Saturday, February 14, 2026
Home / Styl życia  / Podróże  / First minute, last problem. Gdy overbooking psuje plany

First minute, last problem. Gdy overbooking psuje plany

Wakacyjna loteria, w której rezerwacja nie jest gwarancją

Kobiety, które czytają wiadomość o overbooking

W przypadku overbookingu należy jak najszybciej skontaktować się z organizatorem wyjazdu. / fot. Canva

Pierwsze oferty first minute na wakacje można zarezerwować już w lipcu poprzedniego roku kalendarzowego. Wczasy „zaklepywane” z dużym wyprzedzeniem cieszą się największą popularnością pod koniec i na początku roku. To wtedy biura podróży ogłaszają gorące promocje, którym nie sposób się oprzeć! Dla wielu rodzin wyłapanie najlepszej oferty first minute to szansa na wymarzony urlop np. w arabskim klimacie. Czy rezerwacja wycieczki All Inclusive już w listopadzie pozwala spać spokojnie, aż do wyjazdu? Czy wpłacona zaliczka to gwarancja, że nic się nie zmieni? No, może tylko godziny odlotu…

 

  Co w artykule:

  • Overbooking to sprzedaż większej liczby miejsc niż jest dostępnych.
  • Problem overbookingu dotyczy zarówno linii lotniczych, jak i hoteli.
  • W przypadku overbookingu w obiekcie, turysta może liczyć na hotel o podobnym lub wyższym standardzie.
  • Znajomość przepisów pomaga skutecznie dochodzić swoich praw.

 

Wymarzony pobyt w Egipcie zaklepany!

Karolina zarezerwowała wakacje z dużym wyprzedzeniem, bo już pod koniec sierpnia, na kolejny rok. Dla kobiety wyjazd z całą rodziną za granicę to wyzwanie nie tylko logistyczne, ale przede wszystkim finansowe. Oferta first minute miała być szansą na pobyt w Egipcie w rozsądnej cenie.

Kupiłam usługę turystyczną biura Anex Tour przez popularnego pośrednika w Polsce. Dużo wcześniej wybrałam najlepszy hotel dla mnie, męża, dzieciaków spośród wielu propozycji. Miał być aquapark, pozytywne opinie i morze, w którym można zobaczyć kolorowe rybki. Wybór padł na Calimera Blend Paradise ***** w Hurghadzie. Kompleks spełniał wszystkie nasze oczekiwania, a co najważniejsze: w tamtym momencie oferował pobyt w bardzo atrakcyjnej cenie!

— wspomina 34-letnia Karolina.
Kobieta przyznaje, że cieszyła się jak mała dziewczynka po wpłacie pierwszej zaliczki. Nigdy wcześniej nie leciała samolotem. Karolina przez cały rok opowiadała dzieciom o atrakcjach, które już na nie czekają. Szczęśliwa mama pokazywała zdjęcia i w ciągu kilku miesięcy poznała każdy szczegół hotelu, aby wykorzystać wakacyjny czas do granic możliwości. Turystka dopowiada:

Gdy tylko zarezerwowałam podróż, dołączyłam do grupy na FB, gdzie aktywnie udzielali się przyszli goście hotelu Calimera. To pozwalało mi przetrwać ciężkie chwile w pracy. Jednak tydzień przed wylotem przeczytałam: „Bądźcie ostrożni! Overbooking na hotelu”.

Czym jest overbooking w hotelu? Znana praktyka

Overbooking to sytuacja, w której hotel sprzedaje więcej rezerwacji, niż posiada dostępnych pokoi (działanie  stosowane celowo). Hotelarze zakładają, że część gości nie dotrze lub odwoła swój pobyt, dlatego sprzedają „na zapas”, aby zminimalizować ryzyko strat. Gdy jednak założenia się nie potwierdzą, nagle brakuje miejsc.

 

Przeczytaj także:

Coolcation – ogrzej się, ale niezbyt mocno, na myśl o wakacjach 2025

„Stało się coś, co nie miało się stać” – początek kryzysu

Agnieszka jako pierwsza przekazała przykrą wiadomość na grupie w social mediach. Właśnie od tej treści rozpętała się burza w sieci i niecierpliwe wyczekiwania na rozwój sytuacji:

Stało się coś, co nie miało się stać! Przyjechaliśmy do Calimery o 1:00 z nadzieją, że szybko dostaniemy pokój, bo byliśmy padnięci. W hotelu powiedziano nam, że niestety brakuje miejsc i proponują noc w obiekcie obok (Blend Club Aqua Resort) z tym samym aquaparkiem, ale o niższym standardzie. Sytuacja miała się rozwiązać w kolejnym dniu. Uwierzyłam i zgodziłam się! Po dwóch nocach nic się nie zmieniło. Wszyscy nas ignorują, rezydent skwitował: „Siła wyższa, czasami się tak zdarza”. To jakiś koszmar! Tutaj, gdzie jesteśmy, pokoje odbiegają od standardu, który obiecano. Brudno, ciasno, klimatyzacja ledwo działa, a o jedzenie trzeba walczyć. Czujemy się oszukani!

Kobieta przez cały pobyt relacjonowała swoje rozczarowanie z wakacji, przesyłając liczne zdjęcia. Po powrocie do Polski złożyła reklamację, która obecnie jest w trakcie rozpatrywania.

Fala chaosu i „alternatywne propozycje”

Kobieta dowiaduje się o braku wolnych miejsc w hotelu, gdy jest już na lotnisku

Było za późno, abym mogła interweniować jeszcze w Polsce. / fot. Canva

 

Gdy przeczytałam wiadomość o braku miejsc, serce dosłownie podeszło mi do gardła. Właśnie pakowałam się do wylotu, a na moim pokładzie trójka dzieci i mąż. Było za późno, abym mogła interweniować jeszcze w Polsce. Do końca myślałam, że to tylko jednorazowy incydent, który już się nie powtórzy.

— dzieli się swoimi przeżyciami 40-letnia Inez z Katowic.

Kobieta wylądowała w Hurghadzie nad ranem. Przed zameldowaniem widziała, jak Polacy otrzymują klucz do swojego pokoju. Czuła, że wszystko będzie dobrze.

„Niestety, brak pokoi. Serdecznie zapraszamy do obiektu obok. To część naszego hotelu”. Próbowano mi wmówić, że Calimera i Blend oznacza to samo, bo właścicielami są bracia. Jestem uparta! Nie odpuściłam, mimo że po kilku godzinach dzieci zaczęły płakać ze zmęczenia i głodu. Wykłócałam się z rezydentem z opłakanym skutkiem. Nie chciałam opuścić okolicy recepcji, dopóki nie otrzymam pokoju, za który zapłaciłam. Do hotelu przyjechała egipska policja, która ponownie namawiała do opanowania emocji i dla „dobra dzieci” wakacje w Blendzie. Tam zaproponowano nam pokój tak mały, że ledwo mieściły się w nim nasze walizki.

— opowiada ze złością kobieta.
Po wręcz heroicznej walce rodzina Inez została ostatecznie przeniesiona do Hurghada Long Beach Resort, czyli do hotelu zdecydowanie lepszego niż Blend. Jednak to nadal 4* hotel, a nie 5*, za który zapłaciła turystka.

Kto miał szczęście, a kto wakacyjnego pecha?

Kolejne sytuacje wywoływały zamieszanie. Niektóre rodziny otrzymywały pokoje, a inne zostawały odprawione z kwitkiem. Szybko okazało się, że uprzywilejowani goście podróżowali z biurami ITAKA oraz TUI, w których pakiety turystyczne były droższe.
Po czterech dniach niepewności pozytywne komentarze przeplatały się z wypowiedziami pełnymi goryczy:

  • „Już wszystko OK! Podróżuję z Anex, mamy pokój i sytuacja się poprawiła”.
  • „Nie wierzcie im, oszukują. Dostaliśmy opaski, a po kilku godzinach skierowano nas do innego hotelu”.
  • „Nam się udało. Czekaliśmy 2 h na pokój, nie było żadnych opóźnień”.
  • „Usłyszałam, że jeśli chcemy pokój w Calimerze, musimy dopłacić. Przecież już raz zapłaciliśmy!”.
  • „Przesyłam pozdrowienia z Calimery. Tutaj jest bajecznie. Czekamy na Was”.

 

Może cię zainteresuje: 

Tych krajów unikaj w wakacje. Kardiolożka: to jest groźne dla serca

 

Rozdzwoniły się telefony do biur turystycznych i pośredników. Narracja za każdym razem podobna. Twierdzono, że problem nie został zgłoszony ani przez hotel, ani przez samych turystów. Zalecenia? Być cierpliwym i ufać, że wszystko się ułoży. Turyści nadal otrzymywali potwierdzenia swoich rezerwacji.
Paweł z Gdańska relacjonuje:

Dostaliśmy na maila potwierdzenie dzień przed wylotem, a po przylocie informację o braku miejsc. Sytuacja dotknęła aż sześć polskich rodzin. Była noc i otrzymaliśmy wybór: 5* hotel Titanic Beach & Aqua Park, ale musimy podpisać deklarację, że zrzekamy się prawa do reklamacji albo 7-dniowy pobyt z dziećmi w zdecydowanie niższych standardach. W tym momencie każdy myślał o rodzinie, wakacyjny czas uciekał. Podpisaliśmy dokumenty na pobyt w Titanicu.

Mężczyzna potwierdza, że otrzymany hotel oznaczał propozycję na wysokim poziomie, jednak cała sytuacja odebrała radość z pobytu w Egipicie.

To nie tak powinny wyglądać wakacje, które planowaliśmy od roku. Czuliśmy się postawieni pod ścianą. Albo rezygnacja z wypoczynku, albo podpisanie czegoś, co z góry odbierało nam prawo do reklamacji. Mimo że sam hotel był naprawdę dobry, niesmak pozostał.

— tłumaczy Paweł.

 

Autobusem do nieznanego miejsca w Hurghadzie

Kobieta po przyjeździe nie otrzymało pokoju w Egipcie

Być cierpliwym i ufać, że wszystko się ułoży. Turyści nadal otrzymywali potwierdzenia swoich rezerwacji. / fot. Canva

 

Sytuacja w hotelu Calimera zrobiła się nieprzyjemna. Wielu sfrustrowanych Polaków próbowało walczyć o swoje przed „recepcyjną monarchią”. Szóstego dnia od pierwszego incydentu pasażerowie z lotniska w Hurghadzie kierowani byli bezpośrednio do innych pięciogwiazdkowych hoteli w okolicy. Już nie było wyboru. Kasia z Krakowa podkreśla:

Gdy przedstawiciel biura zapytał, do jakiego hotelu jedziemy, parsknął śmiechem na słowo „Calimera”. Od razu wiedziałam, co nas czeka. Niepewność, która zrodziła się tak nagle, odebrała całą radość z wyjazdu. Tylko dla dzieci próbowaliśmy udawać, że wszystko jest dobrze.

 

Wymarzony pobyt w Egipicie – nieoczekiwany upgrade

Karolina przyznaje, że miała szczęście w tym całym chaosie. Szybko zareagowała na sytuację. Biuro oficjalnie nie przyznało się do overbookingu, jednak Karolina – jako jedna z pierwszych – otrzymała informację o „upgrade”, czyli otrzymaniu pokoju o podwyższonym standardzie w innym hotelu. Taka wiadomość to rodzaj cichego potwierdzenia, że coś poszło nie tak, ale nowa oferta to jak wygrana w lotto.

Nikt nie dał mi wyboru, jednak wiedziałam, na co się przygotować. Hotel Jaz Aquamarine był fenomenalny i zdecydowanie droższy niż wybrana przeze mnie propozycja. To obiekt klasy premium, w którym liczy się czystość oraz komfort gości. Wszystko na wysokim poziomie zrekompensowało złość przed wyjazdem. Choć brzmi to absurdalnie, nie brakowało tam basenów, ale… morza. To nie tylko kwestia charakterystycznych w Hurghadzie pływów, ale i specyficznej płycizny w okolicy infrastruktury obiektu. Woda sięgała maksymalnie do kolan! Nie o takich morskich przygodach marzyłam w świecie rafy koralowej.

— podsumowuje kobieta.

 

Sprawdź też:

Dolce far niente – czyli jak odpoczywać?

 

W przypadku overbookingu należy jak najszybciej skontaktować się z organizatorem wyjazdu. Niedostępny hotel musi zaproponować nocleg w obiekcie o wyższym albo co najmniej podobnym standardzie bez dodatkowych opłat. Warto pamiętać, że usługę turystyczną również można zareklamować, domagając się zwrotu części kosztów lub otrzymania innej formy rekompensaty.

TAGI

SEO copywriterka, dla której pisanie to nie tylko sposób na życie, ale i największa pasja. Prywatnie pozytywnie zakręcona mama dwóch córeczek i owczarka niemieckiego. Kocha? Góry. Boi się? Gryzoni. Wierzy, że nie ma rzeczy niemożliwych i uparcie dąży do celów.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ