Saturday, May 25, 2024
Home / Rozwój  / Psychologia  / Na to zaburzenie cierpieli Andy Warhol, Sylvia Plath, Kim Kardashian. Na czym polega dysmorfofobia?

Na to zaburzenie cierpieli Andy Warhol, Sylvia Plath, Kim Kardashian. Na czym polega dysmorfofobia?

Od ponad 25 lat pracuję w branży beauty i obserwuję zachowania, o których dzisiaj napiszę. Jednocześnie zgłębiając psychologię, zauważam tło do tych zachowań i fakt, że zdarzają się coraz częściej

Kobieta leży na podłodze, obok niej lustro, w którym odbita jest jej twarz

Czy u podstaw dysmorfofobii leży presja współczesności? / fot. Canva

Na pewno zdarzyło ci się mieć gorszy dzień i krytycznie oceniać swój wygląd. Uważamy wtedy, że nie jesteśmy atrakcyjni, mamy przykładowo, zbyt wąskie usta czy za duży nos. Zwykle jednak, kiedy budzimy się kolejnego dnia, nie myślimy już o naszych defektach i czujemy się dobrze w swojej skórze.
W przypadku Andy`ego Warhola, Sylvii Plath, Marylin Monroe, Franza Kafki, czy Kim Kardashian było/jest jednak inaczej. Czego boją się osoby cierpiące na dysmorfofobię?

 

Dysmorfofobia – co to? Lęk przed brzydotą

Lęk przed brzydotą, znany również jako dysmorfofobia, to zaburzenie psychiczne, które charakteryzuje się obsesyjnymi myślami związanymi ze swoim wyglądem. Osoby z tym problemem są przekonane, że ich cechy fizyczne, które uważają za defekty, są zauważalne dla innych. Kontemplują swój wygląd i porównują się do innych.
Czasami próbują kamuflować swoje wyimaginowane defekty pod nadmiernym makijażem czy ubraniem.
Dysmorfofobia nie jest związana z rzeczywistymi defektami fizycznymi, a jedynie z zaburzonym postrzeganiem siebie i lękiem przed odrzuceniem społecznym.

Przeczytaj koniecznie:
Fatfobia. Nie rób tego!

Jakie zachowania powinny nas zaniepokoić?

• Kiedy zbyt krytycznie podchodzimy do obrazu własnego ja. Czujemy i postrzegamy się jako osoby nieatrakcyjne, brzydkie i gorsze od innych.

• Kiedy czujemy się bombardowani myślami dotyczącymi własnego ciała i są one poza naszą świadomą kontrolą.

• Kiedy patrzymy w lustro i nasze reakcje się nasilają.

Uznanie dysmorfofobii za dysfunkcję lub nie, zależy również od tego jak dużo czasu poświęcamy czynnościom i myślom związanym z wyglądem oraz od tego, jakie emocje te myśli wywołują i czego dotyczą.
Chorzy zazwyczaj zauważają u siebie jedną lub kilka cech niepożądanych i koncentrują na nich swoje myśli.

Dysmorfofobia objawy:

• ciągłe spoglądanie w lusterko,
• podejmowanie prób zasłaniania mankamentu,
• samodzielne próby usuwania zmian na skórze,
• nadmierne korzystanie z solarium,
• zapuszczanie włosów,
• zmiana sposobu poruszania się,
• nadmierne czesanie włosów,
• ciągłe pytania dotyczące własnego wyglądu.

Zwykle nawet jeśli otoczenie zapewnia chorego o tym, że wygląda dobrze, a jego wyimaginowany lub istniejący minimalny defekt nie wpływa negatywnie na jego wygląd, osoba nie jest skłonna w to uwierzyć. Nadal tkwi w swoich nieuzasadnionych przekonaniach.
Takie obsesyjne myśli dotyczące wyglądu mogą trwać nawet przez większą część dnia i być bardzo przykre dla osoby nimi dotkniętej.

Skutkiem tych przekonań może być unikanie spotkań czy nawet wychodzenia z domu. Również szukanie pomocy u specjalistów medycyny estetycznej. Jednak te zabiegi, nie będące obojętnymi dla zdrowia, są w tej sytuacji działaniem ryzykownym.

Ryzyko współczesnych trendów

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Post udostępniony przez tallulah (@buuski)

Słowo dysmorfofobia pochodzi z języka greckiego, w którym dysmorphia oznacza brzydotę. Zatem w dosłownym tłumaczeniu możemy to zaburzenie określić jako lęk przed brzydotą.

Obecne kanony piękna zachęcają, by dążyć do idealnego wizerunku i zwracać uwagę na wygląd. Część z nas, bez próby pochylenia się nad tematem, próbuje zaakceptować panujące trendy. Jednak wraz z podążaniem za nieistniejącym naprawdę ideałem piękna można wpaść w pułapkę. Jest nią wyolbrzymianie drobnych defektów cielesnych oraz uwierzenie w przekonanie o brzydocie własnego ciała.

Najbardziej podatne na to zaburzenie są nastolatki. Kilka lat temu, córka Demi Moore i Bruce’a Willisa przyznała się, że cierpi na dysmorfofobię. Tallulah Willis za pośrednictwem Instagrama wyznała:

– Od kiedy w dzieciństwie powiedziano mi, że jestem bliźniakiem mojego taty, karałam samą siebie za to, że nie wyglądam jak moja mama. Nie cierpiałam tego podobieństwa i sądziłam, że moja „męska” twarz jest głównym powodem, dla którego nie kochałam siebie.

Nastolatka drastycznie eksperymentowała ze swoim wyglądem – przybierała na wadze po to, by za chwilę chudnąć, goliła głowę na łyso, a następnie zapuszczała długie włosy.

Na zaburzenie ma wpływ okres dojrzewania psychofizycznego. Według badań aż 2/3 osób zapada na nie przed 18 rokiem życia. Jeśli chodzi o płeć, to schorzenie jest bardziej powszechne wśród kobiet niż mężczyzn.
Często zaabsorbowanie wyglądem (szczególnie u nastolatka) bywa naturalne, dlatego nie łatwe jest na początku zdiagnozowanie tej dysfunkcji.

Teraz zobacz:
Body shaming – co to jest i czy to już przemoc? Jak zaakceptować siebie?

Jakie są przyczyny dysmorfofobii?

By zrozumieć dysmorfofobię, warto wyjaśnić zjawisko „obrazu ciała”. Obraz ciała ma bardzo różne reprezentacje w zależności od kultury, epoki, aktualnych trendów, czy płci.
Istnieje bezpośredni związek pomiędzy obrazem ciała a podejmowanymi przez nas zachowaniami.

To, jak się widzimy wpływa na to, jak się czujemy i zachowujemy. Wiadomo już, że bardzo negatywny wpływ na obraz ciała mają social media.

Poprzez medialny przekaz krzywdzone są całe pokolenia ludzi, którym wmawia się, że ich ciała są nie takie, jakie powinny być. To natomiast często napędza bogaty przemysł kosmetyczny, spożywczy, czy fitnessowy.

W każdym przypadku tej dysfunkcji przyczyny mogą być inne. Ma na nie wpływ indywidualny rozwój psychiki u danej osoby. Na ten rozwój wpływają jego doświadczenia i skłonności. Jakie?

• indywidualne wychowanie i doświadczenia szkolne,
• zaburzenia neurologiczne (w tym również predyspozycje genetyczne),
• uwarunkowania społeczne i kulturowe,
• wpływ mediów,
• silne doświadczenia z dzieciństwa (np. brak akceptacji i uwagi).

Dysmorfofobia twarzy

O dysmorfofobii twarzy można mówić wtedy, kiedy nasza uwaga skupia się na wyimaginowanych wadach w obrębie głowy. Zwykle niezauważalnych przez otoczenie mankamentach. Traktujemy je wówczas jak kluczowy problem. Poświęcamy im większą ilość myśli oraz swojej uwagi. Skutkuje to obniżonym samopoczuciem i dyskomfortem.
Zwykle uwaga skupiona jest wtedy na oczach czy nosie. Zaburzenie jednak może dotyczyć również m.in. skóry, włosów. Pacjent nie tylko ciągle myśli, lecz także zwykle często porusza dany problem w rozmowach.

W przypadku tego zaburzenia nie wystarcza skorygowanie wyimaginowanych defektów estetycznych. Pacjentom może pomóc jedynie psychoterapeuta.

Czy dysmorfofobię się leczy?

To zaburzenie warto leczyć ponieważ na co dzień utrudnia ono funkcjonowanie w społeczeństwie. W skrajnych przypadkach prowadzi do izolacji i niechęci kontaktu.
Podstawą leczenia są różne formy psychoterapii, a w zaawansowanych przypadkach można również zastosować farmakologię.

Jeśli zastosuje się tylko tradycyjne formy terapii lekarskich, z uwzględnieniem poprawy wyglądu, czyli wizyt u dermatologa czy chirurga plastyka, problem najczęściej nie mija. Dzieje się tak, gdyż po uporaniu się z jednym defektem (np. trądzikiem), chory znajduje u siebie kolejną wadę, a problem dysmorficzny trwa nadal.

Skutki nie leczenia dysmorfofobii

Warto pochylić się nad tą niewygodną dysfunkcją w naszym życiu, bo pozostawiona sama sobie może przynieść bardziej drastyczne objawy.
Dysmorfofobia może nie tylko się nasilać, ale również rozwijać na innych płaszczyznach. Na przykład jeżeli dysmorfofobia dotyczy ogólnej budowy ciała lub obszarów takich jak brzuch czy uda, istnieje ryzyko pojawienia się zaburzeń odżywiania. A to z kolei może prowadzić do anoreksji czy bulimii.
Chęć „naprawienia” sylwetki może prowadzić wtedy do obsesyjnych kroków wokół tematu jedzenia.

Pamiętajmy, że pierwszym krokiem do uzyskania profesjonalnej pomocy i poprawy jakości życia jest
przełamanie zakłopotania i zawstydzenia związanego z dolegliwościami. A następnie skorzystanie z odpowiedniej pomocy z zewnątrz.

Może też cię zainteresuje:
„Przypływ podnosi wszystkie statki”. Wilczogłodna wkracza z nowym projektem

TAGI
top

Właścicielka salonu Beauty, trenerka, linergistka. Autorka publikacji o tematyce psychologiczno-społecznej. Prowadzi blog www.na-nowo.pl. Ukończyła m.in. Psychologię Przywództwa i Beauty Coach Academy. Studentka psychologii na WSB National Louis University. Uwielbia pracę z ludźmi. Szczęśliwa mama i babcia. Fascynatka podróży i kuchennych wariacji.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ