Home / Ludzie  / Gwiazdy  / Ewa Tygrysica Piątkowska

Ewa Tygrysica Piątkowska

Poznajcie success story mistrzyni Europy i mistrzyni świata w zawodowym boksie

Ewa Piątkowska

Absolwentka Polsko Japońskiej szkoły Technik Komputerowych, tłumacz z certyfikatem biegłości Proficiency, potwierdzającym osiągnięcie najwyższego poziomu znajomości języka angielskiego, ale przede wszystkim pierwsza w historii polskiego boksu zawodowego kobiet Mistrzyni Świata. Ewa Piątkowska – piękna i utalentowana pięściarka opowiada o trudnych początkach kariery, walce życia i planach na przyszłość

Ewa Piątkowska

Ewa Piątkowska / fot. Daniel Koper

17 września 2016 r., dzień po swoich trzydziestych drugich urodzinach stanęła do walki o mistrzowski pas najbardziej prestiżowej federacji bokserskiej – WBC. Jej przeciwniczką była Aleksandra Magdziak Lopes, którą Piątkowska pokonała jednogłośnie na punkty
– Szłam po swoje. To dla tej chwili poświęciłam kilka lat życia i nie brałam pod uwagę, że coś może pójść nie tak. Byłam świetnie przygotowana. Moja przeciwniczka robiła wszystko to, czego się spodziewałam, tylko lepiej. Początkowe rundy były wyrównane, ale od połowy walki to ja zaczęłam przejmować inicjatywę i w szóstej rundzie posłałam rywalkę na deski. Od tamtej pory moja przewaga była wyraźna i po końcowym gongu wiedziałam, że otrzymam ten piękny, zielony pas – wspomina Piątkowska.

#boxing #wbc #ebu #models #champions #fitnessmodel #polishgirl

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ewa Piątkowska (@ewa.piatkowska)

Pierwsze kroki w boksie
Jej przygoda z boksem zaczęła się tuż po maturze kiedy pojechała studiować do USA
– To tam po raz pierwszy założyłam rękawice bokserskie. Początkowo była to tylko zabawa. Podczas imprezy studenckiej ktoś przyniósł dwie pary rękawic i od razu znaleźli się chętni do sparingów. Z dziewczyn chciałam się spróbować tylko ja i moja koleżanka. Założyłyśmy rękawice i na sygnał zaczęłyśmy się chaotycznie okładać przy głośnym dopingu. Lydia od początku się cofała i gdy doszła do rogu pokoju, skuliła się i schowała głowę za podwójną gardą. Zadałam jej wtedy cios na tułów, a ona wyprostowała się i zaczęła krzyczeć, że miało być bez kopania. Powiedziałam, że to nie było kopnięcie, ale nie wierzyła i przez kilka dni się do mnie nie odzywała. Tego dnia dowiedziałam się, że mam mocny cios. Ale nawet nie przeszło mi przez myśl, że mogłabym zająć się boksem. To przyszło później – wspomina Ewa Piątkowska.
Na studiach w USA przytyła ponad 15kg – studenckie życie, amerykańska kuchnia. Nadwaga zaczęła ograniczać jej sprawność. Chciała odzyskać dawna formę. Po powrocie do Polski odkryła, że niedaleko domu jest klub bokserski. Nie wahała się ani chwili. Treningi wciągały ją coraz bardziej, zaczęła więc oglądać telewizyjne transmisje gal zawodowych
– Któregoś dnia pomyślałam, że ja też chcę występować na takich galach. Poszłam do trenera i powiedziałam, że chcę zostać zawodową mistrzynią świata. Uśmiechnął się, bo boks zawodowy kobiet w Polsce wtedy nie istniał – wspomina.
Poza tym 22 lata to dosyć dużo na rozpoczynanie treningów bokserskich przy tak ambitnych planach. Jednak trener zobaczył, że nie odpuści i zaczął szukać sparingpartnerek. Większość pięściarzy zaczyna i kończy karierę w boksie amatorskim. Jest to bezpieczniejsza wersja tej dyscypliny, w której można bez dużego ryzyka nabrać doświadczenia. Piątkowska traktowała boks amatorski jako etap, przez który musi przejść, by dostać szansę w wymarzonym boksie zawodowym. Startowała w tej formule przez trzy lata, wystąpiła na mistrzostwach Europy i świata. Cały czas miała nadzieję na podpisanie kontraktu z którąś z grup zawodowych, ale w Polsce nie było chętnych na promowanie boksu kobiet i zrozumiała, że jej marzenie jednak się nie spełni
– Kiedy straciłam nadzieję na podpisanie kontraktu zawodowego, odeszłam z boksu amatorskiego – przyznaje Piątkowska.
Na pożegnanie stoczyła walkę na gali pokazowej. Stanęła naprzeciwko wielokrotnej mistrzyni Polski i ciężko znokautowała ją pierwszym ciosem.
– To było wymarzone zakończenie przygody z boksem amatorskim, ale tym bardziej było mi szkoda, że plany zawodowe się nie powiodły. Nigdy nie widziałam takiego nokautu w wykonaniu kobiety, tym bardziej, że walczyłyśmy w kaskach. Wiedziałam, że mój potencjał się marnuje – mówi Piątkowska.

Team #Jawbreaker_clothes #WBC #champions #boxing #poland

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ewa Piątkowska (@ewa.piatkowska)

Krótka pauza
Po porzuceniu marzeń o boksie zawodowym Piątkowska rozpoczęła pracę jako koordynator lotów na warszawskim Okęciu. To była ciężka i stresująca praca, ale pasowała jej dużo bardziej, niż biurko w korporacji. Ewa nie wytrzymała też długo bez sportu. Zaciekawiła ją relacja z zawodów rugby i w ten sposób dowiedziała się, że w Polsce kobiety uprawiają ten sport. Wyszukała klub w Warszawie i poszła na pierwszy trening. Szybko odnalazła się w tej dyscyplinie. Razem z kadrą wywalczyła awans do pierwszej dywizji europejskiej, co nie udawało się Polkom przez wiele lat. Na licznych turniejach krajowych i zagranicznych była najlepiej punktującą zawodniczką. Z czasem atmosfera w warszawskiej drużynie zaczęła się psuć i grupy zawodniczek założyły nowe kluby. Piątkowska chciała odciąć się od tych konfliktów i wybrała klub Tygrysice Sochaczew. W miarę możliwości jeździła tam na treningi. W środowisku rugby czuła się świetnie, ale zaczęła tęsknić za boksem. Postanowiła zacząć chodzić na wieczorne treningi rekreacyjne. Trafiła do grupy trenera Jarosława Soroko, który szybko zobaczył w niej potencjał i postanowił pomóc w spełnieniu marzeń o zawodowstwie. Namówił początkującego promotora, by pozwolił kobietom zawalczyć na swojej gali. Po trzech latach przerwy Piątkowska wróciła więc do boksu. Na jej debiutancki pojedynek, zakończony w pierwszej rundzie, przyjechała prawie cała drużyna z Sochaczewa. Przed walką konferansjer ringowy zapytał Ewę, jak ma ją przedstawić. „Tygrysica” – powiedziała bez zastanowienia.
Pewnego dnia do Piątkowskiej zadzwonił długo wyczekiwany telefon. Po drugiej stronie słuchawki odezwał się największy promotor boksu w Polsce – Andrzej Wasilewski. Zaproponował jej długoletni kontrakt. Po związaniu się z jego grupą, Sferis Knockout Promotions, Piątkowska jako pierwsza Polka sięgnęła po tytuły mistrzyni Europy i mistrzyni świata WBC, najbardziej prestiżowej federacji w boksie. Z trenerem Andrzejem Gmitrukiem w narożniku.

Śmiałe plany
Po wielkim sukcesie i zdobyciu tytułu Mistrzyni Świata, Piątkowska szykuje się do kolejnej walki. Po krótkim urlopie w Londynie i Berlinie rozpoczęła przygotowania do pierwszej obrony pasa. Rywalką będzie Szwedka Mikaela Lauren, która przed Piątkowską przez dwa lata posiadała to trofeum.
– Zazwyczaj przy pierwszej obronie federacje są tolerancyjne odnośnie wyboru rywalki i przedstawiają kilka możliwych nazwisk. Tym razem było inaczej, bo Lauren sama zrezygnowała z pasa, by spróbować sił w innej kategorii wagowej. Dostała zapewnienie, że w przypadku powrotu do dawnej kategorii od razu dostanie szansę odzyskania pasa. Dzięki temu w okolicach marca spotkamy się w ringu. Wkrótce zostanie ustalona dokładna data i miejsce. W grę wchodzą Polska i Szwecja – zdradza Piątkowska.
W środowisku sportowym mówi się, że łatwiej zdobyć tytuł, niż go utrzymać. Potwierdza to polska mistrzyni
–Przed zdobyciem pierwszego ważnego tytułu zawodnik chce osiągnąć swój cel za wszelką cenę. Później ma się poczucie, że największe marzenie zostało spełnione i trzeba znaleźć nową motywację. Zajęło mi to kilka tygodni, ale teraz jestem już zdeterminowana, by trenować tak ciężko, jak do poprzednich walk. Potrzebowałam też zmiany otoczenia treningowego. Z mojego starego sztabu pozostał trener od przygotowania fizycznego, Mariusz Dermont. Zmieniłam natomiast trenera od boksu – wyjaśnia Piątkowska.
Czy podczas przygotowań bokserzy mogą pozwolić sobie na świąteczną dietę?
– Na co dzień korzystam z diety pudełkowej, ale te święta spędzę za granicą. Za kilka dni wyjeżdżam do Stanów Zjednoczonych, gdzie odwiedzę trzy miejsca. Najpierw wezmę udział w konwencie WBC pod Miami, następnie odwiedzę rodzinę w St.Louis, a na koniec pojadę z nimi do Denver i Vail w Colorado na krótkie wakacje. Bardzo się cieszę z tego wyjazdu, bo kiedyś jeździłam do USA często, łącznie ze studiami, a w ostatnich latach nie było okazji i bardzo się za tym krajem stęskniłam. Zawsze się tam dobrze czułam i wiem, że naładuję tam baterie. W St.Louis będę chodziła do lokalnego gymu, natomiast w Vail pobiegam po górach, podczas gdy moja rodzina będzie jeździła na nartach. Ja wolę nie ryzykować, zbyt łatwo o kontuzję – mówi Piątkowska.
Piątkowska ma też sprecyzowane plany poza ringowe. Pracuję nad stworzeniem mojego pierwszego start-upu. Chce też spróbować sił w dziennikarstwie sportowym, by po zakończeniu kariery cały czas być blisko sportu. Ciągle przyjmuję też zlecenia na tłumaczenia.
– Dorabiam w ten sposób i podtrzymuję umiejętności językowe, które, jeśli nie są używane, zanikają jak mięśnie.” – tłumaczy obrazowo „Tygrysica”.ewapiatkowska_boks
Leena Selbynska

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach