie śmietnika.
Później protesty były przy każdej kolejnej lokalizacji. Przy Uniwersytecie Rolniczym miała być zlikwidowana hodowla świń, dość uciążliwa jeśli chodzi o zapach, i tam miało być grzebowisko. Dwa stowarzyszenia powstały tylko i wyłącznie dlatego, żeby zaprotestować przeciwko temu. Uniwersytet wycofał się z tego projektu.

Kiedy chowałam swojego drugiego psa w miejscowości daleko poza Krakowem, bo tylko tam są grzebowiska, zobaczyłam w odległości 500 m od tego miejsca duży dom. Zapytałam właściciela grzebowiska, czy nie miał problemów z protestami. Powiedział, że nie. Przekazał mieszkańcom wszystkie badania związane z glebą, z wysokością powierzchni lustra wody i tak dalej. Ludziom na początku wydawało się to dziwactwem, a tej chwili do tego miejsca przychodzą szkolne klasy, żeby pokazywać relację człowieka ze zwierzętami. Tak jest wszędzie poza Krakowem.

 

Przeczytaj również: Alergia pokarmowa u psa – objawy, przyczyny i prawidłowe żywienie

 

Grzebowisko nie wyszło, ale ma pani nowy pomysł – kolumbarium. Na czym polega ten projekt?

Coraz więcej pochówków w Polsce, bo prawie 40%, wiąże się kremacją ciał ludzkich. W wielu krajach europejskich liczba kremacji przekracza 60% wszystkich pochówków. To bardzo humanitarny gest wobec przyszłych pokoleń, bo ciało rozpadające się w ziemi, jest o wiele bardziej toksyczne, niż to, które zamienia się w popiół i jest przechowywane w urnie.

Po czterech nieudanych lokalizacjach stwierdziłam, że jeżeli jest takie duże zainteresowanie kremacjami ciał ludzkich, być może pora na to, abyśmy zmienili pomysł grzebowiska na kremację. Zaczęliśmy więc szukać w Krakowie miejsca na kolumbarium i na piec, który w 800-1000 stopniach Celsjusza spala ciało. Przy takich dużych temperaturach ciało małego przyjaciela domowego po chwili rozpada się i zamienia w parę. Nie ma dymu, nieprzyjemnego zapachu, ani nie dochodzi do emisji szkodliwych związków chemicznych.

Dlatego zmieniam koncepcję. Kolumbarium nie wymaga opinii środowiskowej, bo to jest budynek, w którym są „szafki” i w nich umieszcza się spopielone zwłoki. Wzorem był dla nas Wrocław, ponieważ tam już pojawiło się przepiękne kolumbarium dla małych zwierząt domowych, takich jak psy i koty.

 

Czy jest już wybrana nowa lokalizacja?

Jeszcze nie, ale w okolicy Huty już trwają takie akcje, jak: „nie pozwolimy na to, żeby umieścić tu piec kremacyjny”. Ludzie często nie wiedzą jak to wygląda od strony technologicznej, ale i tak protestują.

 

Grzebowisko dla zwierząt

Grzebowisko dla zwierząt to szansa dla właścicieli na godne pochowanie swoich czworonożnych przyjaciół / fot. Canva

Jednak do wybudowania kolumbarium nie trzeba opinii środowiskowej. Czyli jest szansa, że tym razem się uda?

Bardzo bym chciała, żeby ta kadencja skończyła się właśnie takim symbolem. Wszyscy powinniśmy się zastanowić, czy nie jest najwyższa pora, żebyśmy zmienili myślenie o pochówkach na bardziej ekologiczne, takie jak spopielanie zwłok zwierzęcych.

 

Może cię zainteresować: Jaką karmę dla psa wybrać? Na co zwrócić uwagę?

 

Jaka jest historia pani psów?

Wszystkie moje psy pochodziły z fundacji. Nigdy nie kupiłam żadnego psa. Miałam dwa boksery, buldoga angielskiego i francuskiego. Przedostatni mój pies, buldog angielski, był podobno wykorzystywany do walk psów, które odbywają się w Krakowie. Miał spiłowane zęby. Był cudowny wobec ludzi, ale bardzo agresywny wobec zwierząt, bo to w nim wyćwiczono. Umarł na raka. Chyba tylko w języku polskim jest to rozróżnienie: pies zdechł a człowiek umarł. A moje psy umierają.

Teraz mamy buldożkę francuską, która została wzięta z dzikiej hodowli. Kiedy przywieźliśmy ją do domu, rzuciłam jej zabawkę, ale ona w ogóle nie wiedziała, co to jest. Była nienaturalnie wygięta, ponieważ trzymano ją w klatce. Najprawdopodobniej rodziła wiele razy, miała tak zniszczone ciało, jakby szczenięta siłą próbowano wydostać na świat.

Teraz jest już u nas dwa lata, zrobiła się dwa razy większa, ale nadal jest bardzo strachliwa. Z ciałem sobie jakoś poradziliśmy, ale psychiki chyba nigdy nie naprawimy.

TAGI

Dziennikarka, miłośniczka psów, języka i kultury skandynawskiej.

Oceń artykuł
2 komentarze
  • Eunika 22 kwietnia, 2023

    Ciężko nie hejtować, ale się powstrzymam. Uważam, że Kraków jest sto lat za Mu…Niby rozwinięte miasto, ale ciągle coś brak, nie tak. Gdzie niby zwierzęta ma się chować? W domu? W ogródku? To chore, że nie można ustanowić normalnego, formalnego miejsca

  • Aga 23 kwietnia, 2023

    Jestem całym sercem za Pani pomysłem…sama mam aktualnie dwa adoptowane z Fundacji labradorki, które po swoich przejściach długo dochodziły do siebie, mimo zmian na lepsze wiele jeszcze lęków pozostało, ale już widok merdającego ogonka to ogromna radość. Pierwsza labka odeszła po ciężkiej chorobie i biega za tęczowym mostem, niestety Pani słowa o traktowaniu zmarłych zwierząt potwierdzają fakt z jakim sama się spotkałam kiedy weterynarz rzucił zmarłe psisko i na mój protest odpowiedział „przecież i tak nie żyje” 😭 a czy ktoś potraktowałby tak zmarłego człowieka?, a przecież zwierzaczki to właśnie nasi domownicy, niejednokrotnie lepsi i bardziej uczciwi niż ludzie…

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ