Tuesday, August 3, 2021
Home / Rozwój  / Psychologia  / Nowe oblicze ekshibicjonizmu…

Nowe oblicze ekshibicjonizmu…

Co raz chętniej chętniej dzielimy się w sieci informacjami ze swojego życia, często bardzo intymnymi, udostępniamy lub przesyłamy niekiedy bardzo odważne zdjęcia. Czy możemy mówić już o ekshibicjonizmie w sieci, jako zjawisku?

Ekshibicjonizm w sieci

Ekshibicjonizm w sieci / fot. fotolia

Nie ma Cię na Facebooku – nie istniejesz…to ostatnio najbardziej popularne hasło. Kiedy zastanawiamy się, co robią nasi znajomi w danej chwili – nie przychodzi nam do głowy nic bardziej oczywistego jak…FACEBOOK. To nasze zielone światełko w głowie. Dzięki temu wiemy kto, gdzie, kiedy, z kim, po co i dlaczego. Spotkania z liceum po latach? Niestety odchodzą do lamusa, ponieważ teraz wszystko co nas interesuje (kto gdzie pracuje, jak wygląda czy jest zamężny, żonaty, czy ma dzieci itd.) możemy wyczytać na Facebooku oraz innych portalach społecznościowych i randkowych.

Ekshibicjonizm w sieci

Ekshibicjonizm w sieci / fot. fotolia

Skąd zamiłowania do aż tak dużego uzewnętrzniania się? Moda czy wewnętrzna potrzeba? Jakie niesie za sobą konsekwencje? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi – wszyscy robią to z innych pobudek. Jednak każdego mogą czekać niemiłe konsekwencje nadmiernego odkrywania swojej prywatności. Jakie są niebezpieczeństwa płynące z sieci? Ułatwienie złodziejowi w zebraniu interesujących go informacji (gdzie mieszkamy, zdjęcie naszego samochodu, różnego rodzaju sprzęty w naszym domu w tle zdjęcia itp.), zachęta dla różnego rodzaju dewiantów, w tym seksualnych (szukają „łatwych” łupów – oglądając odważne zdjęcia dziewcząt, czytają ich opisy i komentarze), możemy zostać oszukani w trakcie poszukiwania drugiej połówki – wiele osób wkleja nie swoje zdjęcia, udaje kogoś kim nie jest.

Pośród wszystkich internautów możemy znaleźć także ekshibicjonistów, czyli osoby, które podnieca publiczne pokazywanie swoich narządów płciowych. Kiedyś ekshibicjoniści kojarzyli nam się z panami w długich, rozpiętych płaszczach, chowający się w lasach, parkach i wyskakujących nagle przed nami ze swoimi „klejnotami”. Podniecało ich to, że mogą nas przestraszyć, zaskoczyć. Część z nich przeniosła się do Internetu. Jak działają?Najczęściej sprawa wygląda następująco: osoba wybiera sobie „ofiarę” i zagaduje ją w różny sposób. Czasami od razu przechodzi do rzeczy, innym razem najpierw normalnie rozmawia o potocznych rzeczach, po czym przechodzi do sedna – „wysłać Ci swoją fotkę?”. Gdy wysyła i otwieramy załącznik w mailu, na pierwszym planie zdjęcia jest męski członek lub inne intymne zdjęcie.

Wiele dziewczyn wrzuca na różnego rodzaju portale swoje zdjęcia w dwuznacznych pozycjach. Jest to świetna okazja właśnie dla ekshibicjonistów, którzy traktują profile takich użytkowniczek jako zachętę do „internetowych igraszek”. Zdarzają się oczywiście również takie sytuacje, kiedy zdjęcia trafiają do osób posiadających „normalne” profile, bez pokazywania nagiego lub skąpo ubranego ciała i mimo wszystko są zaczepiane przez głodnych przygód ekshibicjonistów. Dla nich internet jest jak las lub park, w którym kiedyś się chowali, natomiast e-mail i zdjęcia wysyłane w załączniku jak drzewo, zza którego wyskakiwali by zaskoczyć przechodzącą niewiastę. Co podnieca ekshibicjonistów w sieci? Już sam fakt, że ktoś zobaczy ich intymne fotografie, daje im „podnietę” seksualną – nic bardziej błahego.

Dlaczego obnażamy się w sieci? Nie da się ukryć, że ten problem dotyczy głównie młodych dziewcząt, które chcą podkreślać swoją seksualność, być podziwiane i adorowane. Komplementy, które czytają pod swoimi zdjęciami podwyższają ich samoocenę, poprawiają humor, dowartościowują. Odważne zdjęcia są najczęściej sygnałem – jestem wolna, gotowa poflirtować. Flirt w sieci przybiera różnego rodzaju postacie. Ludzie czują się bezpieczniej flirtując w sieci niż na żywo – to ich bariera ochronna. Kiedy wyczują niebezpieczeństwo po prostu się wylogowują.

Portale społecznościowe często są wykorzystywane w celu kreowania swojej tożsamości. Ludzie starają się tworzyć swój profil w taki sposób, by uchodzić w nim za osoby doskonalsze niż są w rzeczywistości – pragną się dowartościować, zachęcić innych do nawiązywania znajomości. To pomaga im uwierzyć w siebie. W internecie mogą być kim chcą, nie muszą się niczego wstydzić. Mogą wchodzić w różne role. Dla innych ludzi portale społecznościowe, to możliwość utrzymywania kontaktów z bliskimi, znajomymi, rodziną, z którymi ze względu na brak czasu po prostu rzadko się spotykają. Portale są swego rodzaju alternatywą do realnych spotkań. Takie osoby zakładają sobie konta wpisując najczęściej minimum informacji o sobie oraz kilka zdjęć. Rzadko kiedy wpisują rzeczy nieprawdziwe. Nie mają również nadmiernej potrzeby uzewnętrzniania swoich codziennych myśli.

Czy zatem pojęcie „Ekshibicjonizm w sieci” wiąże się tylko z typowym ekshibicjonizmem rozumianym jako publiczne obnażanie się i zboczenie seksualne? Nie. Od pewnego czasu ekshibicjonizm nabrał innego znaczenia, mało związanego z seksualnością, a mianowicie ekshibicjonizm emocjonalny. Jest to przelewanie swoich myśli, uczuć, przeżyć na portale internetowe, blogi. To wewnętrzna potrzebna informowania innych o tym, co dzieje się w naszych życiu. Czy to dla nas dobre, czy nie dobre? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jedno jest pewne: mało kogo interesuje nasz wpis na Facebooku dotyczący m.in. tego, co jedliśmy na śniadanie.

Angelika Gąska-Bełczykowska

socjolog

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach