Monday, April 20, 2026
Home / POLECAMY  / Gonił za nią z siekierą. Mówił, że szatan mu kazał

Gonił za nią z siekierą. Mówił, że szatan mu kazał

Chciał ją ukarać, bo „za dużo gadała”

przemoc

Przemoc na wsi / fot. Adobe Stock / SI

Mówiło się o nim, że jest „nerwowy”, ale prawda była znacznie mroczniejsza. Przez lata Krysia budowała strategię przetrwania: dom musiał lśnić, dzieci musiały milczeć, a ona sama musiała wiedzieć, kiedy uciekać do stodoły przed siekierą męża. To nie jest jednak kolejna prosta historia o przemocy. To opowieść o tym, co dzieje się, gdy oprawca nagle staje się bezbronny, a wolność okazuje się mieć cenę… drugiej renty.

 

Los na loterii i pierwszy cios

Początki tej historii pamiętają czasy, gdy przez podkarpacką wieś nie prowadziła jeszcze asfaltowa droga. Zresztą, niespecjalnie miałby kto nią jeździć – samochód posiadały może dwie, trzy rodziny, których krewni od lat siedzieli w Ameryce.
Krysia była wtedy piękną brunetką o wyrazistej urodzie.

Wielu chłopaków ze wsi starało się o jej względy, ale konkurencję wygrał Franek.

Wysoki, przystojny, z gospodarką na kilka hektarów i rękami, które same rwały się do roboty. Przed ślubem zdążył wybudować dla nich dom. Krysia wierzyła, że wygrała los na loterii – w przeciwieństwie do własnej matki, która pół życia spędziła na unikaniu agresji pijanego męża.
Franek też pił, jak większość mężczyzn w okolicy, ale początkowo upijał się poza domem. Dopiero po kilku latach wódka stała się niemal codziennym, mrocznym rytuałem.

O tym, że jej „los na loterii” był fałszywy Krysia przekonała się dotkliwie, gdy Franek po raz pierwszy uderzył ją na odlew.

Następnego dnia nic nie pamiętał i dziwił się, dlaczego połowa twarzy żony ma fioletowy kolor.

 

Zobacz też:
Jak można takie rzeczy gadać? O tym, co brat zrobił siostrze i dlaczego kobietom się nie wierzy

CZYTAJ TAKŻE:  7 Mitów na temat psów i ich zachowań. 1 lipca przypada Dzień Psa

„Mogę to zrobić, ale on cię zabije”

Mężczyźni w rodzinnej wsi Krysi dzielili się na tych, którzy po alkoholu robili się weseli, oraz na tych, w których wstępował diabeł. We Franka wstępował coraz częściej. Krysia skarżyła się sąsiadom, że z takim pijakiem nie chce już dłużej żyć.

Pewnego dnia „szatan” kazał mu chwycić za siekierę i ukarać żonę za to, że „za dużo gadała”.

Udało jej się umknąć tylko dlatego, że alkohol zaburzył koordynację Franka – zamiast w żonę, siekiera trafiła w okno. Przerażona przybiegła do sąsiada, błagając, by wezwał milicję. On ją odwiódł od tego pomysłu.

Powiedział: „Kryśka, ja mogę to zrobić, ale Franek ci tego nie daruje i wtedy na pewno cię zabije”.

Krysia miała już wtedy dwójkę małych dzieci. Nie miała dokąd pójść, a przemoc była wówczas normą – każdy radził sobie z nią po swojemu, w dusznym zaciszu własnych czterech ścian.

Przeczytaj koniecznie:
Przez całe życie wstydziłam się, że pochodzę ze wsi

Sąsiad jest „nerwowy”

Krysia zaczęła stosować te same strategie przetrwania, co jej matka: dom musiał być idealnie wysprzątany, obiad zawsze gorący, a dzieci uciszone i zamknięte w pokoju. Sama starała się schodzić mężowi z oczu, by być poza zasięgiem jego wzroku i ciężkiej pięści.

Gdy widziała, że „szatan” nadchodzi, miała precyzyjnie rozplanowane drogi ucieczki.

Kiedy Franek nie mógł rozładować agresji na niej, brał na cel dzieci. Krysia rozbudowała więc swoją strategię o wysyłanie ich do stodoły, by tam, w sianie, przeczekały najgorszy atak szaleństwa ojca. Nie zawsze się to udawało, ale dzieci szybko nauczyły się same bezbłędnie odczytywać sygnały nadciągającego kataklizmu.
Na wsi mówiło się, że Franek jest nerwowy i lepiej go unikać.

Potem do tej „nerwowości” i picia dołączył jego syn, a córka wyszła za mąż za chłopaka z sąsiedniej wsi, by nieświadomie kontynuować rodowy schemat.

 

Polecamy:
Dla rodziny była wybrakowana. Dlatego na ślub siostry nie mogła przyjść sama

CZYTAJ TAKŻE:  Diagnozowanie ADHD u dorosłych – na czym polega?

Sama to wykrakała

W rozmowach z sąsiadką Krysia powtarzała często, że byłoby jej lżej, gdyby mąż w końcu zapił się na śmierć. A potem szlochała, że „sama to wykrakała”, bo Franek rzeczywiście jedną nogą stanął po drugiej stronie – tyle że nie przez wódkę, a przez udar. Kiedy go sparaliżowało, w końcu przestał być dla niej zagrożeniem.

Mógłby wtedy spokojnie odejść. Lekarze nie dawali mu wielkich szans, kazali rodzinie się pożegnać. Ale Krysia się nie pożegnała. Zabrała go ze szpitala do domu i tam z uporem kurowała, gotowała rosołki, karmiła łyżeczką.

Po kilku latach zaczął siadać na łóżku, a po kolejnych – wstawać i snuć się bez celu wokół domu. Był już tylko cieniem dawnego Franka.

Ale chociaż siekiery by już nie utrzymał, a jego kości ledwo trzymały się w pionie, przeżył nawet własnego syna, który pewnego dnia pijany udławił się własnymi wymiocinami.

Druga renta

Najbliższa sąsiadka była przekonana, że to poczucie winy kazało Krysi pielęgnować swojego dawnego oprawcę. Bo przecież marzyła, by się od niego uwolnić, a teraz robi wszystko, by utrzymać go przy życiu. Krysia jednak sama wyprowadziła ją z błędu:

„A jak ja bym sobie poradziła bez jego renty?”.

Na pogrzebie Franka była garstka ludzi. Krysia zawodziła głośno nad utratą miłości swojego życia. Tydzień wcześniej zdążyła odebrać podczas uroczystości Złotych Godów w gminie medal za długoletnie pożycie małżeńskie, dyplom, kosz czekoladek i bon podarunkowy na zakupy w lokalnym w supermarkecie.

 

Dziennikarka i redaktor naczelna „Miasto Kobiet”, które wymyśliła i wprowadziła na rynek w 2004 rok. „Miasto Kobiet” to jej miłość, duma i pasja. Prezeska Fundacji Miasto Kobiet, która wspiera kobiety w odkrywaniu ich potencjału oraz założycielka Klubu Miasta Kobiet – cyklu spotkań dla kobiet z inspirującymi gośćmi.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ