Sunday, April 11, 2021
Home / Felietony  / Dlaczego nie chcę być kobietą…

Dlaczego nie chcę być kobietą…

Mężczyzna, który nie chce być kobietą. Osuchowski. Tym razem przeszkadza mu

odchudzanie smieszne

Odchudzanie i odtłuszczanie - dlaczego Osuchowski nie chce być kobietą, ryc. Andrzej Politowicz

odchudzanie smieszne

Odchudzanie i odtłuszczanie - dlaczego Osuchowski nie chce być kobietą, ryc. Andrzej Politowicz

Bo nie rozumiem, dlaczego one się bez przerwy odchudzają!

Już w dziecięctwie chłopcy mają w nosie odtłuszczanie i rąbią równo fast foody, a ich koleżanki ciągle coś tam nad talerzem zaklinają widelcem, tłuszczyk odcinają… No, a potem to się dopiero zaczyna!
 
Wszystkie kobiety mego serca uważały, że ważą za dużo (jedna w zasadzie słusznie), i starały się temu zaradzić. Kolekcjonowały różne cud-diety, wymieniały się „przepisami” i „instrukcjami obsługi”. Potem maltretowały siebie (a bywało, że i bliskich) i na ten przykład… przez dwa tygodnie jadły tylko rozgotowaną, pozbawioną nawet soli kapustę. Pewnie, że odwodniony organizm zaczyna ważyć mniej!

Czytacie i wymądrzacie się o jakichś tam indeksach glikemicznych! Że niby do jednego pasuje wołowina, a do innego rzodkiewka. A cóż to za paranoja? Przecież jeżeli mój organizm mówi, że chce śledzia albo tatara, to chyba wie, co robi! Jak można się odżywiać sałatą? Czy ja jestem królik, żeby żreć te wszystkie zieleniny? Podobno dieta musi być dostosowana do grupy krwi… A czemu nie do numeru buta? Jaki szarlatan to wymyślił?! Potraficie zamiast uczciwych potraw jeść „paszę” – jakieś cholerne mieszanki suszonych ziaren, otrębów, nasion, owoców… Przecież owsem to się konie karmi! Wyliczacie sobie kalorie, czytacie z mądrą miną te wszystkie etykiety i kontretykiety…
Czy wiecie, kto i po co je napisał? Nie domyślacie się? No, ja tam wolę milczeć…

Czy ktoś widział kiedyś na własne oczy… kalorię?! Albo cholesterol?! Przecież ich nie ma! Albo kupujecie za ciężki szmal tajemnicze tabletki i zamiast obiadu hop – tableteczka i łyk wody. Ponoć wypełniają żołądek i dają poczucie sytości. Pewnie, trociny podlane wodą puchną jak niektóre karmy dla psów. Albo parzycie jakieś straszne zioła z Tybetu lub Andów… Śmierdzi nawet na klatce schodowej! W dodatku z nabożeństwem popijacie je drobnymi łyczkami. I mówicie, że alkohol jest be… A idźcie do jasnej cholery! Dlaczego nakładacie sobie pięć razy na talerz małe porcyjki (jeszcze odrobinkę, kochanie?)??? Czy naprawdę myślicie, że w ten sposób jecie mniej? Śmierdzi mi tu pospolitym matactwem. Prześladujecie nasz słuch skrzypieniem takiego piekielnego urządzenia, co to się „steper” chyba zowie i przypomina chodzenie po schodach. To nie można po prostu wejść raz dziennie na 15. piętro albo na kopiec Kościuszki? Jeszcze droższa jest sztuczna bieżnia.

A nie można, do diaska, skoczyć po piwo swojemu mężczyźnie? Ile jeszcze pieniędzy zamierzacie wydać na bieliznę i ubrania korygujące? No ile?! Przecież jak to kiedyś na ulicy pęknie i się wyleje, będzie huk i chlupot straszliwy! I czy to zdrowo smarować się jakimiś potwornymi maściami rozgrzewającymi i owijać folią (notabene spożywczą)? Czy to przypadkiem nie grozi śmiercią lub kalectwem? W dodatku wierzycie (tzn. moje byłe i obecne kobiety wierzą), że dwa kilo mniej coś zmieni. A niby co takiego? Mniej człowieka w człowieku ma być wartością wyższą?
Basta! Nie mogę być kobietą, bo gdy chcę ważyć mniej, po prostu przestaję żreć!

Przemysław Osuchowski

Oceń artykuł
1KOMENTARZ
  • Avatar
    Elżbieta 3 listopada, 2011

    Artykuł jest nie poważny, wręcz idiotyczny, został zapewne napisany przez człowieka tak zakochanego w swojej osobie że aż się wymiotowac chce. Szczególnie tępym jest fragment o piwie dla mężczyzny no żal poprostu.!!

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach