Home / Moda  / Dzień w Studio Unique

Dzień w Studio Unique

Dowiedz się, jak wygląda dzień w Studio Unique

fotograf robi modelce zdjęcie w studio Unique

Fotograf postanawia zapoznać się z modelami i modelkami. Kilka zdań opisu sesji, z kieszeni wyciąga swoje notatki i telefon z inspiracjami / fot. materiały prasowe / Michał Ossowski

Jak to w Krakowie, wczesne poranki oznaczają wzmożony ruch uliczny i jeszcze bardziej zatłoczone knajpki. Przystanki tramwajowe pełne są spieszących się do pracy. Nie ma mowy o miejscach siedzących w komunikacji miejskiej. Na progu sklepów monopolowych spotkać można pierwszych porannych klientów zaspokajających pragnienie małą wódeczką, piwo w reklamówce jest na później

 

Najpierw fryzury, potem makijaż

Piekarnie pękają od kupujących drugie śniadanie albo chwytających pospiesznie papierowe kubki z ulubionymi, świeżo przygotowanymi napojami. Tymczasem w studio zaczyna się kolejny dzień. Ekspres właśnie nalewa kolejną filiżankę skondensowanego, czarnego napoju, zwieńczając go delikatną pianką. Na stanowisku do makijażu ktoś włącza zestaw żarówek wkręconych dookoła lustra. Otwierają się kufry ze specyfikami, które będą za kilka chwil kładzione na ciała modeli i modelek. Przez tylne drzwi wtacza się fotograf razem z walizką, statywem i wszystkim potrzebnym albo wziętym na wszelki wypadek. Biuro powoli też się zapełnia, w agencji sporo pracy tego dnia. Ktoś uruchamia sprzęt muzyczny. Beat płynący z głośnika rytmizuje kolejne poczynania załogi. Z taksówki wysiada stylista. Jak zwykle ma tyle rzeczy, że wszyscy biegną mu pomóc. Garderoba mieni się od kolorowych strojów. Rano wszystko miał uprasowane, teraz łapie się za głowę, bo tradycyjnie coś się podmięło, coś delikatnie zdefasonowało, no ale nie może być idealnie. Rozgrzewa parownicę ściągając pospiesznie swoją kurtkę i zabiera się do poprawek. Modelki i modele dopijają swoje kawy i zasiadają przed lustrami. Najpierw fryzury, potem makijaż. Rozmowy na kilka chwil ustają, bo każdy musi odrobić zadanie z social mediów.

No i po kolei: selfik do relacji z fryzjerem, selfik do relacji w niepełnym makijażu. Hasztagi, małpki, oznaczanie wszystkich biorących udział w zdjęciach, nie można nikogo pominąć, efekty specjalne, fancy czcionki, ognie i trrrach – publikacja.

Stylista podgrzewa dodatkowo atmosferę parą z żelazka, bo cały czas coś mu się mnie. Ale wygląda na to, że wszystko zaczyna być pod kontrolą. Ciężar prac przenosi się do części studyjnej. Kończą się ustalenia, która lampa gdzie ma stanąć. Fotograf uruchamia komputer, zapina potrzebne kable. Trwają testy oświetlenia i scenografii. To tu, to tam. „Oktę” podnieśmy o jedną działkę, „garnek” o półtorej. Skąd, do diabła, wziął się ten cień? Trzeba spróbować innego wariantu. Dobra, mamy to. Zastawki trochę bliżej, pstryk, mignięcie fleszy, szybkie sprawdzenie na dużym ekranie przypiętym do komputera. Jest, tak zostawiamy. Asystent kończy docinać kształt do lampy efektowej, bo fotograf wymyślił sobie jakiś blik światła. Wszyscy raźnie idą na kolejną kawę, którą wypiją w oczekiwaniu na zakończenie pracy fryzjera i makijażysty. Stylista z uśmiechem prezentuje swoje zestawy ubrań, wskazując biżuterię, z której będzie korzystał przy kolejnych kadrach.

Piękne kształty, ciekawa buzia

Fotograf postanawia zapoznać się z modelami i modelkami. Kilka zdań opisu sesji, z kieszeni wyciąga swoje notatki i telefon z inspiracjami. Zaczyna pokazywać, czego oczekuje. Przy okazji przygląda się makijażom. Ktoś z biura wpada z zadowoloną miną i komputerem w rękach, pokazuje nowe odkrycia agencji. Piękne kształty, ciekawa buzia. Zaczyna się ustawiać kolejka do pracy ze świeżo wyszukanymi ludźmi i nerwowe poszukiwanie wspólnego wolnego terminu. Kilka ostatnich łyków kawy, bo do pracy wkracza stylista.

Ty ubierz najpierw to, ty to, tylko uważaj proszę, żeby nie zepsuć fryzury.

Modelka i model wychodzą. Efekt świetny, wspólne ustalenia, co dołożyć z dodatków. No to zaczynamy foty! Kilka pierwszych klatek, by sprawdzi, jak układa się światło. W końcu każdy ma inny odcień skóry, a makijaż mocno zmienia. Delikatne poprawki i ruszają zdjęcia. Kilka błysków światła. Zmiana pozy, potem jeszcze raz i jeszcze, i ostatnie kilka. Zmiana makijażu i ubioru. Za modelkę wchodzi model, poprawki co do światła i to samo. Fotograf stara się nie stracić żadnej pozy. Raz jest niżej, raz odrobinę wyżej, potem szuka innego kąta. W prawo, w lewo, miękko na nogach. Co jakiś czas zerka na ekran, czy jest OK. Teraz też i makijażystka pracuje non-stop, bo kiedy model jest fotografowany, poprawia modelkę i na odwrót. Co jakiś czas ktoś woła, żeby poprawić coś u osoby fotografowanej, bo wychodzi źle w kadrze. Fryzjer pilnie obserwuje ekran komputera i co chwilę wkracza na plan, żeby zaczesać, potrząsnąć albo zasprayować lakierem. I tak raz za razem. Przy kolejnej stylizacji komuś odzywa się głód i proponuje zamówienie obiadu. Jeden notuje, reszta wybrzydza, bo ten nie je mięsa, tamten nie lubi pizzy, kolejny w tym tygodniu już trzy razy jadł burgery. Zapada jednak kompromis. Będą sałatki. Została jeszcze jedna stylizacja, wszyscy decydują, że idzie dobrze, zatem sałatki mogą chwilę poczekać. Na plan wchodzi światło z blikiem. Ktoś z głodu postanowił się wyłamać, bo w tle słychać już przegryzane liście sałaty. Rozluźnia się atmosfera, powoli wszyscy przełączają tryb z pracy na odpoczynek. Ktoś wycisza odrobinę muzykę do jedzenia. Krok po kroku zbliżamy się do końca. Piąta godzina pracy, a strzeliło jak z bicza. Wszyscy podekscytowani efektem przeglądają materiał, żeby sprawdzić, czy niczego nie brakuje. Zza ucha ktoś wkłada telefon, by sfotografować ekran i wrzucić jeszcze jedną relację do social mediów.

Tyle na dzisiaj

Zmywanie makijażu, przebieranie w swoje ciuchy, pakowanie, cmoknięcia, wspólne selfie i powoli każdy idzie w swoją stronę. Fotograf z asystentem jeszcze dłuższą chwilę selekcjonują materiał. Obsługa studia powoli sprząta bałagan po wszystkich. Niby tylko kilka godzin, ale załoga jest mocno zmęczona. Błyskający flesz i pełna gotowość przez kilka godzin daje się we znaki. Zapada decyzja, tyle na dzisiaj, zamykamy komputer. Wyboru najlepiej jest dokonać świeżym okiem. W biurze jednak jeszcze wszyscy pracują i trzecia kawa by się przydała. Zatem zanim fotograf z asystentem opuszczą studio, ekspres nalewa jeszcze jeden kubek napoju. Nim pójdą do domu, warto na koniec zamienić kilka zdań… Bądź co bądź, dzień w studio trzeba zaliczyć do udanych. 

 
TEKST: Michał Massa Mąsior

STUDIO UNIQUE, Kraków, ul. Bonarka 10, www.unique-studio.pl

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach